Czy jestem Niemcem Przesiedleńcy z Polski do RFN i NRD w latach 1950-1991

Czy jestem Niemcem? |Recenzja

Ryszard Kaczmarek, Czy jestem Niemcem? Przesiedleńcy z Polski do RFN i NRD w latach 1950-1991

Śląsk to teren, gdzie nie ludzie przekraczali granice, a granice przekraczały ludzi. Można powiedzieć, że są to ziemie, które powinny stać się symbolem samobójstwa Europy, które rozpoczęło się w 1914 r. Najpierw piekło wojny, później plebiscytu, powstań, podział (czasem od linijki, jak jakiejś afrykańskiej kolonii), a ostatecznie II wojna światowa i nowy porządek prawny oraz społeczny. Rok 1945 przyniósł ogromne zmiany dla wszystkich mieszkańców terenów niemieckich, które przypadły w udziale Polsce. Łatkę “Niemca” nakładano tutaj arbitralnie, wbrew przynależności i identyfikacji narodowej lub etnicznej.

Część autochtonów wyjechała dobrowolnie, część została zmuszona do opuszczenia swojej małej ojczyzny, a jeszcze innej grupie odmówiono prawa do wyjazdu. Czasami nie pomogło nawet udowodnienie, że po drugiej stronie nowej granicy zainteresowany ma rodzinę.

Niemieckie pochodzenie (prawdziwe bądź przyklejone przez władze) było również przeszkodą w awansie, nauce czy posiadaniu dobrze płatnej pracy. Splot wszystkich tych czynników spowodował, że wiele osób stawało przed dość dramatycznymi wyborami. Pełny obraz tych wydarzeń stara się nakreślić prof. Ryszard Kaczmarek w pracy Czy jestem Niemcem? Przesiedleńcy z Polski do RFN i NRD w latach 1950-1991.

Tożsamość czy mit raju w Efie?

Recenzowana pozycja jest kolejną w dorobku prof. Ryszrada Kaczmarka, w której porusza on specyficzne doświadczenie ziem, które ostatecznie przypadły Polsce dopiero po II wojnie światowej. Wcześniej poruszał problem Polaków służących w armiach Kajzera i Trzeciej Rzeszy, a także złożoność powstań śląskich oraz plebiscytu. Tym razem czytelnik otrzymuje wnikliwą analizę problemu wyjazdów na Zachód autochtonów.

Jak możemy dowiedzieć się ze wstępu autor świadomie rozpoczął swoje badania od 1950 r., słusznie zauważając, że o tużpowojennych wysiedleniach napisano bardzo dużo. Nie powoduje to jednak uszczerbku dla całościowego spojrzenia na zagadnienie, ponieważ rozważania zaczynają się od historycznie zakorzenionych w pamięci autochtonów migracjach na tereny, które można by określić mianem Niemiec właściwych.

Jeśli chodzi o powojenne migracje zostały one skrupulatnie przedstawione zgodnie ze zmieniającymi się uwarunkowaniami politycznymi, umowami międzynarodowymi oraz otwierającymi się możliwościami dla osób, których deklaracja przywiązania do kultury niemieckiej znajdowała dość luźne potwierdzenie w rzeczywistości. Bardzo ciekawym aspektem jest niejakie “przepychanie” pomiędzy państwami niemieckimi a PRL osób starszych. Polska chcąc uniknąć obciążenia systemu państwowej opieki społecznej bardzo chętnie wyrażała zgodę na wyjazd seniorów, którymi nie miał się kto zająć. Oczywiście druga strona nie wykazywała zbytniego entuzjazmu dla takiego rozwiązania.

Równie frapujący jest temat osób, które rozczarowywały się sytuacją, którą zastały w Niemczech. Oczywiście prośby o pozwolenie na powrót były skrzętnie wykorzystywane przez komunistyczną propagandę. Warto bowiem pamiętać, że wyjazd z Polski poprzedzony był upokarzającą procedurą zrzeczenia się obywatelstwa (również za małoletnie dzieci) i wystawieniem charakterystycznego niebieskiego dokumentu podróży. Wyjazd musiał nastąpić w określonym czasie, który niełatwo było przedłużyć. Autor słusznie zauważa, że często podjęcie decyzji o opuszczeniu Polski był aktem desperacji i próbą ucieczki do “raju w Efie”. Sprawę z tego zdawały sobie również władze niemieckie.

Bez emocji, ale z dużą kwerendą

Choć na próżno szukać w recenzowanej pozycji osobistych historii czy wiwisekcji emocji, które targały decydującymi się na wyjazd warto zagłębić się w ten monograficzny wykład. Autor przeprowadził bardzo rzetelną kwerendę, wykorzystując chyba do maksimum dokumenty zgromadzone w archiwach. Oczywiście czytelnik oczekujący opowieści o ludziach może czuć się przytłoczony nawałem dat, nazwisk czy statystyk. Jednak warto wykazać się samozaparciem przy lekturze, ponieważ cytowane jest wiele ciekawych źródeł, jak relacje z ówczesnej prasy czy z obozów przejściowych. Nie zabraknie również wewnątrzpartyjnych dokumentów, zarówno strony polskiej, jak i niemieckiej.

Kaczmarek poświęca również dość sporo miejsca wyjaśnieniem działalności tzw. ziomkostw czy też Związku Wypędzonych. Organizacje te obecnie wywołują niechęć (łagodnie rzecz ujmując) polskiej opinii społecznej. Jednak dzięki zapoznaniu się z recenzowaną pozycją można zyskać szerszy obraz ich działalności i oddzielić ją od politycznych wybryków chyba najbardziej znanej w Polsce działaczki Związku Wypędzonych Eriki Steinbach.

Czy warto?

Choć nie jest to potoczysta opowieść, to jednak warto sięgnąć po Czy jestem Niemcem? Przesiedleńcy z Polski do RFN i NRD w latach 1950-1991. Dzięki lekturze można wyrobić sobie własne zdanie na trudne zagadnienie narodowościowe na tzw. Ziemiach Odzyskanych i przestać karmić się rozdmuchiwanymi doniesieniami medialnymi. A może nawet nabyć tolerancji i nie drżeć jak liść osiki na słowa mniejszość narodowa.


Wydawnictwo Literackie
Ocena recenzenta: 4/6
Daria Czarnecka


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackie. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.