Jak naprawdę wyglądała śmierć Fritza Todta, najważniejszego inżyniera Hitlera i twórca Organizacji Todta? Oficjalnie był to tragiczny wypadek lotniczy, jednak do dziś historycy, w tym Albert Speer, wskazują na możliwy sabotaż lub zamach z kręgów nazistowskiej elity. Czy za katastrofą Heinkla 111 stało SS Himmlera, Hermann Göring, a może sam Führer? Przeczytaj fragment książki Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni Blaine’a Taylora, który odsłania kulisy jednej z największych zagadek III Rzeszy.
Pogrzeb w Berlinie (1942)
Wypadek czy zamach?
Po pogrzebie Todta powróciło pytanie, jak doszło do tego fatalnego wypadku. Rozmaite pogłoski krążyły już od chwili opublikowania lakonicznej notatki informującej opinię publiczną o śmierci Todta: „W niedzielę 8 lutego, w trakcie pełnienia swych żołnierskich obowiązków, minister Rzeszy dr Todt zginął w wypadku, wykonując wojskowe zadania”[1].

Dla zwykłych ludzi wieść ta była wstrząsem, a sposób, w jaki podano ją do powszechnej wiadomości, wywołał krytykę. Wkrótce pojawiły się plotki. Na ogół sądzono, że katastrofa była skutkiem sabotażu albo nieprzyjacielskich działań[2]. Führer i osoby z jego najbliższego otoczenia chcieli wiedzieć, co tak naprawdę zaszło. Tak wspominał to Speer:
Na rozkaz Hitlera Ministerstwo Lotnictwa Rzeszy starałosię ustalić, czy przyczyną katastrofy samolotu [Todta] mógł być sabotaż.
Dochodzenie doprowadziło do ustalenia, że samolot eksplodował, a ostry płomień wystrzelił do przodu, jakieś 20 metrów nad ziemią. Mimo to raport komisji, którą kierował pewien generał porucznik sił powietrznych – było to związane z rangą sprawy – przyniósł osobliwe stwierdzenie: „Ewentualność sabotażu wykluczono. W związku z tym dalsze śledztwo nie jest ani celowe, ani planowane”.
Swoją drogą na krótko przed śmiercią Todt złożył w sejfie znaczną kwotę, powierzając ją pieczy swojego wieloletniego osobistego sekretarza. Stwierdził, że czyni tak na wypadek, gdyby coś mu się stało[3].
Od razu nasuwa się pytanie: czy Todt zdecydował się na to, mając przeczucie, że ktoś nastaje na jego życie – aliancki szpieg albo któryś z zawistnych rywali w nazistowskiej hierarchii?

A jeżeli tak, to kogo można zaliczyć do grona domniemanych sprawców? Lista „podejrzanych” okazuje się bardzo długa. Himmler, Göring, Martin Bormann, a nawet sam Speer zazdrościli Todtowi jego wpływów i uprawnień, starając się jednocześnie rozszerzać swoją władzę i konkurując ze sobą nawzajem.
Również Hitler mógł się obawiać Todta nie tylko jako przyszłego krytyka nazistowskiego reżimu (tak jak Mussolini obawiał się marszałka włoskich sił powietrznych Itala Balbo, który również zginął w katastrofie lotniczej w czerwcu 1940 roku), ale także swojego ewentualnego następcy (Duce tak właśnie odnosił się do Itala Balbo).
W Rzeszy nawet wtedy istniał ruch antyhitlerowski, a różni wysocy rangą dowódcy spiskowali w celu obalenia nazistowskiego reżimu od 1933 roku. Również Speer w jakiś sposób mógł się przyczynić do śmierci Todta.
Nie można także do końca wykluczyć, że pod wpływem depresji Todt targnął się na własne życie – tak jak wcześniej generał pułkownik Ernst Udet w listopadzie 1941 roku, a później, w sierpniu 1943 roku, szef sztabu Luft waff e generał Hans Jeschonnek.
A oto dalsza relacja Speera na temat szczegółów katastrofy:
Samolot wystartował normalnie, ale gdy nadal pozostawał widoczny z lotniska, pilot wykonał ostry zwrot, co pozwalało przypuszczać, że próbował dokonać awaryjnego lądowania. Kiedy obniżał lot, skierował się w stronę pasa startowego, ale nie miał czasu ustawić maszyny pod wiatr. Do wypadku doszło w pobliżu lotniska i na niskim pułapie.
Samolotem tym był [bombowiec] Heinkel He-111, przystosowany do lotów pasażerskich; maszynę tę wypożyczył doktorowi Todtowi jego przyjaciel, feldmarszałek [Hugo] Sperrle, gdyż samolot Todta był w naprawie. Hitler wywnioskował, że ten heinkel, jak wszystkie maszyny kurierskie używane na froncie, miał na pokładzie mechanizm samoniszczący. Należało szarpnąć dźwignią znajdującą się między fotelami pilota i drugiego pilota, po czym po upływie kilku minut dochodziło do eksplozji samolotu[4].

W raporcie końcowym wojskowego trybunału, opatrzonym datą 8 marca 1943 roku i podpisanym przez dowódcę I Okręgu Lotniczego w Królewcu, stwierdzono:
Około 700 metrów od lotniska i skraju pasa startowego pilot przypuszczalnie wyłączył silniki i uruchomił je ponownie dwie lub trzy sekundy później.
Wtedy długi płomień wystrzelił pionowo z przodu samolotu, najwyraźniej na skutek wybuchu. Zaraz potem maszyna spadła z wysokości około 20 metrów, przewracając się na prawe skrzydło i niemal pionowo uderzając w ziemię, zwróconaw stronę odwrotną do kierunku lotu. Natychmiast stanęła w ogniu, a seria eksplozji całkowicie ją zniszczyła[5].
Należy zwrócić uwagę, że wypadkowi uległ wojskowy samolot, który podstawiono w miejsce innej maszyny z polecenia feldmarszałka Luftwaffe, a późniejsze dochodzenie prowadziła komisja niemieckich sił powietrznych podlegająca zwierzchnikowi Luft waffe, marszałkowi Rzeszy Hermannowi Göringowi – rywalowi Todta w kręgach nazistowskiej władzy. Te fakty mogą, lecz nie muszą, mieć związek z pytaniem, czy Todt zginął na skutek wewnętrznego nazistowskiego spisku lub, być może, na rozkaz Göringa. Jak się przekonamy, Göring faktycznie odegrał istotną rolę w dramacie, jaki się roze grał bezpośrednio po opisanym wypadku.
W 1970 roku Speer poruszył kwestię ewentualnych zakulisowych machinacji, które mogły być przyczyną nagłego zgonu Todta:
Z początku wydawało się, że Hitler przyjął śmierć Todta ze stoickim spokojem, jak człowiek, który musi liczyć się z takimi wypadkami jako czymś nieuniknionym. Nie powołując się na żadne świadectwa, wyraził podejrzenie – w trakcie pierwszych kilku dni [po katastrofie] – że to jakaś brudna sprawka i że zamierza powierzyć jej zbadanie tajnym służbom. Jednak taki pogląd szybko ustąpił miejsca rozdrażnieniu i często bardzo nerwowym reakcjom, gdy poruszano ten temat w jego obecności. Wtedy Hitler mógł oświadczyć ostro: „Nie chcę więcej o tym słyszeć. Zabraniam dalszych dyskusji na ten temat”. Czasami dodawał jeszcze: „Wiecie, że ta strata nadal porusza mnie zbyt głęboko, abym chciał o niej rozmawiać”[6].
Jak można rozumieć ten fragment? Czy Hitler po prostu grał przed swoim otoczeniem i/lub wiedział więcej, niż wolał ujawnić? Jeżeli założymy, że SS – pod kierownictwem Reichsführera Himmlera – rywalizowało z agencjami Todta i być może dopuściło się morderstwa, wówczas „zbadanie tej sprawy przez tajne służby” przywodzi na myśl powierzenie kryminalnego dochodzenia samym sprawcom!
Takiej możliwości, że do wypadku doprowadziło SS, nie można zignorować, zwłaszcza że Reichsführer SS Himmler miał ochotę przejąć masowe organizacje Todta, o czym pisał dość szczegółowo Speer w swojej ostatniej książce pt. Infiltration. Jeśli chodzi o mechanizm samoniszczący na pokładzie Heinkla 111, to Schmidt stwierdził:
Nie jest wykluczone, według Speera, że pilot nieumyślnie pociągnął za tę dźwignię. W samolocie Todta – pozbawionym takiego mechanizmu – identyczny przełącznik pełnił zupełnie inną funkcję, ale w maszynie bojowej Sperrlego taka pomyłka mogła się okazać fatalna. (…) Mechanizm działał po trzech minutach [od chwili uruchomienia]. Pilotowi nie wystarczyło czasu na powrót na lotnisko i lądowanie przed wybuchem kilograma materiału wybuchowego. Powojenne śledztwa, w trakcie których próbowano odtworzyć przebieg tej katastrofy, używając samolotu z bombą zegarową na pokładzie, tylko stały się pożywką dla nowych plotek. Podejrzewano SS, a nawet samego Hitlera o próbę zabicia Todta[7].
Osobiście Schmidt uważał za mało prawdopodobne, by Hitler polecił zgładzić Todta. Mimo że ów czasem przeciwstawiał się Führerowi, był jednak utalentowanym człowiekiem, od wielu lat cenionym i poważanym przez Hitlera. „Plotki o odpowiedzialności SS za śmierć Todta przetrwały do dziś. Był to jeden z czołowych przywódców, który uważał, iż przedłużanie wojny mija się z celem, czym mógł się bardzo narazić SS. Być może wśród tej elitarnej formacji w czarnych mundurach znalazłby się ktoś, kto pociągał za sznurki w tym »zaaranżowanym« wypadku. Tak czy owak, śmierć Fritza Todta na zawsze pozostanie jedną z nierozwiązanych zagadek historii”[8].
[1] Schmidt M., Albert Speer: The End of a Myth.
[2] Tamże.
[3] Speer A., lnside the Third Reich: Memoirs.
[4] Speer A., lnside the Third Reich: Memoirs.
[5] Raport z wypadku (K 1 T.L. 11/42), przytoczony przez Speera w: Spandau: The Secret Diaries.
[6] Speer A., Inside the Third Reich: Memoirs.
[7] Schmidt M., Albert Speer: The End of a Myth.
[8] Schmidt M., Albert Speer: The End of a Myth.
Tekst jest fragmentem książki Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni, Wydawnictwa RM, rozdział 5, s.197-204.