O historii alternatywnej nauki

Dziś pozostajemy w kręgu historii alternatywnej. Bo mimo, iż fascynuje ona wielu i każdy z nas często zadaje sobie pytanie „what if…”, do niedawna o tej dziedzinie aktywności intelektualnej niewiele się mówiło. Ale to na szczęście się zmienia. I nawet naukowcy zaczynają na to pytanie odpowiadać.

Mimo dwutygodniowej przerwy spowodowanej moimi wyjazdami, ciągle pamiętam, że w „Historii po mojemu” tkwiliśmy w historii alternatywnej. Dziś pozwolę sobie spojrzenia ten temat nieco inaczej. Z bardziej naukowego punktu widzenia.

Pewnie wielokrotnie każdy z nas zastanawiał się jak potoczyłoby się nasze życie, jeśli kilka czy kilkanaście lat temu dokonalibyśmy innego wyboru. Inna szkoła, inna praca, inne miejsce zamieszkania a nawet przypadkowe spotkanie. Albo kiedy postawilibyśmy sobie inne cele niż te które w rzeczywistości kierowały naszymi działaniami? Co prawda spece od ludzkiej psychiki twierdzą, że nie można rozpamiętywać przeszłości, ale takie gdybanie towarzyszy przecież każdemu z nas. Od zawsze. Bo przecież to co dziś jest niczym innym jak sumą tego co było. Mało tego – czasem jest tak, iż to co było, ukształtowało też to co będzie. Ta zależność jest oczywista i bezsporna, zarówno w wypadku pojedynczych osób, jak i całych narodów. I dlatego tak często wszyscy zastanawiamy się czy jakaś decyzja, jakieś wydarzenie, czy zapoczątkowany proces z przeszłości nie poprawiłby naszej teraźniejszości, a może i przyszłości.  

A teraz przenieśmy to na grunt naszej historii. To jak wygląda nasza teraźniejszość każdy widzi. I dlatego większość z nas z fascynacją lubi co jakiś czas zadać sobie pytanie czy gdyby w przeszłości jakiś proces potoczył się innymi torami nasza teraźniejszość nie byłaby czasem lepsza?

Jeszcze do niedawna za postawienie takiego pytania na większości lekcji historii ryzykowało się ocenę niedostateczną a za poddanie pod dyskusję takiego pytania w społeczności naukowej historyków człowiek narażał się na zupełne ośmieszenie. I tylko wraz z rozwojem beletrystyki ora Internetu kwitły amatorskie rozważanie na ten temat. Co byłoby gdyby nie statut Krzywoustego? Gdyby Jagiełło poniósł pod Grunwaldem klęskę? Gdyby nie było rozbiorów Polski? Gdyby nie wybuchła I wojna światowa? Gdyby!

Takie dywagacje u historyków jeszcze do niedawna wywoływały co najwyżej lekki uśmieszek i myśl w stylu „biedny, niedouczony człowieczku”. Ale to się zmieniło. Nikt (no prawie nikt) już dziś nie traktuje rozważań kontrfaktycznych, jako objawu ignorancji naukowej. Coraz większa ilość fachowców sama zaczęła zagłębiać się w takie dywagacje a nawet je polecać, jednocześnie zachęcając do utrzymywania zasad warsztatu badawczego i opierania się na źródłach oraz uznanych opracowaniach. To wszystko da się zrobić. A w dodatku pomaga zrozumieć historię, co przecież jest kluczowe w jej prawdziwym poznaniu.

Dodatkowo w mojej ocenie dzięki dywagacjom nad zdarzeniami, procesami, decyzjami możliwymi (dlatego konieczne jest utrzymanie warsztatu historyka) ale tymi, które nie zostały zrealizowane obraz naszej historii staje się kompletniejszy, ciekawszy a może i bogatszy. Daje to też możliwość lepszego zbadania kontekstu sytuacji, pobudek decydentów czy motywacji bohaterów roztrząsanych wydarzeń. A odpowiedz na pytanie „co byłoby gdyby…” pozwala zrozumieć czy inna droga była możliwa i jak wielki wpływ na dzieje ma czasami niewielkiej rangi zdarzenia. Jeden kamyczek zdarzeniowy, który wywołuje dziejową lawinę.

I bardzo dobrze, że historią alternatywną dziś zajmują się też fachowcy i badacze. Dzięki temu zyskuje ona na wyrazie i staje się pełnokrwistym obrazem tego co większość z nas fascynuje tak bardzo.

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*