Dlaczego zawód kurtyzany był tak popularny w renesansowej Italii?

 Kres średniowiecza przyniósł ponowne zainteresowanie się światem antycznym, co zaowocowało nowym okresem w dziejach ludzkości – renesansem. Nie bez kozery to właśnie o Włoszech mówi się, że są ojczyzną odrodzenia. Wysoki poziom gospodarki i techniki oraz liczne miasta-państwa (niemalże jak w starożytnej Grecji) pozwoliły na zrobienie kolejnego kroku w dziejach ludzkości. Specyficzny klimat epoki pozwolił na wytworzenie się unikalnego jak na tamte czasy zawodu – kurtyzany.

Kurtyzany nawiązywały do starożytnych heter, czyli ekskluzywnych greckich prostytutek. Zaczerpnięto również wiele z moralności Greków. Społeczeństwo było maskulinistyczne, rola kobiety ograniczała się do zarządzania domostwem (włoskie matrony), żony musiały być wierne i posłuszne swojemu mężowi. Mężczyzna mógł, a nawet powinien nawiązać kontakty z kurtyzaną. Im wyższa pozycja społeczna, tym większy nacisk na to, aby utrzymywać stosunki z takimi kobietami[1]. Ideał mężczyzny zakładał nienaganne maniery, elegancję i galanterię. W przeciwieństwie do średniowiecza seks nie był tematem tabu. Stał się powszechną rozrywką dla społeczeństwa Italii[2]. Zaczęto fascynować się ciałem, doceniać piękno kobiet. Agostino Nifo (włoski filozof, żył w latach  1473–1538 lub 1545) zażarcie bronił twierdzenia, że „nic oprócz człowieka nie można nazwać pięknym”. Mówiąc o człowieku, Nifo miał na myśli Joannę Aragońską[3]. Nic więc dziwnego, iż zawód kurtyzany przeżywał w tym czasie rozkwit.

Największym skupiskiem cór Koryntu był Rzym. Miasto to było dworem bez kobiet. Nieszczególnie ceniony celibat przez kapłanów nie był przeszkodą dla utrzymywania intymnych stosunków z opłacaną kochanką. Przykład szedł z góry, od kardynałów po papieża. Okres największej degeneracji obyczajów przypadł na pontyfikat Aleksandra VI, czyli Rodriga Borgii (1492-1503). Człowiek ten był uosobieniem zepsucia i lubieżności. Posiadał liczne potomstwo, jednak w annałach historii najbardziej zapisali się jego syn Cezar oraz córka Lukrecja[4]. Johannes Burchard opisał jedną z lubieżnych hulanek Aleksandra VI: „Wieczorem urządził Książe Valentino (Cezary Borgia) w swoich komnatach w Watykanie biesiadę z pięćdziesięcioma czcigodnymi dziewkami nazywanymi kurtyzanami. Po jedzeniu najpierw ubrane, a potem nagie tańczyły ze służbą i innymi gośćmi. Wtedy to ustawiono na podłodze świeczniki z palącymi się świecami, koliście rozrzucano na niej kasztany, które nagie dziewki zbierały pełzając. Papież, Cezary i jego goście przeznaczali jako nagrody – dla tych, którzy mieli z tymi dziewkami najwięcej stosunków – jedwabną bieliznę, obuwie i birety. Przedstawienie było publiczne, a nagrody rozdzielono zwycięzcom na podstawie werdyktu współuczestników”[5].

Portret Aleksandra VI Fot. Wikimedia Commons
Portret Aleksandra VI
Fot. Wikimedia Commons

Kobiety chętnie garnęły się do tego zawodu nie tylko dlatego, bo epoka mu sprzyjała, ale w głównej mierze dzięki korzyściom finansowym i materialnym. Obecnie ciężko jest nam ustalić przeciętny zarobek kurtyzan. Wiemy na pewno, że był to interes ogromnie dochodowy. Usługi hetery były nieosiągalne finansowo dla zwykłego zjadacza chleba[6]. Bardzo często płacono nie pieniędzmi, a biżuterią, dziełami sztuki, nieruchomościami[7]. Kobiety te były bardzo chciwe i dążyły do najokazalszego zarobku. Jest to w pełni zrozumiałe, ponieważ aktywność zawodowa była ograniczona czasowo i  trzeba było sobie zagwarantować emeryturę. Zdarzało się, że klienci mijali się w drzwiach bądź równocześnie odwiedzali swoją kochankę. Najwygodniejszą opcją dla kurtyzany było znalezienie bogatego kochanka, który by ją utrzymywał i miał ją na wyłączność. Związek taki nie trwał długo, przeważnie kilkanaście miesięcy[8]. O przebiegłości i podstępach, jakimi popisywały się hetery, dowiadujemy się z komedii Aretina – „Żywoty Kurtyzan”. Autor opisywał  kilkukrotną sprzedaż dziewictwa przez Nannę, która opowiadając o tym swej przyjaciółce Antonii, podkreślała naiwność mężczyzn oraz swoją chytrość.

Nie każda kurtyzana była wysoko opłacana. Dzieliły się one między sobą pozycją. Najlepiej opłacana nazywała się „honesta cortigiana”, czyli czcigodna kurtyzana. W Rzymie w 1500 roku było ich 200. Ciekawym zjawiskiem były „cortigiana di lume” lub „cortigiana di candela” – kurtyzany świetlne, świecowe. W przeciwieństwie do „honesta cortigiana” przyjmowały klientów w prowadzonych przez siebie sklepach, a nie we własnych domach. Najniżej w hierarchii znajdowała się „cortigiana puttana” (kurtyzana kurwa), chociaż jej de facto nie można nazwać kurtyzaną, ponieważ swym procederem trudniła się w burdelach bądź na ulicy. Jej zarobki były zdecydowanie niższe[9].

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*