Ewa Piasecka-Sikora, Architektura światła. Wędrówki po kamieniach Christianitas
„Architektura światła” Ewy Piaseckiej-Sikory to zdecydowanie bardziej podróż człowieka wiary, niż człowieka wiedzy. Jest tutaj sporo zagadnień poruszających, ale nie wyczerpujących źródeł naszej europejskiej i chrześcijańskiej tożsamości. Niestety, pod wieloma względami są one bardziej eteryczne niż uchwytne dla czytelnika. Pomysł jest ciekawy, ale wykonanie nieco uproszczone. I to ostatnie słowo natrętnie narzuca się w trakcie czytania kolejnych, wprawdzie ciekawych, ale nieco po macoszemu, potraktowanych zagadnieniach i wątkach europejskiej historii.
Błędy
Książka jest ciekawa, ale niestety nie pozbawiona błędów. Niektóre problemy są bardzo uproszczone, inne sformułowane tak, że ciężko wykoncypować o co chodzi. Pozwolę sobie przytoczyć kilka z nich. Na stronie 21 mamy taki urywek: „Swoisty labirynt przejść i zejść, które stają się coraz węższe i jeszcze bardziej strome, prowadzi do wcześniejszej, tym razem pogańskiej świątyni ku czci bogini Mitry z I wieku, tzw. mitreum”. Problem w tym, że nie istniała taka bogini, tylko bóg.
Na stronie 39 mamy coś takiego: „Ekspansja Germanów z północy i wschodu: Hunów (turecko-mongolskich ludów), którzy plądrowali i niszczyli wszystko, co napotkali na swojej drodze, wdzierając się w głąb chrześcijańskiej już Galii, i ostatecznie Wikingów z północy, przy jednoczesnym powstaniu, rozwoju i rozszerzaniu się granic państwa Franków, miały decydujący wpływ na formowanie się i rozwój chrześcijańskiej cywilizacji Europy”. Autorka zdaje się tutaj rozróżniać Hunów jako byt nie-germański, jednak w moim odczuciu jest tutaj tak ogromne uproszczenie, że samo tłumaczenie tego, zajęłoby mi całą stronę tekstu. Trochę nie ładne to, pstrokate i nie bardzo wiem, jak to ugryźć.
Inny błąd, znaleźć można na stronie 42: „Dzięki sprowadzeniu mnichów benedyktyńskich z Europy stworzył liczne ośrodki intelektualne, szkoły przyklasztorne i biskupie, wprowadził też nowe pismo – „minuskułę karolińską”…”. Chodzi o Karola Wielkiego, tylko z jakiej Europy sprowadził tych mnichów, skoro Europa sensu stricte jeszcze nie istniała? Jest tutaj również ewidentny błąd stylistyczny i gramatyczny. Może warto byłoby poprawić te lapsusy merytoryczne i językowe, bo w środku jest ich dosyć sporo. Ale najlepiej przekonajcie się sami.
Z Kościołem za pan brat
Tym, co bardzo mi się spodobało, to pewna jaskrawość postawy moralno-religijnej Autorki. Jest ona bardzo klarowna, zdecydowana. Nie wstydzi się swej wiary, swych zapatrywań, poglądów, rozterek, wewnętrznych przemyśleń czy emocji, które wzbudzają w niej elementy wiary rzymskokatolickiej. Szczerze, to nieco dziwne. Zdążyłem się przyzwyczaić, że pokazywanie swego przywiązywania do spraw wiary jest nieco nie na miejscu, albo cicho tolerowane, a najczęściej – gumowane, tak, aby książka stawała się neutralna religijnie.
I szczerze, to bardzo się cieszę, że ktoś ma odwagę rzucać się przeciwko całemu światu, by wykrzyczeć, że Jezus Chrystus, jest dla niego/niej ważny; że wiara katolicka nie jest tylko suchym substytutem lub mało znaczącym elementem naszego życia, ale dla niektórych jest nieodzowną częścią życia, kwintesencją życiowych poszukiwań, dociekań czy przeżyć.
Fajnie czyta się, że ktoś wierzy w coś pełen emfazy, radości z przebywania z elementami tego, co jest częścią jego religii. Wtedy czytelnik taki jak ja, również ma możność muśnięcia czegoś z tej fascynacji, a czasem, przebudzenia się nostalgii za tym, co tak łatwo pozwoliło się światu zatrzeć, zepchnąć w zakamarki naszego ziemskiego życia i bycia tu i teraz.
Podróż po chrześcijańskiej Europie
„Architektura światła” to pozycja łącząca w sobie coś z pamiętnika, książki podróżniczej, a momentami i książki historycznej, choć z formą tej ostatniej jest nieco mankamentów i zbytnich uproszczeń. Niemniej to ciekawa pozycja dla tych, którzy szukają impulsu do tego, aby rzucić światu wyzwanie, i podążyć za źródłami tego, co w chrześcijaństwie jest najpiękniejsze.
Autorka szuka po całej zachodniej i środkowej Europie elementów naszej rzymskokatolickiej tożsamości – religijnej, kulturalnej, materialnej i historycznej. Nie zawsze udaje się jej wszystko uchwycić i obrazowo opisać, bo daje ponieść się emocjom, ale i tak warto zajrzeć tam, gdzie chrześcijaństwo nadal przebija żywym pięknem dawnych lat.
Zresztą Autorka dokłada starań, aby nasza podróż nie była jałowa. Nie stara się podążać utartymi szlakami pielgrzymów, ale prowadzi nas po ciekawych, nie zawsze znanych szerszemu gronu polskich czytelników zabytkach, źródłach wiary czy relikwiach. Tego piękna dopełniają niezwykle trafnie dobrane fotografie, których piękna nie da się opisać słowami, o ile nie jest się poetą.
Autorka w swych podróżach stara się ukazać nam również aspekt cywilizacyjny, który stał się udziałem chrystianizacji Europy. Że to nie tylko rozwój kultury materialnej (budowa świątyń, relikwiarzy, malarstwa czy złotnictwa), ale i kultury intelektualnej (m.in. propagowanie antycznej spuścizny literackiej, tłumaczenia żydowskich i arabskich dzieł z zakresu medycyny, filozofii czy nauk matematycznych, dzielenie się normami prawnymi, kościelnymi i społecznymi…). To również rozwój gospodarczy kontynentu (np. zagospodarowywanie nieużytków rolnych, wprowadzanie nowych metod upraw czy nowych roślin użytkowych, szerszy obrót pieniędzmi) oraz wiele, wiele innych ciekawych, choć często pomijanych źródeł naszego dzisiejszego dobrobytu. Bo wbrew czarnej legendzie, chrześcijaństwo to nie tylko same nakazy, walka w obronie czystości wiary, ale i postęp w wielu aspektach życia codziennego, politycznego czy ekonomicznego. No ale chyba dałem się zbytnio ponieść i nieco się zapamiętałem.
Podsumowanie
Publikacja zawiera się na 220 stronach, okraszonych przecudownymi zdjęciami. Do tej pozycji trzeba podejść z rozwagą. Pod względem historycznym, jest tu dosyć niedociągnięć. Pod względem duchowym, jest to ciekawa podróż po elementach chrześcijańskiej tkaniny, która jeszcze nie tak dawno stanowiła wyrazisty obraz życia naszego kontynentu. Myślę, że jest tu dla każdego coś ciekawego, o ile nie skupicie się na jednym określonym wątku.
Wydawnictwo Bernardinum
Ryszard Hałas