Beata Izdebska-Zybała, „Iwaszkiewicz. Przyjaciele i wrogowie”

Beata Izdebska-Zybała, Iwaszkiewicz. Przyjaciele i wrogowie

Jarosław Iwaszkiewicz zostawił po sobie biografię zbyt skomplikowaną, by zamknąć ją w kilku wygodnych hasłach. Beata Izdebska-Zybała w książce „Iwaszkiewicz. Przyjaciele i wrogowie” nie pisze kolejnego pełnego życiorysu, zamiast tego wyciąga z archiwum ludzi, listy, przyjaźnie, konflikty i polityczne uwikłania.

„tak samo widziałem świat jak Ty i myślałem o tym, że można znaleźć ocalenie w sztuce” – pisał Iwaszkiewicz do Włodzimierza Odojewskiego. Kilka zdań wcześniej krytykował jego opowiadania. Potem uznał, że przesadził, i wycofał część uwag. Właśnie w takich drobnych sytuacjach ta książka działa najlepiej.

Izdebska-Zybała pracuje w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku i dobrze zna tamtejsze archiwum. Korzysta z listów, dokumentów i materiałów wcześniej niepublikowanych. Iwaszkiewicza pokazuje przez Włodzimierza Odojewskiego, Zbigniewa Herberta, Andrzeja Wajdę, Annę Iwaszkiewicz, Irenę Krzywicką czy Wandę Telakowską.

Nie jest to klasyczna biografia, lecz zbiór piętnastu esejów. Odojewski pisał do Iwaszkiewicza o problemach z cenzurą i publikacją, a ten czytał jego teksty, drukował je w „Twórczości” i komentował warsztat. Herbert korzystał z jego pomocy, później bardzo surowo oceniał jego polityczne wybory. Z Wajdą łączyła go przede wszystkim fascynacja sztuką i cudzą twórczością. Tytułowi „przyjaciele i wrogowie” szybko przestają więc tworzyć dwa osobne obozy. Przyjaciel mógł zostać krytykiem, polityczny przeciwnik nie musiał przestać być kimś bliskim, a wdzięczność nie oznaczała zgody. Najtrudniejszy pozostaje oczywiście Iwaszkiewicz powojenny. Poseł PRL, wieloletni prezes Związku Literatów Polskich, redaktor naczelny „Twórczości”, człowiek mający dostęp do ludzi władzy. Korzystał z tej pozycji również wtedy, gdy pomagał innym w sprawach publikacji, cenzury czy wyjazdów. Izdebska-Zybała nie próbuje go wybielać. Nie robi też z niego prostego oportunisty.

Podobnie z okupacją. Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie pomagali Żydom i innym osobom zagrożonym przez Niemców, a Stawisko dawało schronienie wielu ludziom. Wojennej pomocy nie da się unieważnić późniejszymi kompromisami. Późniejszych kompromisów nie da się usprawiedliwić wojenną odwagą. Największą wartością książki pozostaje archiwum. List, dopisek, zmiana tonu, drobny epizod mówią tu często więcej niż wielka interpretacja. Dobrym zamknięciem jest odnaleziony w Stawisku wiersz zapisany przez Iwaszkiewicza w 1965 roku na tomiku Andrzeja Partuma. Przeleżał tam niemal sześćdziesiąt lat. Wracały w nim miejsca i ludzie z młodości, świat już nieistniejący.

„Iwaszkiewicz. Przyjaciele i wrogowie” jest fragmentaryczny i nie każdy esej ma tę samą siłę. Nie szkodzi. Kolejna pełna biografia Iwaszkiewicza nie była potrzebna. Potrzebna była książka, która pokaże go z bliska: w listach, relacjach, pomocy, urazach i politycznych kompromisach. Po tej lekturze nie trzeba Iwaszkiewicza bardziej lubić. Trudniej natomiast wydać mu prosty wyrok.


Wydawnictwo Marginesy
Agnieszka Cybulska

Comments are closed.