Statuty Kazimierza Wielkiego – pomnik średniowiecznego prawa polskiego

 

Jak mówi prorok – umiłował pokój, prawdę i sprawiedliwość. Był bowiem najgorliwszym opiekunem i obrońcą dobrych i sprawiedliwych, najokrutniejszym zaś prześladowcą złych, łupieżców, gwałcicieli i oszczerców… Za jego czasów żaden szlachetnie urodzony nie ośmielał się zadawać gwałtu ubogiemu, lecz wszystko było wyrównywane na wadze sprawiedliwości – w ten sposób scharakteryzował Kazimierza, zwanego później Wielkim, pewien nieznany bliżej kronikarz z kręgu katedry krakowskiej[1]. W niniejszym artykule zostanie omówiona działalność prawodawcza ostatniego Piasta na polskim tronie, która doprowadziła do powstania zbioru praw, znanego powszechnie pod nazwą „statutów Kazimierza Wielkiego”. Autor zwróci uwagę na genezę statutów, ich postać redakcyjną oraz dalsze losy. Co więcej, wskazane zostaną również ciekawsze instytucje i reguły prawne, które znalazły odzwierciedlenie w kazimierzowskim zbiorze praw i które do dnia dzisiejszego funkcjonują w polskim systemie prawnym, choć niekiedy w zmienionej formie. Przyjrzyjmy się zatem bliżej statutom Kazimierza Wielkiego – największemu pomnikowi średniowiecznego prawa polskiego.

Pragnął zatem wprowadzić porządek w całym Królestwie przez jednakowe i sprawiedliwe prawa… – o genezie statutów kazimierzowskich

Szczegółowe wyjaśnienie genezy statutów Kazimierza Wielkiego jest zadaniem bardzo trudnym albo nawet wręcz niemożliwym. Nie wdając się w zawiłe spory dotyczące tej materii, należy podkreślić, że ostatni król z rodu Piastów u progu swych rządów musiał zmierzyć się z panującym w kraju chaosem prawnym. Taki stan rzeczy był spowodowany burzliwymi czasami Władysława Łokietka oraz długotrwałym rozbiciem dzielnicowym, które doprowadziło do powstania licznych odrębności lokalnych w prawie zwyczajowym poszczególnych ziem[2]. Prawodawstwo zajęło więc niejako naturalnie bardzo ważne miejsce w kazimierzowskim programie integracji i konsolidacji państwa, zjednoczonego pod berłem jednego władcy po blisko dwustu latach dzielnicowego rozdrobnienia[3].

O pochodzeniu statutów kazimierzowskich w sposób niezwykle obrazowy wypowiedział się najwybitniejszy bodaj dziejopis polskiego średniowiecza – Jan Długosz – twierdząc, że król polski Kazimierz chciał położyć kres godnym potępienia ciężkim nadużyciom, w postaci różnego rodzaju oszczerstw i krzywd, wskutek których całe Królestwo Polskie za wszystkich jego poprzedników, królów i książąt (…) cierpiało bardzo dotkliwy ucisk przy wymierzaniu sprawiedliwości i rozstrzyganiu sporów[4]. W przytoczonym fragmencie Długosz bardzo pesymistycznie odmalował stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce w czasach poprzedzających reformy Kazimierza Wielkiego[5].

W dalszej części swej wypowiedzi kronikarz nakreślił legendarny obraz króla-prawodawcy, który jakoby jednym dekretem, wydanym podczas sejmu walnego w Wiślicy w 1347 roku, rozwiązał wszystkie problemy prawne zjednoczonego Królestwa. Zgodnie z relacją Długosza na zjeździe tym, którego obradom przewodniczył sam król, z udziałem uczonych znawców prawa kanonicznego i rzymskiego, przygotowano i ogłoszono nowe polskie prawo ziemskie, jako prawo trwałe i niezmienne. Jednocześnie osobną ustawą nakazał stosowanie nowego prawa we wszystkich sądach Królestwa, dozwalając każdemu na odwoływanie się do nowego prawa pisanego. Jak pisał dalej Długosz, ogłoszono zaś te prawa i ustawy w tym samym czasie i roku, a wszyscy mieszkańcy Królestwa Polskiego przyjęli je z wielkim szacunkiem, uznaniem i posłuszeństwem[6].

Kazimierz Wielki, sejm w Wiślicy - grafika Franciszka Smuglewicza Zdj. Wikimedia Commons
Kazimierz Wielki, sejm w Wiślicy – grafika Franciszka Smuglewicza Zdj. Wikimedia Commons

Dzisiaj wiemy z całą pewnością, że Długoszowy przekaz stanowi przejaw legendy, która polegała na przypisaniu Kazimierzowi Wielkiemu roli kodyfikatora praw Królestwa, porównywalnego z antycznym Likurgiem czy Solonem[7]. Badania naukowe nad statutami Kazimierza Wielkiego prowadzą bowiem do zupełnie innych wniosków niż te, do których doszedł Jan Długosz – kodyfikacja prawa była mianowicie efektem wieloletniej działalności ustawodawczej króla. Ustawy regulujące różne dziedziny życia społecznego i państwowego uchwalano na różnych zjazdach i przy różnych okazjach.

Unifikacja prawa, do której usilnie dążył ostatni Piast na polskim tronie, okazała się zadaniem niezwykle wymagającym. Kazimierz musiał doskonale zdawać sobie z tego sprawę, skoro osobno skodyfikował prawo wielkopolskie, a osobno małopolskie[8]. Mówimy wszak o statutach (wielkopolskim – zwanym również, skądinąd raczej niesłusznie – piotrkowskim oraz małopolskim – inaczej wiślickim), a nie o jednej księdze praw, jak czyni to Długosz w swej relacji. Współcześni historycy prawa nie mają żadnych wątpliwości co do tego, że kazimierzowska kodyfikacja nie jest dziełem jednorodnym. Zgodni w tej kwestii są wybitni znawcy historii prawa sądowego, tacy jak Bogdan Lesiński, Władysław Rozwadowski[9] oraz Andrzej Dziadzio[10].

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*