Mariusz Patelski, Oto żołnierz – Polak. Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski 1866-1928
Tadeusz Jordan-Rozwadowski to jedna z nielicznych postaci-bohaterów, którzy zostali celowo zapomniani przez historię. Był bohaterem walk podczas I wojny światowej w armii austro-węgierskiej oraz czynnym budowniczym polskiej niepodległości. Dzięki niemu Józefowi Piłsudskiemu udało się pokonać bolszewików podczas tak zwanej bitwy warszawskiej. Jednak za fakt bycia człowiekiem samodzielnym, wszedł w konflikt z Naczelnikiem Państwa. W wyniku tego pamięć o nim została zamazana, a jego sylwetka znana jest nielicznym. Przeczytasz o nim w książce Oto żołnierz – Polak. Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski 1866-1928.
Żołnierzem być
Tadeusz Rozwadowski przyszedł na świat w 1866 roku e rodzinie, która brała udziały w polskich zrywach narodowych już od XVIII wieku. Idąc w ślady antenatów, Tadeusz szybko wybrał karierę wojskową.
Jego werwa i uzdolnienia szybko zostały zauważone i docenione przez kolejnych jego dowódców, (zarówno austriackich, jak i niemieckich), którzy podkreślali „wielkie uzdolnienia”, „szybką orientację” czy „żwawy temperament”. Choć miał wszelkie predyspozycje do tego, aby przejąć władzę w odradzającym się państwie polskim, wolał ustąpić Piłsudskiemu, licząc, że jego osobiste zasługi prędzej czy później zostaną docenione. I to była jedyna rzecz, na której się pomylił.
Jeszcze podczas walk I wojny światowej, Rozwadowski był jedynym Polakiem na wysokim stanowisku w austro-węgierskiej armii, który otwarcie przyznawał się do swych polskich korzeni, i starał się popierać polskie organizacje niepodległościowe. Został za to przeniesiony w stan spoczynku, co wydatnie przyczyniło się do pogorszenia cesarsko-królewskiej armii na froncie wschodnim.
Nieco później, bohater tej książki, stał się czynnym współpracownikiem Piłsudskiego, i to mimo faktu, że obydwoje różnili się co do oceny podejmowanych działań i zapatrywań politycznych. Gdy bolszewicy podeszli pod stolicę, Rozwadowski miał już opracowane dwie koncepcje ich odepchnięcia. Ostatecznie Piłsudski wybrał tę śmielszą, która w efekcie została nazwana „cudem nad Wisłą”.
Zapomnienie
Choć Piłsudski wiele zawdzięczał Rozwadowskiemu, pisząc o nim jeszcze w 1922 roku, że to „człowiek o wielkiej wiedzy fachowej i żywej inteligencji”, to coraz częściej starał się go poniżać, obrażać i dyskredytować Było to między innymi pokłosiem propagandy głoszonej przez endeków, którzy mówili, iż zwycięstwo w bitwie warszawskiej było wynikiem decyzji i geniuszu taktycznego Rozwadowskiego. Do konfliktu przyczyniły się również opinie samego generała, który wprawdzie poważał geniusz wojskowy Naczelnika w czasie wojny, ale jego zmysł polityczno-organizacyjny czasie pokoju – wedle Rozwadowskiego – pozostawiał wiele do życzenia.
Gdy w 1926 roku Piłsudski zorganizował przewrót majowy, generał Rozwadowski, pełniący wówczas funkcję naczelnego dowódcy obrony Warszawy, de facto był naczelnym dowódcą sił wiernych rządowi. I to pomimo faktu, iż sam negatywnie oceniał częste zmiany w polskim sejmie, nadmierne rozbuchanie polskiego parlamentaryzmu i nieumiejętność pójścia na kompromis.
Gdy walki ustały, a zwycięzcą został Piłsudski, generał Rozwadowski, wespół z generałami Malczewskim, Jadźwińskim i Zagórskim, został oskarżony o przestępstwa kryminalne. Osadzono go w Wojskowym Więzieniu Śledczym w stolicy, a później przewieziono go do Wilna. Choć brakowało jakichkolwiek dowodów, Rozwadowski, z polecenia Marszałka, był tam więziony przez rok.
W tym czasie przeniesiono go do rezerwy, a media podporządkowane światopoglądowi piłsudczyków, obsmarowały Rozwadowskiego, na lewo i prawo. W czasie uwięzienia, generał mocno ucierpiał na zdrowiu, a 18 października 1928 roku zmarł. Nawet po śmierci generał nie doznał spokoju. Co rusz podważano jego dokonania wojskowe i organizacyjne, starając się systematycznie wymazywać go z polskiej historii. I prawie się udało.
Oto żołnierz – Polak. Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski 1866-1928 – wady i zalety
Publikacja Mariusza Patelskiego stara się przywrócić należną cześć i pamięć o tym niezwykłym człowieku, który został skazany na zapomnienie przez piłsudczyków. Fakt ten kładzie się kolejnym pęknięciem na poczynaniach tego ugrupowania politycznego, bowiem generał Jordan-Rozwadowski jak mało który Polak przyczynił się do odbudowy i umocnienia II Rzeczypospolitej. Na przykład, nie mając niemal żadnego wsparcia ze strony polskich władz, zdołał utrzymać i obronić Lwów, który stał się ważną częścią powracającego do życia państwa.
Przyznam, że nazwisko tego dowódcy gdzieś zawsze majaczyło na horyzoncie przy lekturach o II RP, ale nigdzie nie było tam nic więcej o nim napisane. A czasem jego nazwisko nawet nie występowało, poza wzmianką o obronie Lwowa.
Książka Patelskiego, choć początkowo mnie nużyła (opisy dzieciństwa i lat młodzieńczych nie były zbyt rzeczowe, a do tego lakoniczne), to jednak później okazało się, że wcale nie jest tak źle. Ogromnie nudziły mnie wywody dotyczące koligacji rodzinnych opisywanej postaci, tym bardziej, że zasadniczo powinowaci z generałem zostali wymienieni raczej tylko z nazwisk, a nie z konkretnych dokonań. A jeśli już takowe były, nie stanowili oni jakiegoś ważnego elementu w życiorysie Rozwadowskiego.
Choć nieco drażniące były opisy tej postaci w samych superlatywach, zupełnie jakbym czytał o jakimś greckim herosie, to i tak prędzej, czy później, czytelnik zaczyna odczuwać, że ma przed sobą biografię kogoś naprawdę wielkiego. Nie tylko genialnego dowódcy i organizatora, ale i człowieka wielkiego ducha, prawego ponad swoje czasy, pracowitego, szczerego, nie skorego do dbania o dobro własne, bowiem przedkładał je nad dobro innych. Więc w sumie, pozytywne opinie o nim są adekwatne do czynów, które popełnił.
Książka jest bardziej albumem, niż biografią. Fotografie związane z generałem Rozwadowskim stanowią blisko 2/3 objętości książki. Są dobrej jakości, a do tego wiele z nich publikowanych jest (przynajmniej według mojej dotychczasowej wiedzy) – po raz pierwszy.
Autor musiał mieć spore kłopoty z zebraniem materiałów do biografii, bo tekst o tym niezwykłym człowieku jest dosyć skąpy. Oczekiwałbym czegoż zdecydowanie konkretniejszego. Choć znajdziemy tutaj fragmenty cudzych opinii o nim, czy fragmenty wspomnień samego generała, ale jest tego zdecydowanie za mało. Nawet kwestia obrony Lwowa, która była jego największym sukcesem, nakreślona jest niezwykle lakonicznie. Są fragmenty, które czyta się z zapartym tchem, ale jest ich za mało.
Niemniej sądzę, że to dobra podstawa do rozpoczęcia dalszych książek, które przywróciłyby generała Rozwadowskiego nie tylko historii, ale i świadomości przeciętnego Polaka.
Książka liczy sobie 360 stron. Polecam!
Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.