„Wybrałem malarstwo, bo było mi ono potrzebne jak jedzenie. Zdawało się oknem, przez które ulatywałem w inny świat” – tak pisał o samym sobie bohater książki Jackie Wullschläger niejaki Marc Chagall. Kim był? Co tworzył? Jakie były jego perypetie? O Chagallu krąży wiele legend, które tworzył i sam Artysta. Autorka książki stara się nie tylko je rozwikłać, ale i ukazać to, co w większości biografii Chagalla brakuje – niespokojną duszę. I wydaje mi się, że jej się to świetnie udało…
Kim był?
Marc Chagall był malarzem, rysownikiem i ilustratorem Biblii czy literatury pięknej, projektantem dekoracji, kostiumów teatralnych. Ważne etapy jego życia stanowią kolejne miasta – Wiitebsk, Sankt Petersburg, Berlin, Paryż, nowy Jork, Paryż i Vence. Właściwie nazywał się Mojsza Zacharowicz Szagałow (1887-1985).
W jego twórczości znaleźć można elementy ekspresjonizmu, kubizmu czy surrealizmu. Trzeba jednak zauważyć, że sam mistrz nie godził się na łączenie go z jakimś szczególnym kierunkiem malarskim. Sam określał swój styl „malowaną poezją”. W jego dziełach doszukać się można licznych metafor, symboli, czy opowiadań. Zresztą Chagall nigdy nie ukrywał, że jego prace pełne są elementów przeniesionych z literatury, które zyskały w jego dłoniach odpowiednie formy czy barwy.
Nasz bohater przyszedł na świat w niewielkiej miejscowości na terenie współczesnej Białorusi, która później zamieszkała w Witebsku. Należał do żydowskiej rodziny wyznającej chasydyzm. Jego rodzinny Witebsk stał się najważniejszą inspiracją dla jego twórczości, stając się osnową jego hierarchii życiowych wartości. W Witebsku kształcił się w miejscowej chederze, gdzie ćwiczył między innymi grę na skrzypcach i śpiew. Dzięki wsparciu Maxa Winawera (rosyjski deputowany do rosyjskiej Dumy) Chagall uzyskał możliwość wyjazdu do Paryża, który stał się jego drugim domem.
Do Rosji wrócił w 1914 roku, ale wybuch I wojny światowej uniemożliwił mu powrót na Zachód. Po jakimś czasie wrócił do ukochanego Paryża, ale w 1941 roku został aresztowany. Tylko dzięki amerykańskiej interwencji udało mu się wyjechać do Ameryki, gdzie nękały go wojenne doniesienia. Zresztą w 1944 roku zmarła jego ukochana Bella, będąca centralną postacią wielu jego dzieł. W 1948 roku powrócił do Francji, gdzie cztery lata później poślubił Valentynę Brodsky. Chagall twórczo pracował aż do swej śmierci w marcu 1985 roku w pięknym wieku 97 lat.
Żydowskie korzenie
W książce bardzo spodobało mi się ukazanie społeczności żydowskich na terenie Rosji. Zresztą to nie tylko ciekawa historia chasydyzmu, ale i samego kraju carów, który łączył w sobie tak wiele sprzeczności. I nie sposób dojść do wniosku, że tamta Rosja żyje nadal – gniewna, kulturalna, światowa, ale i zaściankowa, bogata i niewyobrażalnie biedna jednocześnie. Epitetów można byłoby przytaczać więcej, ale te chyba najmocniej oddają ogólny sens informacji zebranych w tej pozycji.
Ale czym właściwie był chasydyzm? To nurt mistyczno-religijny (od hebrajskiego chassid – czyli pobożny), który narodził się w początkach XVIII wieku na terenie dzisiejszej Ukrainy. Dosyć szybko swymi wpływami objął ziemie Rzeczypospolitej, Węgry i Rumunię, a później i część carskiej Rosji.
Chasydyzm toleruje, wbrew głównej żydowskiej tradycji, przedstawianie postaci ludzkich w sztuce. To fenomen łączący sacrum z profanum, gdzie ludzie cieszą się życiem, świętują, opowiadając sobie opowieści, legendy, pouczające historyjki, w których granica między prawdą a fantazją jest płynna. Nic więc dziwnego, że w takim środowisku wyrósł przyszły geniusz malarstwa. Zresztą, ci, którzy lubią czytać, wiedzą, że to nie jedyny znany artysta żydowskiego pochodzenia… No, ale to już zupełnie inna historia.
Dusza wędrowca, dusza niepokorna
Autorka publikacji w świetny sposób oddaje ogólną charakterystykę dzieł Marca Chagalla. W jej ujęciu malarz w specyficzny, ale i mądry sposób łączył na pozór wykluczające się sprzeczności, które tworzą – na jego płótnach i rysunkach – współistniejące brzmienie. Artysta nie bał się przekraczać religijnych tabu, podważać tradycyjnych światopoglądów czy przeskakiwać pomiędzy artystycznymi ideami.
Spoglądając na jego prace ma się wręcz wrażenie, że twórczość Chagalla była odpowiedzią na ludzką nostalgię za światem harmonii, spokoju czy braterstwa. To trochę tak, jakby artysta szukał uniwersalnego Raju, w którym ludzkość będzie mogła uzyskać wewnętrzne odkupienie. Ale może trochę za bardzo dałem się ponieść własnej fantazji. Dlatego będziecie musieli sami sprawdzić. A myślę, że warto.
Autorka w cudowny sposób opisuje nie tylko samego malarza, ale i jego pojmowanie rzeczywistości, to w jaki sposób wszystkie elementy jego jaźni – od snów, imaginacji, wspomnień po życie własne – wpływały na sposób postrzegania świata, swej twórczości, zmian społecznych czy kulturowego dramatyzmu. Wszystko to zdaje się ukazywać niezwykle bogate życie wewnętrzne Chagalla, który nie bał się świata, jego trosk, i na przekór wszystkiemu, zawsze budował wszystko od nowa. Śmiało można pokusić się o opinię, że Jackie Wullschläger zdołała uchwycić fragment duszy bohatera swej książki. A to już coś niezwykłego. Coś, co wymyka się naszej czytelniczej interpretacji. Chciałbym napisać coś więcej, ale mógłbym zdradzić nieco za dużo, pozbawiając Was ciekawej przygody. Dlatego poprzestanę tylko na tym, co już nieśmiało zdradziłem.
W ciekawy sposób Autorka pisze również o tym, w jakim środowisku przyszło żyć temu niezwykłemu artyście. Jest więc o biedzie, wyrzeczeniach, nieumiejętności chodzenia na kompromisy. W późniejszym życiu, gdy osiągnął już sukces, również nie było kolorowo, bo miewał dziwne humory, nie traktował kobiet z należytym szacunkiem, bywał samolubny, zadufany, zapatrzony tylko w to, co czyniło jego życie sensownym – czyli zajmowanie się sztuką. Przyznam, że pod pewnymi względami przypomina mi Salwadora Dalego, choć ukształtowały ich zupełnie inne doświadczenia życiowe.
W środku znajdziemy sporą ilość różnego rodzaju fotografii dzieł Chagalla – rysunków, szkiców, portretów czy reprodukcji. Szkoda tylko, że większość z nich jest w odcieniach czerni i szarości. Ja bardzo chciałbym zobaczyć te wszystkie prace takimi jakimi były…
Podsumowanie
Książka zawiera się na 608 stronach tekstu, okraszonego, gdzieniegdzie czarno-białymi lub kolorowymi fotografiami. Całość podzielona jest na dwie części – Rosja oraz Wygnanie, w których zawarto łącznie dwadzieścia pięć rozdziałów. To pozycja wyjątkowa, która kreśli nam nie tylko osobowość samego artysty, ale i pokazuje środowisko, w jakim dorastał, tworzył i inspirował się ten geniusz malarstwa. W środku znajdziecie od groma fragmentów listów czy wspomnień samego Chagalla, oraz tych, którzy mieli szczęście spotkać go na swojej drodze. Polecam – zwłaszcza, że pozwala zrozumieć zawiłości żydowskich społeczności na przełomie XIX i XX stulecia. Gorąco polecam.
Wydawnictwo Marginesy
Ryszard Hałas