Kiedy okupacyjna Lubelszczyzna pęka na dwie wrogie połowy, a rachunek krzywd zaczyna żyć własnym życiem, historia przestaje mieścić się w szkolnych schematach. Drzazga Tomasza Zyśko zagląda właśnie w tę przestrzeń: w małe miasteczka, gdzie Gwardia Ludowa i NSZ tworzyły własną, brutalną logikę przetrwania, a granica między winą a ocaleniem bywała równie krucha jak ludzka pamięć.
Są książki, które wchodzą w pamięć jak drzazga – niewielka, ale niemożliwa do zignorowania. Drzazga Tomasza Zyśki należy właśnie do tego gatunku: odsłania to, co przez dekady pozostawało ledwie zasłyszanym echem, rozproszoną opowieścią, trudnym do udźwignięcia faktem. Kraśnik i okoliczne miasteczka Lubelszczyzny – pozornie spokojna prowincja – stają się tu sceną jednego z najbardziej złożonych, bolesnych i wciąż mało opisanych epizodów okupacyjnej rzeczywistości.
O książce, która odkrywa to, czego długo nie chciano widzieć
Ta historia brzmi jednoznacznie: Kraśnik w latach okupacji był niewielkim miasteczkiem, zaledwie piętnastotysięcznym, zagubionym pośród pól i lasów Lubelszczyzny, ale to właśnie tam rozgrywały się jedne z najciemniejszych a zarazem najciekawszych epizodów okupacyjnej rzeczywistości.
Wokół miasteczka wyrastały dwa antagonistyczne środowiska: Gwardia Ludowa i Narodowe Siły Zbrojne, a ich polityczne spory przerodziły się we wzajemny rachunek krzywd, który napędzał spiralę zemsty i doprowadził do eskalacji przemocy, określanej po latach mianem małej wojny domowej.
Do tego dochodziły dramaty lokalnych Żydów, tragedia w swym wymiarze, oraz bandytyzm rabunkowy, który rozsadzał lokalne społeczności od środka.
Zyśko układa tę historię z głosów tamtego czasu: przesłuchań, oficjalnych i nieoficjalnych wspomnień, oświadczeń i relacji świadków. W efekcie powstaje opowieść, w której mówią ci, którzy przeżyli – często w okolicznościach skrajnych. To głosy, które mówią o torturach i egzekucjach, o morderstwach zleconych i rabunkowych, o świecie, w którym granica między ofiarą a katem często się zacierała.
Dlaczego to jest książka ważna?
Literatura do tej pory jedynie szczątkowo dotykała tego tematu – pojedyncze publikacje, oderwane wątki, brak całościowego obrazu. Drzazga wypełnia tę lukę, bo odsłania nieznany kawałek historii, który tkwi jak drzazga głęboko we wzajemnych relacjach i dopóki nie zostanie wydobyty, przysłania obraz rzeczywistości okupacyjnej oraz osobiste tragedie tamtych dni”.
To także książka osobista: Zyśko nakłada losy swojej rodziny – mamy, babci i dziadka – którzy żyli i uczestniczyli w wydarzeniach tamtych lat .
Hubert Kozieł określa ją wprost: To historia o polskiej partyzanckiej wojnie domowej, toczonej na lubelskiej prowincji. To ostra i brutalna opowieść godna sfilmowania przez Quentina Tarantinto.
Krzysztof Grzybowski dodaje: „Drzazga” przypomina nam, że historia rzadko bywa czarno-biała… będzie bolało, ale jak to się czyta!
Tomasz Zyśko jest reporterem specjalizującym się w historii XX wieku. Wcześniej zasłynął książką Siłą wyciągnięci z bunkrów – analizą słynnego zdjęcia z powstania w getcie warszawskim. Autor wnikliwie ocenia fakty i ma zdolność do przedstawiania trudnych wydarzeń z maksymalną rzetelnością.
Nowa książka pozostaje wierna tej metodzie. To skrupulatny zapis przesłuchań, zeznań, relacji uczestników – materiał źródłowy o wartości nie do przecenienia .