Z lasów nie wracali ani z bronią, ani z nadzieją. Gdy jednych wyciągano brutalnie z domów, inni ginęli w ciszy – bez sądu, bez świadków. W powojennej Polsce rozegrała się operacja, która do dziś nie ma grobu – obława augustowska zniknęła ze świadomości na dekady, ale nigdy z pamięci tych, którzy czekali.
Wiosną 1945 roku, choć II wojna światowa w Europie oficjalnie dobiegła końca, sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej daleka była od stabilizacji. Na terenach Polski, Litwy i Białorusi działały nadal dobrze zorganizowane struktury partyzantki antykomunistycznej. Szczególną aktywność wykazywała Armia Krajowa Obywatelska (AKO) – kontynuacja walk niepodległościowych prowadzonych przez żołnierzy dawnej Armii Krajowej. W rejonie Puszczy Augustowskiej ich działania były na tyle skuteczne i dotkliwe dla nowej władzy, że wywołały zdecydowaną reakcję sowiecką.
19 maja 1945 roku do Suwałk przybyła tzw. ekspedycja karna złożona z około 500 funkcjonariuszy NKWD – radzieckiej służby bezpieczeństwa. Już następnego dnia rozpoczęto działania operacyjne – przeszukano tereny leśne w okolicach tzw. „lasu Szwajcaria”. Tego samego dnia, podczas uroczystości religijnej w Studzienicznej, aresztowano aż 55 osób, co miało być przestrogą dla lokalnej społeczności i sygnałem rozpoczęcia większej akcji represyjnej.
W tym samym czasie trwały przygotowania do odwrotu jednostek 3 Frontu Białoruskiego z Prus Wschodnich. Przemieszczające się oddziały wojskowe, w tym 2 Gwardyjski Tacyński Korpus Pancerny liczący około 8500 żołnierzy, miały początkowo jedynie zabezpieczać transport łupów wojennych, w tym zwierząt hodowlanych. Jednak z czasem zostały zaangażowane w operacje represyjne przeciwko partyzantom.
Przygotowania do ofensywy. Jak zrodziła się obława augustowska?
Pod koniec czerwca 1945 roku, gdy działania zaczęły przybierać bardziej skoordynowany charakter, zapadła decyzja o przegrupowaniu potężnych sił wojskowych. Do regionu Puszczy Augustowskiej skierowano jednostki 50. Armii Armii Czerwonej. Ten ruch świadczył o tym, że planowano coś znacznie większego – operację wojskową o charakterze pacyfikacyjnym, której głównym celem miało być całkowite zniszczenie struktur podziemia niepodległościowego oraz przejęcie pełnej kontroli nad regionem przez nową, komunistyczną władzę.
8 lipca jednostki 50. Armii zajęły wyznaczone pozycje w okolicach Augustowa, Suwałk, Sejn, Krasnopola i wzdłuż Biebrzy. Trzy dni później osiągnęły gotowość bojową. Siły przeznaczone do operacji były imponujące – ponad 50 000 żołnierzy, wyposażonych w broń pancerną, artylerię i pojazdy wojskowe. Objęły obszar około 3500 kilometrów kwadratowych, obejmujący Puszczę Augustowską i przyległe tereny, od Czarnej Hańczy na południu po Niemen na wschodzie.
Równolegle rozpoczęto działania wymierzone w litewskie podziemie niepodległościowe – Litewską Armię Wolności. Do przeczesania puszcz Grodzieńskiej i Kopciowskiej oddelegowano 2 Gwardyjski Korpus Pancerny, którego oddziały działały m.in. na linii od Druskiennik do Lejpunów.
Zadania sowieckich oddziałów były jasno określone:
- likwidacja sił partyzanckich,
- zatrzymywanie osób podejrzanych o działalność antykomunistyczną,
- kontrola miejscowości i przesłuchiwanie ludności cywilnej,
- wsparcie w formowaniu lokalnych garnizonów i punktów kontrolnych.
Za wykonanie tych działań odpowiadał m.in. radziecki kontrwywiad wojskowy Smiersz. W operacji brały też udział jednostki Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego oraz 1. Praski Pułk Piechoty.
Obława augustowska – kulminacja akcji
Obława augustowska formalnie rozpoczęła się 12 lipca 1945 roku. O świcie z różnych kierunków do Puszczy Augustowskiej weszły tyraliery sowieckich żołnierzy, przeczesujących teren dosłownie metr po metrze. Podejrzane były wszystkie osoby w wieku od 16 do 38 lat, niezależnie od płci. Wszyscy napotkani z bronią w ręku byli natychmiast zatrzymywani.

Zatrzymanych prowadzono do tzw. punktów filtracyjnych, gdzie poddawano ich brutalnym przesłuchaniom. Wielu z nich było torturowanych w celu uzyskania informacji o kontaktach z AKO i strukturami podziemia. Po wstępnej selekcji – opartej na danych wywiadowczych oraz donosach – niektórych więźniów zwalniano, innych kierowano do dalszego śledztwa.
Najważniejsze punkty przetrzymywania aresztowanych znajdowały się w Augustowie, m.in.:
- w budynku znanym jako Dom Turka przy ul. 3 Maja,
- w piwnicach dawnego posterunku policji,
- oraz w domu rodziny Dowgierdów na Zarzeczu.
Ofiary represji i dramat oddziałów AKO podczas obławy augustowskiej
Pomimo wcześniejszych ostrzeżeń, nie wszystkie oddziały podziemia zdołały się wycofać. Przed rozpoczęciem operacji, ppor. Jerzy Kuntz, ps. Kotwicz, Palant, dowódca samoobrony Rejonu C, nakazał swoim ludziom przebicie się przez rzekę Biebrzę lub – jeśli to niemożliwe – rozwiązanie struktur terenowych. Część partyzantów jednak pozostała w lasach. Byli wśród nich żołnierze sierż. Władysława Stefanowskiego, ps. Grom, oraz sierż. Józefa Sulżyńskiego, ps. Brzoza.

1931 rok. Fot. ze zbiorów Mieczysława Sobolewskiego
Oba oddziały liczyły łącznie około 180 ludzi. 15 lipca natknęli się oni na siły sowieckie w rejonie jeziora Brożane. Doszło do walk i prób przebicia się na południe. Oddział Groma został rozbity, a sam dowódca dostał się do niewoli. Zatrzymanych – 57 żołnierzy – przekazano bezpośrednio funkcjonariuszom Smiersza. Z kolei oddział Brzozy zdołał przedostać się w okolice jeziora Pomorze i tam przeczekał do końca operacji.

Zatrzymani w lipcu 1945 roku nie byli wyłącznie aktywnymi członkami podziemia. Wśród ofiar znalazło się również wielu cywilów – mieszkańców wsi i miasteczek Suwalszczyzny. Aresztowano także przypadkowe osoby oraz członków siatek konspiracyjnych, pełniących funkcje łączników, kurierów lub opiekunów żołnierzy.
Za jeden z największych sukcesów sowieckiego aparatu represji uznano zatrzymanie ppor. Piotra Milanowskiego, ps. Ćma, Łuk, Rukść – zastępcy komendanta Obwodu AKO Augustów.
Zasięg i przebieg końcowej fazy operacji
Główna faza operacji zakończyła się 18 lipca 1945 roku, ale represje nie ustały. Przeczesywania lasów i zatrzymania trwały aż do połowy sierpnia. Obejmowały miejscowości poza głównym obszarem działań, m.in. Filipów, Wiżajny, Suwałki, a także tereny powiatów sokólskiego, grajewskiego, części Grodzieńszczyzny i południowej Litwy. Sowieci kontynuowali również akcję w lasach wokół Ełku, Olecka i Gołdapi.
Całością operacji dowodzili oficerowie radzieckiego kontrwywiadu Smiersz, którzy nie informowali polskich władz komunistycznych o swoich działaniach ani ich wynikach. Właśnie dlatego przez wiele lat wiedza o obława augustowska pozostawała niepełna i pełna sprzeczności.
Jednym z najważniejszych źródeł pozwalających częściowo zrekonstruować skalę operacji był odkryty później tajny szyfrogram sporządzony 21 lipca 1945 roku przez generała Wiktora Abakumowa, ówczesnego szefa Głównego Zarządu Kontrwywiadu Wojskowego Smiersz (Abakumow jest kluczowy, ale mamy także rozkazy/raporty 3. Frontu Białoruskiego i 50 Armii, ustalenia z rosyjskich stron MO ujawnione w 2015 r., kalendaria, meldunki, itp.). Dokument skierowany do Ławrientija Berii, Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRS, zawierał precyzyjne liczby:
- zatrzymano 7049 osób, w tym 1685 Litwinów,
- po weryfikacji zwolniono 5115 osób,
- 252 Litwinów przekazano władzom litewskim,
- 262 osoby skierowano do dalszego sprawdzenia,
- 592 Polaków uznano za „bandytów”, którzy mieli zostać „zlikwidowani”.
W swoim meldunku Abakumow pisał:
Likwidację bandytów zamierzamy przeprowadzić w następujący sposób: […] W tym celu zostanie wydzielony zespół operacyjny i batalion wojsk Zarządu Smiersz 3 Frontu Białoruskiego, już przez nas sprawdzony w trakcie wielu działań kontrwywiadowczych. Pracownicy operacyjni i skład osobowy batalionu zostaną dokładnie poinstruowani o sposobie likwidacji bandytów.
Tajemnicze zniknięcia i nieznane miejsce zbrodni
Do dziś nie udało się ustalić, co dokładnie stało się z 828 osobami, o których mowa była w dalszej części szyfrogramu. Wiadomo, że część z nich również została zamordowana. Według stanu wiedzy na 2025 rok, zidentyfikowano personalia 513 osób, które zostały zabite przez sowieckie służby bezpieczeństwa latem 1945 roku. Dodatkowo 104 osoby uznaje się za prawdopodobne ofiary, choć brakuje niepodważalnych dowodów potwierdzających ich los.
Wielu świadków wspominało, że zatrzymanych przewożono samochodami wojskowymi w kierunku miejscowości Rygol, a następnie poza granice państwa – najpewniej na terytorium obecnej Białorusi. Najczęściej wskazywaną lokalizacją domniemanej egzekucji jest rejon leśniczówki Giedź, w pobliżu miejscowości Kalety.
Obława augustowska była największą zbrodnią dokonaną na Polakach po zakończeniu II wojny światowej. Jej okrutny charakter, skala ofiar oraz długoletnie milczenie wokół sprawy sprawiają, że stanowi ona jedno z najboleśniejszych wydarzeń w powojennej historii Polski.
Dom Turka – symbol cierpienia i pamięci o ofiarach obławy augustowskiej
W centrum Augustowa, przy ulicy 3 Maja 49, znajduje się niepozorna kamienica, której historia odzwierciedla dramatyczne losy mieszkańców regionu. Budynek, powszechnie znany jako Dom Turka, pełnił kluczową rolę w czasie i po obława augustowska – jako miejsce przetrzymywania i przesłuchiwania zatrzymanych.
Dokładna data powstania kamienicy nie została jednoznacznie potwierdzona, ale przyjmuje się, że ukończono jej budowę około 1900 roku. Projekt przypisywany jest architektowi Włodzimierzowi Ślósarskiemu, a inicjatorem inwestycji był przedsiębiorca Leyb Białobrzecki.
W okresie międzywojennym w Domu Turka działały:
- kancelaria notarialna Eugeniusza Moldenhawera,
- Powiatowa Komunalna Kasa Oszczędnościowa,
- pracownia fotograficzna Lewinsona,
- gabinet stomatologiczny Mikołaja Rappela, który wraz z rodziną mieszkał na piętrze budynku.
Potoczna nazwa „Dom Turka” wzięła się od Kiamila Takosza, bośniackiego cukiernika, który około 1936–1937 roku otworzył tu lokal gastronomiczny pod nazwą „Angora” – nawiązującą do dawnej nazwy Ankary. Egzotyczna postać cukiernika szybko zyskała sympatię mieszkańców, a sama nazwa budynku przetrwała dziesięciolecia.
Dom Turka w rękach służb – miejsce kaźni w czasie i po obławie augustowskiej
We wrześniu 1939 roku, po napaści Związku Sowieckiego na Polskę, kamienica przy 3 Maja została przejęta przez NKWD. Jej piwnice zaczęły pełnić funkcję więzienia dla lokalnej ludności, co doprowadziło do powstania kolokwialnego zwrotu „trafić do Turka”, oznaczającego aresztowanie przez sowieckie służby bezpieczeństwa.

W czasie niemieckiej okupacji budynek służył jako hotel wojskowy dla żołnierzy Wehrmachtu. Po ich wycofaniu jesienią 1944 roku, Dom Turka ponownie przeszedł pod kontrolę sowiecką, a od 25 stycznia 1945 roku zarządzał nim Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) – organ komunistycznej administracji represyjnej.
Właśnie tutaj, w lipcu 1945 roku, więziono uczestników i osoby podejrzewane o związek z polskim podziemiem zatrzymane podczas obława augustowska. Dziś znamy nazwiska siedmiu zamordowanych w Domu Turka:
- Jan Duchiński i Piotr Jagłowski – wieś Kopiec,
- Stanisław Matyskieła i Jan Usnarski – wieś Jaziewo,
- Wiktor Gruszewski – Przewięź,
- Leon Wierzbicki – Sztabin,
- Jan Wiśniewski – Augustów.
Jesienią 1945 roku fala represji objęła setki mieszkańców. Tylko w 1946 roku przez piwnice PUBP w Augustowie przewinęło się około 200 osób, w tym:
- członkowie AK i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość,
- osoby oskarżone o współpracę z okupantem niemieckim,
- dezerterzy i przestępcy pospolici,
- ale przede wszystkim – cywile posądzani o powiązania z podziemiem niepodległościowym.
Zachowane relacje świadków oraz późniejsze ustalenia śledczych wskazują, że przesłuchania były brutalne, a tortury często prowadziły do zgonów. Według zebranych danych, w pierwszych latach działalności PUBP w Domu Turka zamordowano co najmniej 14 osób, wśród których znaleźli się m.in. Apolinary Orłowski, Stanisław Siedlecki, Wacław Makarewicz, Edward Karp oraz Zenon Zdancewicz.
Podczas prac konserwatorskich w latach 2021–2024 w piwnicach budynku odnaleziono wyryte na ścianach inskrypcje – nazwiska więźniów, daty, symbole religijne, w tym krzyże łacińskie. Są one cennym świadectwem tragicznych wydarzeń i bólu ludzi, którzy przeszli przez mury tego miejsca.
Od posterunku milicji po Dom Pamięci
Po zakończeniu działalności Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w 1956 roku, w budynku przy ul. 3 Maja w Augustowie swoją siedzibę miał przez kolejne lata posterunek Milicji Obywatelskiej. Choć zmieniła się nazwa instytucji, represyjny charakter aparatu władzy nie ustał. W pamięci wielu mieszkańców regionu Dom Turka wciąż funkcjonował jako miejsce strachu i przemocy.
W styczniu 1979 roku kamienica została przekazana Podlasko-Mazurskiej Brygadzie Wojsk Ochrony Pogranicza z Białegostoku. Choć formalnie budynek należał do tej instytucji, żołnierze wprowadzili się dopiero w 1981 roku, a strażnica zyskała wówczas nazwę „Przyjaźni Polsko-Radzieckiej” – co dziś brzmi jak bolesna ironia wobec losów ofiar obława augustowska.
Po rozwiązaniu Wojsk Ochrony Pogranicza w 1991 roku, Dom Turka przejął Podlaski Oddział Straży Granicznej, który użytkował budynek do 1994 roku. Po jego opuszczeniu kamienica przeszła pod zarząd Starostwa Powiatowego w Augustowie, jednak przez długi czas pozostawała opuszczona i nieużytkowana.
Walka o odzyskanie i zachowanie pamięci
Równolegle z transformacją ustrojową w Polsce, o prawo własności do budynku zaczęli upominać się potomkowie rodziny Rechtmanów – przedwojennych właścicieli Domu Turka. Jesienią 2005 roku odzyskali oni tytuł własności, ale ze względu na trudności z utrzymaniem obiektu, sprzedali go lokalnemu przedsiębiorcy.
Nowy właściciel planował utworzenie w tym miejscu galerii handlowej, co wywołało sprzeciw mieszkańców Augustowa, lokalnych społeczników oraz środowisk zajmujących się pamięcią historyczną. W odpowiedzi na ich postulaty, 1 kwietnia 2011 roku Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Białymstoku wpisał kamienicę do rejestru zabytków, co uratowało ją przed planowaną przebudową i pozwoliło zachować jej autentyczny charakter.
Wreszcie w lipcu 2021 roku budynek został wykupiony przez Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, z przeznaczeniem na utworzenie w nim Domu Pamięci Obławy Augustowskiej. Była to decyzja o ogromnym znaczeniu symboliczno-historycznym – miejsce, które przez dziesięciolecia było synonimem strachu i cierpienia, miało stać się przestrzenią edukacji, badań i upamiętnienia.
Dom Pamięci ma pełnić kilka funkcji:
- archiwalną – przechowywać i udostępniać dokumenty, relacje świadków oraz materiały badawcze dotyczące Obławy,
- edukacyjną – prowadzić zajęcia, warsztaty i wystawy dla młodzieży oraz dorosłych,
- upamiętniającą – służyć jako miejsce refleksji i czci dla ofiar sowieckiej zbrodni z lipca 1945 roku.
Poszukiwania i milczenie – dramat rodzin po ofiarach obławy augustowskiej
Tragiczne wydarzenia z lipca 1945 roku na długo pozostawiły społeczność Suwalszczyzny w stanie niepewności i bólu. Zatrzymano wtedy blisko 7000 osób, z których setki zniknęły bez śladu. Przez kolejne lata ich bliscy – żony, dzieci, rodzice – nie otrzymali żadnych informacji na temat ich losu. Mimo to, wielu z nich nie zaprzestało poszukiwań.
W nadziei, że zaginieni przebywają w Związku Sowieckim, rodziny pisały dziesiątki listów do:
- Polskich władz państwowych,
- Polskiego i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża,
- ambasady ZSRR w Warszawie,
- a także – co najważniejsze – do lokalnych urzędów i nadleśnictw, licząc na każdą informację.
Wśród pierwszych instytucji, które upomniały się o zaginionych, było Nadleśnictwo Giby. Już w 1945 roku delegacja tej gminy udała się do Warszawy, by rozmawiać z Bolesławem Bierutem. Rok później sekretarz gminy Giby, Zygmunt Roppel, spotkał się z ówczesnym premierem Edwardem Osóbką-Morawskim i przekazał mu listę zaginionych.
Mimo że dokumenty z wykazami osób zatrzymanych trafiły do Prezydium Rady Ministrów i Ambasady Polskiej w Moskwie, nie doczekały się żadnej odpowiedzi. Także Wojewódzka Rada Narodowa w Białymstoku próbowała interweniować, sporządzając wstępne zestawienie ofiar, lecz bezskutecznie.
Obywatelskie śledztwa i nielegalne działania. Kto pierwszy mówił o obławie augustowskiej?
Wśród osób, które nie pogodziły się z milczeniem, był Michał Olechnowicz – listonosz z Augustowa. Przez wiele lat prowadził samodzielne dochodzenie dotyczące losów swojego syna, a z czasem także innych mieszkańców zaginionych w lipcu 1945 roku. Na podstawie rozmów i notatek sporządził listę 500 osób zatrzymanych w czasie obława augustowska.
Po śmierci Józefa Stalina w 1953 roku wielu Polaków miało nadzieję, że nastąpi „odwilż” i prawda ujrzy światło dzienne. Do siedziby Polskiego Czerwonego Krzyża zaczęły spływać kolejne listy. W tym okresie sprawą zainteresowali się także lokalni posłowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – Jan Kłoczko i Adam Palczak – którzy doprowadzili do przekazania danych do KC PZPR i ambasady w Moskwie. Niestety, podobnie jak wcześniej, reakcji nie było żadnej.
Przełom lat 80. – społeczne przebudzenie i odkrycie masowego grobu
Po dekadach ciszy, w 1987 roku, wydarzyło się coś, co poruszyło lokalną społeczność. W lesie w pobliżu wsi Giby przypadkowo natrafiono na masowy grób. Dla wielu była to nadzieja, że odnaleziono szczątki zaginionych z lipca 1945 roku. Niestety, badania archeologiczne wykazały, że były to zwłoki żołnierzy Wehrmachtu.
Mimo rozczarowania, temat obława augustowska wrócił do publicznej debaty. Na konferencji prasowej rzecznik rządu Jerzy Urban stanowczo zaprzeczył, jakoby jakakolwiek obława miała miejsce. Zbrodni jednak nie dało się już dłużej ukrywać. Wkrótce temat podjęły polskie i zagraniczne media, a w 1988 roku powstał film dokumentalny Jacka Petryckiego pt. A może tego nie wolno mówić?
Jeszcze w 1987 roku, z inicjatywy działaczy opozycyjnych, w Suwałkach powstał Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku. Założycielami byli m.in. Piotr Bajer, Mirosław Basiewicz i Stanisław Kowalczyk. Z czasem dołączyli także Alicja Maciejowska, Maria Chwalibóg oraz Danuta i Jan Krzywoszowie.
Mimo zakazu działalności i presji ze strony Służby Bezpieczeństwa, członkowie Komitetu odwiedzili dziesiątki miejscowości, przeprowadzili setki rozmów i zgromadzili unikalne dokumenty, nagrania oraz fotografie. Na ich podstawie Alicja Maciejowska wydała książkę Przerwane życiorysy – pierwszą publikację przedstawiającą biogramy ofiar obława augustowska.
Po 1989 roku – przełom w badaniach i upamiętnieniu ofiar obławy augustowskiej
Zmiana ustroju po 1989 roku otworzyła nowy rozdział w historii badań nad obława augustowska. Wreszcie możliwe stało się głośne i publiczne mówienie o wydarzeniach z lipca 1945 roku, a także organizowanie uroczystości upamiętniających ofiary. Do działań włączyli się kombatanci Armii Krajowej, członkowie Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 roku, Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie, a także Instytut Pamięci Narodowej.

W 1992 roku w miejscowości Giby – symbolicznym punkcie wywozu zatrzymanych przez Sowietów – odsłonięto pomnik upamiętniający ofiary Obławy. Pomnik ten, w formie drewnianego krzyża otoczonego stelami z nazwiskami zaginionych, stał się centralnym miejscem dorocznych obchodów, które odbywają się zawsze w okolicach 12–18 lipca.
Dzięki zaangażowaniu działaczy i historyków, temat obławy zaczął pojawiać się w mediach krajowych i zagranicznych. Szczególne zasługi w popularyzacji wiedzy o tej zbrodni miał urodzony w Suwałkach Andrzej Wajda oraz profesor Bronisław Geremek, który doprowadził do publikacji artykułów na temat Obławy w prasie francuskiej.

1989 rok, Fot. Kazimierz Sobecki, Zbiory Instytutu Pileckiego
Raport Abakumowa – nowe światło na zbrodnię
Prawdziwy przełom w badaniach nad wydarzeniami z lipca 1945 roku nastąpił w 2011 roku, kiedy historyk z rosyjskiego stowarzyszenia „Memoriał”, dr Nikita Pietrow, opublikował tzw. szyfrogram Abakumowa. Ten ściśle tajny dokument, datowany na 21 lipca 1945 roku, skierowany był do Ławrientija Berii i zawierał kluczowe informacje na temat przebiegu i skutków operacji prowadzonej przez sowiecki kontrwywiad wojskowy Smiersz.
Z szyfrogramu wynikało, że:
- 7049 osób zostało zatrzymanych,
- 592 Polaków określono jako „bandytów” przeznaczonych do likwidacji,
- za realizację rozkazów odpowiadał specjalny zespół operacyjny dowodzony przez generała majora Gorgonowa i generała lejtnanta Zielenina.
Dokument ten, przez lata ukrywany w archiwach rosyjskich, jednoznacznie potwierdził planowany charakter eksterminacji oraz udział najwyższych struktur sowieckiego dowództwa wojskowego w zbrodni.
Dom Pamięci Obławy Augustowskiej – współczesne działania Instytutu Pileckiego
W 2021 roku, dokładnie 76 lat po rozpoczęciu obławy, Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego zakupił Dom Turka w Augustowie z zamiarem przekształcenia go w Dom Pamięci Obławy Augustowskiej. Od tego czasu instytut rozpoczął szeroko zakrojone działania badawcze, archiwalne i edukacyjne, których celem było nie tylko upamiętnienie ofiar, ale również pogłębienie stanu wiedzy o operacji sowieckiej z lipca 1945 roku.
W ramach swojej misji Instytut:
- zebrał dziesiątki nowych dokumentów archiwalnych,
- przeprowadził wywiady i nagrania wideo z rodzinami ofiar,
- opracował biogramy ofiar i świadków Obławy,
- zaprojektował wystawę i koncepcję muzeum historycznego w budynku Domu Turka.
Kulminacją tych działań była publikacja wydana w 2025 roku pod tytułem Obława Augustowska i jej konsekwencje. Stan badań i postulaty badawcze. Książka ta była pierwszą od niemal dekady tak obszerną i interdyscyplinarną próbą opisania i zrozumienia tego, co wydarzyło się latem 1945 roku w północno-wschodniej Polsce.
Dziedzictwo i obowiązek pamięci. Dlaczego obława augustowska wciąż wymaga uwagi?
Obława augustowska to nie tylko największa zbrodnia dokonana na Polakach po zakończeniu II wojny światowej, ale także symbol milczenia, represji i walki o prawdę. Przez dziesięciolecia rodziny ofiar były pozostawione same sobie – bez pomocy, bez informacji, z piętnem „bandyckiego pochodzenia”.
Współcześnie obowiązkiem instytucji publicznych, historyków, edukatorów, a także zwykłych obywateli, jest pielęgnowanie pamięci o tych wydarzeniach. Dzięki wysiłkom osób zaangażowanych – od Michała Olechnowicza po pracowników Instytutu Pileckiego – udało się odzyskać fragmenty prawdy, stworzyć miejsce pamięci i ocalić od zapomnienia nazwiska ludzi, których zamordowano bez procesu i bez grobu.
Źródło: materiały Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego oraz IPN
Fot. główna: Krzyż w Gibach poświęcony pamięci pomordowanych