Frankowie w oczach muzułmanina. Wspomnienia Usamy ibn Munkidha

Usama był świadkiem i uczestnikiem wielu starć z Frankami. Oprócz bitew toczonych u boku Zangiego oraz Nur ad- Dina zmagał on się z Księstwem Antiochii, północnym sąsiadem i głównym wrogiem klanu Munkidhów. Po raz pierwszy uczestniczył w bitwie w wieku 15 lat[9], broniąc rodzinnej twierdzy przed Tankredem. Przy opisie tych potyczek stara się on przekazać czytelnikowi przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze- chce przedstawić przyczynę wielu sukcesów muzułmanów, w czasie tych konfrontacji. Po drugie- stara się przekazać pewne treści dydaktyczno- teologiczne. Oba zamiary ściśle się ze sobą wiążą. Celem Usamy było uświadomienie czytelnika, że wszystko na świecie, również wynik walki zależy tylko i wyłącznie od woli Boga. Nieraz odwołuje się on do tej idei, podając między innymi przykłady ludzi, którzy dzięki Jego łasce przetrwali pomimo otrzymania śmiertelnych ran, podczas kiedy innych było w stanie uśmiercić wbicie igły w dłoń. Wszelkie plany i strategie na nic się zdadzą, jeżeli Stwórca postanowi inaczej. To dlatego właśnie chrześcijanie, odrzucając zdaniem muzułmanów całość boskiego przekazu, są skazani na ostateczną klęskę. Także długość życia zależy od woli Allaha. Nie wpływa na to ani nadmierna ostrożność, ani zbyt częste narażanie się na niebezpieczeństwa. Przy okazji Usama stawia siebie w doskonałym świetle, uzasadniając że jego długie życie jest najlepszym pouczeniem, gdyż niejednokrotnie stawiał czoła niebezpieczeństwu.

Przebywając w Askalonie, Usama wraz z grupką muzułmańskich wojowników unika zasadzki zgotowanej przez Franków. Innym razem wraz z Dżumą an- Numarji zmusił do ucieczki ośmiu rycerzy frankijskich[10]. Kiedy wracali zaatakował ich jeden piechur, zmuszając do odwrotu[11]. Na zakończenie tych opowieści zadaje Usama pytanie retoryczne: I jak to się stało, że jeden piechur zmusił nas do ucieczki, podczas gdy my sami zmusiliśmy do ucieczki ośmiu rycerzy frankijskich [12]? Treść dydaktyczna, jaką stara się przekazać Usama jest oczywista. Wszystkie te wydarzenia działy się z woli Allaha i to w nim przede wszystkim powinni pokładać wierni swe nadzieje. W Koranie przeczytać możemy ponadto : Jeżeli pomoże wam Bóg, to nie będzie zwycięzcy nad wami! A jeśli On was pozostawi bez pomocy, to któż wam pomoże prócz Niego?! Niech więc wierzący zaufają Bogu[13].

Usama niejednokrotnie wspomina, że Frankowie są dosyć sprytni i stosują przeróżne strategie i zasadzki w czasie walki. To o czym wspominałem wcześniej sprawia jednak, że jego zdaniem, z góry są oni skazani na klęskę. Jeśli już zwyciężają, to wynika to tylko i wyłącznie z woli Boga, którą każdy musi uszanować, nawet jeżeli nie jest w stanie jej zrozumieć. Paul Cobb podaje, że Robert Irwin trafnie zauważył, iż w dziełach Usamy nie ma zbyt wielu odniesień do dżihadu. Irwin tłumaczy to w następujący sposób. Usama poprzez swe działania dyplomatyczne z Frankami i utrzymywanie przyjaźni z niektórymi z nich, czułby się niezręcznie pisząc o prowadzonym przeciw nim dżihadzie. Po drugie Usama był najprawdopodobniej szyitą, a w ich doktrynie dżihad jest odkładany do dnia ostatecznego, w którym przyjdzie ukryty , sprawiedliwy imam zwany mahdim. Według Cobba obie teorie są nieprecyzyjne. Islam dopuszczał bowiem zawieranie rozejmów i stosunki dyplomatyczne nawet w wypadku prowadzenia świętej wojny. Stąd jego zdaniem Usama dopuszczał przyjaźń z poszczególnymi Frankami, lecz nie cierpiał ich jako grupy. Druga kwestia jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż nie ma jasnych dowodów na preferencje religijne Usamy. Mimo wszystko, w tamtej epoce szyici dopuszczali dżihad przed pojawieniem się ukrytego imama, a więc drugą tezę Irwina również można obalić. Zdaniem Cobba Usama uważał, że nie walczy z krzyżowcami, lecz na nich poluje. Dosyć częstą praktyką, której opisy znajdują się także w Kitab al I’tibar, było odcinanie głów poległym Frankom, które służyły za trofea, co czynili także myśliwi z upolowaną zwierzyną[14]. Już w X wieku lekarz Ibn al- Ash’ath,w swoim dziele Księga zwierząt, w której znalazły się także klasyfikacje ras ludzkich, pisał że Frankowie, podobnie jak zwierzęta, posiadają jedynie ogólne cechy i są pozbawieni indywidualności[15]. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić pewną niekonsekwencję Usamy. Z jednej strony szydzi on z odwagi Franków, mówiąc że w końcu cecha ta jest także właściwa dla zwierząt, lecz z drugiej bez żadnych oporów wychwala dzielność muzułmanów. Należy jednak sobie uświadomić, że autor nie uważa dzielności za wadę, tylko wskazuje na odmienne jej źródła, które warunkują z kolei jej jakość. O ile w wypadku muzułmanów odwaga jest wynikiem ludzkich emocji i zalet charakteru, o tyle w wypadku Franków jest ona jedynie naturalnym instynktem, takim samym jaki występuje u zwierząt. Tym samym odwaga Franków jest gorsza jakościowo, gdyż nie stanowi konkretnej wartości, a jest jedynie zwykłym bodźcem.

Kontakty dyplomatyczne

W czasach wypraw krzyżowych niezbędnym elementem polityki obu stron była sprawna dyplomacja. Zagrożeni przez swoich współwyznawców muzułmanie, niejednokrotnie zwracali się o pomoc do Franków. Klanowi Munkidhów również zależało na dobrych relacjach, gdyż byli ciągle zagrożeni ze strony silniejszych muzułmańskich sąsiadów[16]. Ponadto dyplomacja była ważna ze względu na relacje o podłożu handlowym. W końcu państwa zamorskie Franków odcinały muzułmanom dostęp do ważnych portów. Kupcy musieli się z tym liczyć i tym bardziej zależało im na dobrych stosunkach. Druga strona mogła z kolei oczekiwać dochodów z pobieranych ceł[17]. Dzięki pełnionym przez Usamę urzędom możemy całkiem dobrze poznać działania dyplomatyczne czołowych Franków tego okresu.

Usama, tak jak prawdopodobnie większość muzułmanów w tym czasie, uważał że Frankowie są ludźmi niewiarygodnymi i wielu z nich postępuje w sposób niehonorowy. Rzutowało to oczywiście na kontaktach dyplomatycznych. Przykładem jest historia z królem Jerozolimy Fulko V, który zerwał glejt dany rodzinie Usamy, poprzez nieuczciwą napaść na ich statek[18].Takie zachowanie władcy frankijskiego wynikało być może z wciąż zakorzenionych w świadomości krzyżowców postaw. Chociaż w tamtych czasach obie strony często ratyfikowały zawierane umowy, to w świadomości chrześcijan nadal mógł się utrzymywać pogląd, że słowo dane niewiernemu do niczego nie zobowiązuje.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

One Comment

  1. Koran nie uczy tolerancji religijnej. Autor chyba nie zna treści złowrogiego przesłania sury 9 (At-Tuba).
    Ta sura jest przedostatnia chronologicznie i jest ostatecznym przesłaniem.
    „Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Allah i w Dzień Ostatni, który nie zakazują tego, co zakazał Allah i Jego Posłaniec, i nie poddają się religii prawdy – spośród tych, którym została dana Księga – dopóki oni nie zapłacą daniny własną ręką i nie zostaną upokorzeni. ” Oto kwintesencja zawarta w wersecie 9:29

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*