Jagiełło pod prysznicem

Jagiełło pod prysznicem |Recenzja

Paweł Wakuła, Jagiełło pod prysznicem

Władcy z krzywymi nosami, wywiadówka z historią i chłopiec, który woli marzyć niż zakuwać – czy to naprawdę lekcja? Książka Jagiełło pod prysznicem – przewrotna, pełna humoru i anegdot podróż przez dzieje Polski. Tu prysznic nie służy do mycia, lecz do zmywania nudy z podręcznikowych wersji przeszłości. I nagle okazuje się, że król może mieć gąbkę, a przeszłość – poczucie humoru.

Łańcuch dat, suchy wykład i poczucie, że to wszystko dotyczy jedynie zakurzonych postaci z podręcznika? Paweł Wakuła postanowił wywrócić tę rutynę do góry nogami. Wydawnictwo Literatura oddało w Twoje ręce książkę, która z historii zrobiła słowną zjeżdżalnię. Autor tak ją zapowiadał, Jagiełło pod prysznicem to pełna humoru opowieść o polskich władcach, która zaciekawi nawet tych, którzy dotąd uważali, że historia jest nudna jak flaki z olejem. Przekonają się, że prawdziwa historia Polski obfituje w wydarzenia, których nie wymyśliliby scenarzyści Gry o tron. Czy trzeba większej obietnicy, by poczuć wagę słów?

Już sam tytuł sugeruje, że spotka nas coś niecodziennego. Wkroczyłam do świata, gdzie prysznic staje się przenośnią dla opowieści, a woda z kranu – dla potoku anegdot. Powitał mnie chłopiec Kuba z bałaganem w zeszycie i dziadek (który gani tatę za stwierdzenie, że Mieszko był pierwszym królem Polski), który robi wszystko, by historia przestała być koszmarem. Znasz takie rodzinne narady? Tutaj są pretekstem do wyprawy przez wieki.

Paweł Wakuła i ilustrator Mikołaj Kamler

Autor jest przede wszystkim rysownikiem i satyrykiem. Paweł Wakuła urodził się w 1965 r. we Wrocławiu i ukończył malarstwo oraz pedagogikę artystyczną na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Rysował dla „PC World Computer”, „Super Expressu”, „Gazety Wyborczej” i wielu innych, a od 1995 r. związany jest z tygodnikiem „Angora” i „Angorką”. Dzięki temu doświadczeniu potrafi kreślić słowem tak, jakby szkicował kredką – szybko, lekko, z humorem. W dorobku ma liczne książki dla dzieci, w tym „Kajtek i Yetik” i „Co w trawie piszczy”, uhonorowane wyróżnieniami.

Towarzyszy mu Mikołaj Kamler, ilustrator i animator. W 1995 r. ukończył warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Od tamtej pory rysuje ilustracje, projektuje okładki i czasem kręci filmy animowane. Na co dzień gra w planszówki i RPG – tak, to poważnie napisano w jego notce – choć żartuje, że nie potrafi grać na żadnym instrumencie. Jego rysunki w książce są dynamiczne, pełne rozmachu; portretują królów z przymrużeniem oka, ale z dbałością o szczegóły epoki.

O czym jest Jagiełło pod prysznicem? Król z gąbką i historia w wannie

Trudno zaspojlerować książkę, która wprost opowiada o historii Polski. Pozornie jest to zbiór czterdziestu krótkich opowieści o władcach – od Mieszka I po ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Każdy rozdział nosi przewrotny podtytuł, np. „Mały wielki człowiek” przy Władysławie Łokietku, „Winny król” przy Władysławie Warneńczyku, „Baran i lew” przy Janie III Sobieskim.

Niby same suche nazwiska i daty, ale Paweł Wakuła ożywia je dzięki postaciom współczesnej rodziny. Kuba, który ma kiepskie oceny z historii, trafia na wywiadówkę. Jego dziadek, by ratować go przed gniewem rodziców, zaczyna snuć opowieści. Czasem dzieje się to w kolejce do toalety, czasem przy obiedzie, czasem w drodze do szkoły. Samo to miejsce spotkania – prysznic – jest żartobliwym kluczem.

Wakuła nie prowadzi narracji chronologicznie jak w podręczniku. Przeskakuje między wiekami w rytmie pytań Kuby. Dlaczego Bolesław Chrobry wyrywał poddanym zęby? Co skłoniło Bolesława Krzywoustego do oślepienia brata? Skąd wziął się czarnoksiężnik Twardowski u boku Zygmunta Augusta i czy Jan III Sobieski faktycznie pił kawę po wiedeńsku?

Każdy władca staje się bohaterem krótkiej anegdoty, a nie definicją w encyklopedii. Opowieści są podszyte humorem, a jednocześnie podsuwają fakty: daty bitew, sojusze, zdrady, geopolityczne tło. Czytelnik poznaje polskich książąt i królów jako ludzi z krwi i kości: jedni są odważni, inni tchórzliwi, niektórzy pobożni, jeszcze inni skrajnie pragmatyczni.

Jednocześnie autor pokazuje, że historia nie jest czarno-biała. „Ciołek na tronie” to przydomek, jaki w książce nosi Stanisław August Poniatowski. W innej części dziadek tłumaczy Kubie, dlaczego Władysław Jagiełło nie nauczył się mówić po polsku, mimo że rządził krajem przez ponad trzy dekady. Dla młodego odbiorcy to okazja do zadania sobie pytań: czy władcy zawsze są idealni? Czy można podziwiać kogoś, kto popełnia błędy? Tego rodzaju refleksji brakuje w wielu podręcznikach.

Jak wygląda książka?

Jagiełło pod prysznicem ma klasyczny, dziecięcy układ typograficzny – duży font, szerokie marginesy, ozdobne linie i liczne całostronicowe ilustracje. Wstęp „Wywiadówka” i zamykająca „Klasówka” spinają całość klamrą fabularną. Między nimi znajduje się ponad trzydzieści rozdziałów poświęconych poszczególnym władcom. Każdy rozpoczyna się ilustracją Kamlera i humorystycznym tytułem. Spis treści zaskakuje, bo obok nazwisk królów pojawiają się zdania pełne ironii: To wskazówka, że w środku jest inaczej niż w podręczniku.

Papier jest biały, a druk czytelny. Twarda oprawa i szycie zapewniają trwałość – to ważne, gdy książka wędruje z rąk do rąk, zwłaszcza dzieci. Każda strona ma na marginesie drobną falującą linię, która prowadzi oko niczym ścieżka. Na dole niektórych stron znajdują się przypisy tłumaczące słowa takie jak „hospodar” czy „lejtnant”. To ukłon w stronę młodszych czytelników, którzy dopiero uczą się dawnych terminów. Grafiki Kamlera – kreskówkowe, barwne – łagodzą powagę tematu. Dostajemy rycerzy z krzywymi nosami, królów w zbyt dużych koronach, postaci w ruchu, które wyglądają, jakby miały zaraz wyskoczyć z kartki.

Plusy i minusy tej lekcji pod prysznicem

Największą siłą książki jest jej lekkość. Styl Wakuły jest rytmiczny, zbudowany z powtórzeń i krótkich zdań. Czasem przybiera postać żartów, innym razem poważnych pytań. Dziadek mówi prostym językiem, ale potrafi wpleść metaforę. Kiedy opisuje Krzywoustego, porównuje braterskie konflikty do gry w piłkę nożną; przy opowieści o królu Łokietku używa porównania do małego człowieka próbującego zająć cały stół. Dzięki takim zabiegom młody czytelnik łatwo przenosi się w czasie.

Kolejny plus to kompozycja. Życie rodzinne Kuby – kłótnie, wywiadówki, ukrywanie ocen – przeplatane jest historią Polski. Nie jest to spis dat, lecz seria opowieści, które można czytać na wyrywki. Podobny pomysł realizuje w Polsce cykl „Strrraszna historia” i jego siostrzane serie, ale Jagiełło pod prysznicem wyróżnia się szerszym zakresem – obejmuje władców od początków państwowości po rozbiory.

Niektóre słowa – „drapichrust”, „chełpliwie” – mogą być trudne dla ośmiolatka. Ironia dorosłych bohaterów czasem przeradza się w krzyki, które młody czytelnik może odczytać jako karczemną awanturę, a nie zabawną scenę. Bywają chwile, gdy akcja zatrzymuje się na domowych utarczkach i traci tempo. Dziadek bywa pouczający i nie pozwala Kubie zbyt często zadawać pytań. Brakuje też mapy lub osi czasu, która pomogłaby uporządkować w głowie poszczególne dynastie. Niewykluczone, że dla rodziców konieczne będzie sięganie do encyklopedii, by wytłumaczyć dziecku różnice między Jagiellonami a Piastami.

Choć Wakuła stara się opowiedzieć o wszystkich władcach, niektóre postacie dostają zaledwie dwie strony. Czy Anna Jagiellonka nie zasłużyła na więcej? Czy Jan III Sobieski musi być w książce tylko „baranem i lwem”, a Poniatowski „ciołkiem”? To pytania, które pozostają bez odpowiedzi. Za mało podkreślono moim zdaniem także, że w 966 roku chrzest przyjął Mieszko, a nie całe państwo Polan. Mimo to autor umiejętnie balansuje między nauką a zabawą. Gdyby dodał słowniczek na końcu i dał Kubie więcej głosu, książka nabrałaby głębi.

Jagiełło pod prysznicem – czy warto wejść pod ten prysznic?

Historia zawsze była opowieścią o ludziach, nie tylko o datach. Paweł Wakuła postawił w swojej książce lustro, w którym można zobaczyć zarówno własną rodzinę, jak i królów sprzed tysiąca lat. Humor i absurd, w których kąpie bohaterów, sprawiają, że przeszłość staje się przystępna. Jagiełło pod prysznicem bawi i uczy, choć czasem myli ton. Ilustracje Mikołaja Kamlera dodają lekkości, a twarda oprawa zachęca, by trzymać tę książkę na półce dłużej.

Polecam ją przede wszystkim dzieciom w wieku 7–12 lat, rodzicom szukającym pretekstu do wspólnego czytania oraz nauczycielom, którzy chcą odczarować nudę lekcji historii. Dorosłych niech nie zraża dziecięca forma – można się uśmiechnąć i dowiedzieć czegoś nowego.


Wydawnictwo Literatura
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literatura. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.