Ta śmieszna i straszna PRL

Ta śmieszna i straszna PRL |Recenzja

Grażyna Bąkiewicz, Ta śmieszna i straszna PRL

PRL w tej wersji nie jest ani pomnikiem, ani szkolnym rozdziałem do odklepania, tylko żywą, absurdalno-szarą rzeczywistością oglądaną oczami dwunastolatki, która wpada w nią jak w krzywe zwierciadło. Ta śmieszna i straszna PRL korzysta z humoru, fantastyki i świetnego tempa, żeby odsłonić świat parad, zakazów, kolejek i codziennych kombinacji. W efekcie dostajemy opowieść, która nie tylko bawi, ale też bardzo konkretnie porządkuje to, co o epoce naprawdę warto wiedzieć.

Ta śmieszna i straszna PRL działa jak wehikuł, który nie sili się na rekonstrukcję epoki dla dorosłych odbiorców, tylko zagarnia dziecięcą wyobraźnię i uderza w sedno: pokazać system nie przez wykresy i daty, lecz przez codzienność, absurdy i reguły, które definiowały życie zwykłych ludzi. Punkt wyjścia jest prosty, a jednocześnie nośny – dwunastoletnia Mela wraz z klasą przenosi się w lata 50., by ustalić przyczyny braku papieru toaletowego. Ten dowcipny motyw staje się drogą do opowieści o świecie, gdzie brak jest normą, nadzór – stylem rządzenia, a propaganda – tłem każdej ulicznej sceny.

Autorka, Grażyna Bąkiewicz, od lat prowadzi serię „Ale historia…”, i robi to językiem, który nie unika młodzieżowej energii, nie drży przed komizmem, ale też nie rozmywa realiów. Styl jest klarowny, rytmiczny, przystępny, oparty na krótkich sekwencjach fabularnych połączonych z komiksowymi wstawkami.

To sprawia, że narracja nie traci tempa, a pojęcia, które dla nastolatków bywają abstrakcyjne – „czyn społeczny”, „gruźliczanka”, „wrogowie ludu”, „nowomowa”, „cenzura” – stają się czytelnymi elementami codziennego krajobrazu. Bąkiewicz nie unika humoru, ale nie ucieka też od mroku PRL-u. Balans między jednym a drugim jest świadomy, wyważony i osadzony w faktach możliwych do weryfikacji w badaniach nad historią społeczną tego okresu.

Fabuła prowadzi czytelnika przez kilka równoległych warstw. Pierwsza to perspektywa Meli, której współczesność została poprowadzona w stronę lekkiej fantastyki – latające pojazdy, szkolne ławki-teleporty i efekty błyskacza tworzą kontrast wobec szarości PRL-u. Ten zabieg nie jest ozdobnikiem, tylko narzędziem porównawczym: futurystyczna normalność zderza się z niedostatkiem, reglamentacją i państwowymi nakazami.

Druga warstwa to kronika codzienności lat 50., zgodna z ustaleniami historiografii społecznej – życie w kolejkach, kontrola obyczajowa, nadużywanie kategorii „wroga ludu”, walka ze stonką jako rytuał państwowej mobilizacji, obowiązkowość świąt i parad. Trzecia to efekt edukacyjny wynikający z humorystycznych ilustracji i skrótowego podsumowania ostatniej dekady PRL-u na końcu książki. To dobry ruch, bo czytelnik wychodzi z lektury z uporządkowaną mapą zjawisk, a nie tylko z samą anegdotą.

Oś teoretyczna książki opiera się na tezie o podwójnej naturze PRL-u: system budujący zarówno absurd, jak i strukturę życia zbiorowego; wywołujący poczucie śmieszności, a jednocześnie grozy. To ujęcie koresponduje z dominującymi interpretacjami w badaniach, w których PRL coraz częściej analizuje się nie tylko jako opresyjne państwo, lecz także jako codzienny świat pełen nieformalnych praktyk, humoru, obchodzenia zakazów i tworzenia własnych mikrostrategii przetrwania. Książka odpowiada temu kierunkowi – nie brnie w uproszczenia, nie romantyzuje epoki, ale też nie maluje jej wyłącznie w barwach represji.

Mocne strony są wyraźne: tempo, humor, pomysł na narrację, przystępne objaśnianie pojęć, odwołania do realnych zjawisk historycznych, zrozumiała chronologia i świetnie funkcjonujący kontrast między współczesnością Meli a PRL-em. Ilustracje i komiksowe kadry pracują jak szybkie, trafne przypisy wizualne, które młody odbiorca przyswaja intuicyjnie. Książka nie udaje szerokiej syntezy – i bardzo dobrze. Ma swój zakres, skupiony głównie na doświadczeniach społecznych i obyczajowych.

Dla odbiorcy z podstawową lub średnią wiedzą o PRL treść będzie atrakcyjna i klarowna, ale ktoś bardziej zaawansowany faktycznie nie znajdzie tu nowych ustaleń. Narracja Meli bywa przerysowana, co można odebrać jako irytujące – to zależy od tolerancji na konwencję młodzieżową. Można też wskazać brak pełnego podziału na rozdziały, który utrudnia wyraźne ramowanie tematów.

Całość tworzy zwartą, czytelną opowieść, która wpisuje się w współczesną praktykę popularyzowania historii poprzez fabułę. To literatura edukacyjna, która nie zaniża poprzeczki, a jednocześnie nie udaje monografii. Zrealizowana z wyczuciem, z humorem i z oparciem w tym, co o PRL wiemy z badań: o systemie absurdów, o praktykach codzienności, o przymusie świętowania, o kulturze niedoboru i o nieoczywistych formach oporu. Właśnie w tym zestawieniu „śmieszne–straszne” tkwi siła tej części serii.


Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.