Powojnie│ Recenzja

T. Judt, Powojnie. Historia Europu od roku 1945

Na polskim rynku wydawniczym do niedawna dość niewiele było pozycji traktujących o historii Starego Kontynentu po II wojnie światowej. Strasznie uboga oferta takich książek o charakterze syntez powodowała, iż czasem studenci po prostu nie mogli znaleźć podręcznika do dziejów drugiej poł. XX wieka a każdy, kto chciał poszerzyć swą wiedzę na ten temat musiał polegać na publikacjach innego rodzaju. To może się zmienić, bo światło dzienne ujrzała książka „Powojnie”.

„Powojnie” Tonego Judta to publikacja, która na polskim rynku wydawniczym wypełnia pewną lukę. Lukę, która powodowała, iż ja sam w czasach studiów do egzaminu z historii powszechnej XX wieku przygotowywałem się z podręczników, które za główny motyw tego okresy przyjmowały rywalizację USA i ZSRR, o sprawach Europy powojennej wspominając znacznie rzadziej, kiedy nie stanowiły bezpośredniego tła, albo elementu zimnowojennych zmagań. A kiedy chciało się doczytać o powojennych losach Austrii, Hiszpanii czy Jugosławii trzeba już było sięgnąć bądź do monografii państw, bądź opracowań obcojęzycznych. Zresztą tak samo mieli pewnie pozostali studenci mojego pokolenia. Osobiście miałem nadzieję, że „Powojnie” jest właśnie tą pozycję, której tak bardzo potrzebowałem lata temu. Strasznie cieszyłem się ( i w sumie nadal cieszę), że mogłem zapoznać się z nowością wyd. Rebis i poddają recenzji.

Autor (Brytyjczyk o żydowskich korzeniach) w „Powojniu” prezentuje całkiem nowatorskie i po prostu inne niż dotychczas spojrzenie na ważne wydarzenia z historii Europy po 1945 roku. Przedstawia na przykład innowacyjny pogląd o tym, iż tak naprawdę Stary Kontynent to malutka płaszczyzna, na której funkcjonować musi naprawdę wiele, często skrajnie odmiennych państw, społeczeństw i kultur. Jakże inne od naszego zwyczajowego spojrzenia na nasz kontynent?

Mocnym elementem książki z pewnością jest także spojrzenia na efekty wojny przez pryzmat upływu czasu. Dzięki temu Judt zdaje się zaprezentować nam więcej szczegółów i ocen, niż było to obecne we wcześniejszych publikacjach tego typu.

Moim zdaniem jednak w pewnych momentach narracji autor po prostu przesadził w ocenie niektórych zjawisk. Głównie dotyczy to tych związanych z polityką zagraniczną państwa sowieckiego. Jaskrawym tego przykładem jest choćby opis przejmowania kontroli przez komunistów nad państwami Europy Wschodniej, który raczej odpowiada agresywnej publicystyce prawicowej w Polsce niż fachowej narracji historycznej.

I w końcu właśnie sama narracja, bo ona niestety jest chyba najsłabszą stroną „Powojnia”. Judt prezentuje po prostu ciężki styl pisarstwa i nie sposób mi określić ile w tym jego własnej winy (z pewnością większość) a ile przewin tłumacza i redaktora. Ponadto ciężko się czyta zdania bardzo wielokrotnie złożone, zajmujące czasem nawet cztery linijki, a takich w książce niestety jest sporo. Mogą też zrazić czytelnika luki w narracji, przerywana ciągi przyczynowo- skutkowe a czasami i nieaktualne lub podważone już ustalenia historyków, które na szczęście dzielnie prostują polscy redaktorzy i konsultanci w przypisach. No właśnie i jeszcze słówko o przypisach. Bo one też są dobrane tragicznie. Kto czyta moje recenzje ten zna moją awersję do przypisów końcowych. A niestety tam konsultanci postanowili umieścić liczne sprostowania pominięć i uaktualnienia ocen i wniosków z narracji. Dlaczego? Chyba tyko oni sami wiedzą.

Książka broni się jednak stroną techniczną i wizualną. Solidna, twarda i kolorowa okładka, dodatkowo zabezpieczona obwolutą a dodatkowo rozsądna ilość ilustracji ( o zgrozo na papierze kredowym) są niewątpliwymi mocnymi stronami tej książki.

Podsumowując! Według mnie „Powojnie” Tonego Judta to pozycja, którą raczej wypada a może nawet i trzeba znać, z uwagi właśnie na to wspomniane wcześniej innowacyjne spojrzenie. Rozumiem, że może wnerwiać w trakcie lektury. Ale warto. Bo jej wartość poznawcza jest wysoka!

Wydawnictwo: Rebis

Ocena recenzenta: 4,5/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*