Kim były Amazonki, czyli jak wojowniczki wyrwały się z niewoli i trafiły do Scytów

Herodot opowiada historię Amazonek, które po pojmaniu przez Greków zabijają swoich porywaczy, przejmują statki i trafiają na ziemie Scytów. Tam odzyskują konie, wracają do życia wojowniczek, a z czasem nawiązują relacje z młodymi Scytami.

W micie greckim Herakles i inni bohaterowie wyruszają na wyprawę, której celem jest zdobycie pasa bojowego królowej Amazonek Hipolity. Po ich zwycięstwie greckie statki odpływają, niosąc na swoich pokładach wiele pojmanych Amazonek, w tym Antiopę, która w Atenach ma zostać żoną Tezeusza. Co się stało z pozostałymi Amazonkami uwięzionymi na statkach? Mit o tym nie wspomina.

Wspomina za to Herodot. Dawno temu, jak pisze, siły greckiej wyprawy zbrojnej pokonały Amazonki nad rzeką Termodont w Poncie. Grecy pojmali tyle kobiet, ile tylko zdołali, i odpłynęli z nimi trzema statkami. Porwane Amazonki wiedziały, że czeka je życie w niewoli i upokorzeniu. Ich topory, włócznie, łuki i strzały jako łup wojenny trafiły do ładowni okrętów, na pokładach których oddalały się od swojej pustoszonej ojczyzny. W czasie gdy greccy żeglarze, obrawszy ster na zachodzą ce nad Morzem Czarnym słońce, kierowali się na Hellespont, by wpłynąć na Morze Egejskie, Amazonki potajemnie odzyskały broń. Niespodziewanie poderwały się do walki i zaatakowały mężczyzn. Wymordowały Greków i przejęły statki.

Ale co dalej? Amazonki były jeźdźczyniami, a nie żeglarkami. „Ponieważ nie znały się na okrętach i nie umiały posługiwać się ani sterem, ani żaglem, ani wiosłem”, znalazłszy się na morzu same, „po wycięciu mężczyzn gnane były falą i wiatrem”. Wiatr zniósł statki o prawie osiem set kilometrów na północ w stronę Kremnoj – czyli „Urwisk” – niewielkiej osady kupieckiej w Meotydzie nad Morzem Azowskim. Ponieważ zimą na Morzu Czarnym przeważają wiatry z północnego wschodu, wie my, że wydarzenia te musiały się rozgrywać latem, gdy wieje z południowego wschodu (podróż morska z Pontu zajęłaby około czterech dni). Amazonki zeszły na ląd znajdujący się na terytorium Scytów Królewskich.

Zdołały wyjść na brzeg ze swoim orężem. Wyruszyły pieszo w głąb lądu i wkrótce napotkały stado koni. Były to najpewniej półdzikie i oswojone konie pasące się swobodnie i w razie potrzeby łapane przez miejscowych Scytów. Niektóre ze zwierząt były wytrenowane i reagowały na nacisk kolanem czy piętą. Można sobie wyobrazić, jak doświadczone jeźdź czynie z Pontu ostrożnie zbliżają się do koni, jak cierpliwie je uspokajają i szczęśliwie dopinają swego. Amazonki „porwały je, dosiadły i łupiły dobytek Scytów”.

Zdanym na własne siły kobietom udało się w pełni odzyskać tradycyjny środek transportu – i wolność. Zaczęły grabić nowe terytorium i powróciły do swojego dawnego stylu życia.

Rabująca banda na koniach przykuła uwagę Scytów. Język i stroje atakujących wydawały się obce. Scytowie broniący swojej własności przed – jak im się wydawało – chłopcami tak młodymi, że nie wyrosły im jeszcze brody, sami natarli i zabili kilku intruzów. Kiedy zabrali ich ciała, zdali sobie sprawę, że byli napadani przez młode wojowniczki, Oiorpata („mężobójczynie”, tak Scytowie nazywali Amazonki – zob. rozdział 14). To szokujące odkrycie skłoniło ich do zmiany planów. Starszyzna postanowiła wysłać oddział młodych mężczyzn, tylu, ile według ich szacunków liczyła grupa Amazonek. Jak wiele ich było? Herodot tego nie po daje, musimy się zatem domyślić, jaką liczbę więźniów mogły pomieścić greckie statki. Dwadzieścia osób? Pięćdziesiąt?

Scytowie otrzymali rozkaz, by nie zabijać Amazonek, tylko spróbować się do nich zbliżyć, zaprzyjaźnić się i przekonać je do dołączenia do scytyjskiej społeczności. Młodzieńcy mieli czerpać wskazówki z zachowania Amazonek. Gdyby zaczęły ich ścigać, mieli się wycofać bez walki. Gdyby jednak zrezygnowały ze ścigania i rozbiły obóz, mężczyźni mieli rozbić swój w pobliżu.

Kierowało nimi pragnienie posiadania dzieci z tymi zdrowymi i silny mi, sprawnymi wojowniczkami, by poprawić jakość swojego rodu. Scytowie Królewscy znad Morza Czarnego wiedli bardziej osiadłe życie, a ich kobiety były delikatne i słabe – nie jeździły już, tak jak za dawnych stepowych czasów, na polowania i nie uczestniczyły w walkach, ani same, ani u boku mężczyzn4. Podczas narady starszyzna dostrzegła szansę odnowy własnego ludu i odzyskania przezeń utraconego wigoru dzięki Amazonkom wprowadzonym do plemienia w roli żon młodych mężczyzn. Plan jednak opierał się na czymś więcej niż zwykła nostalgia za dawnym życiem. Namiętny dobrowolny seks wśród bóstw, mitycznych wojowników i ponadprzeciętnych śmiertelników według wierzeń zapewniał dobrą zabawę i wspaniałe potomstwo (zob. rozdziały 8 i 20).

Mężczyźni zastosowali się do poleceń starszych. Amazonki, gdy dotarło do nich, że nikt nie chce ich skrzywdzić, przestały ścigać młodzieńców. Co dzień Scytowie rozbijali obóz nieco bliżej, prawie jakby podchodzili dziką zwierzynę, którą zamierzali później oswoić – bardzo przypominało to sposób zdobywania przez Amazonki scytyjskich rumaków.

Każda z grup miała przy sobie jedynie broń i konie, a kobiety i mężczyźni żyli w zasadzie tak samo: polowali na króliki i grubszą zwierzynę i do woli podkradali sobie nawzajem wierzchowce. Scytowie zauważyli, że około południa Amazonki w parach albo samotnie oddalały się od swojego obozowiska. Młodzi mężczyźni zaczęli robić to samo. Pewne go dnia młody Scyta natknął się na zupełnie samą Amazonkę. Bez słów zaczął się do niej zalecać, a ona te zaloty przyjęła. Kochali się w trawie. Po wszystkim Amazonka pokazała chłopakowi na migi, żeby nazajutrz wrócił w to samo miejsce – i przyprowadził przyjaciela. Dała mu wyraź nie do zrozumienia, że sama też przyprowadzi przyjaciółkę.

Tekst jest fragmentem książki Amazonki. Wojowniczki starożytnego świata, która czeka na Ciebie tutaj:

Scyta wrócił do obozowiska i uraczył swoich towarzyszy opowieścią o tym, co zaszło. Następnego dnia wraz z drugim młodzieńcem zjawił się w tym samym miejscu, gdzie zastał Amazonkę z przyjaciółką. Podwój na randka okazała się udana, więc pozostali członkowie obu grup także umówili się na seksualne schadzki. Kobiety i mężczyźni stworzyli szczególną więź ze swoimi partnerami z pierwszej randki. Gdy już utworzyły się związki, jak pisze Herodot, obozy się połączyły, a Amazonki i Scytowie żyli razem na równych prawach, wspólnie jeździli konno, polowali i najeżdżali inne zbiorowości na stepie.

Mężczyźni nigdy nie nauczyli się języka kobiet. Kobiety zaś szybko przyswoiły język mężczyzn i po jakimś czasie spędzonym razem obie grupy były w stanie się porozumieć (zob. rozdział 14). Jak długo trwała ta idylla? Kilka miesięcy? Rok? Tak czy inaczej, kiedy wszyscy potrafili się już ze sobą komunikować, młodzieńcy złożyli propozycję: mamy rodziców i majątek. Porzućmy obecne życie i powróćmy do naszego ludu. Obiecujemy, że pozostaniecie naszymi żonami i nie zwiążemy się z innymi kobietami.

Co na to Amazonki? Nie ma mowy! Nie możemy żyć wśród waszych kobiet, bo mamy inne zwyczaje. Nasze życie to strzelanie z łuku, rzuca nie oszczepem i jazda konna, nic nie wiemy o kobiecych obowiązkach. Wiedziały, że rodziny młodzieńców osiedliły się w pobliżu ośrodków handlu na wybrzeżu Morza Czarnego, a tamtejsze żony mieszkały w wozach i wykonywały tylko prace domowe. „Wasze kobiety nie opuszcza ją domów, by polować, poznawać nowe terytoria ani dla jakiegokolwiek innego powodu. W żadnym razie nie mogłybyśmy tak żyć”.


Tekst jest fragmentem książki Amazonki. Wojowniczki starożytnego świata, Adrienne Mayor, tłum. Violetta Dobosz, Wydawnictwo Znak Horyzont.
Fot. Amazonomachia – dwie Amazonki walczące z greckim wojownikiem. Marmurowy relief z połowy IV wieku p.n.e., Narodowe Muzeum Archeologiczne w Atenach (CC BY 2.0).

Comments are closed.