Marzanna Pomorska, Renata Rusek-Kowalska, Oriens propior et proximus. Z badań krakowskich orientalistów
Czy świat Bliskiego Wschodu i szeroko pojętego Iranu może nas jeszcze czymś zaskoczyć? Autorzy Oriens propior et proximus dają nam znać – owszem, i to bardzo. Znajdziecie w niej mnóstwo intrygujących tematów. Poznacie fragment perskiej i tureckiej spuścizny literackiej czy arabskiej historii.
Publikacja porusza kilka tematów. Całość podzielona jest tematycznie na trzy rozdziały. Pierwszy zajmuje się problematyką z zakresu arabistyki. Znaleźć tutaj można dwa artykuły – Marcina Gajca (Atsiz Ibn Uwaq al-Huwarizmi. Pierwszy turecki władca Asz-Szamu) i Ignacego Nasalskiego (O kilku metaforach handlowo-ekonomicznych w kontekście perswazyjności Koranu).
Drugi zajmuje się iranistyką i jest najobszerniej reprezentowany w książce. Znajdziemy tutaj publikacje Asgar Asgari Hasanaklou (Ewolucja pojęcia „kultura” [farsang] w Šahnāme Ferdousiego), Mateusza M.P. Kłagisza (Landa: wstęp do badań nad paszyuńską twórczością ludową), Karoliny Rakowieckiej-Asgari (Symfonia umarłych, albo polifoniczność po persku) oraz Renaty Rusek-Kowalskiej (Szahrnusz Parsipur i jej więzienne archipelagi”.
Trzeci zakres tematyczny to artykuły z zakresu turkologii. Tutaj dali popis swojego warsztatu Sylwia Filipowska (Miłość, przemijanie i Stambuł w wierszach Saita Faika z tomu Şimdi Sevişme Vakti), Jordanka Georgiewa-Okoń (Tożsamość religijna w kontekście procesów islamizacyjnych na ziemiach bułgarskich w XIV-XVII wieku) oraz Marzanna Pomorska (Kazan w tradycji, kulturze i języku tureckim). Jak widać, jest w czym wybierać.
Dlaczego kocham historię?
Przyznam, że poziom nie artykułów nie jest równy. Ale wynika to nie tylko z zakresu badań, ile raczej z moich ubogich horyzontów intelektualnych. Zwyczajnie językoznawstwo, semantyka i nauki im pokrewne są moją piętą achillesową. Choć podejmowanie prób przeczytania tych fragmentów tekstów literackich w języku arabskim, perskim… były nie lada gratką i moje dzieci ogromnie śmiały się słysząc, jak ich tata próbuje odczytać to, co znalazł w publikacji.
Mnie najbardziej spodobał się pierwszy tekst, opisujący nieznaną mi wcześniej postać. Przy okazji okazało się, że cały średniowieczny Bliski Wschód, to arena działań dla wielu wszelkiej maści watażków, dowódców wojskowych i dostojników, którzy wszelkimi sposobami starali się wykroić dla siebie własne państwo. Co ciekawe, okazało się również, że region ten był niestabilny politycznie przez całe swoje dzieje. Zupełnie jakby ktoś rzucił na niego klątwę, by zawsze płynęła ludzka krew…
Ale do rzeczy. Bohater artykułu Marcina Gajca przez długi czas lawirował pomiędzy największymi potęgami regionu – Egiptem i domem panującym nowej regionalnej potęgi – Seldżukami. A miał co robić, bo każde miasto w tak zwanej Wielkiej Syrii, podlegało komuś innemu. Wszyscy walczyli ze sobą. Jeden sprzedawał drugiego, podkopywał pozycję rywala, czasem nawet własnego sojusznika. Wiecie – taka wojna wszystkich przeciw wszystkim. Koniec końców jego los był przesądzony już na początku przygody Atsiza Ibn Uwaq…
Artykuł drugi, opowiadający o kupieckich treściach zamieszczonych w Koranie również był ciekawy. Kiedyś czytałem tę świętą księgę islamu, ale nie zwróciłem na to uwagi. Jakież było moje zaskoczenie, gdy Ignacy Nasalski ukazał mi, jak człowiek mało rozumie, gdy nie posiada odpowiedniego warsztatu naukowego. Miejscami można mieć wrażenie, że czyta się podręcznik kupiecki. Oczywiście, to mocne nadużycie z mojej strony i przepraszam. Niemniej warto odkrywać wszystkie aspekty czytanych przez nas tekstów.
Artykuł trzeci, opowiadający o „kulturze” dworskiej w świetle dzieła Szahname Ferdousiego również zaskakuje. Przyznam, że odniosłem wrażenie, iż kultura rycerstwa perskiego mocno przypominała system japońskich samurajów. Honor, własny zestaw rycerskiej kultury, odmienny światopogląd. Szkoda, że tak ciężko dostać polskie tłumaczenie Szahname. Kiedyś próbowałem – ale koszt jest ponad moją kieszeń.
W swej książce Ferdousi zamieścił fragmenty dawnych legend perskich. Choć już w VIII wieku podjęto się opracowania tego tematu, jednak dopiero Fedrousi dokonał, zdawałoby się, niemożliwego. Zastanawiam się, ile z tego, co zamieścił w swej pracy było jego literacką fantazją, a ile pochodziło ze staroperskiej spuścizny? Jak bardzo żałuję, że wcześniejsze teksty przepadły… Ach ta historia – bardziej macochą niż matką jest.
Cognitio w Oriens propior et proximus
Kiedyś czytałem książkę państwa Składanków o „Sercu Azji”. Znalazłem tam wiele ciekawych informacji, które zaszczepiły we mnie fascynację tym regionem. Niestety, poza ich pracami, ciężko jest znaleźć coś konkretnego. Dlatego „Oriens proprio et proximus” stanowi tak cenne źródło wiedzy. I myślę, że ta publikacja zostanie ze mną do końca moich dni – tak cenna jest dla mnie.
Przyznam, że czasy Achemenidów, Arsacydów czy Sasanidów leżą w gestii moich zainteresowań. I dałbym naprawdę wiele, by móc pogłębić tę wiedzę. Tego typu prace są dla mnie niezwykle cenne. Możliwość zdobycia ciekawych materiałów opisujących starożytny i średniowieczny Bliski Wschód są u nas mocno ograniczone. Wiedza o czasach późniejszych, właściwie nie istnieje w szerszej świadomości Polaków. Tym cenniejsze stają się takie małe opracowania, jak niniejsza publikacja.
O ile możemy w miarę świetnie poznać dzieje Sumerów, Babilończyków czy nawet, w niewielkim stopniu, Achemenidów, o tyle tematyka partyjska, sasanidzka czy arabska po ustanowieniu kalifatu przez Omajjadów, stanowią tylko namiastkę tematu. I nie potrafię zrozumieć dlaczego? Przecież te państwa i ich następcy byli równie barwni, ciekawi, a czasem – przerastali kolorami naszą europejską spuściznę. Życzyłbym sobie, i wam, drodzy czytelnicy, aby takich prac powstawało więcej. i aby dostęp do nich wzrastał.
I otwarcie – liczę, że to tylko pierwsza część, że wkrótce pojawią się nowe. Czytanie o Ajjubidach, Seldżukach, Ak Kojunlu, Mongołach, asasynach, Samanidach, Sasanidach, Baktrach, mieszkańcach Sogdiany, o państwie Greko-Baktryjskim stanowi ogromną historyczną przygodę. W tej publikacji poczułem zarys tych ciekawych tematów, choć były one ledwo zarysowane… I ogromnie, naprawdę mocno liczę, że w końcu będzie mi dane spełnić swoje dziecięce marzenie.
Czy polecam tę publikację? Tak, pod każdym względem. Znajdziecie tutaj bowiem informacje, które nie są dostępne na żadnych wikipediach, czy portalach historycznych. Przy okazji macie możliwość zapoznania się z różnymi warsztatami naukowymi – od literaturoznawstwa poczynając. Dziękuję za możliwość „liźnięcia” zapomnianych dziejów świata.
Wydawnictwo Avalon
Ocena recenzenta: 6/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Avalon. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.