Po zakończeniu II wojny światowej zwycięskie państwa rywalizowały o przejęcie niemieckich dóbr i technologii. Czym różniły się alianckie reparacje wojenne od zwykłej grabieży? Jak alianci plądrowali Niemcy? Jak działała brytyjska jednostka T-Force, której celem było zagarnianie niemieckiego przemysłu? Odkrywamy, gdzie przebiegała cienka granica między prawem a wyzyskiem w okupowanych Niemczech, we fragmencie książki Polowanie na niemieckich naukowców.
Zdobycze wojenne
Prawo aliantów do wykorzystania informacji zebranych przez alianckie agencje dochodzeniowe jest jedną z konsekwencji przegrania wojny przez Niemcy. Alianci mają przywilej wykorzystać te informacje tak, jak im odpowiada.
Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec (Allied Control Council for Germany – ACCG), 25 stycznia 1947 roku.
Jak pokazuje historia, po wojnie Rosjanie bezwstydnie plądrowali Niemcy. Demontowali całe fabryki, do ostatniej nakrętki i śrubki, i wywozili do swojej ojczyzny. Jeden z oficerów T-Force wspominał później, że obserwował, jak radzieccy technicy zabierali z fabryki pisuary, aby wysłać je do Związku Sowieckiego wraz z kompletem maszyn. Skala sowieckiego „gwałtu” na niemieckim przemyśle była często porównywana z fizycznymi gwałtami zadawanymi Niemkom przez żołnierzy zwycięskiej Armii Czerwonej.
Dla Rosjan ich cierpienia w okresie wojny stanowiły wystarczające uzasadnienie dla systematycznej grabieży niemieckiego przemysłu. Nie tylko dla nich. Wielu członków T-Force zapamiętało, że Brytyjczycy bez ociągania dołączyli do rozgrabiania Niemiec. Cechowała ich obłuda, a rzeczywista skala brytyjskich działań mających na celu zdobycie niemieckich maszyn, sprzętu i nowatorskich technologii nigdy nie została publicznie ujawniona. W dodatku w Wielkiej Brytanii rozpowszechniano kłamstwo, że Brytyjczycy koncentrowali się na pomocy w odbudowie Niemiec. Prawda była taka, że w pierwszych latach okupacji T-Force metodycznie przeszukiwała terytorium Niemiec, aby zagarnąć wszystko, co było potrzebne do odbudowy brytyjskiego przemysłu.
Co prawda Brytyjczycy nie ograbiali Niemiec w taki sam sposób co Rosjanie, ale T-Force przeprowadzała podobne operacje w strefie brytyjskiej. Jeden z oficerów T-Force zanotował później:
„Wszystko było tylko kwestią skali”. Dla „zorientowanych” było oczywiste, że Brytyjczycy nie zamierzali siedzieć i patrzeć, jak ich były sojusznik odnosi znaczne korzyści z ograbiania Niemiec. W efekcie niemiecki przemysł słono zapłacił za militarną porażkę Trzeciej Rzeszy.
Od stycznia 1946 roku, gdy zaczęto stopniowo odbudowywać Niemcy, praca T-Force w coraz większym zakresie podlegała dyrektywom Międzysojuszniczej Agencji Reparacyjnej (Inter-Allied Reparations Agency, IARA). Długotrwałe negocjacje w Paryżu doprowadziły do zawarcia porozumienia między osiemnastoma państwami alianckimi w sprawie podziału dostępnych dóbr jako odszkodowań między zwycięzców. Łupy wojenne podzielono na dwie grupy: kategoria A obejmowała niemieckie rezerwy złota i aktywa zagraniczne, a kategoria B – fabryki i maszyny, w tym również flotę handlową. Potrzeba uzyskania reparacji wojennych od Niemiec była pilna. Brytyjski przemysł mocno odczuł wymagania gospodarki wojennej. Większość urządzeń przemysłowych była już mocno wyeksploatowana albo wymagała dostosowania do potrzeb produkcji cywilnej.
Przykładem przedsiębiorstwa rozpaczliwie potrzebującego pomocy w ramach odszkodowań wojennych mógł być zakład produkcji kauczuku Revertex. W sierpniu 1946 roku jego dyrekcja zwróciła się do Rady Handlu o urządzenia do testowania wyrobów kauczukowych. Ich sprzęt został zniszczony w trakcie okupacji Malajów przez Japończyków. Ponadto rysunki techniczne maszyn uległy zniszczeniu podczas niemieckich nalotów na Wielką Brytanię. Jedynym więc źródłem sprzętu i dokumentacji technicznej stały się Niemcy. Jeśli przedsiębiorstwo miało wznowić produkcję na Półwyspie Malajskim, potrzebowało odszkodowań wojennych, a zatem pomocy ze strony T-Force.
Wielkiej Brytanii miało przypaść dwadzieścia siedem i osiem dziesiątych procent całkowitych reparacji wojennych dla państw zachodnich. Zgodnie ze słowami przedstawiciela Ministerstwa Zaopatrzenia, był to koniec „czasów piractwa”. T-Force nie mogła już dłużej oficjalnie jeździć po Niemczech i wywozić wszystkiego, czego zażyczył sobie Brytyjski Podkomitet ds. Celów Wywiadu (BIOS). Wszystko, co T-Force miała wywieźć w ramach odszkodowań wojennych, z wyjątkiem sprzętu wojskowego, musiało zostać zatwierdzone przez lokalne oddziały Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec (Allied Control Council for Germany, CCG). Wywóz niewojskowego sprzętu lub dóbr mógł mieć miejsce tylko wtedy, gdy oddziały te wydały odpowiedni formularz 80G.
Oficjalny program reparacji wojennych wszedł w życie dopiero w 1947 roku, gdy T-Force kończyła już swą działalność. Natomiast przez ostatnie półtora roku swojego istnienia jednostka była odpowiedzialna za kierowanie zespołów z Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych i Związku Sowieckiego do celów przemysłowych na terenie Niemiec. W efekcie przeprowadzonych inspekcji różne państwa złożyły żądania dotyczące sprzętu, który chciały wywieźć w ramach programu reparacji wojennych. Zanim wprowadzono oficjalne zasady programu reparacji wojennych, T-Force miała jeszcze wiele okazji do zdobywania tego, czego żądały władze brytyjskie, ale wywóz wszystkich niewojskowych dóbr musiał być rejestrowany. Te odszkodowania miały być oficjalnie inaczej rozliczane niż łupy wojenne zagarnięte na terenie Niemiec. Mimo w zasadzie jasnej różnicy między reparacjami a łupami wojennymi istniała szara strefa, w której legalność prowadzonych operacji była dość wątpliwa. Jeden z departamentów rządowych przyznał: „Praktycznie niemożliwe jest, abyśmy przygotowali szczegółowe listy rzeczy, które zabraliśmy, nawet jeśli trafiały do działu reparacji, ponieważ – jak już zostało powiedziane – do tej pory nie sądziliśmy, że potrzebne będzie zachowanie szczegółowego wykazu każdej transakcji”. Wśród dóbr traktowanych początkowo jako łupy wojenne były sto dwa samoloty zabrane przez Wielką Brytanię do użytku cywilnego oraz ciężarówki i sprzęt komunikacyjny zarekwirowane przez państwa alianckie według ich uznania.
Niejednoznaczność klasyfikacji dóbr wojskowych i niewojskowych prowadziła do niejasności i wątpliwości. W 1945 roku wywożenie materiałów i sprzętu przez T-Force było – najprawdopodobniej – prawnie uzasadnione. Oficjalna definicja łupów wojennych była dość szeroka: „wojenne zasoby i łupy”, co oznaczało wszelką ruchomą własność wroga znalezioną na polu walki. We wrześniu 1945 roku operacje wywożenia zagarniętych dóbr do Wielkiej Brytanii zostały usankcjonowane przez proklamację nr 2 Alianckiej Komisji Kontroli, uzgodnioną przez cztery mocarstwa: Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Związek Sowiecki i Francję. Ten dokument, znany jako „Dodatkowe warunki kapitulacji”, dawał aliantom pełną kontrolę nad wszystkimi ośrodkami badawczymi, projektowymi, rozwojowymi i produkcyjnymi „bezpośrednio lub pośrednio związanymi z wojną lub produkcją wojenną, zarówno w państwowych, jak i w prywatnych przedsiębiorstwach, fabrykach, instytutach technicznych i innych obiektach”.
W 1945 roku wszystko, co wpadło w oko inspektorom Połączonego Podkomitetu ds. Celów Wywiadu (CIOS), Brytyjskiego Podkomitetu ds. Celów Wywiadu (BIOS) i pokrewnych agencji, przez Brytyjczyków i Amerykanów było traktowane jako łupy wojenne, a nie jako odszkodowania. Samoloty, działa, czołgi, okręty, maszyny, dokumentacja techniczna i wyniki przesłuchań naukowców – wszystko podciągano pod tę kategorię i nigdy nie zostało to wliczone w ogólną sumę reparacji wojennych. Dlatego oszacowanie ekonomicznej wartości efektów pracy T-Force jest niemożliwe. Jednak wiele produktów należało do tak zwanej szarej strefy. Na przykład zaawansowaną technologię produkcji kauczuku, tak istotnego dla niemieckiej machiny wojennej, można było jeszcze zaklasyfikować jako łup wojenny mimo powszechnego wykorzystywania wyrobów kauczukowych w przemyśle cywilnym. Podobnie inspektorzy Brytyjskiego Podkomitetu ds. Celów Wywiadu (BIOS) odkryli skład mocnego środka przeciwbólowego opracowanego w Niemczech, nazwanego Analgetica. Miał łagodzić trudne do wytrzymania bóle ofiar walk frontowych. Lek miał silne skutki uboczne i prace nad nim wstrzymano z obawy przed niewłaściwym użyciem, gdyby wpadł w niepowołane ręce. Choć z powodu przeznaczenia leku dla armii wywiezienie go potraktowano jako zdobycz wojenną, było oczywiste, że ma on znacznie szersze zastosowanie i może przynieść ogromne korzyści finansowe temu, kto dokończy prace nad nim, wykona badania kliniczne, a potem wprowadzi go na rynek. Wątpliwy charakter wywożenia takich znalezisk jako łupów wojennych nie przeszkadzał zbytnio brytyjskim władzom. Niektórzy w Whitehall, przewidując wprowadzenie surowszych zasad przyznawania odszkodowań wojennych i zwiększenie kontroli wywozu dóbr, traktowali nawet tę sytuację jako wymówkę do ewakuacji niewojskowych materiałów z Niemiec jako łupów wojennych przed zrewidowaniem zasad wywozu. Traktując dobra niewojskowe lub mające podwójne zastosowanie jako łupy wojenne – a zatem nie informując o nich pozostałych aliantów – Brytyjczycy zwiększali swój udział w odszkodowaniach wojennych.
Na początku 1946 roku pojawiły się symptomy zmian w sposobie działania T-Force. Nie oznaczało to jednak zniknięcia problemów, którym wcześniej musieli stawiać czoła brygadier Pennycook i jego sztab. Mimo powtarzania przez niego próśb o przyspieszenie procedury, którą byli objęci zatrzymani naukowcy, nadal licznie przebywali oni w obozach przejściowych. W lutym 1946 roku brygadier Pennycook napisał do Rady Handlu, wyrażając obawy, że ze względu na sposób traktowania naukowców jest mało prawdopodobne, by którykolwiek z nich zechciał wyjechać do Wielkiej Brytanii: „Muszę powiedzieć, że im więcej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonany, że jeśli nie nastąpi zdecydowana zmiana nastawienia i traktowania, z jakim spotykają się zatrzymani, nie pozyskamy w zasadzie żadnego z nich”.
Brygadier podkreślał, że to nie T-Force odpowiada za problemy z uczonymi, ale brytyjskie władze, które nie potrafią w rozsądnym czasie przesłuchać ich ani zatrudnić. Wspomniał też, że rozkaz aresztowania zatrzymanej przez T-Force grupy z Bad Gandersheim wydało Naczelne Dowództwo Alianckich Sił Ekspedycyjnych (SHAEF) zgodnie z instrukcjami Departamentu Stanu USA i brytyjskich ministerstw. Ludzi tych przetrzymywano przez osiem miesięcy, nic nie robiąc w ich sprawie, a w końcu powiedziano im, że sami mają sobie znaleźć pracę. Jeden z naukowców poskarżył się, że nie dostanie emerytury, ponieważ warunki jej przyznawania obejmowały zamieszkiwanie w strefie brytyjskiej od 8 maja 1945 roku. On jednak początkowo mieszkał w Magdeburgu, zajmowanym co prawda przez Brytyjczyków, ale formalnie nienależącym do brytyjskiej strefy okupacyjnej. Został zabrany przez T-Force do strefy brytyjskiej, a potem pozostawiony sam sobie, bez pracy czy emerytury. Jego jedyną nadzieją był powrót do strefy sowieckiej i szukanie tam pracy.
Zatrzymani przez T-Force naukowcy z zakładów AGFA, zakwaterowani w hotelu w Goslarze, znajdowali się w podobnej sytuacji. Ich rodzinne wydatki pokrywały miejscowe władze wojskowe, które później obciążały nimi władze miasta. Odbywało się to nieoficjalnie i miejscowa ludność sprzeciwiła się płaceniu za utrzymanie tych rodzin. Podczas ich ewakuacji Brytyjczycy składali im obietnice, ale nie byli w stanie już ich dotrzymywać.
Zaniepokojenie wyrażane przez uczonych zostało oficjalnie zgłoszone w marcu 1946 roku. Tajny raport agencji FIAT opisywał, jak Niemcom ewakuowanym poprzedniego lata z Jeny przez Amerykanów nie udało się znaleźć pracy. W sumie czterystu pięćdziesięciu naukowców wraz z rodzinami zostało wywiezionych na Zachód, a potem „zamrożonych” w Heidenheim do czasu, aż alianci zdecydują, co z nimi zrobić: „Wydają się być zgodni co do tego, że ich naukowe i techniczne talenty zostały całkowicie zmarnowane, a ci, którzy posiadają interesujące i cenne informacje techniczne, nie zostali nawet przesłuchani”. W dalszej części raportu podkreślono, że nie wykorzystując wiedzy ewakuowanej kadry, alianci „nie potrafią wykonać swoich obowiązków okupantów”. Chcąc zaradzić problemowi braku pracy dla tych ludzi, Polowa Agencja Wywiadu – Techniczna (FIAT) zaproponowała, aby zatrudnić ich do zestawiania i tłumaczenia danych technicznych zebranych przez różne pododdziały T-Force od czasu przekroczenia Renu. Pomysł polegał na stworzeniu Instytutu Technicznego FIAT, w całości prowadzonego i obsadzonego przez personel niemiecki.
W 1945 roku poważne zmiany czekały samą T-Force, gdyż weterani wojenni stopniowo odchodzili na inne stanowiska. Następował stały odpływ personelu z jednostki, która gnała przez Niemcy w ostatnich tygodniach wojny. Wielu żołnierzy od dawna pełniących służbę zostało zdemobilizowanych i powróciło do domu, do rodzin, aby odbudować swoje życie w czasach pokoju, o który walczyli. W czerwcu 1945 roku major Brian Urquhart, który odegrał kluczową rolę w planowaniu inspekcji w czasie wojny oraz zapewnieniu łączności między sztabem T-Force a jednostkami czołowymi, był jednym z pierwszych, którzy odeszli. Jego miejsce zajął major Young. W październiku tego roku dowództwo. batalionu King’s Regiment objął po pułkowniku Wrefordzie-Brownie podpułkownik Percy Winterton. Pod koniec 1945 roku odszedł również szef sztabu T-Force, podpułkownik Bloomfield. Na jego miejsce przyszedł podpułkownik David Edwardes. Na początku 1946 roku brygadier Pennycook został zastąpiony przez brygadiera Williama Edwarda Gryllsa, zwanego Tedem. Po odejściu brygadier Pennycook wciąż odgrywał ważną rolę w określaniu zasad wywozu ludzi i sprzętu jako przedstawiciel Ministerstwa Wojny w Brytyjskim Podkomitecie ds. Celów Wywiadu (BIOS).
Największa zmiana w sposobie funkcjonowania T-Force nastąpiła wiosną 1946 roku, gdy jednostka została zreorganizowana. Piąty batalion King’s Regiment został oddzielony od T-Force i powrócił do „obowiązków liniowych”, po czym go rozwiązano. Mimo że batalion przestał istnieć, praca żołnierzy się nie skończyła. Wielu Królewskich nie odeszło z T-Force wraz ze swoim pułkiem. Zostali w jednostce, aby zapewnić ciągłość w nowych pododdziałach T-Force jako część 2. Jednostki (T-Force) Badań, Restytucji, Reparacji. Analogicznie 1. batalion Buckinghamshire z Oxfordshire and Buckinghamshire Light Infantry został oddzielony od T-Force, ale w jednostce pozostało kilku jego oficerów i żołnierzy, którzy uformowali 1. Jednostkę T-Force. Te dwie jednostki T-Force składały się ze sztabu i czterech pododdziałów. Obszar działań 2. Jednostki T-Force obejmował północ i wschód brytyjskiej strefy okupacyjnej, a dawne kompanie A, B, C i D 5. batalionu King’s Regiment przemianowano na 21., 22., 23. i 24. pododdział T-Force z bazami odpowiednio w Goslarze, Peine, Lubece i Hamburgu.
Od czerwca 1946 roku cała jednostka T-Force została przesunięta z Brytyjskiej Armii Renu pod zwierzchnictwo Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec. Od sierpnia mający siedzibę w Bad Oeynhausen sztab T-Force, który składał się z brygadiera, trzynastu oficerów i trzydziestu czterech podoficerów, był odpowiedzialny za instruktaż inspektorów i zorganizowanie ich wizyt w Niemczech. Podlegały mu dwa obozy inspektorów w Löhne i Herfordzie, w których kwaterowano specjalistów przyjeżdżających z Wielkiej Brytanii. Każda z dwóch jednostek T-Force prowadziła także siedem lub osiem „hoteli” i mes, w których mieszkali inspektorzy i z których można było im zorganizować transport. Oprócz tego T-Force nadal prowadziła magazyn ewakuacji sprzętu w Hamburgu, zarządzany przez trzech oficerów i trzydziestu podoficerów. W sumie jednostka liczyła stu szesnastu oficerów, dwa tysiące dwustu siedmiu żołnierzy niższych rangą i osiemdziesięciu ośmiu brytyjskich cywilów zatrudnionych w Komisji Kontroli Niemiec (CCG).
Do końca 1946 roku zreorganizowana T-Force eskortowała ponad sześć tysięcy inspektorów, z których cztery tysiące czterystu siedemdziesięciu było Brytyjczykami, a pozostali Francuzami lub Amerykanami. T-Force gościła również tysiąc czterysta zespołów reparacyjnych i zabrała ekspertów do ponad siedmiu tysięcy trzystu celów w strefie brytyjskiej, pokonując przy tym około półtora miliona kilometrów. Do Wielkiej Brytanii trafiło ponad sześć tysięcy pięćset dziewięćdziesiąt ton sprzętu. Przesłuchano trzy tysiące sześciuset niemieckich inżynierów i naukowców, z których czterystu piętnastu zostało ewakuowanych do Wielkiej Brytanii w okresie od marca do października 1946 roku. Brygadier Ted Grylls scharakteryzował później swoich oficerów jako „połączenie agenta przemysłowego, oficera wywiadu oraz agenta biura Thomas Cook lub przewoźnika Carter Paterson. Musieli dostarczać informacji technicznych i przemysłowych. Nadzorowali niemieckich cywilów. Instruowali wszystkich gości i kierowali ich działaniami w strefie. Musieli być także tłumaczami albo zapewnić ich gościom, z których większość nie mówiła po niemiecku”.
Nowe pokolenie młodych żołnierzy, z których większość nie doświadczyła prawdziwych okropieństw wojny i dopiero zaczynała karierę wojskową, przyjechało do Niemiec, aby objąć stanowiska w zreorganizowanej jednostce. Jednym z nowo przybyłych był porucznik Michael Howard. Ten niedawno awansowany, pełen zapału dziewiętnastolatek zgłosił się na ochotnika do służby w swoje siedemnaste urodziny. Skłoniła go do tego audycja radiowa na temat bohaterstwa członków Brygady Strzelców pod Al-Alamajn, którą usłyszał, będąc jeszcze uczniem szkoły w Rugby w hrabstwie Warwickshire. Opowieść zrobiła na nim duże wrażenie: „Pomyślałem – jeśli muszę służyć, chciałbym służyć z kimś takim jak oni”. Podobało mu się szkolenie, na którym otaczali go podobni mu ludzie. Łączyła go z nimi chęć zrobienia tego, do czego zostali powołani. Jednak z powodu długości treningu ominął go udział w walkach. Wciąż jeszcze był w jednostce kadetów, gdy w trakcie zajęć z taktyki zauważył, że swastyki zostały zastąpione przez wschodzące słońce jako symbol ewentualnego wroga. Howard opowiadał później, że „widok tych flag ostudził zapał nas wszystkich. Nie sądzę, żeby któremukolwiek z nas podobał się pomysł walki z Japończykami”. Na szczęście, gdy zdobył patent oficerski we wrześniu 1945 roku, groźba ze strony Japonii przestała już istnieć – zlikwidowana przez rezultaty badań jądrowych, które poprzedniego lata przysporzyły T-Force tyle zmartwień.
Tekst jest fragmentem książki Polowanie na niemieckich naukowców Wydawnictwa RM. Zacytowany został rozdział 10, s. 401-411.
Fot. Usunięcie znaku ulicy Adolfa Hitlera w ramach denazyfikacji, 12 maja 1945, domena publiczna