Barbara Sowa Basia

1 sierpnia 2024 zmarła Barbara Sowa „Basia”, najstarsza uczestniczka powstania warszawskiego

Tego dnia 2024 roku w wieku 106 lat zmarła Barbara Sowa „Basia”, najstarsza uczestniczka powstania warszawskiego

W 80. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego zmarła jego najstarsza uczestniczka, Barbara Sowa „Basia”. Była działaczką konspiracyjną podczas II wojny światowej i żołnierzem ZWZ-AK.

Barbara Sowa urodziła się 26 czerwca 1918 w Warszawie. Jej ojciec, Paweł Gettel, był działaczem politycznym, a matka, Eugenia Wysocka, pracowała w NBP. Barbara mieszkała na warszawskiej Ochocie. Miała dwójkę rodzeństwa: brata i siostrę Zofię.

Jej studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie przerwała wojna. Jak wspominała: Mogę sobie przypomnieć, bo żyło mi się bardzo dobrze. Bardzo dobrze żyłam. Miałam kochającą rodzinę, o nic się nie martwiłam. Nawet wstyd się przyznać, nie przypuszczałam, nie wiedziałam, że w drugiej części Warszawy grasują Niemcy. Jakoś nie dochodziło to do mojej świadomości. Bardzo przeżyłam wszystko jakby we mgle. Moja siostra Zosia… ona przeżyła wszystko dużo bardziej, dużo bardziej. Miała okropne przeżycia. Studiowałam w Szkole Głównej Handlowej. Ale nie skończyłam studiów. Liczę tylko maturę, bo studiów nie skończyłam. Zaliczyłam te semestry, ale bez rezultatów.

Po wybuchu II wojny światowej wstąpiła do konspiracji. Od 25 stycznia 1940 działała w Związku Walki Zbrojnej. Po wybuchu powstania warszawskiego była patrolową plutonu 404 w IV Obwodzie „Grzymała”. Potem działała na terenie tzw. Reduty Kaliskiej. Gdy padła Ochota, trafiła do „Zieleniaka”, a następnie do obozu przejściowego Dulagu w Pruszkowie, skąd zbiegła i dostała się do Milanówka. Pierwszy dzień powstania warszawskiego wspominała po latach tak:

Czterdziestego czwartego roku byłam na placu Narutowicza. Byłam na placu Narutowicza i z tego placu później, ponieważ Niemcy… był obstrzał z domu akademickiego i myśmy musieli co parę sekund przechodzić przez ulicę Grójecką. I przechodziliśmy… Kierowniczka nasza, nie wiem, jak się nazywała, kazała nam nie zwracać [uwagi] na to, czy któraś padnie, czy nie padnie, ale mamy przejść. I myśmy wszyscy przeszli jakoś. Jedna padła, ale wstała i doszła do tego szpitala konspiracyjnego. Tam nas powitali ci chłopcy z AK. Bardzo byliśmy wzruszeni, ale czasu na to nie było, bo musieliśmy natychmiast przygotowywać kwatery dla ewentualnych rannych. Więc przygotowywaliśmy te kwatery, doktor nam uświadomił, że nie ma nic bardziej świętego niż chory, ranny i trzeba dbać o niego bardziej niż o własne życie. I tak myśmy dbali. Byliśmy bardzo zmęczeni, bardzo głodni, a tutaj te „szafy” waliły w nas i musieliśmy się przenosić na ulicę Joteyki, gdzie wyrąbaliśmy, wywaliliśmy drzwi i tam przenosiliśmy rannych i opatrunki. Ja przenosiłam opatrunki, uważając, że jak schylę głowę, to nic mi się nie stanie. I nic mi się nie stało, ale byłam tak głodna i tak zmęczona, że chyba byłam nieprzytomna z tego zmęczenia i z tego głodu. Z nami była… kto był z nami… z nami była Zosia, Jagusia – te co znałam dobrze i inne panie, których nie znałam wcale. One… co one robiły? One przenosiły chorych do szpitala Curie-Skłodowskiej.

Po wojnie mieszkała we Wrocławiu. W 1946 roku wyszła za mąż. W czerwcu 2024 roku obchodziła 106. urodziny. Zmarła 1 sierpnia 2024 roku, w 80. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, jako jego najstarsza uczestniczka.


Cytaty pochodzą [z:] Barbara Janina Sowa „Basia”, „Baśka”, Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl [dostęp: 01.08.2024].

Comments are closed.