Dokumenty i relacje o pomocy udzielanej Żydom

Dokumenty i relacje o pomocy udzielanej Żydom przez Polaków w latach 1939-1945 i Polakom przez Żydów w latach 1946-1949 |Recenzja

Elżbieta Rączy, Dokumenty i relacje o pomocy udzielanej Żydom przez Polaków w latach 1939–1945 i Polakom przez Żydów w latach 1946–1949. Wybór dokumentów z akt Wydziału Opieki Społecznej Centralnego Komitetu Żydów w Polsce

Czy jesteście ciekawi, jak wyglądały kontakty polsko-żydowskie po zakończeniu II wojny światowej? Czy ocaleni Żydzi chcieli mieć styczność z ratującymi ich Polakami? Czy w jakiś sposób próbowali się odwdzięczyć? A może Polacy pomagali w jakimś konkretnym, finansowym celu? Książka Dokumenty i relacje o pomocy Żydom przez Polaków w latach 1939-1945 i Polakom przez Żydów w latach 1946-1949 odpowiada między innymi na te właśnie pytania.

Ziemie polskie z racji bliskości nazistowskich Niemiec oraz będąc zapleczem dla frontu wschodniego, były odizolowane od reszty świata. Fakt ten stał się dogodnym pretekstem do realizacji ludobójczych koncepcji Adolfa Hitlera, który chciał definitywnie rozwiązać kwestię żydowską.

W szybkim tempie zaczęto tutaj budować obozy zagłady – Oświęcim-Brzezinka, Bełżec, Chełm nad Nerem, Sobibór, Treblinka, Majdanek… Żeby wymienić tylko część z nich. W międzyczasie dokonywano eksterminacji ludności żydowskiej, nie rejestrując tego nawet w dokumentach. W zbrodniach tych dosłownie wykorzystywano technologie „przemysłowego” mordowania ludzi.

Z zagłady uczyniono również formę zarobku ekonomicznego. Żydom konfiskowano cenniejsze ruchomości (biżuteria, złote zęby), które były przetapiane i wysyłane do skarbca III Rzeszy. Grabiono ubrania, a nawet zabierano włosy, które następnie wykorzystywano w niemieckim przemyśle. Popioły z pomordowanych służyły nawet jako nawozy w przy obozowych ogrodach. Dopuszczano się również eksperymentów pseudo-medycznych…

Od chwili wejścia nazistów do Rzeczypospolitej zaczęto przesiedlać ludność żydowską do gett, m.in. w Warszawie czy Łodzi. Na niewielkich terytoriach skupiono ogromne masy ludzi, którzy nie byli w stanie, ani pracować, ani się wyżywić. Wobec tego w gettach zaczęły plenić się choroby, takie jak tyfus. Od 1940 roku naziści wprowadzili również zakaz opuszczania gett przez Żydów pod groźbą kary śmierci. to samo czekało ludzi, którzy oferowali im pomoc.

Pomoc Żydom

W trakcie II wojny światowej losy Żydów nie były godne pozazdroszczenia. Z jednej strony niemieckie prześladowania, z drugiej nasilający się antysemityzm wywoływany poglądem, że Żydzi są zwolennikami komunizmu. Świat, w którym przez wieki Polacy i Żydzi we względnym szacunku, legł w gruzach. Pomijam tutaj pomoc instytucjonalną ze strony polskiego podziemia (m.in. Rada Pomocy Żydom Żegota). Największą pomoc zaoferowali im zwyczajni ludzie, niejednokrotnie płacąc za to najwyższą cenę – życia własnego i swoich bliskich. Przykładem jest choćby rodzina Ulmów.

Tylko niewielkiej części z prześladowanych udało się zbiec, na przykład na polską wieś. Większość z nich dostała się w ręce niemieckiej żandarmerii lub polskiej policji podporządkowanej nazistom. Ci, którzy przetrwali, zdołali to zrobić tylko dzięki pomocy polskich znajomych, albo dzięki uiszczeniu wysoko odpłatnej pomocy. Czasem tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.

Trzeba pamiętać, że za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. Ponadto cała akcja wymagała ogromnych nakładów finansowych, znajomości i zachowania pełnej konspiracji. A nie było to łatwe, bowiem wszędzie grasowali tak zwani szmalcownicy, czyli szantażyści, którzy starali się ograbić Żydów ze wszystkiego, co jeszcze posiadali. W przeciwnym razie wydawali ich Niemcom.

Grono osób, które pomagały Żydom wcale nie było takie małe, choć w skali kraju wydaje się być liche. Niemniej znamy nazwiska ponad 6000 tysięcy Polaków, którzy zaryzykowali swoje życie dla ocalenia tych, którzy mieli zostać wyniszczeni do ostatka. Z pewnością było ich więcej, ale naziści, a po nich komuniści zadbali, aby pamięć o nich uległa zapomnieniu.

Jednak liczba ocalałych Żydów ciągle malała, co było wynikiem narastającego rozprzężenia społecznego, wywołanego wojną totalną. Wśród ludności dotkniętej konfliktem, zaczęły wzrastać amoralne zachowania czy zwykły bandytyzm. Zanikała wzajemna solidarność, co było pokłosiem nazistowskich represji i lęku o życie własne lub rodziny.

Choć pewnie znajdą się osoby, które będą się w tym temacie spierać, to wiele z tych historii zginęło na zawsze. To, co wiemy, stanowi niewielki procent całej dostępnej nam wiedzy. Ciężko jest więc określić dokładną liczbę Żydów uratowanych przy pomocy polskich rodzin czy jednostek. Nie sposób również ustalić liczby ofiar szmalcownictwa i wydawania niemieckiej żandarmerii.

Dokumenty

Przyznam, że książka jest dosyć ciekawa, choć porusza tematy dla mnie obce. Dziwnie czytało mi się te niemal sprawozdania z pomocy, jaką Polacy oferowali Żydom, i późniejszą chęć „wyrównania” rachunków ze strony Ocalonych.

Z jednej strony, Polacy po „wyzwoleniu” byli całkowicie zrujnowani, i groziła im śmierć głodowa. Wszędzie panowała ogromna bieda, więc gdy tylko pojawiła się szansa na poprawę swego losu, część osób, które pomagało Żydom w czasie wojny, zaczęła prosić o wsparcie. Z drugiej strony, ci z Żydów, którym udało się przetrwać wojnę, i wyemigrować poza granice komunistycznej Polski, starali się zrewanżować tym, którzy służyli im pomocą.

Dziwnie czyta się takie wnioski, prośby pisane z obu stron. Niektóre z nich są długie, obszerne i dosyć jasno opisują to, w jaki sposób pomagano Żydom. Inne są niemal lakoniczne, tak jakby osoba prosząca o wsparcie wstydziła się tego. Tak czy owak, wszystkie te teksty są niesamowite. Choć przemilczają wiele kwestii, dramatów i trosk, to i tak są na tyle sugestywne, że po plecach przechodzą dreszcze.

Co warte podkreślenia, Polacy proszący o pomoc, rzadko zgłaszali się po pieniądze. Najczęściej chodziło o prozaiczne potrzeby – ubrania, obuwie czy jakiś sprzęt, dzięki któremu można byłoby podjąć jakąś formę zarobku. Wszak to niewiele w sytuacji, gdy samemu nic się nie posiada, a w oczy zagląda głód i śmierć.

Dokumenty i relacje o pomocy udzielanej Żydom – podsumowanie

Publikacja mocno mnie poruszyła. Tak zwyczajnie. To niezwykle budujące przeczytać, że było tak wielu ludzi, którzy mimo groźby śmierci, w czasie ogromnej deprawacji i wynaturzeń, pozostali ludźmi, gotowymi nieść pomoc. Choć zabrzmi to trochę dziwnie, to samo odczuwałem, czytając jak ocaleni Żydzi starali się wspomóc Polaków. I że, pomimo ogromnych odległości dzielących Polaków i Żydów po ustaniu działań wojennych, nadal pozostali w kontakcie.

Choćby tylko z tego powodu warto po nią sięgnąć.

Książka liczy sobie 566 stron tekstu, przy czym blisko 90% jej zawartości zawierają dokumenty i relacje. Gorąco polecam, zwłaszcza w momencie, gdy w nasze obecne kontakty polsko-żydowskie zaczyna się wkradać wzajemna nieufność, a czasem i nienawiść.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.