Magdalena Stykała, W duszy ułana
Są takie chwile, kiedy zaczynam się zastanawiać, czy ja faktycznie mam powody do marudzenia i psioczenia, czy to jakiś problem ze mną. Widzę fantastyczne opisy, entuzjastyczne recenzje, a mi zgrzyta. I to już kolejny raz. Za wysokie wymagania? Sam nie wiem.
Magdalena Stykała, jak można przeczytać na skrzydełku okładki, to żona, mama, kobieta pracująca. Pisarstwem zajmuje się już jakiś czas, wspomina dwie książki obyczajowe. W duszy ułana jest kontynuacją sagi ułańskiej, ale nie udało mi się ustalić jak długa i obszerna ta saga ma być. Na skrzydełku jest zapowiedziany jeszcze jeden tom. Ale czy na tym się skończy, nie wiem. Książka ukazała się w 2025 r. nakładem Repliki. Okładka miękka ze skrzydełkami, okładka sztampowa i generowana komputerowo i to chyba przez AI, ale to do przeżycia.
Historia zaczyna się tam, gdzie kończy się poprzedni tom. Jest zdecydowanie mniej Agaty, za to pierwsze skrzypce grają jej brat Ignacy i dwaj jego koledzy z oddziału – Janek i Michał. Fabułę można podzielić na dwa etapy – do wybuchu wojny i po.
Pierwsza część, to tworzenie historii bohaterów, wyjazd do jednostki i życie w niej, stosunek chłopaków do koni i do każdej napotkanej kobiety. Potem następuje wybuch wojny i w zasadzie na kilkunastu stronach omówiona jest kampania wrześniowa i okupacja. Ale to okupacja z nieco innej strony od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni, czyli wielkomiejskiej.
Tu trafiamy na wieś na styku dwóch światów – polskiego i niemieckiego i bardzo wiele wynikających z tego konsekwencji. Relacje między mieszkańcami wsi, zachowanie władz okupacyjnych etc. A potem jest czas powojenny i tu w zasadzie rozwiązują się już wątki wszystkich bohaterów. Jedni umierają, inni wyjeżdżają, inni zakładają rodziny, inni je tracą.
Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy w trakcie lektury – trzeba było półtora tomu, żeby coś zaczęło się dziać. Bo faktycznie, coś zaczyna się dziać kiedy zaczyna się kampania wrześniowa. Opuszczamy ckliwe sioło, bezpieczny uniwersytet, spokojną farmę i idziemy z żołnierzami na front. Niestety, tak jak długo trzeba czekać na jakąś akcję, tak niemożliwie szybko się to kończy i wracamy do opowieści właściwie bezbarwnej. W kilku tylko punktach może trafi się coś interesującego, ale to w sumie kilkanaście akapitów.
Druga myśl, ułani to jakieś skoncentrowane na seksie niewyżyte osobniki. Każda dziewczyna, jaka się obok nich pojawia, natychmiast jest opisywana i traktowana jako obiekt seksualny, który trzeba zaciągnąć do łóżka i w ogóle jak to możliwe, że jej tam jeszcze nie ma i sama tam nie poszła widząc mundur.
Rozwiązanie właściwie wszystkich wątków sprawia, że zastanawiam się nad zawartością kolejnego tomu, ale w sumie nie jestem tego ciekawy. Na pewno nie będę czekał na niego z wypiekami na twarzy.
Nie ma grafik ani map, ani jakiegokolwiek posłowia czy bibliografii. Zatem na trzy elementy, na które zawsze zwracam uwagę przy beletrystyce historycznej trzy minusy.
Ta historia do mnie zupełnie nie trafia. Może komuś się spodoba, jeśli lubi takie klimaty, ale mnie tylko do siebie zniechęciła.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 2,5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.