Rzym Kościół cesarze okładka

Rzym, Kościół, cesarze |Recenzja

Aleksander Krawczuk, Rzym, Kościół, cesarze

Historia starożytnego Rzymu to opowieść tak bogata i wielowątkowa, że trudno ją zawrzeć w jednym tomie. Nieodłącznie wiąże się z początkami chrześcijaństwa, a także jego dynamicznym rozwojem, który w znaczący sposób wpłynął na losy cesarstwa. To właśnie z Rzymu wywodzi się tytuł cesarski, będący przez wieki źródłem licznych wojen i konfliktów. Cesarze chętnie obwoływali się obrońcami Kościoła, co jeszcze bardziej zacieśniało relacje między władzą świecką a duchowną. Profesor Aleksander Krawczuk, w swoim niezmiennie fascynującym stylu, analizuje te zależności w kontekście starożytności w książce Rzym, Kościół, cesarze. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Tak przynajmniej mówi teoria, choć życie wielokrotnie pokazuje, że rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana. System wzajemnych zależności towarzyszy relacjom międzyludzkim niemal od zarania cywilizacji. Trudno wyobrazić sobie budowę piramid czy Koloseum bez pracy niewolników – niezależnie od tego, jak bardzo nas to oburza, takie były realia tamtych epok.

Władza zawsze należała do nielicznych, podczas gdy większość musiała podporządkować się ich decyzjom. Średniowieczna teologia usankcjonowała ten stan rzeczy, twierdząc, że porządek społeczny na ziemi znajduje swoje uzasadnienie w boskiej hierarchii. Uznano to za niepodważalny dogmat, który zapewniał władcy nietykalność – każdy zamach na rządzącego był traktowany jak zamach na boskiego namiestnika. W ten sposób władcy zyskali swoisty, choć nieformalny, immunitet.

Dziś, mimo że monarchia przetrwała jedynie w kilku krajach, nadal budzi ogromne zainteresowanie. Państwa demokratyczne utrzymują na ogół pozytywne relacje z kręgami kościelnymi, co wpisuje się w obowiązujące standardy współczesnego świata.

W tym tomie autor nieco zmienił formułę. Po uważnej lekturze można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z opowieścią – formą literackiego wyrazu, która współcześnie jest używana rzadziej niż krótsze opowiadania. Jednak w tym przypadku, biorąc pod uwagę wykorzystany materiał i efekt, taka klasyfikacja wydaje się w pełni uzasadniona.

Prowadzenie narracji zamiast suchej faktografii, próba zaciekawienia czytelnika i wciągnięcia go w świat przedstawiony, a nie jedynie przekazania informacji, sprawiają, że Rzym, Kościół i cesarze można postrzegać nie tyle jako pracę naukową, ile jako rodzaj literackiego eseju. Nie oznacza to, że książce brakuje naukowości – wręcz przeciwnie, jednak jej siła tkwi gdzie indziej.

Sukces tego tytułu opiera się przede wszystkim na przystępnym języku i świadomym wykorzystaniu środków stylistycznych, które przybliżają treść czytelnikowi. Warto podkreślić, że nie każdy uznany autorytet potrafi po latach pracy naukowej przestawić się na przystępniejszy styl pisania. To właśnie ta umiejętność czyni książkę wyjątkową.

Bogu, co boskie

W kolejnym tomie opowieści o Imperium Romanum autor przenosi nas w realia Rzymu, w czasach, gdy wiara w zmartwychwstałego Jezusa zyskiwała coraz większą popularność, przyciągając kolejne rzesze wyznawców. Żyli wówczas apostołowie, którzy najczęściej ustnie przekazywali nauczanie Chrystusa.

Śmierć Piotra i Pawła z Tarsu, jak wiemy, nastąpiła dopiero za panowania Nerona podczas fali prześladowań. Początkowo Rzymianie traktowali „nowy zabobon” z obojętnością, nie dostrzegając w nim poważnego zagrożenia. Z czasem jednak ich podejście uległo zmianie. Wyznawcy Chrystusa nie tylko odmawiali oddawania boskiej czci panteonowi bóstw, ale także samemu cesarzowi.

Co więcej, głosili rewolucyjne idee – wyrzekali się przemocy, propagowali miłość i budowanie relacji opartych na współczuciu oraz wzajemnym szacunku. Ich Bóg nie był ucieleśnieniem władzy, zazdrości czy stanowczości, lecz symbolem szacunku, prostoty i dobra.

Taki sposób myślenia przekraczał granice rzymskiego światopoglądu, w którym dominowały siła i podporządkowanie. Tak oto zaczyna się historia Kościoła, chrześcijaństwa i wiary katolickiej – choć jej pełne ukształtowanie wymagało jeszcze wielu stuleci.

Cesarzowi, co cesarskie

A skąd cesarze? Część następców Oktawiana i Tyberiusza podejmowała próby zwalczania nowej religii, inni zaś starali się ją tolerować, nawiązując z nią relacje o różnym stopniu poprawności. Podejście władców zależało od wielu czynników – polityki, aktualnych wojen, osobistych przekonań filozoficznych, a także innych okoliczności.

Do upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego na tronie zasiadały postacie o bardzo różnorodnych charakterach – zarówno słabe, jak i silne, tyrani i intelektualiści, matkobójcy, władcy młodzi i wiekowi. Choć struktura cesarstwa zmieniała się na przestrzeni wieków, sam urząd cesarza pozostawał kluczowym elementem stabilizującym zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne relacje państwa. Z czasem cesarstwo dostrzegło korzyści płynące ze współpracy z Kościołem.

Poparcie chrześcijaństwa okazało się nie tylko użyteczne, lecz także skutecznym narzędziem zabezpieczenia własnych interesów. Na przełomie epok nastąpiły gwałtowne przemiany, dzięki którym chrześcijaństwo nie tylko przetrwało, ale również zyskało fundamenty pod swoją przyszłą potęgę.

Kontynuacja godna podziwu

Wykształceni historycy, czytając wcześniejszy fragment, mogą uznać, że przedstawione w nim kwestie są oczywiste – i być może mają rację. Ważne jednak, aby zawartość książki była zrozumiała również dla tych, którzy historię postrzegają przez pryzmat swoich zainteresowań, szukając w niej miejsca dla siebie. Tu ponownie z pomocą przychodzi autor.

Wszystkie wspomniane wątki zostały przez niego opisane w sposób, który powinien zadowolić zarówno znawców tematu, jak i tych, którzy dopiero odkrywają tę dziedzinę. Podobnie jak w poprzednich tomach, imponująca wiedza naukowa autora łączy się z lekkością fabularnej narracji. Książka posiada wyraźny początek i koniec, wątki główne i poboczne, a także bohaterów – zarówno tych pozytywnych, jak i mniej sympatycznych.

Nie sposób odmówić profesorowi pomysłowości. Tematy, które podejmuje, nie należą do oczywistych ani łatwych do przyswojenia, jednak jego podejście analityczne zasługuje na uwagę. Prof. Krawczuk skupia się na tym, co najważniejsze, wskazuje przyczyny i skutki, a tam, gdzie to możliwe, osadza wątki w szerszym kontekście. Jeśli niektóre kwestie zostały potraktowane skrótowo lub ukazane w sposób nieco odbiegający od ścisłej prawdy historycznej, pozostawiam to Waszej ocenie.

Uważam jednak, że czasem warto pominąć mniej istotne szczegóły w imię wyższego celu. Straty są niewielkie, za to zysk dla czytelnika – ogromny. Tekst został poprawiony pod kątem płynności, klarowności i stylistycznej elegancji. Mam nadzieję, że spełni oczekiwania czytelników.

Rzym Rzymowi nierówny

Jaki obraz Wiecznego Miasta wyłania się z tej książki? Rzym jawi się tutaj jako miasto wielokulturowe, pełne społecznych kontrastów, w którym polityka i religia były nierozerwalne. Jednocześnie to miejsce głęboko rozwarstwione, podatne na wstrząsy i zmiany.

Patrząc powierzchownie, można wysnuć hipotezę, że pojawienie się chrześcijaństwa osłabiło władzę cesarzy w kontekście kultu religijnego. “Siła rażenia” cesarskiego autorytetu wśród części obywateli wyraźnie zmalała. A co, jeśli spojrzymy na tę sytuację z dzisiejszej perspektywy?

Rzym stał się stolicą chrześcijaństwa, a w kluczowych momentach oczy całego świata kierują się ku watykańskiemu Pałacowi Apostolskiemu – podczas konklawe, uroczystości religijnych, spotkań papieża z najważniejszymi przywódcami świata i wielu innych wydarzeń. Czy którykolwiek z cesarzy, nawet tych deifikowanych, mógł przewidzieć taki obrót spraw? Wątpię.

Język, znak, litera

Pod względem literackim trudno mieć większe zastrzeżenia do tego wydania. Pierwodruk książki ukazał się dokładnie ćwierć wieku temu i, moim zdaniem, nie stracił na aktualności. Układ treści jest przemyślany, uporządkowany i konsekwentny, a całość opiera się na solidnym warsztacie naukowym historyka.

Choć na pierwszy rzut oka może przytłaczać ogromna dawka wiedzy, z każdym kolejnym podrozdziałem, które układają się w większe partie tematyczne, początkowy lęk ustępuje miejsca analitycznej ciekawości. Pytanie: „Co było dalej?” długo towarzyszyło mi jeszcze po zakończeniu lektury. To pytanie warto stawiać sobie niezależnie od wieku, w którym sięgamy po tę książkę. Każdy czytelnik znajdzie tu momenty prawdziwego naukowego uniesienia.


Wydawnictwo Iskry
Ocena recenzenta: 6/6
Dominik Majczak


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Iskry. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.