Drużyna książęca na rysunku

Drużyna książęca. Uzbrojenie w okresie panowania pierwszych Piastów

Drużyna książęca w okresie pierwszych Piastów to „grupa doborowych wojowników, związanych ze sobą braterstwem broni i więzami wierności z naczelnikiem plemienia lub księciem (…) W państwie wczesnofeudalnym (…) odróżnia się w niej ca najmniej dwie grupy. Pierwsza, liczniejsza, stanowiła zawodowe wojsko, całkowicie zależne od księcia. Druga grupa stanowiła grono najbliższych współpracowników i doradców księcia”, twór który możemy nazwać rada wojskową[1].

Był rok 966 n.e. We Francji, konkretnie w Dolnej Normandii, powstało opactwo benedyktynów w Mont-Saint-Michel. Marchia Wschodnia rozpadła się na sześć mniejszych tworów administracyjnych. Wyspami Brytyjskimi rządzili Edgar Spokojny i Eryk Zwycięski, a Frankami –  Lotar. W Kościele zaś prym wiódł Jan XIII. W oczach społeczeństwa Europy Zachodniej nie był to wyjątkowy rok. Jednak na wschodzie wydarzyło się coś, co na następne tysiąclecie odmieniło los tamtych ziem.

Najprawdopodobniej wiosną 966 roku książę Polan, znany, jako Mieszko przyjął religię katolicką i stopniowo doprowadził do chrystianizacji swego państwa. Krok ten wprowadził go w grono władców chrześcijańskich i znacznie zwiększył prestiż księstwa pozostającego pod jego władzą. Nie był to jednak koniec formowania się silnego państwa. Mieszko, który do historii przeszedł, jako Mieszko I, pierwszy historyczny władca ziem polskich, dokonał zjednoczenia okolicznych plemion i na ich bazie mógł prowadzić dalszą akcję jednoczenia Słowian.

Wymagało to, jednak poszerzania granic księstwa, ugruntowania swego panowania i walki z tendencjami odśrodkowymi. Najważniejszym zadaniem, które stało przed władcą była obrona młodego państewka przed najazdami z zewnątrz. Właśnie do realizacji tych celów potrzebne było wojsko. Ponieważ księstwo Mieszka powstało z kilku zjednoczonych formacji plemiennych odziedziczyło po nich wiele ważnych rozwiązań administracyjnych i politycznych. Jednym z nich była organizacja militarna – i tak oto powstała drużyna książęca!

Drużyna książęca, jako całość nie była już wyłącznie oddziałem przybocznym naczelnika lub starszyzny, jak w latach wcześniejszych, lecz stałym wojskiem, utrzymującym gotowość bojową zawsze i wszędzie. Koszty operacyjne, w tym zakup uzbrojenia i żywności dla żołnierzy, ponosił skarb książęcy. Drużynnicy otrzymywali też żołd[2].

Współczesna nauka nie odnajduje wielu źródeł, które mogłyby nam przybliżyć tę formację. Dysponujemy jednak relacją kupca i podróżnika Ibrahima Ibn Jakuba, który w swej relacji poświęcił należytą uwagę siłom zbrojnym państwa Mieszka I. Donosi on, że książę utrzymywał nawet 3 tys. zbrojnych. Prezentowali oni niesłychanie wysoką wartość bojową, co Ibn Jakub potwierdził przydając im dziesięciokrotnie większą sprawność bojową, niż innym jednostkom[3]. Drużyna książęca znakomicie nadawała się do prowadzenia walk obronnych, ale również – dzięki swej mobilności – mogła prowadzić wyprawy odwetowe czy najazdy na terytorium wroga. Wewnątrz kraju spełniała natomiast funkcje policyjne. Mamy podstawy by twierdzić, że taka sytuacja utrzymywała się również za panowania Bolesława Chrobrego.

Szczególnie interesuje nas jednak kwestia uzbrojenia tych wojsk. Jakie przedmioty zabierał ze sobą drużynnik udając się na wyprawę? Archeologia zdaje się udzielać odpowiedzi na to pytanie. Podstawą uzbrojenia konnego woja był miecz żelazny, jednoręczny, oparty na wzorach nordyckich. Oręż ten był bardzo drogi i dlatego mogli pozwolić sobie na niego tylko członkowie drużyny[4]. Wojownik, wyruszając na wyprawę, wkładał miecz do drewnianej pochwy, która owinięta była skórą. Przytwierdzał go do pasa za pomocą rzemieni. Najprawdopodobniej umiejscawiał go u lewego boku, co sprawiało, że miał do niego ułatwiony dostęp. Szybkie działanie w momencie zagrożenia mogło zadecydować o życiu czy śmierci drużynnika. 

Na wyprawie przydatny był też topór. Był on tani, łatwy w produkcji i nader skuteczny. Każdy dobry wojownik zabierał ze sobą tę właśnie broń. Za jego pomocą „rąbał” przeciwników na polu walki oraz drewno podczas obozowania. Przydawał się też podczas polowań, zwłaszcza do oprawiania zwierząt. Za jego pomocą powstawały też umocnienia polowe[5].

Kiedy woj Mieszka lub Bolesława miał już miecz przy pasie i topór przytroczony do końskiego siodła musiał też pomyśleć o broni dystansowej. Każdy ruszający do walki człowiek chciał wykonać swój obowiązek bez odnoszenia ran. Zadanie to ułatwiły łuki. Wyrzucane przez nie strzały, skutecznie raziły przeciwnika na odpowiednio długim dystansie. Z reguły w eksploatacji były łuki proste, choć niektórzy badacze wysuwają tezę jakoby ze wschodu dotarły już pierwowzory łuku refleksyjnego[6].

Nie można jednak potwierdzić tych twierdzeń z pomocą badań archeologicznych. Jak wiemy łuk wykonywano z drewna, a ten surowiec nie przetrwał blisko tysiącletniej próby czasu. Lepiej znamy tylko groty średniowiecznych strzał. W pospolitym użyciu były takie o gładkiej lub ząbkowanej krawędzi. Rzadziej spotykamy strzały z zadziorami przy grocie[7].

Kiedy, przygotowujący się do wyprawy wojownik miał już potrzebną broń, mógł założyć na siebie coś, co chroniło by go przed ciosami przeciwników. Bogatsi wojowie zaopatrywali się w kolcze koszule, wykonane z malutkich żelaznych kółeczek, skuwanych na gorąco. Znacznie popularniejsze były skórzane kaftany z naszywanymi metalowymi blaszkami. Czy to kolczuga czy przeszywanica, zbroję zawsze wkładano przez głowę. Tę ostatnią, najważniejszą przecież część ciała, chroniły hełmy. Zwykle używano szyszaków o stożkowym kształcie. Często występowały też blaszane nosale, chroniące nos i kolcze kołnierze, zwisające nad karkiem. Chroniły one, choć częściowo, mózg i rdzeń kręgowy wojownika.

Na koniec drużynnik brał do ręki tarczę o okrągłym, trójkątnym lub migdałowatym kształcie. Wiedział jak została wykonana – z solidnego drewna i twardej skóry. Liczył, że wytrzyma wyprawę i ochroni go przed ciosami i pociskami wroga. Taka a nie inna konstrukcja tarcz sprawiła, że ani jeden egzemplarz nie zachował się do naszych czasów[8].

Gotowy do drogi drużynnik wsiadał na swego wierzchowca. Prawdopodobne na ziemiach polskich za pierwszych Piastów, hodowano drobne, ale silne konie. Odznaczały się one szczególną wytrzymałością na trudy i z łatwością poruszały się po bagnistym terenie. Świetnie nadawały się one do długich marszy, ale podczas potyczek sprawiały się już nieco gorzej. Szybko się męczyły pod ciężarem uzbrojonego jeźdźca. Nie mogły także wytrzymać częstych szarż.  Dlatego, najprawdopodobniej już w XI w., rozpoczęto hodowlę wschodnioeuropejskich ras stepowych[9].

Uzbrojony i poruszający się wierzchem żołnierz dołączał do wyprawy książęcej. Mogła to być misja obronna, próba kontrataku lub zbrojny najazd na terytorium sąsiada. Niezależnie od rodzaju zadania wszyscy wojowie księcia stawiali się do dyspozycji. Nieważne czy byli oni pochodzenia nordyckiego czy tubylczego[10].

Szybko jednak książęta piastowscy przekonali się, że drużyna książęca, mimo jej licznych zalet, jest nieopłacalną formacją wojskową. Stopniowo wojom nadawano ziemię i na podstawie właśnie tych nadań zmuszano ich do służby wojskowej. Obrona ojczyzny stała się ciężarem rzeczowym a nie osobistym. Powoli rosło znaczenie pospolitego ruszenia, które na następne ponad 700 lat stało się główną siłą narodu.

Dawid Siuta


Bibliografia

Chwała oręża polskiego. Nr. 2. Wyprawa kijowska Chrobrego, dodatek do dziennika Rzeczpospolita, 5 VIII 2006.

Kukiel M., Zarys historii wojskowości w Polsce, Londyn 1949.

Mała Encyklopedia wojskowa. Tom I, praca zbiorowa pod red. J. Bordziłowskiego, Warszawa 1967.

Miśkiewicz B., Podstawowe etapy rozwoju polskich sił zbrojnych do poł. XV w. [w:] SMHW t. XXV, Wrocław 1983

Nowak T. M., Wimmer J., Historia oręża polskiego 963-1795, Warszawa 1981.

Polskie tradycje wojskowe. Tom I, praca zbiorowa pod red. J. Sikorskiego, Warszawa 1990.

Szczur S., Historia Polski. Średniowiecze, Kraków 2008.

Wyrozumski J., Dzieje Polski piastowskiej (VIII – 1370 r.), Kraków 1999.

Zwycięstwa oręża polskiego.  Nr. 1. Bitwa pod Cedynią, dodatek do dziennika Rzeczpospolita, 6 III 2006.

Przypisy:

[1] Cytat za: Mała Encyklopedia wojskowa, T. I, p.r. J. Bordziłowskiego, Warszawa 1967, s. 338.

[2] B. Miśkiewicz, Podstawowe etapy rozwoju polskich sił zbrojnych do poł. XV w. [w:] SMHW t. XXV, Wrocław 1983, s. 51.

[3] Polskie tradycje wojskowe. Tom I, p. r. J. Sikorskiego, Warszawa 1990, s. 12.

[4] T. M. Nowak, J. Wimmer, Historia oręża polskiego 963-1795, Warszawa 1981, s. 34,35.

[5] Polskie tradycje wojskowe. Tom I, s. 14.

[6] Teorię taką wysnuł w swej pracy między innymi Tadeusz Marian Nowak.

[7] Polskie tradycje wojskowe. Tom I, s. 14

[8] Tamże, s. 14.

[9] T. M. Nowak, op. cit, s.38.

[10] Zwycięstwa oręża polskiego, nr. 1 [w:] Rzeczpospolita, 4 III 2006, s. 4 i 5.

One Comment

  1. Bardzo bym prosił, żeby Pan Dawid dokształcił się trochę z interpunkcji i przestał wstawiać przecinki przed „jako”.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*