Paweł Maj, Księga stworów mitologicznych
Księga stworów mitologicznych Pawła Maja od razu pokazuje, komu chce służyć: czytelnikowi ciekawemu dawnych wierzeń, ale zmęczonemu sztywnym tonem szkolnych opracowań. Sto istot, siedem mitologii, krótkie hasła, czarno-białe ilustracje Igora Żakowskiego i pomysł, aby dawne potwory przenieść w dzisiejszą codzienność. Brzmi atrakcyjnie, wygląda dobrze, czyta się sprawnie.
Publikacja ma jasną konstrukcję. Po krótkim wprowadzeniu pojawiają się omówienia siedmiu kręgów mitologicznych: arabskiego, celtyckiego, germańskiego, helleńskiego, judaistycznego, nordyckiego i słowiańskiego. Dalej zaczyna się alfabetyczny przegląd stworów: od abhartacha, banshee, biesa i błędnego ognika po południcę, rusałkę, strzygę, upiora, wampira, wilkołaka i zombie. Dobór haseł działa na korzyść książki; obok nazw dobrze rozpoznawalnych pojawiają się istoty mniej obecne w masowej wyobraźni.
Przystępna forma
Każde hasło prowadzone jest według prostego pomysłu: dawne wyobrażenie oraz współczesne dopowiedzenie. W części historyczno-mitologicznej autor podaje podstawowe informacje o pochodzeniu, wyglądzie, zachowaniu albo funkcji danej istoty. W części „dziś” pozwala sobie na żart, aktualizację i lekką zabawę konwencją.
Czytelnik dostaje szybki rytm, różnorodność i poczucie, że mitologia nie leży zamknięta w gablotce. Potwory przechodzą z podań do mieszkań, miast, Internetu, pracy i codziennych lęków. Przy lepszych hasłach działa w tym prawdziwa energia. Autor potrafi pisać lekko, a krótkie formy dobrze pasują do encyklopedycznego charakteru publikacji.
Słabsze miejsca pojawiają się przy współczesnych dopowiedzeniach. Nie każdy żart wytrzymuje powtarzalność schematu. Czasem część „dziś” zabiera napięcie z fragmentu o dawnych wierzeniach, zamiast je domknąć. W efekcie książka raz pracuje jako pomysłowy bestiariusz, a raz jako zbiór żartobliwych miniatur, które bywają mniej trafione od materiału wyjściowego.
Ilustracje nadają książce charakter
Warstwa wizualna wypada bardzo dobrze. Rysunki Igora Żakowskiego są czarno-białe, wyraziste, groteskowe, miejscami niepokojące. Widać kościste sylwetki, przerysowane twarze, duże zęby, długie palce, dziwne proporcje i konsekwentną kreskę. Grafiki pasują do tonu publikacji, bo łączą mrok z humorem.
Wydanie korzysta na tej spójności. Ilustracje nie pełnią roli przypadkowych ozdobników, tylko budują rytm lektury i pomagają zapamiętać istoty, zwłaszcza młodszemu odbiorcy. Przy książce o demonach, zjawach i potworach taki element ma znaczenie podstawowe; czytelnik chce zobaczyć dziwność, zanim zacznie ją porządkować.
Brak bibliografii osłabia zaufanie
Najpoważniejszy problem dotyczy bibliografii. Przy publikacji obejmującej siedem mitologii, lokalne wierzenia i istoty z różnych tradycji kulturowych brak choćby krótkiego wykazu źródeł wyraźnie ciąży na odbiorze. Nie chodzi o akademicki aparat, przypisy do każdego zdania ani naukową maszynownię na końcu książki. Wystarczyłaby lista podstawowych opracowań, inspiracji albo źródeł, z których korzystał autor (albo do których odsyła).
Część stworzeń funkcjonuje w wielu wariantach regionalnych, część zmieniała znaczenie w czasie, część została mocno przetworzona przez literaturę, fantastykę i popkulturę. Czytelnik powinien wiedzieć, gdzie kończy się utrwalony przekaz, a gdzie zaczyna autorska gra. W książce popularnej można pisać lekko, ale lekkość nie zwalnia z pokazania zaplecza.
Dla kogo?
Publikacja sprawdzi się u czytelników, którzy lubią mitologie, folklor, bestiariusze, grozę w łagodniejszym wydaniu i książki do podczytywania po kilka haseł naraz. Może zainteresować nastolatków, dorosłych miłośników fantastyki, osoby szukające inspiracji do pisania, rysowania albo tworzenia własnych światów.
Mniej satysfakcji dostaną odbiorcy oczekujący pogłębionego opracowania mitologii. Hasła są krótkie, selektywne i prowadzone pod atrakcyjność lektury. Publikacja otwiera temat, podsuwa tropy, pobudza ciekawość, ale nie porządkuje materiału z precyzją, jakiej można oczekiwać od opracowania źródłowego.
Książka ma wyrazisty pomysł, dobrą oprawę graficzną i lekki rytm lektury. Paweł Maj zebrał szeroki zestaw istot z różnych tradycji, a Igor Żakowski nadał im sugestywną, groteskową formę. Publikacja działa jako przystępny bestiariusz, choć brak bibliografii wyraźnie osłabia jej warsztatową wiarygodność.
Księga stworów mitologicznych jest udaną publikacją popularną, szczególnie od strony koncepcji i ilustracji. Dobrze zachęca do wejścia w świat dawnych wierzeń, ma tempo, lekkość i wizualny charakter. Dobra książka do rozpoczęcia przygody z mitologicznymi stworami. Jako pełniejsze opracowanie wymagałaby mocniejszego zaplecza źródłowego i większej dyscypliny przy oddzielaniu wiedzy od autorskiej zabawy. Niemniej, to bardzo fajna książka!
Wydawnictwo SBM
Agnieszka Cybulska