Pieśń o Rolandzie. Przekład śpiewany, wyd. Jacek Kowalski
Męstwo, lęk, ból, zdrada i honor- to tylko określenia stanu ludzkiej psychiki, elementy fabuły filmu akcji, lecz eposu sprzed niemal 1000 lat. W nowym wydaniu eposu Pieśń o Rolandzie. Przekład śpiewany ożywają one na nowo, w słowie pisanym i wyśpiewanym, a wszystko to za sprawą najnowszego przekładu tego arcydzieła literatury światowej.
Carles li reis, nostre emperere magnes/ set anz tuz pleins ad estet en Espaigne[1] – tymi słowami zaczyna się jeden z najważniejszych utworów powstałych w epoce średniowiecza. Pieśń o Rolandzie, bo o niej mowa, od niemal 200 lat rozpala wyobraźnię czytelników i badaczy, a liczne jej przekłady publikowane są chyba we wszystkich językach nowożytnych. W tym roku na polskim rynku wydawniczym ukazał się nowy przekład Pieśni, pierwszy dokonany bezpośrednio z oryginału, autorstwa Jacka Kowalskiego (wydany z datą 2024).
Autor jest profesorem historii sztuki, badaczem i miłośnikiem literatury średniowiecznej oraz staropolskiej, którą również wykonuje podczas koncertów i wydaje na płytach (m.in. Niezbędnik Sarmaty. Pieśni-dumy- polonezy; Niezbędnik Trubadura, Król, Poeta, Rycerz Boży – Tybald hrabia Szampanii. Żywot – poeta – pieśni, Powiem o miłości mej. Colin Muset – poeta i pieśni).
Graf Roland wrócił na bitewne pole[2]
Książka jest podzielona na dwie zasadnicze części. Pierwsza to obszerny, 136-stronnicowy wstęp, druga – przekład Pieśni zestawiony symultanicznie z tekstem oryginalnym. Do publikacji dołączona jest płyta CD zawierająca obszerne fragmentu utworu.
Komentarz zawiera szczegółowe informacje dotyczące historii Pieśni o Rolandzie, prawdziwych zdarzeń będących kanwą dla utworu oraz domniemanego autora. Sporo miejsca Jacek Kowalski poświęcił wyjaśnieniu wybranych zagadnień szczegółowych umożliwiających lepsze zrozumienie tekstu i epoki, w której Pieśń została napisana. Mamy więc wyjaśnienie znaczenia uzbrojenia w utworze, trudnego w przetłumaczeniu terminu perron czy obecności konwencji w scenie skazania Ganelona.
Spory fragment wstępu, bo aż 24 strony zajmują rozważania dotyczące historii dotychczasowych przekładów oraz problemów związanych z oddaniem treści i formy Pieśni w języku polskim. Czytelnik może poznać wszystkie dotychczasowe pełne oraz fragmentaryczne próby przełożenia utworu ze wskazaniem ich wartości artystycznej oraz wierności oryginałowi. Osobno potraktowano zasady niniejszego przekładu, wyjaśnienie takich czy innych fraz pojawiających się w tekście polskim i francuskim, wybór formy przekładu oraz jego uzasadnienie.
Ostatnią część zajmują rozważania dotyczące problemów wykonawczych Pieśni o Rolandzie. Można więc dowiedzieć się, co współcześnie wiadomo o średniowiecznej praktyce wykonawczej, gdzie szuka się analogii oraz jakie są próby wykonawcze oraz interpretacje pieśni.
Główną część książki zajmuje przekład pieśni. Co ważne- jest on zestawiony ze starofrancuskim oryginałem, co pozwala szybko porównywać oba teksty, wychwycić ich podobieństwa i różnice.
Góry wyniosłe, cieniste parowy[3]
Szczegółowe omówienie publikacji oraz jej zalet należałoby podzielić na trzy części: komentarz, przekład i płytę. Część pierwsza, erudycyjna, a zarazem napisana bardzo przystępnym językiem, wprowadza czytelnika w problematykę pieśni, jej genezę, autorstwo, treść, wreszcie wykonawstwo. Zaznaczyć należy, że Jacek Kowalski odnosi się tutaj szeroko do literatury przedmiotu, często najnowszej, co pozwala zapoznać się z najświeższymi ustaleniami badawczymi.
Niezwykle ciekawa jest część nazwana „Świat Pieśni o Rolandzie: Wybrane problemy” w ramach których zarysowuje i omawia aż 17 różnych zagadnień, od prawodawstwa przez uzbrojenie po słynną scenę śmierci tytułowego bohatera. Można dzięki temu lepiej poznać realia epoki i literackiej konwencji, której ślady znajdują się w późniejszych utworach odkrywając dodatkowe znaczenia obrazów zawartych w utworze.
Osobny problem stanowią zagadnienia związane z przekładem i jego wykonaniem. Autor szczegółowo omawia wszystkie dotychczasowe przekłady Pieśni o Rolandzie, zarówno te całościowe, jak i fragmentaryczne, które dotychczas ukazały się w języku polskim, wskazując na ich wady i zalety.
Jest to dowodem zarówno jego ogromnej erudycji, jak i merytorycznego przygotowania do postawionego sobie zadania. Prócz tego szczegółowo opisał problemy związane z oddaniem Pieśni w języku polskim, co – z punktu widzenia edycji źródeł – ma ogromne znaczenie, a odbiorcy pozwala lepiej zrozumieć zamysł translatorski autora i rozwiać niektóre problemy dotyczące oddania natury tekstu starofrancuskiego w języku polskim.
Prezentacja dotychczasowych interpretacji oraz wynikające stąd możliwe formy wyśpiewania Pieśni również stanowią atut książki. Można dzięki temu zobaczyć jej współczesny odbiór, oddźwięk w społeczeństwie, a amatorzy muzyki dawnej mogą wyciągnąć z tych rozważań inspiracje dla wykonań własnych. Fragment ten pomaga też lepiej poznać, zrozumieć drogę autora do śpiewania utworu we własnym przekładzie.
Przekład Pieśni o Rolandzie jest bardzo dobrze napisany. Czyta się go lekko, dobór słownictwa, form gramatycznych, zwłaszcza tych archaizujących, jest moim zdaniem bardzo dobry. Rytmiczność formy stanowi niewątpliwą wartość, która wraz z nagraniem przenosi tekst do innej rzeczywistości. Plastyczność języka zachwyca, a nawiązanie do polskiej poezji nowożytnej stanowi udaną grę tłumacza z czytelnikiem. Zestawienie z tekstem oryginalnym pozwala w pełni docenić kunszt autora, które oddał starofrancuskie frazy dosyć dokładnie, tym bardziej, że to właśnie ten tekst, a nie przekłady na współczesny francuski, stanowił podstawę niniejszej edycji.
Teksty przeplatane są ilustracjami z epoki, czyli nowożytnymi przerysowania dzieł XI- i XII-wiecznych, które pozwalają zwizualizować sceny z eposu i dobrze się komponują z treścią Pieśni. Ciekawym akcentem są rysunki planu kaplicy w Roncevaux, dzięki czemu można wyobrazić sobie, jak to miejsce wyglądało i funkcjonowało w czasach swej świetności.
Kilka słów należy poświęcić płycie CD. Wybór nagranych laiss (less, czyli strof) jest przemyślany, narracja tworzy spójną całość. Motywy muzyczne, mimo iż skomponowane współcześnie, nawiązują do muzyki z epoki, wydaje mi się, że wśród inspiracji mogły się skrywać Lamento di Tristano z końca XIV w., XIII-wieczne Cantigas de Santa Maria oraz pieśni trubadurów (sam autor wspomina zaś o chorale gregorańskim i Jeu de Robin et Marion Adama de la Halle).
Prócz tego wychwycić można melodie z innych płyt Jacka Kowalskiego prezentujących fragmenty chanson de geste. Muzyka podkreśla znaczenie tekstu słownego, koresponduje z nim, nadaje dodatkową dramaturgię wyśpiewanym scenom. Widać to choćby w użyciu instrumentów dętych, gdy Francuzi zwyciężają, długim, żałosnym przeciągnięciom smyczka, gdy przegrywają, szczególnie zaś w brzmieniu szałamai imitującej grę Rolanda na Olifancie. Wszystkie te elementy sprawiają, że jej słuchanie bardziej sugestywnie przenosi odbiorcę do świata Pieśni, mocniej na nie oddziałuje.
Bitwa nastaje zacięta okropnie[4]
Książka ta niestety nie jest pozbawiona wad. Pierwsze co rzuca się w oczy to brak bibliografii. Są wprawdzie zawarte w przypisach odnośniki do wykorzystanych opracowań, brakuje mi jednak wspólnego zestawienia wykorzystanej literatury, które z pewnością ułatwiłoby poszerzenie wiedzy.
Rzeczą wymagającą skomentowania są zagadnienia poświęcone uzbrojenia. Zdaniem Jacka Kowalskiego niemożliwym jest przecięcie miękkiego pancerza (s. 63). Jeśli pod tym pojęciem ma się kryć przeszywanica, czyli gruby, pikowany kaftan, to przecięcie ostrą bronią jest jak najbardziej możliwe[5].
Podobnie z terminologią. Miecz nie posiada „gałki”, a „głowicę”, a hełm łączony składający się z kilku części nie jest łączony „pasami” (s. 75), a żebrem. Dziwi mnie również stwierdzenia autora, iż puklerzy używała głównie kawaleria (s. 78). Jej wielkość, w przypadku walki z siodła, nie stanowiła by raczej odpowiedniej zasłony ciała. Zachowane (i późniejsze niestety) traktaty szermiercze wskazują raczej na jej zastosowanie w walce pieszej. W przypadku kawalerii w XI – XIII w. ikonografia ukazuje użytkowanie większych tarcz migdałowych lub trójkątnych.
Pewnego dopowiedzenia wymaga istotne, z punktu widzenia praktyki wykonawczej, spostrzeżenie, że na czas śpiewu mogły milknąć instrumenty. Sytuacja ta ma miejsce nie tylko w muzyce polskich górali (s. 114), ale też – o czym Jacek Kowalski nie wspomniał – także w muzyce tradycyjnej innych regionów Polski (np. Radomszczyzna, Opoczyńskie), chyba też zjawisko to dotyczy Bretanii czy Oksytanii. Nie był to zatem historycznie odosobniony przypadek unikatowy dla jednej tylko kultury ludowej.
Przedstawiając współczesne interpretacje wykonawcze autor odniósł się do audycji „Kryzys Wieku Średniego” emitowanej w Programie II Polskiego Radia (s. 127). Niestety link zamieścił do playera właściwego dla wszystkich radiowych podcastów, a nie samej audycji, którą można znaleźć na stronie stacji[6].
W odniesieniu do samej pieśni warto wspomnieć o laissie CXLI wedle której Roland zabił dwudziestu trzech wrogów. Problem w tym, że w oryginale jest „E .XXIIII. de tuz les melz preisez”, czyli 24. Tę samą liczbę przytacza Pierre Jonin w prozatorskim przekładzie na współczesny francuki[7] oraz Tadeusz Boy-Żeleński[8]. Skąd więc inna liczba w przekładzie? Tego niestety nie wiadomo.
W książce zdarzają się też literówki i powtórzenia, choćby na s. 23 „w wiekach XI, XII i XII”, s. 477, gdzie Roland zapisany jest jako Rolad. Z kolei w laissie XCV wyczytać można „a pogawędzić z nim z nim nie zaniedbywa” (s. 251), czyli „z nim” jest niepotrzebnie powtórzone. Nie wpływają one jednak na odbiór treści.
Tu pieśń się kończy, którą Turold śpiewa[9]
Pieśń o Rolandzie jest książką, która – mimo wskazanych wyżej uwag – powinna koniecznie się znaleźć na półce każdego mediewisty i miłośnika kultury, poezji średniowiecznej. Szczegółowy, jednocześnie lekki w odbiorze komentarz, a przede wszystkim przekład dokonany bezpośrednio z języka oryginalnego, starający się zachować formę i funkcję, jaką utwór ten miał pierwotnie (tj. śpiewaną), jako lektura dostarcza licznych zachwytów i przyciąga wartką akcją i żywym językiem.
Dodatkową wartością jest płyta, która umożliwia przeniesienie się, wczucie się w skórę średniowiecznych odbiorców eposu i wydobycie z niego innej wartości, nowej treści. Wszystko to sprawia, że warto raz jeszcze zanurzyć się w świat Rolanda, doświadczyć pełnej gamy emocji, które nawet dziś dostarcza uważna lektura tego arcydzieła literatury średniowiecznej.
Wydawnictwo Dębogóra 2024
Ocena recenzenta: 6/6
Łukasz Makowski
[1] Król Karol, cesarz nasz wielce wielmożny/ Siedmioma laty Hiszpanię wojował (przeł. J. Kowalski). Pieśń o Rolandzie, s. 136-137, w. 1-2.
[2] Pieśń o Rolandzie, s. 309, w. 1869.
[3] Pieśń o Rolandzie, s. 213, w. 814.
[4] Pieśń o Rolandzie, s. 265, w. 1396.
[5] Pamiętać należy, że w rekonstrukcji historycznej używana jest broń tępa, nienaostrzona. Wobec celnych ciosów zadanych ostrym mieczem przeszywanica nie stanowi praktycznie żadnej ochrony, co dobrze ilustruje poniższe nagranie: https://www.youtube.com/watch?v=uMkGF3EqUjU (dostęp 4.04.2025).
[6] Czytelników zainteresowanych tym problemem oraz chcących posłuchać interpretacji utworu w języku oryginalnym odsyłam tutaj: https://www.polskieradio.pl/8/4822/Artykul/1723856,jak-tak-naprawde-brzmiala-piesn-o-rolandzie (dostęp 4.04.2025).
[7] La chanson de Roland, éd. Pierre Jonin, Paris 2014 s. 207.
[8] Pieśń o Rolandzie, przeł. T. Boy-Żeleński, [w:] Arcydzieła francuskiego średniowiecza, red. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1968, s. 121.
[9] Pieśń o Rolandzie, przeł. J. Kowalski, s. 497, w. 4002.