Ta, co pierwsza uczy kochać – motyw matki w literaturze

Kobieta matka zatroskana o los niemowlęcia pozostawionego w chacie bez opieki, występuje w krótkiej nowelce Stefana Żeromskiego zatytułowanej, „Zmierzch”. Gibałowa pracuje wraz z mężem od świtu do nocy przy kopaniu torfu. Jest to walka o przetrwanie, o pokonanie biedy i głodu. Im robi się później, tym częściej Gibałową ogarnia strach o pozostawione w chacie maleństwo. Męża jednak także się boi, bo przecież już niejednokrotnie ją bił. Toteż, mimo zbliżającego się zmierzchu i wielkiej trwogi o ukochane niemowlę Gibałowa kopie nadal, by zarobić na suchy kawałek chleba. Tragiczne są losy Jadwigi Barykowej, matki Cezarego, głównego bohatera „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Wydana za mąż wbrew swej woli za Seweryna Barykę, podążyła wraz z nim z rodzinnych Siedlec do dalekiego i obcego jej Baku. Chociaż w kraju pozostał jej ukochany Szymon Gajowiec, Jadwiga okazała się dobrą żoną i wzorową matką. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, jej męża Seweryna wcielono do rosyjskiej armii, skąd zbiegł do legionów Piłsudskiego. Jadwiga pozostała sama w obcym kraju, z dorastającym i potrzebującym szczególnej miłości synem. Dotąd bardzo niesamodzielna i całkowicie zależna od męża, teraz robiła wszystko, aby swemu jedynakowi zapewnić podstawowe warunki egzystencji. Z narażeniem własnego życia wyprawiała się na wieś, aby za olbrzymie sumy zdobyć mąkę i nocą upiec chleb lub podpłomyk. Cezary początkowo nie zdawał sobie sprawy z poświęcenia matki, której siły wciąż malały. Pracowała przecież jako służąca, prała, sprzątała, gotowała. Posiwiała gwałtownie, zgarbiła się, a nawet wkrótce zaczęła się podpierać sękatym kijem. Wówczas dopiero Cezary zrozumiał celowość i sens jej wypraw za miasto, podczas których słaniając się na wątłych nogach, wlokła w worku, pod groźbą kary śmierci, dla niego zboże. Rozumiejąc miłość matki, z czułością okrywał ją nocą, uspokajał, wyręczał w domowych zajęciach. W okresie drugiej wojny światowej, ożywa w literaturze portret matki Polki, kobiety patriotki. Odnajdujemy go w wierszu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Elegia o chłopcu polskim”. Jest to monolog liryczny zrozpaczonej matki, skierowany do poległego na wojnie syna, który będąc u progu swego życia, został pozbawiony pięknych snów i marzeń, osaczony przez wrogów, musiał stać się uczestnikiem tragicznych wojennych wydarzeń:
…haftowali ci syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze…

293Równie tragiczna jest sytuacja tytułowej bohaterki wiersza Tadeusza Różewicza „Matka powieszonych”. Poeta, nawiązując do wydarzeń wojennych, przedstawia rozpaczającą, obłąkaną po stracie synów matkę. Poeta stosuje sugestywne metafory, pisząc o matce, która „siwą głowę niesie w rękach, jak ciężką bryłę”, porównując ją do „pomylonej syreny”, która „wyje do obrzękłego księżyca”. Najbardziej jednak trapi poetę obojętność ludzi, głuchych na cierpienie nieszczęśliwej kobiety, która „ociera się o szorstką skórę tłumu”. Ludzie są obojętni na jej tragiczny los, w którym splotła się nić miłości ze sznurem beznadziejności i płaczu.
Podobny motyw znajduje się w wierszu Czesława Miłosza zatytułowanym „Ballada”. Utwór ten, został poświęcony poległemu w czasie powstania warszawskiego polskiemu poecie Tadeuszowi Gajcemu. Jednocześnie jest on wyrazem poetyckiego hołdu, złożonego matce Polce, rozpaczającej po stracie jedynego syna, pielęgnującej pieczołowicie jego grób. Dla cierpiącej matki czas zatrzymał się w miejscu, chociaż inni powrócili już do normalnego życia. Myśli nieszczęśliwej kobiety, są pełne goryczy, która wyrosła na gruncie miłości do własnego dziecka. Tragizm śmierci młodego bohatera potęguje stwierdzenie, że już nigdy nie usłyszy on huku lodów w rzece wiosną, nie zobaczy rozkwitającego w ciemnym lesie zawilca, nie poczuje on odurzającego zapachu czeremchy. Tragiczny jest ów bezsens śmierci w zestawieniu z odwieczną urodą przyrody, w której także zawarta jest szczypta miłości.

Mówią, synku, że wstydzić się trzeba, Że niedobrej broniłeś ty sprawy,
A ja nie wiem, niechaj Bóg to osądzi, Kiedy z tobą rozmawiać nie mogę”.

Sylwetkę cierpiącej matki, kreuje też Leon Kruczkowski w dramacie pod tytułem „Niemcy”. Jest nią Norweżka pani Soerensen, która w okupowanej przez hitlerowskie Niemcy ojczyźnie, przychodzi błagać Williego Sonnenbrucha o łaskę dla jej więzionego i torturowanego syna. Zalękniona i zrozpaczona, gotowa jest za bezcen oddać drogocenny naszyjnik, rodzinny klejnot, nie wiedząc, że brutalny gestapowiec perfidnie drwi z jej macierzyńskich uczuć, obiecując uwolnić więźnia, który jak się okazało już dawno nie żył. Postępowanie Willego jest tym bardziej nieludzkie, że naszyjnik wyłudził on od nieszczęśliwej kobiety dla swojej matki, którą rzekomo bardzo kochał. Czuł on miłość do matki, ale zlekceważył i pogardził miłością innej kobiety, kierowanej do jej dziecka. Miłość jest pięknym uczuciem, ale jak mawiał polski filozof przedwojenny August Koma, tylko wybrani ją czują i rozumieją.

Ewa Michałowska – Walkiewicz

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*