Końce światów Ziemowit Szczerek

Końce światów |Recenzja

Ziemowit Szczerek, Końce światów

Cisza przygranicznych miasteczek potrafi brzmieć głośniej niż wybuchy w centrum świata. Między wschodnim chaosem a zachodnią poprawnością rozciąga się mapa, na której książka Końce światów rysuje nowe linie podziału – nie polityczne, lecz egzystencjalne. Tam, gdzie kończy się asfalt, zaczynają się pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi.

Wyobraź sobie miejsce, gdzie asfalt kończy się szutrem, cerkiew stoi naprzeciwko dawnej synagogi, a przydrożny kiosk sprzedaje zarówno coca-colę, jak i tanią wódkę z plastikowego baniaka. Miejsce, które z jednej strony chce być w Unii Europejskiej, a z drugiej – wciąż mówi z akcentem imperium. Ziemowit Szczerek jeździ właśnie tam. Na rubieże. Na pogranicza. Tam, gdzie świat się nie kończy spektakularnym hukiem, ale rozpływa się w półcieniu, we mgle tożsamości, w rozchwianym „pomiędzy”.

Końce światów to nie apokalipsa z Netflixa, ale coś znacznie bliższego – geograficznie i kulturowo. To historia Europy, która nie może się zdecydować, czy bardziej kocha Zachód, czy tylko go udaje. To pytanie, które rezonuje nie tylko w Kiszyniowie czy Gori, ale też w Przemyślu czy na warszawskim Grochowie. Szczerek nie szuka końca świata jako katastrofy – on pokazuje, że koniec zaczyna się wtedy, gdy tracimy pewność, kim jesteśmy.

O autorze i jego drogach

Ziemowit Szczerek to doświadczony pisarz i dziennikarz, urodzony w 1978 roku w Radomiu. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, a uznanie przyniosła mu książka Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian, za którą otrzymał Paszport „Polityki”. Regularnie publikuje w „Polityce” i „Nowej Europie Wschodniej”, łącząc elementy reportażu gonzo i eseju.

W jego dorobku znajdują się zarówno reportaże z podróży, jak Międzymorze czy Via Carpatia, jak i alternatywne wizje historii Polski. W 2020 roku ukazał się jego kryminał Cham z kulą w głowie. Styl Szczerka czerpie z inspiracji literackiej Huntera S. Thompsona oraz z silnego zainteresowania wschodnimi obszarami Europy.

W książce Końce światów wraca do swojego stałego tematu – badania złożonej i zmiennej tożsamości Europy Środkowo-Wschodniej. Pisarz analizuje, próbując zrozumieć, a wraz z nim czytelnik szuka sensu w tej nieustannie przekształcającej się mozaice kultur i wpływów.

O czym opowiada Końce światów? Wyprawa po peryferiach

Ta książka to reporterska podróż po regionach, które Szczerek nazywa „końcem świata” – zarówno w sensie geograficznym, jak i symbolicznym. Trasa wiedzie przez Gruzję, Armenię, Górski Karabach, a dalej przez Bułgarię, Grecję, Serbię, Chorwację, Czechy, Słowację, aż po Ukrainę. Autor spotyka mieszkańców tych miejsc, obserwuje ich życie i analizuje, jak granice kulturowe Zachodu stają się coraz bardziej nieostre.

Opowiada o opuszczonych miasteczkach, pustych blokach mieszkalnych w Bułgarii i zatłoczonych ulicach Brukseli. Maluje obrazy krajobrazów: od serpentyn Kaukazu, przez spalone stepy Donbasu, po plaże Lesbos z łodziami uchodźców. Równolegle zadaje pytanie, co się dzieje z dziedzictwem Zachodu – jego kolonializmem, liberalizmem i demokracją – gdy staje się ono sztandarem dla uciekających przed autorytaryzmem.

W książce pojawiają się kontrasty i paradoksy: Czeszka z Preszowa opowiada o niemieckim rodowodzie, Gruzin pragnie Europy, a chłopiec z Donbasu marzy o Berlinie. Sam Szczerek przyznaje, że żyje „pomiędzy” – między Zachodem a Wschodem, nie ufając prostym klasyfikacjom. Zamiast udzielać odpowiedzi, stawia pytania – co stanowi istotę tej opowieści.

Budowa i wydanie książki

Końców światów ukazała się w ramach serii Sulina, nakładem Wydawnictwa Czarne. Książka ma nieco ponad 400 stron, miękką lakierowaną okładkę z skrzydełkami autorstwa Agnieszki Pasierskiej, a jej poręczny format (125×195 mm) czyni ją idealną do czytania w podróży.

Zawiera osiem rozdziałów, z których każdy koncentruje się na innym miejscu uznanym przez autora za „koniec świata”. Wśród tematów znajdują się m.in. postać Micheila Saakaszwilego, ślady po Górskim Karabachu, refleksje o „Inwazji przez dziurkę w końcu świata” oraz analizę zjawiska „Świętej Rzeszy Niemieckiej Narodu Polskiego”.

Narracja wzbogacona jest przypisami, fragmentami lokalnych mediów i dokumentami, ale przeważają osobiste obserwacje autora. Książkę ilustruje kilka czarno-białych fotografii, przenoszących czytelnika do opisywanych miejsc. Kompozycja typograficzna jest czytelna, z odpowiednimi marginesami – jedynym mankamentem może być brak map, które ułatwiłyby orientację w mało znanych obszarach.

Mocne i słabe strony Końców światów

Największym atutem książki jest styl Szczerka – klasyczny gonzo-reportaż: pełen emocji, ironii, często dosadny i nasycony wulgaryzmami w punktowanych momentach. Autor sprawnie oddaje kontrasty i absurdalne piękno peryferii Europy, a jego opisy potrafią zachwycić poetyckim brzmieniem. Bohaterowie – jak Dawit z pogranicza osetyjsko-gruzińskiego czy słowacki wizjoner Mikulas Vareha – dodają reportażowi autentyzmu i kolorytu.

Z drugiej strony, forma książki bywa nierówna. Część tekstów sprawia wrażenie niezależnych felietonów połączonych bez wyraźnej osi narracyjnej. Pewne motywy – np. rozważania o polskiej tożsamości czy porównania z Niemcami – pojawiają się zbyt często i mogą nużyć. Styl gonzo przypomina czasem rozmowę przy barze, w której refleksje o upadku cywilizacji przeplatają się z anegdotami o piciu i przeklinaniu – nie każdemu przypadnie to do gustu.

W porównaniu z wcześniejszymi reportażami Szczerka (Przyjdzie Mordor…, Tatuaż z tryzubem), Końce światów wydaje się mniej zwarta, choć wciąż pełna trafnych obserwacji. Merytorycznie książka opiera się głównie na doświadczeniach autora i rozmowach, ale brakuje w niej szerszych analiz naukowych, co może rozczarować czytelników szukających pogłębionych kontekstów.

Czy warto sięgnąć po Końce światów?

Jeśli interesują cię mało znane obszary Europy, kulturowe pogranicza i opowieści o tożsamości, Końce światów może być książką dla ciebie. To reporterska podróż pełna osobistych refleksji i obrazów z miejsc, których próżno szukać w przewodnikach. Szczerek ukazuje kontynent jako złożoną, niejednoznaczną strukturę – hybrydową i płynną.

Warto jednak przygotować się na charakterystyczną stylistykę: momentami chaotyczną, nieco powtarzalną, z elementami barowej rozmowy i języka dalekiego od akademickiego. Jeśli lubisz książki, które stawiają pytania zamiast serwować odpowiedzi, to może być wartościowa lektura.

Duży plus za styl i odwagę w narracji, minus za pewną niekonsekwencję w strukturze.

Polecam zwłaszcza tym, którzy interesują się geopolityką regionu, kulturą pogranicza i literaturą drogi. Jednak ostateczną ocenę warto pozostawić każdemu czytelnikowi – bo to książka, którą najlepiej poznaje się samodzielnie.


Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.