Zabójstwo Icchaka Rabina wywołało w Izraelu ogromny wstrząs, ale już kilka miesięcy później życie polityczne zaczęło wracać na wcześniejsze tory. Polityka Izraela następnych lat przyniosła zmiany przywództwa, wzrost znaczenia prawicy, pojawienie się partii reprezentujących imigrantów z byłego ZSRR oraz coraz wyraźniejsze spory między świecką i religijną częścią społeczeństwa.
Pod koniec XX i na początku XXI wieku izraelska scena polityczna wielokrotnie się zmieniała. Partia Pracy rywalizowała z Likudem, Ariel Szaron utworzył centrową Kadimę, a własną reprezentację polityczną budowali także imigranci przybyli z obszaru byłego Związku Radzieckiego. Jednocześnie rosło znaczenie społeczności religijnych i ultraortodoksyjnych. Spory dotyczyły między innymi małżeństw cywilnych, statusu osób uznawanych za Żydów według Prawa powrotu, ale nie według tradycyjnego prawa żydowskiego, finansowania rodzin ultraortodoksyjnych oraz zwolnienia uczniów jesziw ze służby wojskowej.
Jak nigdy dotąd, Izrael pogrążył się w żałobie. Myśl o tym, że Żyd zdolny był do zabicia z zimną krwią innego Żyda – a zwłaszcza wybranego demokratycznie premiera państwa żydowskiego – wywołała potężny wstrząs w opinii publicznej Izraela i całego światowego żydostwa. Tysiące ludzi tłoczyło się na placu, przemianowanym później na Plac Rabina, składając kwiaty, paląc świeczki, modląc się i śpiewając pieśni – religijne i świeckie.
Prawicowi politycy publicznie wyrażali żal z powodu przepełnionej nienawiścią atmosfery, w jakiej odbywały się demonstracje przeciwko porozumieniom z Oslo. Rabini ortodoksyjni wycofywali się z wezwań do karania śmiercią tych, którzy godzili się na zwrot Arabom ich terytoriów; twierdzili teraz, że ich pisma i rozważania były czysto teoretyczne – absolutnie nie nawoływali do przemocy, nie mówiąc już o zabójstwie politycznym.
Pogrzeb Rabina w Jerozolimie dowiódł, w pewnym sensie, „nowej normalności” w położeniu międzynarodowym Izraela. Wzięli w nim udział prezydent Egiptu Mubarak i król Jordanii Hussein (z którym Rabin podpisał traktat pokojowy w październiku 1994 roku), wspominając zamordowanego premiera jako bliskiego przyjaciela i człowieka pokoju. Dwa państwa, które w wojnach z lat 1948, 1956, 1967 i 1973 były największymi wrogami Izraela, obecnie utrzymywały z nim stosunki pokojowe, uznając zarazem, de iure i de facto, jego legalność i prawo do bezpieczeństwa. Czyż nie to właśnie – „normalizacja” narodu żydowskiego – było od początku jednym z podstawowych celów syjonizmu?
Być może. A mimo to już kilka miesięcy po śmierci Rabina izraelska polityka zaczęła wracać na swoje normalne tory. Szyb ko okazało się, że jego następca, Szimon Peres, nie cieszył się powszechnym poparciem. W wyborach z maja 1996 roku Partia Pracy zdobyła tylko o dwa mandaty więcej od Likudu. Peresowi nie udało się zbudować koalicji i ostatecznie misji tej podjął się młodszy, konserwatywny przywódca prawicy Binjamin Netanjahu. W toku kadencji Netanjahu stracił fotel premiera na rzecz Ehuda Baraka z Partii Pracy, a potem także przywództwo w Likudzie na rzecz Ariela Szarona, który w 2001 roku został nowym premierem.
Dwa lata później wydawało się, że Likud stoi nad polityczym grobem: oto premier Szaron ogłosił utworzenie nowej partii centrowej pod nazwą Kadima (Naprzód). Jej celem było zdobycie wystarczającego poparcia, by przeforsować plan jednostronnego wycofania się ze Strefy Gazy, wraz ze zniszczeniem 21 tamtej szych osiedli żydowskich (i kilku kolejnych w północnej części Zachodniego Brzegu). I chociaż w wyborach z 2006 i 2009 roku Kadima zdobyła największą liczbę mandatów, w kolejnych elekcjach nie powtórzyła tych wyników i została zepchnięta na margines izraelskiej polityki.
Innym zjawiskiem zauważalnym w tamtych latach był wzrost znaczenia partii kierowanych i popieranych przez imigrantów ze Związku Radzieckiego. Migracja ta praktycznie ustała w 1980 roku po inwazji ZSRR na Afganistan i pogorszeniu relacji amerykańsko-radzieckich. Ale zainicjowane w połowie lat 80. przez Michaiła Gorbaczowa otwarcie kraju i jego radykalna przebudowa pozwoliły na masowy exodus Żydów (i ich krewnych) do Izraela: w latach 1989–2011 z obszaru byłego Związku Radzieckiego przybyło ich ok. 1,25 mln. Wraz z ok. 300 tys. radzieckich Żydów, którzy osiedlili się wcześniej, Izrael zamieszkiwało ich łącznie ponad 1,5 mln – zdecydowanie największa grupa imigrantów z jednego kraju od założenia państwa żydowskiego.
Społeczność ta różniła się jednak znacząco od innych grup masowo migrujących do Izraela z tego prostego powodu, że ok ło jedna trzecia z nich nie była Żydami według matrylinearnych reguł tradycyjnego prawa żydowskiego. Mimo to mogli się tu osiedlić dzięki poprawce wprowadzonej w 1970 roku do Prawa powrotu, która na przybycie do Ziemi Obiecanej zezwalała nie tylko Żydom, lecz także „dzieciom i wnukom Żyda, małżonkom Żyda, małżonkom dzieci Żyda, małżonkom wnuków Żyda, za wyjątkiem osób, które, będąc Żydami, dobrowolnie zmieniły wyznanie”. Ponieważ zaś małżeństwa mieszane pomiędzy Żyda mi a nie-Żydami były w Związku Radzieckim wyjątkowo częste, bardzo wielu imigrantów spełniało kryteria Prawa powrotu, ale nie tradycyjnej definicji Żyda.
Tekst jest fragmentem książki Syjonizm, która czeka na Ciebie tutaj:
Te uwarunkowania demograficzne wpłynęły także na syjonizm. Wszystkie partie, które reprezentowały interesy Żydów „rosyjskich” były prawicowe – zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i zagranicznych. Doświadczywszy na własnej skórze socjalizmu, imigranci z ZSRR nie chcieli mieć z nim do czynienia w państwie żydowskim. Również w polityce zagranicznej popierali twardy, prawicowy kurs.
W jednej kwestii nie mogli się jednak porozumieć: statusu nie-Żydów w ich społeczności. Na porządku dziennym były historie dzielnych żołnierzy, którzy ginęli na froncie albo niedawno przybyłych imigrantów zabitych w zamachu terrorystycznym, którym odmawiano pochówku na cmentarzu żydowskim tylko dlatego, że ich matki nie były Żydówkami.
Kolejną tego konsekwencją, wobec nieistnienia w Izraelu małżeństw cywilnych, była niezdolność nieżydowskich imigrantów, obecnie dumnych i lojalnych obywateli państwa, do poślubienia Żydów. Mieli oni do wyboru przejście na judaizm pod auspicjami rabinatu ortodoksyjnego, poślubienie innych nie-Żydów albo wzięcie ślubu za granicą.
Nowe „rosyjskie” partie zaczęły więc walczyć o wprowadzenie małżeństw cywilnych, co z kolei zantagonizowało ich naturalnych sojuszników politycznych – nie tylko Likud, ale też przesuwające się coraz bardziej na prawo partie religijne ortodoksyjne i ultraortodoksyjne. Stopniowo, gdy „Rosjanie” coraz lepiej aklimatyzowali się w nowej ojczyźnie, „rosyjskie” partie traciły poparcie i wpływy, choć ich byli zwolennicy niemal co do jednego zachowali poglądy prawicowe.
Jednocześnie został zakwestionowany także inny ważny składnik syjonizmu Ben Guriona: silne przekonanie, że religia należy do przeszłości, a Żydzi przyjeżdżający do Izraela „unowocześnią się”, stając się, podobnie jak Ben Gurion i Żabotyń ski (albo Rabin i Szaron) – Żydami świeckimi. I choć większość społeczeństwa Izraela istotnie należała do tej kategorii, „sektor religijny” znacząco wzrósł i nabrał znaczenia po wojnie 1973 roku.
W pewnej mierze wynikało to po prostu z demografii. W społeczności ultraortodoksyjnej nie należało do rzadkości posiadanie ośmiorga, dziewięciorga, dziesięciorga albo więcej dzieci, które z kolei zakładały rodziny wcześniej niż ich świeccy rówieśnicy i ponownie dochowywali się licznego potomstwa. Zarazem stało się normą, że ojcowie tych rodzin nie pracowali, lecz studiowali w akademiach talmudycznych.
Wprawdzie wiele ultraortodoksyjnych kobiet szukało pracy poza domem, ale, zważywszy na słaby poziom kształcenia w szkołach dla dziewcząt i młodych kobiet, w modernizującej się gospodarce Izraela brakowało im umiejętności niezbędnych nawet w niskopłatnych zawodach. W efekcie znaczna część rodzin ultraortodoksyjnych żyła z zasiłków państwowych, a jednocześnie ich mężczyźni nie służyli w armii (w przeciwieństwie do religijnie ortodoksyjnych syjonistów).
Gdy Ben Gurion godził się, jeszcze przed powstaniem państwa, na zwolnienie ultraortodoksów studiujących w jesziwach ze służby wojskowej, było ich tylko kilkuset. Pod koniec XX wieku, gdy ich liczba urosła do 60 tys., owego przywileju zaciekle broniły ultraortodoksyjne partie po lityczne, które z reguły okazywały się niezbędne do utworzenia koalicyjnych rządów większościowych.
Wywoływało to narastający gniew świeckiej części społeczeństwa. Oto państwo syjonistyczne finansowało i broniło niesyjonistycznych Żydów, ciężko pracujący obywatele zrzucali się na niepracujących ultraortodoksów, a służąc wojsku oddawali często życie w obronie uchylających się od służby.
Na fali tych nastrojów w 1999 roku wyłonił się nowy ruch o nazwie Shinui (Zmiana), zdecydowanie sprzeciwiający się wspieraniu religii przez państwo, odrzucający koalicję z partiami religijnymi i wzywający do odsunięcia ortodoksyjnego judaizmu od wpływu na życie publiczne. Ostatecznie jednak, po osiągnięciu dość skromnego poparcia w kolejnych wyborach, Shinui zniknęła z izraelskiej sceny politycznej.
Tekst jest fragmentem książki Syjonizm, Michael Stanislawski, seria Krótkie wprowadzenie, tom 57, Wydawnictwo UŁ.
