Czesław Miłosz

Czesław Miłosz marzył o pomniku tej kobiety

Noblista Czesław Miłosz kochał i podziwiał wiele kobiet, ale tylko o jednej napisał, że zasługuje na pomnik w Warszawie. Chodzi o Halinę Sosnowską, przed wojną piastującą dyrektorskie stanowisko w Polskim Radiu, gdzie „wszystkich mężczyzn trzymała za łeb”, porucznik AK, szefowa Wydziału Informacji i Wywiadu w Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość. Nigdy nie poszła na żadną współpracę z komunistyczną władzą, chociaż groziła jej kara śmierci.

Powinniśmy pamiętać o kobietach, które jako pierwsze zajmowały wysokie stanowiska przed wojną, kontynuowały swą działalność podczas okupacji i po wojnie. Jedną z nich, właściwe zapomnianą, jest Halina Sosnowska, z domu Żelechowska, po pierwszym mężu Czarnocka. Pochodziła z rodziny ziemiańskiej, w której ważne były tradycje wojskowe i patriotyczne. To nie są banalne słowa, a na dowód przyjrzyjmy się jej krewnym i powinowatym.

Trzej generałowie

Brat cioteczny Sosnowskiej to gen. Kazimierz Sawicki, mianowany w 1932 roku z piątą lokatą w korpusie generałów. Odznaczony m.in. Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Niepodległości, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Walecznych (czterokrotnie, po raz pierwszy w 1921 roku).

Gen. Julian Stachiewicz w 1926 roku ożenił się Marią Jadwigą Sawicką, siostrą cioteczną Sosnowskiej. Uczestniczył m.in. w krwawych walkach pod Kostiuchnówką w lipcu 1916 roku. W styczniu 1919 roku został oddelegowany do Wielkopolski. Na polecenie Józefa Piłsudskiego, plan operacji kijowskiej przygotował wraz z Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim i adiutantem naczelnika państwa Stanisławem Radziwiłłem. Uhonorowany takimi samymi odznaczeniami jak gen. Sawicki.

Dodajmy, że również brat Juliana – Wacław Teofil Stachiewicz dosłużył się generalskich szlifów.

Tajemniczy ślub i Sorbona

Halina, jeszcze jako panna Żelechowska w 1911 roku ukończyła pensję Bronisławy Jastrzębowskiej w Warszawie i wróciła do rodziców, mieszkających w Orenburgu. Tam ukończyła gimnazjum państwowe i w 1913 roku wyruszyła do Francji, by studiować filozofię na Sorbonie. Jak każda szanująca się ówczesna ziemianka znała biegle język francuski.

Jej pierwsze małżeństwo otaczała aura tajemniczości. Ze strony internetowej www.sejm-wielki.pl wynika, że pan młody – Zygmunt Czarnocki, urodzony około 1880 roku, był prawdopodobnie 14 lat starszy niż panna młoda (rocznik 1894). Pobrali się około 1910 roku, ale przynajmniej po ukończeniu przez pannę Żelechowską warszawskiej pensji Bronisławy Jastrzębowskiej. Czesław Miłosz w swoim „Abecadle…” potwierdzał, że pierwszy mąż pani Haliny to Zygmunt Czarnocki, który pochodził z majątku Nacz, koło Nowogródka. Natomiast genealogia Czarnockich milczy na ten temat, nie ma informacji o ślubie z panną Haliną Żelechowską, a jak nie ma, to czyżby komuś zależało, by zabrakło dowodów na to, że małżeństwo w ogóle zaistniało?

Gdy wybuchła I wojna światowa pani Czarnocka wróciła do kraju, by prowadzić działalność niepodległościową. W Orenburgu zaangażowała się w pracę Polskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny. W 1917 roku opuściła Rosję i zamieszkała w Wilnie, gdzie zatrudniła się jako nauczycielka. Po roku działała już w Komitecie Obrony Lwowa. Pod koniec 1918 roku wstąpiła do oddziału kobiecego Polskiej Organizacji Wojskowej i współpracowała z Julianem Stachiewiczem. Nie wiadomo, gdzie w tym czasie przebywał Zygmunt Czarnocki. Najprawdopodobniej małżonkowie po ślubie szybko się rozstali.

Sławni filozofowie i wolnomularz

Od roku akademickiego 1918/1919 pani Halina studiowała na Uniwersytecie Warszawskim filozofię i psychologię. Jej wykładowcami były takie sławy jak: Tadeusz Kotarbiński i Władysław Tatarkiewicz. Podczas studiów w 1920 roku w trakcie wojny polsko-bolszewickiej zaangażowała się w działalność Polskiego Towarzystwa Czerwonego Krzyża (od 1927 roku PCK). Po ukończeniu studiów w 1926 roku uprawiała dziennikarstwo w Polskiej Agencji Telegraficznej. Tak o tym napisał Czesław Miłosz:

Jej [Sosnowskiej- GW] „bilet wejścia” do sejmu z 1928 roku daje do myślenia. Wystawiony jest dla sekretarki wicemarszałka senatu H.[Hipolita – GW] Gliwica z klubu Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, a Gliwic to wielka figura wolnomularstwa polskiego.

I tak ironicznie podsumował: Żeromski, marzenie o „szklanych domach”, demokracja, tolerancja, wszystko się zgadza. 

Wróćmy jednak do spraw osobistych. Pierwszy ślub naszej bohaterki z Czarnockim był prawdopodobnie katolicki, bowiem następny odbył się kościele ewangelickim w Wilnie w 1928 roku. Drugi mąż Zbigniew Sosnowski miał wtedy 35 lat, a Halina 34 lata. Podobnie postąpił Józef Piłsudski, gdy żenił się w Aleksandrą  Szczerbińską. Czesław Miłosz tak napisał o drugim małżeństwie Sosnowskiej: Więc pewnie rozwiodła się (ale jak) i Zbigniew Sosnowski, ten ichtiolog, był jej drugim mężem.  

„Wszystkich mężczyzn w radiu trzymała za łeb”

Halina Sosnowska pracowała z Julianem Stachiewiczem nie tylko w Polskiej Organizacji Wojskowej, ale także w Polskim Radiu, gdzie jej powinowaty był przewodniczącym Głównej Rady Programowej, a ona sekretarzem w 1930 roku. Już słyszę te narzekania: czysty nepotyzm. Zatem oddajmy głos osobom niezależnym.

Zarówno Stachiewicz, jak i Sosnowska rozumieli pracę Rady jako rzeczywiste źródło inspiracji ideowo-programowej i organizacyjnej. I tych dwoje ludzi zdecydowało o tym, że Rada Programowa przestała być gabinetem sennych synekur i wzięła się ostro od roboty w niedługim czasie wpłynęła na dodatnie zmiany. Sosnowska zaczęła jeździć po Polsce. Odwiedzała rozgłośnie prowincjonalne, przeprowadzała rozmowy z pracownikami programu, wnikała we wszystkie szczegóły codziennej pracy

– wyjaśniał Tadeusz Byrski, pracownik Polskiego Radia w książce „Teatr – radio wspomnienia”.

Sosnowska bardzo szybko została redaktorem w dziale Wiadomości. Rok później w czasopiśmie „Radio” opublikowała dwa artykuły: „Nowy układ programów Polskiego Radia” i „Nowy program muzyczny Polskiego Radia”. Popierała działania edukacyjne polegające na realizowaniu audycji dla szkół. W 1933 roku awansowała na kierownika Referatu Rozgłośni Regionalnych. I to nie był szczyt jej kariery. Na przełomie lat 1934/1935 Halina Sosnowska została mianowana wicedyrektorem programowym Polskiego Radia i jednocześnie odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, przyznawanym osobom wyróżniającym się w pracy dla kraju i społeczeństwa, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku. O randze odznaczenia świadczy fakt, że uhonorowano nim m.in. Józefa Piłsudskiego, Stefana Starzyńskiego, Jana Kiepurę i Janusza Kusocińskiego.

Arogancka i pracowita

W kontekście tych sukcesów przytoczmy jeszcze dalsze wypowiedzi mężczyzn, których spotkała na swojej zawodowej drodze.
Czesław Miłosz wypowiedział się w ten sposób: Sosnowska to patriotyzm, uczciwość, (…) żelazna energia, dar władzy, menegerstwo w wielkim stylu. Nic dziwnego, że wszystkich mężczyzn w radio trzymała za łeb. Urodzona technokratka troszczyłaby się przede wszystkim o sprawność nawet w dzień Sądu Ostatecznego.

Jak łatwo się domyśleć nie była lubiana, niektóre osoby, nawet mężczyźni bardzo się jej bali. Zenon Kosidowski (autor książki „Kiedy słońce było bogiem”) wówczas dyrektor poznańskiej rozgłośni Polskiego Radia wydał taką opinię: „b.[bardzo] dzielna, ale nietaktowna, w prog. [Biuro Programów – GW] jej nienawidzili, nie umiała znaleźć wspólnego języka, arogancka, b. pracowita, świetnie zna swoje rzemiosło”.

Z informacji na stronie Polskiego Radia wynika, że podczas ewakuacji tej instytucji we wrześniu 1939 roku Halina Sosnowska wykazała się szczególną odwagą i opanowaniem. Dostała polecenie uruchomienia w Baranowiczach radiostacji dla potrzeb naczelnego wodza. Gdy ze swoją ekipą dotarła na miejsce, lotnictwo niemieckie zbombardowało teren, uniemożliwiając realizację planu.

Groziła kara śmierci

Warto wspomnieć o działalności Haliny Sosnowskiej w Związku Walki Zbrojnej, a potem w Armii Krajowej oraz w Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość. W AK dosłużyła się stopnia porucznika i przyjęła pseudonim „Maria”. W swoim domu przy ulicy Filtrowej wraz z mężem prowadziła jadłodajnię, która służyła za miejsce spotkań konspiracyjnych. Wspólnie z Wandą Pełczyńską (żona gen. Tadeusza Pełczyńskiego) z ramienia Komendy Głównej AK zajmowała się wyszukiwaniem bezpiecznych lokali dla osób zagrożonych aresztowaniem przez Niemców. Wzięła również udział w Powstaniu Warszawskim.

Halina Sosnowska w 1945 roku rozpoczęła działalność konspiracyjną w Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość, pod pseudonimem „Łuna”. Przygotowywała raporty z tzw. białego wywiadu (prasy oficjalnej). Od marca 1946 roku, pod pseudonimem „F-14” i „X”, kierowała Wydziałem Wywiadowczym Obszaru Centralnego WiN (kryptonim „Stocznia”). Zorganizowała komórkę nasłuchu radiowego, skrzynki kontaktowe oraz komórkę fotograficzną.
W III Zarządzie Głównym WiN od końca października do połowy listopada 1946 kierowała Wydziałem Informacji. Tak wysokie stanowiska dla kobiety w WiN były ewenementem. Należała także do organizatorów i działaczy Komitetu Porozumiewawczego Organizacji Demokratycznych Polski Podziemnej, współuczestniczyła również w opracowywaniu memoriału do ONZ w sprawie sytuacji w okupowanej przez Sowietów Polsce. Według dr. Łukasza Kamińskiego, byłego prezesa IPN: „Najważniejszym świadectwem tamtego czasu pozostaje Memoriał Zrzeszenia WiN do Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych”. 

Halina Sosnowska, zdjęcie z 6 grudnia 1951 roku (Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego) fot. archiwum IPN

Działalność Sosnowskiej przerwało aresztowanie w dniu 19 listopada 1946 roku. Chociaż groziła jej kara śmierci nie załamała się. Szkoda jednak czasu na wielkie słowa, ważniejsze są dowody. Oto zapis przesłuchania z 20 listopada 1946 roku:
Jaki jest obecnie Wasz udział w konspiracji?
Żadnego udziału nie biorę.
Kogo znacie z pracujących obecnie w konspiracji?Nie znam nikogo.
Czy znacie obywatela Grocholskiego?Nie znam.
Czy zna Pani Baczaka?Nie znam.
Czy znacie „F25” i „Henryka”?Nic mi to w tej chwili nie mówi i nie mogę na to pytanie odpowiedzieć.
Kto to jest „Witek”?Nie wiem.
Skąd mieliście prasę nielegalną znalezioną u Was w mieszkaniu?Dała mi ją  kilka dni temu kobieta znana mi z czasów okupacji niemieckiej, w celu zapoznania się z tym. Nazwiska tej kobiety nie znam. Wówczas miała pseudonim „Rena”.

Takimi odpowiedziami musiała doprowadzić przesłuchującego do szału. Gdy już wiedziała, że zaprzeczanie o przynależności do WiN nie miało sensu, potwierdziła swą działalność, podawała pseudonimy, ale nazwiska tylko wtedy, gdy śledczy je znali. Pierwsze takie przesłuchanie po nieprzyznaniu się do winy odbyło się dopiero 19 grudnia 1946 roku, czyli miesiąc po aresztowaniu.
Sosnowska jako przykrywkę dla działalności wywiadowczej, umożliwiającej  zdobycie ciągle brakujących pieniędzy na działalność niepodległościową i uzasadniającej częste poruszanie się po kraju, założyła w kwietniu 1946 roku spółkę Polska Zabawka. Podczas śledztwa, gdy wymieniała udziałowców, pominęła swoją łączniczkę Janinę Warzycką, pseudonim „F-43” „Janka”. Gdy przesłuchujący się o tym dowiedział, zarzucił Sosnowskiej utrudnianie śledztwa. Tłumaczyła wtedy, że ta kobieta nie była jeszcze formalnie udziałowcem spółki, więc nie musiała jej wymieniać. 

Sosnowska miała ogromny szacunek więźniarek
O niezłomnej postawie Haliny Sosnowskiej świadczy opinia… agentki celnej Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Oto co raportowała, po służbowym pobycie w celi, swoim przełożonym z bezpieki:

Sosnowska miała ogromny szacunek więźniarek, duży autorytet, liczono się ogólnie z jej zdaniem. Była bardzo stanowcza i apodyktyczna, w sądach nieprzejednana wobec władz, umiała zawsze w zetknięciu się z przedstawicielami władzy więziennej stać przy swoim zdaniu, sprzeczać się, gdy była  przekonana o swojej racji. Czuwała nad stanem psychicznym więźniarek, rozmawiała z nimi na osobności, podtrzymywała nastawienie negatywne wobec ustroju.  

Kazimierz Czarnocki, przełożony Sosnowskiej w WiN, a także jej powinowaty, jako agent donosił bezpiece w 1956 roku, że nie byłby zdziwiony, gdyby podjęła znowu jakąś działalność po wyjściu z więzienia. W swoich wspomnieniach tak ją scharakteryzował:

Dobra stara zasada wojskowa utrzymuje, że w obliczu nieprzyjaciela najbardziej zdradza ruch. Ale „Łuna” nie była żołnierzem. Była kobietą. I dlatego wszelkie nasze perswazje i prośby, aby przynajmniej  częściowo ograniczyła swą zwracającą uwagę nadmierną aktywność, stawiała w płaszczyźnie uczuciowej. Roboty nie można zatrzymać. Wreszcie, ja już swoje przeżyłam. Chciałabym tylko byście ocaleli. (…) p. Halina, łamiąc otrzymane polecenie, postanowiła zostać w Milanówku do końca tygodnia. Okazało się, że za dużo było nawet… jednej nocy.

Czarnocki w swoich wspomnieniach przyznaje, że aresztowanie „Łuny” stało się osobistą klęską jego samego oraz innych pozostałych na wolności, a także uderzało w najważniejszy punkt WiN. Nie przeszkadzało mu to współpracować z bezpieką.

„Na tym stanowisku lepiej jak mężczyzna”

Z kolei Wincenty Kwieciński, przełożony Czarnockiego i Sosnowskiej w konspiracji, mówił, „że jest to osoba bardzo inteligentna, która da sobie radę na tym stanowisku [szefowa wydziału informacji i wywiadu – GW] lepiej jak mężczyzna, czego dowodzi choćby taki fakt, że zajmowała bardzo wysokie stanowisko przed wojną w Polskim Radiu, gdzie trzeba było ludzi z głową”.


Halina Sosnowska wyrokiem sądu z dnia 27 grudnia 1947 roku została skazana na dożywotnie więzienie oraz utratę praw publicznych i przepadek mienia. Wojskowy Sąd Garnizonowy postanowieniem z 7 maja 1956 roku, na mocy amnestii, złagodził jej karę do 12 lat pozbawienia wolności. Z więzienia została zwolniona 12 listopada 1956 roku, po uzyskaniu półrocznej przerwy w odbywaniu kary z powodów zdrowotnych. Resztę nieodbytej kary Rada Państwa 24 kwietnia 1957 roku zawiesiła na dwa lata. Do więzienia Halina Sosnowska już nie wróciła.

Nie mogła znaleźć innej pracy więc zorganizowała chałupniczą pracownię krawiecką. W domu Sosnowskiej spotykali się ludzie ze środowisk inteligenckich i opozycyjnych. W 1969 roku po wylewie straciła wzrok, była sparaliżowana, utraciła zdolność mówienia. Zmarła 22 sierpnia 1973 roku w Warszawie. W niecałe dwadzieścia lat później 17 lutego 1993 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok z 27 grudnia 1947 roku.


„Sosnowska była wielkim człowiekiem”

Na zakończenie wróćmy do Czesława Miłosza. Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że poeta zawdzięczał Sosnowskiej zatrudnienie w Polskim Radiu w Warszawie, gdy został wyrzucony z powodów politycznych z radia w Wilnie, zresztą nie tylko on, ale także i inni „niepokorni” (Janusz Korczak, Jan Parandowski, Jerzy Putrament) dużo zawdzięczali Wielkiej Halinie, jak ją czasem nazywano. Po latach w „Abecadle Miłosza” poświęcił jej, więcej niż innym, ponad sześć stron. Tak wyglądało podsumowanie:

Sosnowska była wielkim człowiekiem. W młodości nie lubiłem pomników. Teraz sądzę, że pomniki są potrzebne, bo jak inaczej wyrazić nasz podziw dla postaci, które mogą stać się dla nas wzorem prawości i skierowanej ku dobremu woli? Cieszyłbym się, gdyby Sosnowskiej wzniesiono w Warszawie pomnik, chociażby przy ulicy Filtrowej albo przy placu Dąbrowskiego.

To nie wszystko. Dodał także, że:

Gdyby napisać jej biografię, byłby to pean na cześć pewnego pokolenia Polaków, które stworzyło niepodległą Polskę po rozbiorach, i mowa obrończa na jakimś hipotetycznym sądzie historii i pieśń żałobna.

Nic dodać i nic ująć. Zresztą po nobliście trudno cokolwiek uzupełnić. Może tylko powtórzmy, że warto wznieść Halinie Sosnowskiej pomnik w Warszawie, także jako przypomnienie o roli kobiet: w walce o wolność z niemieckim i sowieckim okupantem oraz w życiu społecznym przed wojną i po jej zakończeniu.

Grażyna Wosińska

Bibliografia:

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie – akta sprawy przeciw Marszewski i inni
Byrski T., Teatr – Radio wspomnienia. Warszawa 1976.
Czarnocki K. Lata, które zostaną z nami, maszynopis w posiadaniu autorki
Franaszek A., Miłosz: biografia. Kraków 2011.
Kuczyński S. K., wstęp K. Czarnocki, Czarnoccy Herbu Lis vel Mzura. Paryż 1953 – Warszawa 1968.
Łabuszewski T., Komenda Obszaru Centralnego „Nie-DSZ-WiN, „31”, „Zatoka”, „Wisła”, w Obszar Centralny Zrzeszenia WiN 1945-47, ed. Tomasz Łabuszewski. Warszawa 2018.
Miłosz Cz., Abecadło Miłosza. Kraków 1997.
Miłosz Cz., Kontynenty. Kraków 1999.
Memoriał Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość do ONZ. Kraków 2015 (wersja internetowa)
Halina Sosnowska – pracowała dla Radia i dla Polski – Historia – polskieradio.pl
www.1944.pl
Potomkowie Sejmu Wielkiego (sejm-wielki.pl)

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*