Lukrecja Borgia – nieświęta córka Ojca Świętego?

Właściwie nie wiadomo, kiedy mieszkańcy Rzymu bardziej odetchnęli z ulgą. Czy wtedy, gdy wreszcie umarł powszechnie potępiany za niemoralne życie papież Aleksander VI, czy też kilka lat wcześniej, gdy z Rzymu wyjechała, by już nigdy doń nie powrócić, przyszła pani na Ferrarze, trzykrotna mężatka, podejrzewana o kazirodztwo, uznawana za manipulantkę, siostra szatańskiego księcia i córka wspomnianego papieża, Lukrecja Borgia.

Historia Lukrecji, mimo że miała przyjść na świat wiele lat po tym wydarzeniu, rozpoczęła się w dniu, w którym do Rzymu przybył, uznawany za protoplastę rodziny, Alfonso de Borja (po włosku Borgia), późniejszy papież Kalikst III. On to bowiem sprowadził do Wiecznego Miasta swojego ulubionego siostrzeńca, Rodriga. Stryj bardzo go lubił, Rodrigo był młody, cieszył się powodzeniem u kobiet, miał fantazję i rozpierała go radość życia, której wiekowy papież mógł mu tylko pozazdrościć. Młody Borgia studia rozpoczął w Rzymie, by następnie kontynuować je w Bolonii, w jakiś czas później Kalikst uczynił go kardynałem. Posiadając kardynalski kapelusz, Rodrigo rozpoczął karierę, którą, wydawało się, że ukoronuje stanowisko wicekanclerza. Ale gdy już je otrzymał, być może pomyślał, że stać go na więcej.

Myśl ta nie opuściła go przez kolejne trzydzieści pięć lat, kiedy nieprzerwanie sprawował funkcję wicekanclerza. Choć każdy kolejny po Kalikście III papież miał sposobność i na pewno też chęć, by pozbyć się katalońskiego kardynała, żaden tego nie zrobił, słusznie rozumując, że Rodrigo Borgia nie ma sobie równych. Był po prostu najlepszy w tym, co robił. A to otworzyło mu drogę do najwyższego zaszczytu w Watykanie. Jemu i jego rodzinie, głównie czwórce dzieci, które hołubił ponad wszystko. Dla przyszłego papieża najważniejsze były właśnie  dzieci i ich pomyślność.

Córka papieża

Datowany na 1871 rok portret Lukrecji Borgii pędzla Dante Gabriela Rosettiego
Datowany na 1871 rok portret Lukrecji Borgii pędzla Dante Gabriela Rosettiego

Niewiele osób może o sobie powiedzieć, że urodziło się dwa razy. Bo Lukrecja bez wątpienia narodziła się dwa razy. Ten pierwszy raz, ten właściwy, gdy z krzykiem opuściła matczyne łono, przeszedł właściwie bez echa. Przyszła na świat w roku 1480 jako córka katalońskiego kardynała i kobiety, którą wybrał na towarzyszkę życia, Vanozzy Catanei. Była trzecim z kolei dzieckiem kardynała Rodriga Borgii, trzecim zrodzonym z tej samej kobiety. Choć zasługiwała na miano nieślubnego, rzadko zdarzał się ktoś, kto ośmieliłby się wytknąć to drobne niedopatrzenie w jej życiorysie. W dodatku fakt posiadania przez kardynała dzieci nikogo już nie bulwersował, bo dlaczego miałby, skoro wokoło pełno było latorośli ówczesnych książąt Kościoła? Można by rzec, iż tak prawdziwie Lukrecja narodziła się dopiero w 1492 roku, mając dwanaście lat, w dniu, kiedy jej ojciec, kardynał, został na konklawe wybrany papieżem i przyjął imię Aleksander VI. Tego dnia narodziła się nowa gwiazda, Lukrecja, córka papieża.

Dorastała pod czujną opieką matki i braci, których miała trzech: Juana, Cezarego i Jofrego. Z Cezarem, późniejszym księciem Valentino, łączyła ją wyjątkowa więź, rodzeństwo nawzajem chroniło się i wspierało, z czasem więc postronni obserwatorzy zaczęli podejrzewać tę młodziutką parę o zakazane stosunki. Choć nigdy niczego im nie udowodniono, oskarżenie żyło własnym życiem i sprawiło, że Lukrecję otaczała reputacja kobiety upadłej i zepsutej. Mimo tego czuła troska ze strony ojca sprawiała, że złotowłosa i niebieskooka dziewczynka wydawała się żyć bez zmartwień w Rzymie, mieście, któremu coraz bardziej nie po drodze było z mianem „świętego”. Sporą część edukacji przyjęła prawdopodobnie w klasztorze dominikanek, z czasem zaś została umieszczona pod opieką krewnej papieża, Adriany Mila Orsini. Razem z nią u tej szacownej matrony miała przebywać najnowsza kochanka Aleksandra, La Bella Farnese, Giulia. Lukrecji, która przecież w dniu wyboru jej ojca na papieża miała dwanaście lat, nie brakowało niczego. Miała najlepszych nauczycieli, najlepsze stroje i najpiękniejszą biżuterię. Ambasadorzy świadomi wpływu, jaki na papieża ma jego piękna córka i równie piękna kochanka, tłumnie odwiedzali willę signory Adriany, składając dary i wyrazy uznania i czci. Każdemu mogłoby się poprzewracać w głowie, a co dopiero dwunastoletniej dziewczynce, która wiedziała, że może prosić tatusia o cokolwiek.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*