U źródeł narodzin Polskiego Państwa Podziemnego (1939 rok)

Polska we wrześniu 1939 r. została opuszczona przez sojuszników musiała ulec agresji III Rzeszy i ZSRR. Jednak wierni złożonej przysiędze żołnierze, dla których dobro Rzeczpospolitej stanowiło wartość najwyższą, postanowili kontynuować opór w konspiracji. 27 września powstała organizacja wojskowo-polityczna dająca podwaliny pod Polskie Państwo Podziemne, którego budowę na gruzach II Rzeczypospolitej rozpoczęła grupa oficerów pod wodzą gen. broni Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza.

Wojna 1939 r.

Mimo pewnych napięć w stosunkach polsko-niemieckich do których dochodziło od II połowy 1938 r., niewiele wskazywało na ogrom klęski jakiej, doświadczyła II Rzeczpospolita w wyniku splotu wydarzeń pamiętnego września. Polska opuszczona przez sojuszników kilka tygodni stawiała czoła przytłaczającej przewadze III Rzeszy. W połowie września sytuacja strategiczna Polski przedstawiała się niezbyt dobrze. Wehrmacht zajął większą część kraju, jednak nadal istniało ok. 25 niemal w pełni sprawnych dywizji WP, które posiadały uzbrojenie na ok. 2 tygodnie walki. Planowano utworzenie reduty obronnej na kresach południowo-wschodnich tzw. przedmościa rumuńskiego. Niestety wobec wtargnięcia 17 września Armii Czerwonej w granice II RP dalszy zorganizowany opór stawał się bezprzedmiotowy. Mimo to przez kilkanaście dni broniły się jeszcze liczne punkty oporu m.in. Warszawa, Hel czy Modlin. Za koniec kampanii polskiej 1939 r. należy uznać bitwę pod Kockiem stoczoną w dniach 2–5 października.

Orzeł AK (1942-1945)

Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej znalazła się nasza Ojczyzna tamtej jesieni, niemal pięciotygodniowy opór należy uznać za duży sukces. Tym bardziej, że przewaga technologiczna, położenie strategiczne, jak i ukształtowanie granic przemawiały na korzyść najeźdźców, zarówno tych z zachodu jak również ze wschodu. Mimo tak druzgocącej klęski walka dalej trwała. Zmieniła się forma ale cel pozostał ten sam – wolna i niepodległa Rzeczpospolita.

Gen. bryg. Michał Tokarzewski-Karaszewicz (twórca i dowódca SZP)

Geneza Służby Zwycięstwu Polski. Legalizm organizacji

Gdy formalizowano kapitulację Warszawy, kule i pociski dopiero co przestały świstać nad głowami mieszkańców stolicy, grupa oficerów pod przewodnictwem doświadczonego żołnierza oraz weterana I wojny światowej gen. bryg. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza tworzyła zręby walki podziemnej. Dostał on pełnomocnictwo od gen. dyw. Juliusza Rómmla dowódcy Armii „Warszawa”, do utworzenia podziemnej armii, w rozkazie następującej treści: „Dane mi przez Naczelnego Wodza w porozumieniu z Rządem pełnomocnictwo dowodzenia w wojnie z najazdem na całym obszarze Państwa przekazuję gen. bryg. Michałowi Tadeuszowi Tokarzewskiemu-Karaszewiczowi z zadaniem prowadzenia dalszej walki o utrzymanie niepodległości i całości granic. Juliusz Rómmel gen. Dyw. [1].

Gen. dyw. Juliusz Rómmel (dowódca Armii „Warszawa” w 1939 r.)

Gen. Tokarzewski-Karaszewicz przebywał w Warszawie od 21 września. Prezydent Starzyński skierował go do gen. Rómmla, gdzie został mianowany zastępcą. Polecono mu reprezentować gen. Rómmla w Radzie Obrony Warszawy. W trzeciej dekadzie września sytuacja w mieście stawała się dramatyczna – kapitulacja była tylko kwestią czasu. W tych okolicznościach gen. Tokarzewski-Karaszewicz postanowił kontynuować walkę w konspiracji. Udał się z tą propozycją do gen. Rómmla, który w ogólnej formie zaakceptował jego plany, jednak ze względu na przybycie z Rumunii kuriera od Naczelnego Wodza Wojska Polskiego marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza postanowił odroczyć ostateczną decyzję do 27 września. Wspomnianym emisariuszem okazał się mjr Edmund Galinat, który przed wybuchem wojny zajmował się w Sztabie Głównym WP dywersją pozafrontową – specjalną komórką odpowiedzialną za działania na swoich terenach zajętych tymczasowo przez wroga, a więc jego doświadczenie mogło się przydać w planowanych działaniach.

Marsz. Edward Śmigły-Rydz (Naczelny Wódz Wojska Polskiego w 1939 r.)

Przybycie ów wysłannika skomplikowało nieco sytuację. Przywiózł do Warszawy szereg informacji dotyczących ogólnego położenia w Rumunii, zamiaru przejścia rządu, prezydenta oraz naczelnego wodza do Francji, a także zalecenie do przerwania walki jawnej i przejścia do walki podziemnej. Mało tego to jego marsz. Śmigły-Rydz mianował na dowódcę tej nowej organizacji. Jednak ten rozkaz wydany został w dniu 16 września. Po wkroczeniu na teren II RP Armii Czerwonej sytuacja uległa diametralnej zmianie. Również rozkaz wydany dzień wcześniej w nowej sytuacji zmienił częściowo treść, która według relacji III zastępcy Szefa Sztabu płk. Józefa Wiatra brzmiała teraz: […] Poleci pan […] do Warszawy i zawiezie ustny rozkaz przystąpienia natychmiast do utworzenia organizacji czegoś w rodzaju dawnej P.O.W. Należy się oprzeć w tej pracy przede wszystkim na oficerach, żołnierzach i młodzieży. Organizacja ma mieć charakter wojskowy jak dawna P.O.W.  Ma być tajna, członkowie zaprzysiężeni. Zebrać jak najwięcej broni i zabezpieczyć ją tak, by była w razie potrzeby do dyspozycji[2]. Na dowódcę wyznaczył marsz. Śmigły-Rydz najwyższego stopniem oficera legionowego, do którego miał się zgłosić mjr Galinat z prośbą o objęcie dowództwa nad organizacją.

Jak widzimy, omawiane dwa rozkazy stoją z sobą w pewnej sprzeczności głównie ze względu na osobę, która miałaby dowodzić przyszłą organizacją konspiracyjną. Z ich treści można ponadto wywnioskować, że przy pierwszym rozkazie marszałkowi chodziło głównie o zaktywizowanie dywersji pozafrontowej. Wobec zmienionej sytuacji strategicznej wytworzonej wkroczeniem Sowietów należało rozpocząć pracę konspiracyjną na dłuższą falę przy udziale nie tylko młodzieży, ale również oficerów i żołnierzy. Mjr Galinat dopuścił się wiec nadużycia pokazując gen. Rómmlowi pełnomocnictwo do objęcia dowództwa organizacją podziemną wystawione na siebie w dniu 16 września. Według rozkazu z dnia następnego miał być on jedynie pomocnikiem przyszłego dowódcy tajnej organizacji wojskowej. Ewidentnie więc sprzeciwił się takim zachowaniem woli NW. Nieaktualność wcześniejszego rozkazu można motywować tym, że według kanonów wojskowości każdy poprzedni rozkaz jest automatycznie anulowany przez wydany bezpośrednio po nim, a stojący z nim w sprzeczności.

Gen. Juliusz Rómmel jako doświadczony żołnierz postąpił właśnie w ten sposób i odmówił oddania zwierzchnictwa nad armią podziemną w ręce mjr. Galinata. Przychylił się natomiast do wcześniejszej prośby gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza przekazując mu dowództwo wojskowe na obszarze całego kraju. Naturalnie wobec okupacyjnej sytuacji był to stan raczej umowny, jednak dawał legitymację to rozwijania roboty organizacyjnej.

Prezydent Stefan Starzyński, po internowaniu w Rumunii naczelnych władz administracji państwowej, będąc komisarycznym prezydentem Warszawy oraz cywilnym komisarzem przy dowódcy Armii „Warszawa”, w pewnym sensie reprezentował swą osobą internowany rząd. Znajdując się w tak ekstremalnej sytuacji, mając przed oczyma widmo okupacji mógł przelać swoje uprawnienia na osobę trzecią, którą w tym przypadku był gen. Tokarzewski-Karaszewicz.

Gen. broni Władysław Sikorski (Premier i Naczelny Wódz Rządu Emigracyjnego)

Możemy więc stwierdzić, że do czasu powołania w Paryżu rządu gen. Władysława Sikorskiego, czyli do 30 września, przez ten krótki czas w rękach gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza spoczywała zarówno władza cywilna, jak i wojskowa. Natomiast do czasu powołania premiera na stanowisko naczelnego wodza, co nastąpiło 7 listopada 1939 r., był on de facto zwierzchnikiem Sił Zbrojnych „na obszarze całego państwa”.

Pierwsze działania

Mając już potrzebne pełnomocnictwa gen. Tokarzewski-Karaszewicz zabrał się energicznie do pracy. Już 27 września zwołał odprawę z ochotnikami, których udało się zebrać jego adiutantowi, kpt. Emilowi Kumorowi.

Płk. Antonii Sanojca (Szef Oddziału I Organizacyjnego w SZP-ZWZ)

Generał dokonał podziału funkcji, przedstawił plan pracy na pierwszy miesiąc, a także zlecił dobranie  pseudonimów. Dowódca wybrał dla siebie dwa: „Torwid” oraz „Doktor”. W przyszłym Dowództwie Głównym sprawy personalne i organizacyjne objął mjr Antoni Sanojca ps. „Marian”, „Knapik”, mjr Franciszek Niepokólczycki ps. „Teodor” wyznaczony został na szefa dywersji oraz do spraw technicznych, mjr Tadeusz Kruk-Strzelecki „Dyrektor” został szefem propagandy i informacji, Janinie Karasiównie „Bronce” ps. „Bronka” polecono zorganizowanie łączności wewnętrznej. Legalizacją żołnierzy podziemia miał zajmować się kpt. Emil Kumor „Mil”.

Franciszek Niepokólczycki (Szef służb saperskich oraz organizator walki czynnej)

Działalność poszczególnych członków gremium kierowniczego miała opierać się na ich współpracownikach, którzy z kolei mieli pozwolenie na przyjmowanie w szeregi kolejnych członków. W ten sposób zyskiwano podwójnie. Po pierwsze sieć konspiracyjna się rozwijała, a po drugie zachowano zasady konspiracji ponieważ kolejni członkowie znali jedynie swojego bezpośredniego przełożonego.

„Torwid” sam opracował statut organizacji jeszcze przed wkroczeniem Niemców do Warszawy, pracując jedynie przy blasku świec w bunkrach pod budynkami P.K.O. Oczywiście mówimy tutaj o zrębach statutu. Jego końcową wersję dopracował w pierwszych dniach października po konsultacjach z członkami organizacji oraz z przedstawicielami stronnictw politycznych. Głównym celem Służby Zwycięstwu Polski było podjęcie zdecydowanej i nieustępliwej walki z najeźdźcą na każdym polu i wszelkimi dostępnymi środkami, a także stworzenie powiązanych ze sobą ośrodków tymczasowej władzy w kraju. Twórcy SZP wzywali do udziału w organizacji wszystkich obywateli polskich, bez względu na przekonania i orientację polityczną. Nakazywali także podporządkowanie się dowódcy głównemu, który z rozkazu naczelnego wodza będzie sprawował władzę w kraju z jego ramienia do czasu powrotu prawowitych władz wojskowych. Po zajęciu stolicy przez Niemców, co nastąpiło 30 września, praca przeszła dosłownie do podziemia, ponieważ do tego momentu oficerowie mogli pozwolić sobie na sporą dozę swobody.

Na spotkaniu zorganizowanym w pierwszej dekadzie października ustalono kluczową kwestię, że organizacja przyjmuje zasadę legalizacji co znaczyło, że podporządkuje się każdemu legalnemu rządowi oraz naczelnemu wodzowi wyznaczonym przez prezydenta na obczyźnie. Przyjęto nazwę Służba Zwycięstwu Polski oraz tekst przysięgi dla nowych członków. W ciągu tych kilku dni „Doktor” zdążył napisać także meldunek do naczelnego wodza, który przedstawił wszystkim obecnym podczas wyżej opisanego spotkania. Ów meldunek przysporzył wielu kłopotów gen. „Torwidowi” o czym będzie mowa w dalszej części tekstu. W kolejnych tygodniach Dowódca Główny SZP wybrał się w podróż po kraju podczas której dokonał inspekcji, ocenił stan organizacyjny a także zaprzysiągł komendantów okręgowych, prowadził również rozmowy z przedstawicielami partii politycznych mających wejść w skład rad politycznych działających na każdym szczeblu organizacyjnym.

Koncepcja pracy w kraju stworzona przez emigracyjny rząd gen. Sikorskiego

Organizacja rozwijała się prężnie, jednak plan działań, który wymyślił gen. Tokarzewski-Karaszewicz nie uzyskał poparcia wśród polskich elit politycznych oraz wojskowych na emigracji, którym przewodził gen. dyw. Władysław Sikorski. W czasie trwania kampanii polskiej 1939 r. oraz po jej zakończeniu środowisko to znalazło się na terenie Francji. Rząd gen. Sikorskiego został zaprzysiężony 1 października w Paryżu.

Gen. broni Kazimierz Sosnkowski (Komendant Główny ZWZ)

Chcąc skoordynować pracę rządu emigracyjnego z działaniami podziemnymi przy jednoczesnym kontrolowaniu działalności w kraju powołano, 8 listopada 1939 r. Komitet Ministrów dla Spraw w Kraju, pod przewodnictwem gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego, który pełnił także funkcję Komendanta Głównego Związku Walki Zbrojnej – organizacji powołanej 13 listopada 1939 r. Komenda Główna ZWZ w początkowej fazie (do czerwca 1940 r.)  miała swoją siedzibę w Paryżu.

W ten sposób dokonano podziału funkcji – KMSK miał zajmować się sprawami politycznymi i cywilnymi dotyczącymi kraju, natomiast ZWZ kwestiami stricte wojskowymi. Taki podział funkcji stał w sprzeczności z  koncepcją gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza, którego organizacja Służby Zwycięstwu Polski miała wojskowo-polityczną formę.

Brak zaufania do gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza

Naczelny Wódz gen. Sikorski wraz ze swoim otoczeniem był przekonany, że organizacją „Torwida” kieruje klika byłych przedstawicieli władz sanacyjnych oraz, że sam założyciel jest mocno niepewny pod względem lojalności w stosunku do Rządu RP we Francji i prezydenta Władysława Raczkiewicza. Jak postaram się wykazać motywy, jakimi kierowały się władze na obczyźnie, były nacechowane obsesyjną wręcz obawą przed odrestaurowaniem rządów przedwrześniowych.

Jednym z powodów braku zaufania do gen. Tokarzewskiego było to, że wysłany w październiku przez niego pierwszy meldunek adresowany do Naczelnego Wodza dotarł do marsz. Śmigłego-Rydza, a nie gen. Sikorskiego. „Torwid” wspomniał po latach: „Gdy w Tocku koło Czkałowa w Rosji meldowałem się u gen. Sikorskiego w zimie 1941 r. Generał powiedział mi, że fakt ten jako dowód mojej nielojalności wobec niego […] stał się powodem decyzji, iż pierwszy kurier rządu do Polski – Konarski – miał zakaz nawiązania ze mną łączności – no i że zdecydowano przenieść mnie z Warszawy”[3]. Biorąc pod uwagę sytuację w jakiej przyszło działać pod okupacją, a także ekstremalnie trudne warunki pozyskiwania informacji, jest niemal pewne, że meldunek raczej przez pomyłkę trafił do internowanego marz. Śmigłego-Rydza zamiast na ręce gen. Sikorskiego, który dodajmy w tym czasie był „jedynie” dowódcą oddziałów polskich we Francji. Według mnie, dopiero gdyby po zmianie na stanowisku naczelnego wodza „Torwid”, wiedząc o tym, nadal wysyłałby meldunki do internowanego Marszałka jako zwierzchnika WP można by go wprost i jednoznacznie posądzić o próby odrestaurowania rządów pomajowych oraz wspieranie byłych władz sanacyjnych.

Pierwszy kurier z Francji przybył do Polski już 29 października 1939 r. Był nim oficer wywiadu rtm. Feliks Jerzy Szymański „Konarski”. Dostał on jednak zakaz kontaktowania się z SZP. Jego głównym zadaniem było m.in. zbieranie informacji na temat organizacji „Torwida”. Kontaktował się jedynie ze zdecydowanymi przeciwnikami przedwojennego rządu przez co gdy powrócił do Paryża w miesiąc później przywiózł bardzo złe opinie na temat gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza i jego organizacji.

Ta relacja oraz wcześniejsza sprawa meldunku przesłanego do marsz. Śmigłego spowodowały utwierdzenie notabli emigracyjnych w przekonaniu, że „Torwid” reprezentuje interesy byłego obozu rządzącego. Skutkiem tych postaw było odsunięcie go od kierownictwa sprawami konspiracyjnymi nad całością kraju i wysłanie do Lwowa, aby objął Komendę Obszaru nr 3. Działanie takie niektórzy mogliby odczytać jako chęć pozbycia się dowódcy SZP rękami sowieckich okupantów, ponieważ przed wybuchem wojny, w latach 1936–1938, gen. Tokarzewski stał na czele Dowództwa Okręgu Korpusu nr VI z siedzibą we Lwowie. Był więc doskonale na tym terenie znany i mógł bez trudu zostać rozpoznany, a następnie wydany władzom sowieckim. Moim zdaniem prawdopodobieństwo, że premier oraz Naczelny Wódz gen. Sikorski wraz z grupą swoich zwolenników, kierował się motywami wyżej przedstawionymi jako sposobem pozbycia się przeciwnika politycznego, wydaje się prawdopodobne.

Meldunek, który 12 grudnia 1939 r., podczas kolacji, przekazał wszystkim obecnym kurier ppłk Tadeusz Rudnicki, nie wpłynął na zmianę decyzji o odsunięciu gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza. Według jego relacji dowódca SZP składał deklaracje lojalności wobec nowych emigracyjnych władz. Na tym samym spotkaniu omawiano również przeniesienie „Torwida” z Warszawy. Podobne wyrazy wsparcia wyrażali także inni przybyli z kraju kurierzy.

Pierwszy kandydaturze „Torwida” miał sprzeciwić się Komendant Główny ZWZ. Być może było to spowodowane obawą przed utratą stanowiska, jako że zarówno on jak i gen. Tokarzewski-Karaszewicz byli legionistami. Obrona czy nawet zachowanie neutralności w oczach emigracyjnych polityków mogłoby postawić gen. Sosnkowskiego w jednym rzędzie z „Doktorem”. Kolejne meldunki wysłane w dniach 8 oraz ok. 14 grudnia 1939 r. adresowane już do Szefa Rządu Gen. Władysława Sikorskiego i zapewniające pełną lojalność oraz chęć podporządkowania się władzom w Angers, również nie odniosły skutku.

Dowódcę Głównego SZP wyznaczono Komendantem Obszaru nr 3 z siedzibą we Lwowie. Gen. Tokarzewski-Karaszewicz był jednak żołnierzem z krwi i kości, dla którego rozkaz wydany przez legalne władze państwowe był nadrzędny nad własnymi ambicjami. Zgłosił jedynie zastrzeżenia co do czasu przenosin, który miał wynosić 3 dni.

W tym okresie powszechnie sądzono, że wojna nie potrwa dłużej niż do wiosny 1940 r., a w takiej sytuacji Komendant o silnej pozycji w kraju mógł być w oczach polityków oraz oficerów przebywających we Francji zbyt poważnym konkurentem do przejęcia władzy w wyzwolonej Polsce.

Zmiany w organizacji podziemia. Początek Związku Walki Zbrojnej.

Pod koniec grudnia 1939 r. kurier „Konarski” przywiózł do Warszawy „Instrukcję dla Obywatela Rakonia”, wyznaczającą płk Stefana Roweckiego na Komendanta Obszaru Nr 1 (Warszawskiego) ZWZ, który miał regulować sprawy całej okupacji niemieckiej. Aby zrozumieć intencje polityków emigracyjnych należy przyjrzeć się jej bliżej.

Stefan Rowecki (Komendant Obszaru nr 1 ZWZ/ od lata 1940 r. KG ZWZ)

Według wyżej wymienionej instrukcji ZWZ miał być jedyną i jednolitą kadrową (co oznaczało nie więcej niż 500 członków na jeden z sześciu obszarów, a więc ok. 3 tys. na cały teren okupowanej Rzeczpospolitej) organizacją wojskową na kraj, stanowiącą część składową Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej i miał być podległy przez komendanta głównego naczelnemu wodzowi. Organizacja konspiracyjna z chwilą wkroczenia wojsk regularnych ulegałaby rozwiązaniu, a jej członkowie mieliby wstąpić do armii regularnej. Formy jej działalności zostały określone następująco:

  1. stosowanie represji względem osób, podtrzymujących z okupantami stosunki towarzyskie, organizacyjne i polityczne,
  2. prowadzenie w okresie trwania okupacji akcji bojowo-dywersyjnej na terenie kraju – czasie, charakterze i rozmiarach tej akcji decydują na wniosek komendanta głównego – premier i naczelny wódz,
  3. szkolenie wojskowe kadr oddziałów wojskowych, gromadzenie środków walki zbrojnej, przygotowanie powstania zbrojnego na tyłach armii okupacyjnych, które miało by nastąpić z chwilą wkroczenia regularnych wojsk do Kraju.

ZWZ miał być organizacją ponadpartyjną i ponadstanową, skupiającą w swoich szeregach wszystkich prawych Polaków. Członkiem mógł być każdy Polak i każda Polka, w wieku co najmniej 17 lat, nieposzlakowanej opinii, po akceptacji regulaminu oraz złożeniu przysięgi, która brzmiała następująco: „W obliczu Boga Wszechmogącego – i Najświętszej Marii Panny, Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak męki i zbawienia – i przysięgam, że będę wiernie i nieugięcie stał na straży honoru Polski, a o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć będę ze wszystkich sił moich, aż do ofiary mego życia. Wszelkim rozkazom władz Związku będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało”[4]. Po złożeniu przysięgi przyjmujący nowego członka odpowiadał: „Przyjmuję cię w szeregi żołnierzy Wolności. Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku o odrodzenie Ojczyzny. Zwycięstwo będzie twoją nagrodą. Zdrada karana śmiercią”[5].

W strukturze terenowej najmniejszą komórką organizacyjną była sekcja składająca się z 5 żołnierzy, na której czele stał sekcyjny.  Od 2 do 5 sekcji tworzyło pluton. W podziale na obwody i okręgi wykorzystano przedwojenną strukturę administracyjną. Najwyższą jednostką terytorialną miał być obszar. Przewidziano 6 równorzędnych obszarów (4 dla okupacji niemieckiej oraz 2 dla sowieckiej).

Tak zaplanowany podział kraju był wielce niekorzystny, ponieważ komunikacja z Komendą Główną przez każdego komendanta obszaru z osobna przysparzałaby wielu problemów. Faktem jest, że o wiele prościej byłoby wysyłać jeden wspólny raport z wszystkich obszarów danej okupacji. Moim zdaniem pierwotny plan struktury konspiracyjnej w kraju był podyktowany obawą emigracji przed zbytnim wzmocnieniem czynników przebywających pod okupacją i możliwością uchwycenia przez nich władzy w wyzwolonym kraju. Ten zamysł w zderzeniu z rzeczywistością okazał się wielce chybiony. W związku z tym konieczne stało się ustalenie w kraju silnego ośrodka decyzyjnego, a w konsekwencji przeniesienia pod okupacje Komendy Głównej. Proces ten rozpoczął się już w styczniu 1940 r. trwał do czerwca tego roku.

Do tego wniosku szybko doszli decydenci we Francji postanawiając, że za całość spraw okupacyjnych (przez krótki czas miało to być jedynie okupacja niemiecka) będzie odpowiadał Komendant Obszaru nr 1 płk Stefan Rowecki. To pierwsze, w historii Polskiej Konspiracji Niepodległościowej okresu II wojny światowej, scalenie organizacyjne zajęło kilka miesięcy. W wyniku klęski Francji oraz konieczności ewakuacji rządu emigracyjnego do Wielkiej Brytanii w lecie 1940 r. przeniesiono Komendę Główną Związku Walki Zbrojnej do okupowanego kraju.

ZWZ przejął całe już uformowane Dowództwo Główne Służby Zwycięstwu Polski. Dokonano jedynie nieznacznych korekt personalnych. Przemianowanie sieci terenowej dokonywało się jeszcze dłużej, bo do później wiosny 1940 r. zrezygnowano z łączonej władzy wojskowo-politycznej na rzecz organizacji czysto wojskowej. Czynnik polityczny miał stanowić jedynie element dodatkowy. Należy podkreślić, że bez pracy wykonanej przez gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza wraz z jego sztabem, podczas pierwszych miesięcy okupacji, nie udałoby się wytworzyć tak szybko i sprawnie struktur ZWZ, które później dały podstawy do rozwoju Podziemnej Armii.

Liwoch Sebastian

Bibliografia:

Źródła drukowane i wspomnienia:

Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945, t. I: wrzesień 1939 – czerwiec 1941,  Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1990.

Karaszewicz-Tokarzewski Michał, U podstaw tworzenia Armii Krajowej, b.m.w., 1991.

Karasiówna Joanna, Pierwsze półrocze Armii Podziemnej, „Niepodległość” 1948, t. I.

Wiatr Józef, Decyzja naczelnego wodza przejścia granicy rumuńskiej dnia 17 września 1939 roku, „Bellona” 1961, z. I–II.

Literatura selektywna:

Bargiełowski D., Po trzykroć pierwszy. Michał Tokarzewski-Karaszewicz. Generał broni, teozof, kapłan Kościoła liberalnokatolickiego, t.II, Warszawa 2001.

Bartelski L., AK. Podziemna Armia, t. I: Podziemna armia 27.IX.1939 – 30.VI.1943, Warszawa 1990.

Liwoch S., Geneza Związku Walki Zbrojnej, „Studencki Biuletyn Historyczny” 2012, nr 3.

Ney-Krwawicz M., Biuro Generała Sosnkowskiego. Komenda Główna Związku Walki Zbrojnej we Francji listopad 1939–czerwiec 1940, Warszawa 1996.

Ney-Krwawicz M., Komenda Główna Armii Krajowej 1939–1945, Warszawa 1990.

Szarota T., Stefan Rowecki „Grot”, Warszawa 1985.


Przypisy:

[1] M. Karaszewicz-Tokarzewski, U podstaw tworzenia Armii Krajowej, b.m.w., 1991, s. 10.

[2] J. Wiatr, Decyzja naczelnego wodza przejścia granicy rumuńskiej dnia 17 września 1939 roku, „Bellona” 1961, z. I–II.

[3] M. Karaszewicz-Tokarzewski, op. cit., s. 19.

[4] L. Bartelski, AK. Podziemna Armia, t. I: Podziemna armia 27.IX.1939 – 30.VI.1943, Warszawa 1990, s. 67

[5] Ibiem.

One Comment

  1. michał

    Wstęp do tego artykułu jest obrzydliwy i powtarza sowiecką propagandę. Proszę nie przepisywać wszystkiego jak leci z książek które zostały wydane w PRL lub zaraz po jego upadku.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*