Kino niemieckie podlegało cenzurze prewencyjnej, która dopuszczała do dystrybucji jedynie te filmy, które ściśle wypełniały reguły postawione im przez urzędy III Rzeszy. Wraz z sukcesami militarnymi poszerzyła się niebagatelnie baza dystrybucyjna niemieckiego filmu. W połowie 1941 roku zarządzeniem Izby Filmowej zlikwidowano ostatnie przejawy wolności w kinie. Powstał w ten sposób państwowy koncern medialny UFA-Film GmbH, który przejął na siebie całokształt tworzenia i dystrybucji filmowej.
W cień odeszła Leni Riefenstahl, poświęcając się po założeniu własnej firmy realizacji Nizin, które premierę miały dopiero w 1951 roku. Ritter i Steinhoff, mimo że dość twórczy, kręcili filmy zupełnie nieudane. Ostatnim z wielkich orędowników filmu faszystowskiego pozostał Harlan. W 1942 roku nakręcił Wielkiego króla z Otto Gebührem. Była to kolejna ekranizacja życia króla Fryderyka Wielkiego. To pompatyczne i pełne przepychu dzieło zostało bardzo pochlebnie ocenione przez cenzurę. Następny jego film był już w kolorze, kręcony w systemie Agfacolor. Złote miasto, było jednak filmem słabym, będącym przestrogą przed mieszaniem aryjskiej krwi ze słowiańską. Nową gwiazdą kina nazistowskiego został Wolfgang Liebeneiner, autor duologii poświęconej Bismarckowi. Zasłynął dramatem Oskarżam. Dzieło to jest niezmiernie ciekawe. Historia opowiada o ciężko chorej kobiecie, proszącej o eutanazję, jednak lekarze opiekujący się chorą nie zezwalają na ten czyn. Dopiero mąż decyduje się spełnić wolę umierającej, po czym zostaje oskarżony o morderstwo. Wtedy występujący jako świadek oskarżenia lekarz pacjentki obraca swój światopogląd o 180 stopni i oskarża system, który nie zezwala na śmierć z miłosierdzia. W innych warunkach obraz ten ocierałby się o miano arcydzieła, jednak w III Rzeszy służył zaledwie jako usprawiedliwienie morderstw w myśl edyktu Himmlera o śmierci z litości wszystkich nieuleczalnie chorych (chorych umysłowo). W latach 1939-1941 zginęło w jego wyniku od 50 do 60 tysięcy ludzi.
W okresie II Wojny światowej szczególne zapotrzebowanie było na filmy dotykające problemu wyjazdu żołnierzy na front, samych walk i zachęcenia młodzieży do edukacji w duchu narodowego socjalizmu. Można do nich zaliczyć Koncert życzeń von Borsodyskiego, Wielką miłość Hansena i Szczeniaki Stemmlera.
Upadek tysiącletniej kinematografii
Pewnego dnia kłamstwa zawalą się pod własnym ciężarem, a prawda powstanie.
Joseph Goebbels.
Ostatnie dwa lata trwania wojennej zawieruchy, w których III Rzesza doznawała niemal samych porażek, zmusiły nazistowską propagandę do zmiany sposobu obrazowania i epatowania efektem wojny. W kronikach filmowych zaczęły dominować realistyczne obrazy przedstawiające walki. Ojczyzna potrzebowała bowiem ofiar. Z kolei w filmie fabularnym na czoło wysunęły się lekkie i przyjemne komedie oraz produkcje komediowo–muzyczne.

Najpełniejszym przykładem takich ekranizacji jest przede wszystkim Baron Münchausen w reżyserii Josefa von Baky na podstawie scenariusza Ericha Kästnera, który oparł go z kolei na opowieści Bürgera z 1786 roku. Główną rolę zagrał Hans Albers, a sama postać fantastycznego Barona i jego niewiarygodne przygody do dzisiaj fascynują. Film ten nakręcono dużym kosztem, w kolorze, z pełnymi przepychu dekoracjami i wielką ilością statystów. Innym ważnym filmem jest kręcony w Gdyni Titanic w reżyserii Herberta Selpina. Reżyser nie doczekał jednak premiery swojego dzieła, gdyż po donosie na swoją osobę trafił do więzienia, a 1 sierpnia popełnił samobójstwo.
Jedynym wolnym twórcą tego ostatniego okresu istnienia tysiącletniej Rzeszy był Helmut Käutner. Jego manifestem stało się Romancy w moll[4]. Dziś historia przedstawiona w filmie wydaje się oklepana, jednak w momencie premiery zadziwiała. Film opowiada historię zwykłej mieszczki bez przyszłości, mającą za męża nijakiego urzędnika średniej klasy, która w końcu spotyka miłość swojego życia. Jednak przez podłość i nienawiść ludzi zmuszona jest do popełnienia samobójstwa. O klasie dzieła świadczy nagroda szwedzkiej akademii filmowej; nigdy żaden inny niemiecki film okresu Hitlera nie dostał nagrody tej szanowanej instytucji państwa neutralnego.
Bardzo dobry artykuł o ciekawej tematyce. Jeden mały minusik to taki, że Żydów nowożytnych nie określa się mianem Izraelitów, to termin biblijny. Życzę autorowi natchnienia na dalsze artykuły i miłego dnia:)
Pingback: Kino III Rzeszy w okresie wojny światowej | Cesarstwo Slaskie