Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów O kobietach, lesie i wężu w Dolinie Sanu

Nie dopytuj się |Recenzja przedpremierowa

Anna Kamińska, Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów O kobietach, lesie i wężu w Dolinie Sanu

Wielokrotnie chciałam „rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady”. Kilka lat temu nawet na chwilę mi się udało i była to wspaniała przygoda. Inaczej ma się rzecz, kiedy ktoś naprawdę wybiera to miejsce do życia. W drugiej połowie XX w. ta praktyka była dość popularna i wiele osób osiedlało się w bieszczadzkich miejscowościach. Czy znajdowali swoje miejsce na ziemi? Jak reagowali na nich mieszkańcy? Czy Bieszczady stawały się ich prawdziwym domem? O tym opowiada Anna Kamińska w książce Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów.

Autorka w swoich książkach łączy elementy biografii, reportażu i literatury faktu. Nie dopytuj się to zbiór przenikających się historii mieszkańców (rdzennych i napływowych), działaczy i przyrodników związanych z Bieszczadami. Podobnie jak Białowieża szeptem, książka przedstawia wielowymiarowy obraz miejsca, które stanowi tygiel kulturowy, odznacza się unikalną przyrodą, ale jednocześnie konsekwencje historycznej zawieruchy są tam ciągle odczuwalne.

To ziemia przeklęta. To ziemia przegrana[*]

Anna Kamińska już od pierwszych zdań buduje niesamowity, tajemniczy, lekko niepokojący klimat. Na początku czytelnik „wsiąka w Bieszczady” wraz z Zofią Komedową – wdową po kompozytorze Krzysztofie Komedzie. Losy Zofii przez większość książki stanowią główną oś wydarzeń i różnymi drogami łączą się z losami wielu innych bohaterów Nie dopytuj się.

Zośka to nietuzinkowa osobowość, która znacznie lepiej odnajduje się w Bieszczadzkiej głuszy niż w wielkomiejskim szumie. Jest otwarta na wszystko, co wiąże się z mieszkaniem w tym miejscu. Zjednuje sobie mieszkańców i pomaga im. Mimo tego, a może właśnie dlatego, że początkowo jest obca, czytelnik jej oczami poznaje burzliwą, a często tragiczną bieszczadzką historię. Bojkowie, Łemkowie, Polacy, Żydzi, Rusini – każdy miał w Bieszczadach swoje miejsce. Wojna i akcja „Wisła” obaliły ten porządek, zostawiając historyczną, kulturową i mentalną wyrwę.

Miejscowi, nawet jeśli od tych wydarzeń minęły lata, nie od razu się otwierają. Są tematy, na które jedyną odpowiedzią, jaką można uzyskać, jest „nie dopytuj się”.

Świat to lepiej wziąć w nawias kwadratowy

Jednym z bohaterów książki jest przyroda – dzika, ale będąca świadkiem historii. Autorka dużo miejsca poświęca gatunkom roślin, zwierząt i krajobrazom. Zmiany, które zachodzą w przestrzeni wynikają wprost ze zmian jej użytkowania. Przykładem są tutaj lasy porolne, gdzie dzikość niejako wraca na swoje miejsce, jednocześnie obejmując pozostałości po ludzkich siedzibach, opuszczanych często wbrew woli mieszkańców.

Nie da się oddzielić życia w Bieszczadach od warunków przyrodniczych. Kiedy współcześnie mieszkamy w ciepłych domach, z bieżącą wodą, kanalizacją i stałym dostępem do Wi-Fi zapominamy, że do niedawna istniały miejsca, w których przetrwanie zależało od dobrej organizacji, dużej siły fizycznej i psychicznej oraz pomocy sąsiadów.

Nie każdy jest w stanie odnaleźć się w takich warunkach. Jak zauważa jedna ze znajomych Joanny Hasior, artystki, która osiedliła się w Bieszczadach pod koniec lat 90. – […] wielu z nas, ludzi, którzy przyjechali do Cisnej, dochodzi prędzej czy później do wniosku, że Bieszczady nas jednak nie chcą. Nie pozwalają nam tu zapuścić korzeni. Ci, którzy próbują tu osiąść, często zapadają się w sobie, przepadają w nałogach, najczęściej rozpijają się, także kobiety. I bardzo często odpadają ze społeczności, która nie toleruje tu nikogo, kto wyrasta ponad przeciętność; przestają mieć na cokolwiek ochotę, wpadają w marazm.

Z drugiej jednak strony to właśnie nietuzinkowość, pasja i otwarty umysł pozwalają ludziom takim jak Zofia Komeda, Joanna Hasiorowa czy Kazimierz Garstka znaleźć w Bieszczadach swoje miejsce. Dla wielu to ta dzika przyroda jest punktem odniesienia, który daje wolność.

Tylko góry na swoim miejscu

Nie dopytuj się przedstawiają nie tylko opowieści przyjezdnych. To również historia przesiedleń i emigracji. Najciekawszym przykładem drogi do życia „amerykańskim snem” jest historia Andy’ego Warhola. O ile o czołowym przedstawicielu pop-artu można powiedzieć wiele, to postać jego matki – Julii – zaskakuje. Wyobraźmy sobie bowiem kobietę, która po ulicach Nowego Jorku maszeruje w chłopskich spódnicach, ale jednocześnie pomaga synowi i pielęgnuje kulturę, w której się wychowała.

Nie każda historia znajduje szczęśliwe zakończenie. Nawet Zośka Komedowa, która, wydaje się, wrosła w tkankę Bieszczadów i zżyła się z sąsiadami, otrzymuje, mówiąc eufemistycznie, nieciekawą zapłatę za swoją działalność na rzecz mieszkańców. Nieprawdopodobnie tragiczne są także losy rodziny Staszelów – podhalańskich górali, którzy osiedlili się w Wetlinie.

Nie dopytuj się – podsumowanie

Anna Kamińska ma niezwykły dar do prowadzenia opowieści. Przedstawione przez nią historie łączą się i przenikają, tworząc złożony obraz niemal legendarnej krainy. Tak jak nie każdy, kto zarówno w drugiej połowie XX w., jak i współcześnie osiedla się w Bieszczadach, jest stworzony do takiego życia, również nie wszyscy, którzy opuszczają Dolinę Sanu, odnajdą się gdzieś indziej.

Jest jednak w Bieszczadach coś, co przyciąga „kolorowe ptaki”, ludzi, którzy szukają wolności i własnej drogi. Wydarzenia wojenne, ludzkie tragedie i zbrodnie zostawiły wyrwę w historii tego obszaru. Pozostało wiele spraw, które rzutują na współczesne relacje mieszkańców: Gdy spotykają się w Bieszczadach przy ognisku wnukowie dziadków walczących w Wojsku Polskim lub w UPA i tych, którzy opowiadali im, jak jednej nocy Niemcy wymordowali prawie wszystkich Żydów w Lutowiskach, lecą tylko strzępy opowieści. […] I nigdy nie dochodzi do takich wyznań bez wódki.

Nie dopytuj się to wciągająca lektura. Rozprawia się z niektórymi mitami, jakie narosły wokół Bieszczadów, ale jednocześnie pokazuje surowe piękno tego obszaru. To idealna pozycja dla każdego, kto nie boi się wejść do gęstego lasu i zabłądzić między pozostałościami po Bojkowskich chatach. Kilka lat temu dałam się porwać Białowieży szeptem, tym razem również się nie zawiodłam.


Wydawnictwo Literackie
Ocena recenzenta: 5,5/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak


[*] Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.