Pod koniec listopada, kiedy to Rosjanie zostali pobici pod Duklą, kontrofensywa austriacka była niemalże pewna. Gorlice stały się świadkiem przemarszów oddziałów carskiej piechoty, która kierowała się na pola bitwy limanowskiej. Wkrótce zaś zagrożone były i same Gorlice. Z pamiętników ks. Świeykowskiego dowiadujemy się, że komendant miasta prosił o posiłki z Jasła, gdyż Austryijacy idą na Gorlice[8].
Połowa grudnia przyniosła wielkie zwycięstwa armiom austrowęgierskim. Najpierw 3. Armia generała Boroevicia zdobyła Nowy Sącz i obsadziła wszystkie przełęcze górskie w tamtym regionie, z Konieczną i Barwinkiem włącznie. Cofający się żołnierze carscy z dnia na dzień oddawali swe niedawne zdobycze. Działania walczących stron w połowie grudnia przeniosły wojnę w Karpaty i zmieniły jej charakter. Od tego momentu przez najbliższe pół roku, działania miały charakter wojny pozycyjnej[9]. Jednak los Beskidu Niskiego i samych Gorlic był uzależniono od losów frontu wschodniego Wielkiej Wojny. Wykrwawione armie austrowęgierskie nie były w stanie zapobiec kontrofensywie rosyjskiej w ostatnich dniach roku. Uderzająca na Pogórzu Gorlickim 3. Armia rosyjska gen. Radko Dimitriewa zmusiła do wycofania niektóre formacje 3. Armii cesarsko-królewskiej i przesunęła linię frontu na północne stoki Karpat, a Gorlice zostały wtedy po raz pierwszy zbombardowane. Pociski moździerzowe uszkadzały budynki miejskie i wzniecały pożary w przedmieściach.
Sztab Generalny Armii Carskiej chciał „pójść za ciosem” i dążył do jak najszybszego zakończenie działań wojennych w Galicji. Ponieważ zaopatrzenie 3. Armii Dimitriewa pozwalało jedynie na szybkie i krótkotrwałe uderzenie, a stan liczebny walczących wojsk przemawiał na korzyść Imperium carów, postanowiono uderzać[10].
Jednak pod koniec stycznia 1915 roku ruszyła kolejna ofensywa wojsk austriackich, a Rosjanie dzięki poprzednim przygotowaniom zdołali odpowiedzieć na nią błyskawicznie. Już po trzech dniach przeszli do natarcia i byli bliscy osiągnięcia linii Dunajec – Nowy Sącz – Preszów. Najcięższe walki toczyły się na odcinku dukielskim. 22.III.1915 padła twierdza Przemyśl – enklawa austriacka za linią frontu, skutecznie utrudniająca Rosjanom prowadzenie wojny. Szansę tą postanowiły wykorzystać sztaby 3. i 8. Armii carskiej. Korpusy oblegające dotąd miasto-twierdzę zostały błyskawicznie przerzucone na front galicyjski celem podjęcia kolejnej próby przełamanie frontu i przejścia Karpat. Miał temu sprzyjać szok i rozprężenie, jakie zapanowało w szeregach wojsk cesarsko-królewskich.
W tej sytuacji monarchia Habsburgów znalazła się w swoistych kleszczach. Od wschodu groziła jej inwazja rosyjska na Węgry, natomiast na zachodzie groziła jej wojna z Włochami. Wiosną 1915 roku z pomocą sojusznikowi nadeszło Cesarstwo Niemieckie. W kwietniu szef Sztabu Generalnego armii niemieckiej, generał piechoty Erich von Falkenhayn opracował plan uderzenia w Galicji. Postulował przejście do defensywy na froncie zachodnim i mocne natarcie na wschodzie, a w konsekwencji wykluczenie Cesarstwa Rosyjskiego z Wielkiej Wojny. Założenie przyszłej operacji było proste – potężne uderzenie pomiędzy Beskidami a Wisłą. Ofensywę tą miała podjąć 11. Armia niemiecka gen. Augusta Mackensena oraz 4. Armia austrowęgierska arcyksięcia Józefa Ferdynanda. Naczelne dowództwo powierzono gen. Augustowi von Mackensenowi. Przygotowanie tego natarcia było owiane wielką tajemnicą. Próbowano zmylić Rosjan co do kierunku uderzenia, organizując ataki dywersyjne na Litwie i Bukowinie. Organizowano nawet pozorowane przerzucenia wojsk na front zachodni. Wszystko po to, by uśpić czujność gen. Dimitriewa, na którego armię miało paść uderzenie[11]. Ostatecznie, na miejsce ofensywy wybrano rejon Gorlic. Siły niemieckie musiały jednak najpierw zostać przerzucone w rejon Beskidu Niskiego. Akcja ta trwała przez drugą połowę kwietnia i angażowała wielką liczbę pociągów austriackich. Ostatnie transporty sojusznicze przybywały do stacji kolejowych w powiecie gorlickim w pierwszych dniach maja, czyli wtedy, gdy natarcie Państw Centralnych już ruszyło.
Wyznaczeni do natarcia