Instytucja zaręczyn w I poł. XX w. – nowe spojrzenie według dekretu „Ne temere” i Kodeksu z 1917 r.

Dekret przewidywał wyjątki od wyżej wymienionych wymogów formalnych. W wypadku gdy jedna lub obie strony nie potrafiły pisać, należało o tym uczynić stosowną wzmiankę w akcie, a nadto wymagano podpisu dodatkowego świadka. Formalność ta była konieczna dla wywołania ważności aktu. Przepis ten nie odnosił się do osób, które potrafiły pisać, lecz w danej chwili pisać nie mogły. W tym wypadku zaręczyny mogły zostać zawarte przez zaopatrzonego w upoważnienie pełnomocnika, który podpisywał akt w imieniu tej osoby. Dekret, co prawda, nie wspomina o dopuszczalności pełnomocnika, jednakże możliwość ta wynikała z dotychczasowego prawa i uzgodnień doktrynalnych. Jednakże akt zaręczyn powinien zawierać oprócz podpisu pełnomocnika także wzmiankę o pełnomocnictwie. Świadkowie podpisujący akt musieli być świadomi, że chodzi o umowę zaręczynową między danymi osobami. Ne temere dokonało rozróżnienia świadków na urzędowych i prywatnych. Dla ważności aktu wymagano podpisu jednego świadka urzędowego albo podpisów dwóch świadków prywatnych (przy czym pamiętać należy o wyjątku dotyczącym stron niepiśmiennych). Świadkiem urzędowym mógł być albo ordynariusz miejsca albo proboszcz. Rolę proboszcza mógł wypełnić nie tylko proboszcz w sensie ścisłym, ale także duchowni wymienieni w art. II dekretu spełniający funkcje analogiczne do proboszczów, np. kapelani lub duchowni spełniający obowiązki duszpasterskie w zakładach dobroczynnych[7]. Dekret stanowił wprost, iż: Nazwa plebana oznacza tu, jak i w następnych artykułach, nie tylko przełożonego prawnie parafii kanonicznie utworzonej, ale w okolicach, gdzie parafie nie są kanonicznie utworzone, także kapłana, któremu powierzono prawnie pieczę dusz w pewnym określonym okręgu i który stoi na równi z plebanem, w misyach zaś, gdzie okręgi nie są jeszcze ostatecznie odgraniczone, każdego kapłana przeznaczonego ogólnie przez kierownika misyi do duszpasterstwa w pewnej stacyi misyjnej[8]. Rozszerzająco interpretowano także odjęcie ordynariusza miejsca, ale także administratorów, np. wikariuszy apostolskich w okręgach misyjnych. Co więcej, nie musiał to być proboszcz lub ordynariusz właściwy ze względu na miejsce zamieszkania narzeczonych, lecz właściwy ze względu na miejsce spisania aktu (obowiązywała reguła locus regit actum). Świadkowie urzędowi mogli spełniać tę funkcję od chwili instytucji kanonicznej do chwili utraty urzędu. Ze względu na szczególny charakter świadkowie ci nie mogli delegować swoich kompetencji, np. na wikariuszy. Wymogów tak rygorystycznych dekret nie ustanawiał dla świadków prywatnych. Wystarczyło, aby posiadali oni zdolności pojmowania, to znaczy rozumieli istotę aktu, potrafili się podpisać i zaświadczyć o zawarciu aktu[9]. Ostatnim wymogiem, przewidzianym nie przez sam dekret, lecz przez Kongregację Soboru (odpowiedź z 27 lipca 1908 r.), była jednolitość aktu (sporządzenie unico contextu), to znaczy wymagana była równoczesna obecność osób podpisujących i podpisanie przez nie aktu jedna po drugiej. Oznaczało to, że akt nie może być odsyłany od strony do strony i podpisany przez każdą z nich z osobna[10].

Dla wywołania prawnych skutków konieczne było odtąd zachowanie formy określonej dekretem. Pierwszą z konsekwencji zawarcia zaręczyn był fides sponsalitia, czyli obowiązek dochowania wierności przez narzeczonych. Dalej powstało zobowiązanie do zawarcia małżeństwa w czasie umówionym lub jak najprędzej w miarę możliwości (obligatio sponsalitia). Z obowiązku tego powstawała skarga o wypełnienie zobowiązania lub o wynagrodzenie szkody, jeśli zerwanie było bezprawne. Niezerwane zaręczyny stanowiły przeszkodę ważnego zawarcia innych zaręczyn, a nadto stanowiły przeszkodę tamująca (nihiltraseat) do zawarcia małżeństwa, od której dyspensy mógł udzielić tylko papież. Ponadto zaręczyny wywoływały przeszkodę zrywającą przyzwoitości publicznej pomiędzy jednym z narzeczonych a krewnymi drugiej strony w pierwszym stopniu[11]. Do zerwania zaręczyn nie wymagano natomiast żadnych formalności, lecz aby zerwanie wywarło skutki prawne, wymagane było wykazanie i udowodnienie tego faktu[12].

Papież Benedykt XV – promulgował Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. Wikimedia Commons
Papież Benedykt XV – promulgował Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. Wikimedia Commons

Pierwszy w dziejach Kościoła Kodeks Prawa Kanonicznego promulgowany został 27 maja 1917 r. przez Benedykta XV bullą Providentissima Mater Ecclesia. [Zdj.3] Regulacja ta nie zmieniła dotychczas przyjętego pojęcia zaręczyn (określając je jako sponsalitia), ich umownego charakteru, nie wprowadziła obligatoryjności aktu zaręczyn, ani też nie zniosła postanowień dekretu Ne temere odnośnie formy zaręczyn. Zmiany, które zostały wprowadzone w roku 1917, polegały w głównej mierze na ograniczeniu skutków prawnych zaręczyn. Kan. 1017 § 1 Kodeksu określił zaręczyny jako wzajemnie zawartą umowę (z zachowaniem formy określonej prawem), w której dwie osoby zdolne do zawarcia między sobą małżeństwa, przyrzekają sobie poślubić się w przyszłości[13]. Przyrzeczenie mogło być dwustronne lub jednostronne, w zależności od tego, czy obydwie strony złożyły obietnicę i dokonały jej przyjęcia, czy tylko jedna ze stron.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*