Polityczna i militarna aktywność pospolitego ruszenia w czasach panowania Stefana Batorego

Po pamiętnym sejmie elekcyjnym 1575 roku i wyborze na króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów Stefana Batorego, nadszedł czas na sprawdzian dojrzałości politycznej całego stanu szlacheckiego na terenie Korony[1]. Demonstracja siły pospolitego ruszenia, do której doszło w odpowiedzi na podwójną elekcję, stanowiła tylko niewielką zapowiedź wielkiej roli, zarówno politycznej jak i militarnej, jaką masy szlacheckie były zmuszone odegrać pod panowaniem monarchy pochodzącego z Siedmiogrodu.

W momencie kiedy monarcha-elekt przekraczał przełęcze karpackie w drodze do Krakowa, na terenie Korony szlachta podjęła próby legitymizacji swego wyboru. Gorący orędownik kandydatury Batorego, Jan Zamoyski, nie zamierzał zasypiać gruszek w popiele i czym prędzej wysłał delegatów, którzy powiadomili prymasa Uchańskiego o dość szybko zaplanowanej koronacji króla Węgra, której pierwotny termin 10 kwietnia przesunięto na 28 dzień tego miesiąca[2]. Przesunięcie to wiązało się z powolnością marszu orszaku siedmiogrodzkiego. A jego tempo było niestety niesłychanie wolne! Przez Lwów, gdzie elekt przebywał od 7 do 10 kwietnia oraz Przemyśl i Tarnów, Batory dotarł do podkrakowskiego klasztoru w Mogile, gdzie spędził święta wielkanocne. Wiódł ze sobą znaczną gwardię węgierską, wspieraną przez polskie chorągwie Jana Tęczyńskiego, co dodatkowo miało zwiększyć potencjał militarny oddziałów pospolitego ruszenia województwa krakowskiego, które właśnie zajmowały Kraków. Na razie udało się uniknąć wojny domowej i miasto zostało raczej wzmocnione stronnikami batoriańskimi, by przeciwdziałać potencjalnej napaści zbrojnej stronnictwa prohabsburskiego[3].

Stefan Batory – wojewoda Siedmiogrodu, który został królem. Jednocześnie król, który podjął się nieudanej zresztą próby reformy pospolitego ruszenia

Nieciekawa była też sytuacja polityczna. Unia Korony i Litwy uległa znaczącemu rozluźnieniu, czego świadectwem była nieobecność panów litewskich w stolicy, a nawet rażąca obojętność wobec króla-elekta. Braki takie, notowane wśród możnowładztwa obu narodów Rzeczypospolitej, mogły sygnalizować groźny precedens, jakoby Stefan Batory był królem tylko Małopolan. Sam Batory stawiał pytanie o powody nieobecności Litwinów, większości Wielkopolan, Rusinów, posłów pruskich. Obawiał się buntu tych prowincji a nawet potencjalnej wojny domowej. Jego zmysły polityczne nakazały mu też spodziewać się interwencji moskiewskiej, mimo, że nad krajem wisiało już widmo wojny z Cesarstwem[4].

Próbą przeciwdziałania, choć tylko w ograniczonym stopniu, tym niepokojącym wydarzeniom miało być wydanie podwójnych wici, które stawiały szlachtę wierną Batoremu pod bronią. Do rozłamu ani do wojny domowej na szczęście nie doszło, wskutek czego i planowana wyprawa szlachecka nie była konieczna. W końcu, po wielu perturbacjach administracyjnych, koronacja Stefana Batorego i Anny Jagiellonki doszła do skutku[5]. Dla Rzeczypospolitej zaczynał się nowy okres, bo choć przeciwności nie zniknęły z pierwszymi dniami maja 1576 roku, to funkcjonowała już władza centralna, mogąca je pokonać[6].

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*