Marcin Marynowski, Ormianie z Mołdawii, Bukowiny i Siedmiogrodu. Dokumenty i źródła dotyczące związków z Ormianami polskimi w XV-XIX wieku
Marcin Marynowski w swej nowej książce Ormianie z Mołdawii, Bukowiny i Siedmiogrodu zaprasza nas do zapoznania się ze stanem źródłowym dokumentów, które dotyczą związków polskich Ormian z Ormianami z ziem obecnej Mołdawii i Rumunii.
Zbiór ten jest wynikiem wieloletnich poszukiwań, nie zawsze zakończonych sukcesem. Co warte podkreślenia, wiele z zachowanych dokumentów jest zapisana takim językiem, który stanowi trudność translatorską (problemy w tłumaczeniu starożytnych i średniowiecznych dialektów ormiańskich) badaczy tematu, wobec czego stan poznania źródeł opisujących dzieje Ormian w Europie Środkowo-Wschodniej jest mocno niepełny. Niemniej, to co udało zebrać się Autorowi, i tak stanowi ciekawe źródło do badań historycznych.
Ormianie na ziemiach polskich
Ormianie przybyli na ziemie polskie około XIV wieku z ziem ówczesnego Chanatu Krymskiego. Szybko się tutaj zadomowili, w czym pomogły im liczne przywileje nadawane przez władców polskich i polskich magnatów.
Wynikało to z kilku czynników. Po pierwsze – ich stosunki handlowe z ziemiami południowej Europy, należącymi w sporej części do Imperium Osmańskiego, przynosiły ogromne zyski królewskiemu skarbcowi. Po drugie – Ormianie byli niezwykle lojalni wobec naszych władców i z ogromną starannością przestrzegali naszych praw. Bardzo pilnowali się, aby nie wchodzić w żadne konflikty z miejscową ludnością, choć nie zawsze było to możliwe.
Ormianie zamieszkiwali wiele miast wschodniej i południowej części Rzeczypospolitej. Stanowili oni tutaj ważną część świata handlu, którego zasięg wykraczał znacznie poza granice naszego państwa. Tutejsi Ormianie utrzymywali silne związki, kulturowe, ale i handlowe, z ziemiami węgiersko-tureckimi – zwłaszcza z Siedmiogrodem, Bukowiną i Mołdawią.
Jednak nie tylko handel był tym, co łączyło „naszych” Ormian z tymi zamieszkującymi omawiane w książce ziemie. Łączyła ich, i to przede wszystkim, wspólna religia. Warto zauważyć, że na ziemiach wschodnich Kresów swe siedziby mieli biskupi ormiańscy, którzy uznali zwierzchność katolickiego papieża. Jednym z nich był biskup przemyski w latach 1825-1832 Antoni de Potoczki wywodzący się z Elisabethopolis w Siedmiogrodzie. Kolejnym był Franciszek Ksawery Abgaro Zachariasiewicz, który w latach 1836-1840 pełnił funkcję biskupa tarnowskiego, a później 1840-1845 pełnił funkcję biskupa przemyskiego. Trochę szkoda, że zabrakło w książce szerszego opisu tych postaci, a także – przynajmniej pobieżnego skreślenia – jak wyglądał ten obrządek religijny.
Źródła, i nie tylko
Książka ma raczej charakter publikacji dla badaczy dziejów Ormian w Europie Środkowo-Wschodniej. Nie ma tutaj jednak zbyt wielu informacji, którymi można byłoby się podzielić ze zwykłym czytelnikiem.
Głównym celem publikacji jest zebranie jak największej liczby dostępnych źródeł, odnoszących się do opisywanej tematyki. I przyznam – mimo trudności w zebraniu tych źródeł, które podczas licznych zawirowań dziejowych, zasadniczo przepadły, zebrało się tego dosyć sporo.
Są to zazwyczaj teksty przywilejów handlowych, wydawanych przez polskich dostojników, sułtańskie firmany czy austriackie przywileje. Dalszą część źródeł stanowią opisy miast lub miasteczek, w których Ormianie stanowili spory odsetek tamtejszej ludności. Znaleźć tutaj można również fragmenty wyroków w sporach natury handlowej. Choć nie jestem znawcą tematu, to można z nich dosyć sporo ciekawych rzeczy wyczytać.
Mnie na przykład podobały się dosyć specyficzne fragmenty Kroniki kamienieckiej spisanej przez ormiańskiego mnicha, który nie szczypał się w język, opisując ludzi, którzy w jego mniemaniu byli solą w oku ormiańskiej diaspory. Kogo nie lubił temu życzył nie najlepiej.
A oto i fragment: „[…] bezprawnego i [krwią, MM] splamionego Hospodara Aleksandra, syna zatracenia i człowieka niegodziwego, dziedzica piekieł i siedliska wszelkiego zła, który dumny ze swojej chwały jak Szatan, z wcześniej nieznaną nikomu śmiałością i bezkresną złośliwością stworzył przeciwko nam wszelkie nieprawości uprzednio opisane; i przy wszystkich jego niegodziwościach i złych postępkach, dobry i miłosierny Bóg okazywał się pobłażliwy i nie ukarał go od razu, a nam dał niezbędną cierpliwość, aż przyjdzie odpowiedni czas, i wtedy podniósłszy mocne ramię, wzniecił przeciw niemu wiatr potężny, o czym teraz piszemy” (s. 47). Trzeba przyznać, że język dosyć… „krzepki”.
W publikacji znajdziecie mnóstwo wypisów źródłowych, tabel, w których odnaleźć można nazwiska znaczniejszych przedstawicieli diaspory ormiańskiej na rzeczonych ziemiach. Natomiast czuję się lekko rozczarowany brakiem szerszego opisu kontaktów polsko-ormiańskich. W zasadzie nie ma tutaj nic poza wymieniem miejsc, w których Ormianie handlowali oraz delikatnego oznaczenia, że istniała nobilitowana rodzina ormiańskich szlachciców z rodu Daszkiewiczów. Autor ukazuje nam fragment ich rodzinnych dokumentów, ale w zasadzie, o tym rodzie nie dowiadujemy się zbyt wiele. A szkoda.
Ormianie z Mołdawii, Bukowiny i Siedmiogrodu – podsumowanie
Mały minus przyznaję za niewielką ilość fotografii, a do tego – wszystkie są w odcieniach szarości. Widząc barwną okładkę, liczyłem, że w środku też znajdę coś barwnego, ale niestety się zawiodłem. Zresztą zdjęcia te są kiepskiej jakości – nie wszystko jest tam uchwycone dokładnie. Część, zwłaszcza napisy na dokumentach, są rozmazane, nie wyraźne.
Książkę polecam jako pomoc dla badaczy tematyki ormiańskiej. Książka napisana jest kompetentnym językiem, może nieco nad wyraz naukowym, ale na tyle przystępnym, że nie ma się problemów w rozumieniu tekstu.
Ormianie,
Wydawnictwo Księgarnia Akademicka
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Księgarnia Akademicka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.