Tajemnica zaginionego batalionu

Batalion wzięty do niewoli?

"Zaginiony batalion" - jedno z ostatnich zdjęć
“Zaginiony batalion” – jedno z ostatnich zdjęć

Myślę, że trzeba nam teraz powiedzieć sobie o kilku bardzo ważnych dla dalszej opowieści sprawach. A więc, po pierwsze. – Podczas pierwszej wojny światowej Turcja przystąpiła do wojny po stronie Niemiec. Po drugie. – Anglicy zaatakowali Dardanele, licząc na szybkie pokonanie niezbyt silnej armii tureckiej, zajęcie Konstantynopola i uzyskanie połączenia z armią rosyjską. Niemcy, widząc jakie zamiary mają Anglicy, a nie mogąc sobie pozwolić na wysłanie do Turcji wojsk niemieckich, posłali do Turcji swoich najlepszych oficerów, którzy na zasadzie porozumienia obu rządów przejęli dowodzenie nad armią turecką. Choć dość byle jaka, teraz wyśmienicie dowodzona, armia turecka spektakularnie pobiła Brytyjczyków w tak zwanej bitwie pod Gallipoli. Po trzecie. – Po tym, jak Brytyjczycy zostali pobici, zepchnięci na brzeg morza i zmuszeni do ewakuacji swych wojsk, Anglicy już nie kontrolowali terenu wzgórz, gdzie rozegrała się bitwa. Pojawili się tu dopiero po przegranej przez Turcję wojnie, w roku 1919, jako Komisja Cmentarzy Wojskowych. Dlatego Anglicy przez okres kilku lat nie mogli dowiedzieć się niczego o losie żołnierzy piątego batalionu. Z meldunków, dochodzących do angielskiego dowództwa w początkowej fazie bitwy, było wiadomo, że Batalion trafił fatalnie. Dostał się pod ogień tureckiej artylerii, zewsząd rażony był ogniem snajperów tureckich, ukrytych w gałęziach drzew lasu, przez który szedł angielski atak. Snajperami okazywały się często 16-letnie tureckie dziewczyny. Chmary tureckiej piechoty otoczyły Anglików, którzy już nie atakowali, a tylko próbowali się obronić. Po zakończeniu wojny, rząd brytyjski zaczął domagać się od Turcji zwolnienia z niewoli żołnierzy piątego batalionu (Brytyjczycy byli przekonani, że w trakcie bitwy Batalion został okrążony i wzięty do niewoli), na co Turcy przysięgali, że nie tylko nie trzymają Batalionu w niewoli, ale nawet nigdy nie mieli kontaktu z tym Batalionem.

Dziwny raport

Gdy do takich informacji dojdzie jeszcze raport Nowozelandczyków, porwanie Batalionu przez UFO zacznie się wydawać coraz bardziej prawdopodobne, a niektórzy będą wręcz mówili, że udowodnione. Koniecznie chciałem dostać kopię raportu nowozelandzkich saperów, ale spotkało mnie niemałe zaskoczenie. Raport, jeśli tak można nazwać ten dokument, wcale nie znajduje się w archiwach brytyjskich, a już na pewno nie w archiwach armii brytyjskiej! Powstał nie w czasie I wojny światowej, lub tuż po niej, ale w kwietniu 1965 roku, w Nowej Zelandii, w pięćdziesiątą rocznicę rozpoczęcia operacji pod Gallipoli. Były saper nowozelandzkiego korpusu ekspedycyjnego, Frederick Reichardt, wraz z dwoma jeszcze kolegami, zażądał wtedy sporządzenia pisemnego oświadczenia na temat zaginięcia piątego batalionu pułku Norfolk. On i jego towarzysze byli bowiem świadkami, jak w czasie bitwy o wzgórza nad zatoką Suvla, UFO porwało żołnierzy piątego batalionu. Oświadczenie takie zostało sporządzone i to jest właśnie ów raport w sprawie zaginięcia idących do szturmu żołnierzy. Czy można wierzyć takiemu oświadczeniu? Po pięćdziesięciu latach? Dopiero teraz naoczni świadkowie zdecydowali się mówić? Czemu dopiero teraz?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*