Steve Crawshaw, Ukarać bezkarnych. Zbrodnie wojenne i walka o sprawiedliwość
Świat od dziesięcioleci udaje, że potrafi karać zbrodnie, a jednak ciągle patrzy na nowe masakry z bezradnością. W tym rozdźwięku między prawem a sumieniem książka Ukarać bezkarnych rozlicza nie tylko dyktatorów, ale też globalną obojętność. To reporterska opowieść o tym, jak cienka jest granica między sprawiedliwością a jej pozorem.
Steve Crawshaw, brytyjski dziennikarz, wieloletni działacz Human Rights Watch i Amnesty International, stworzył książkę, która stanowi jedno z najpełniejszych współczesnych świadectw walki o prawo, moralność i odpowiedzialność za zbrodnie wojenne. Ukarać bezkarnych. Zbrodnie wojenne i walka o sprawiedliwość to monumentalny reportaż historyczno-polityczny, w którym osobiste doświadczenia autora splatają się z analizą przemian, jakie dokonały się w światowym systemie sprawiedliwości międzynarodowej w ciągu ostatniego półwiecza.
Crawshaw – uczestnik i obserwator przełomów XX i XXI wieku – od wczesnych lat 80. dokumentował zbrodnie, przewroty i próby pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Książka jest więc nie tylko relacją z sal sądowych Hagi, ale także z miejsc, w których sprawiedliwość dopiero próbuje się przebić przez ruiny: od Jugosławii i Rwandy po Syrię, Ukrainę i Strefę Gazy.
Temat i koncepcja książki
Autor stawia pytanie fundamentalne: czy możliwe jest ukaranie potężnych? Przez dekady wydawało się to niemożliwe. Po procesach norymberskich świat pogrążył się w nowej fali obojętności – dyktatorzy, generałowie, przywódcy polityczni popełniali zbrodnie, mając pewność, że nigdy nie staną przed sądem. Crawshaw pokazuje, jak to przekonanie zaczęło pękać – od powołania trybunałów w sprawie Jugosławii i Rwandy, przez aresztowanie Pinocheta w Londynie, po utworzenie Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK).
Na kartach książki pojawiają się setki nazwisk – sędziów, prokuratorów, obrońców, dziennikarzy i aktywistów, którzy krok po kroku zmieniali sens pojęcia „bezkarność”. Ale „Ukarać bezkarnych” to nie akademicka analiza prawa międzynarodowego. To książka o ludziach – o ofiarach, świadkach i tych, którzy próbowali ocalić prawdę w świecie zbudowanym na kłamstwie.
Struktura i narracja
Crawshaw buduje opowieść w sposób reporterski, ale o wyraźnie epickiej skali. Każdy rozdział to osobny wątek – czasem historia jednej osoby, czasem analiza całego konfliktu. Autor zaczyna od współczesności – wojny w Ukrainie i masakry w Buczy, gdzie w 2023 roku odwiedza miejsca, w których rosyjscy żołnierze zamordowali setki cywilów. To punkt wyjścia do refleksji nad tym, jak świat reaguje na zbrodnie, gdy rozgrywają się na jego oczach.
Od Buczy prowadzi nas w głąb historii: do Norymbergi, Genewy, Belgradu i Kigali, śledząc, jak zmieniały się definicje ludobójstwa i odpowiedzialności. Jednym z głównych bohaterów książki staje się Rafał Lemkin, polski prawnik, który stworzył pojęcie „ludobójstwo” – dla Crawshawa to symbol tego, że nawet jednostka może odmienić globalne myślenie o prawie i etyce.
Książka rozwija się w kierunku szerokiej panoramy: z jednej strony opisuje narodziny nowoczesnego prawa humanitarnego od czasów Henry’ego Dunanta i pierwszych konwencji genewskich, z drugiej – analizuje mechanizmy polityczne, które blokują egzekwowanie sprawiedliwości.
Główne wątki
Crawshaw z reporterską precyzją przygląda się kolejnym próbom rozliczania sprawców zbrodni. Zaczyna od Trybunału dla byłej Jugosławii, który stał się pierwszym prawdziwym testem dla międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości po II wojnie światowej. Opisuje kulisy aresztowania Slobodana Miloševicia, procesy Radovana Karadžicia i Ratka Mladića, a także to, jak Haga – przez lata synonim bezsilności – zyskała wreszcie realną moc i symboliczne znaczenie.
Z Bałkanów autor przenosi się do Afryki, do Rwandy, gdzie w połowie lat 90. doszło do jednego z najbardziej przerażających ludobójstw XX wieku. Przywołuje dramat świadków i sędziów, którzy musieli zmierzyć się z ogromem zbrodni, oraz opisuje wyjątkowy eksperyment sądów gacaca – lokalnych trybunałów, które miały pomóc w odbudowie zniszczonej wspólnoty.
Następnie kieruje uwagę ku Ameryce Łacińskiej, od Chile po Argentynę, gdzie ofiary wojskowych dyktatur lat 70. po dziesięcioleciach milczenia zaczęły odzyskiwać głos. W tym fragmencie autor pokazuje, jak determinacja rodzin „zaginionych” i praca obrońców praw człowieka doprowadziły do symbolicznych procesów, które po latach przywróciły wiarę w sprawiedliwość.
W kolejnych rozdziałach Crawshaw opisuje Bliski Wschód – Irak, Syrię i pojawienie się Państwa Islamskiego – wskazując, że zbrodnie tych rejonów ujawniają nowe formy barbarzyństwa, ale też obnażają niekonsekwencję Zachodu, który często reaguje z opóźnieniem lub wybiórczo. W podobnym tonie analizuje sytuację po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Pisze o nakazie aresztowania Władimira Putina wydanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny, o dokumentowaniu zbrodni w czasie trwającej wojny i o determinacji ukraińskich prokuratorów, którzy wbrew chaosowi starają się zebrać dowody dla przyszłych procesów.
Autor sięga również po najnowsze wydarzenia z lat 2023–2024, przyglądając się wojnie Izraela z Hamasem. Nie ocenia, ale stawia pytania – o moralny paradoks demokracji, które potrafią osądzać innych, lecz same muszą mierzyć się z oskarżeniami o zbrodnie wojenne.
W całej tej szerokiej panoramie Crawshaw nie unika tematów najtrudniejszych. Z odwagą pisze o podwójnych standardach Zachodu, o politycznej zależności sądów międzynarodowych i o cynizmie rządów, które z łatwością potępiają cudze zbrodnie, jednocześnie usprawiedliwiając własne. Dzięki temu Ukarać bezkarnych staje się nie tylko książką o przeszłości, lecz także lustrem współczesnej polityki – odbiciem świata, który wciąż nie potrafi być uczciwy wobec samego siebie.
Autor nie unika najtrudniejszych pytań: o podwójne standardy Zachodu, o polityczną zależność sądów, o cynizm rządów, które potrafią potępiać zbrodnie innych, jednocześnie usprawiedliwiając własne.
Wartość historyczna i analityczna
Crawshaw nie pisze manifestu – pisze świadectwo. Jego książka łączy rolę historyka, reportera i świadka epoki. W przeciwieństwie do akademickich opracowań o trybunałach międzynarodowych, Ukarać bezkarnych ma puls życia. Autor był obecny tam, gdzie historia się działo: na Majdanie w 1989 roku, w Sarajewie podczas oblężenia, w Kijowie po inwazji Rosji, w Hadze, gdy zapadały pierwsze przełomowe wyroki.
Dzięki temu potrafi uchwycić skalę emocji, które towarzyszą walce o sprawiedliwość: od triumfu po aresztowaniu Miloševicia po gorycz, gdy świat ignoruje kolejne masakry. Każdy fragment oparty jest na relacjach świadków, materiałach źródłowych i doświadczeniu autora – człowieka, który całe życie spędził, patrząc w oczy bezkarności.
Język Crawshawa jest klarowny, ale nie publicystyczny. Autor pisze jak ktoś, kto rozumie, że opis faktów to za mało – trzeba jeszcze uchwycić sens. Każde zdanie jest precyzyjne, rytmiczne, nasycone empatią, lecz pozbawione patosu. W opisach zbrodni zachowuje reporterską powściągliwość, dzięki czemu emocje wynikają z faktów, nie z komentarzy.
Często stosuje kontrast: piękno natury zderza z grozą wojny. Gdy opisuje Buczę, mówi o „rozświetlonej słońcem łące” i „śpiewie kukułki wśród drzew”, które milczą o tym, że w ich cieniu rozstrzeliwano ludzi. Takich obrazów jest wiele – i to one budują siłę tej książki.
Ukarać bezkarnych – podsumowanie
To książka o moralnej architekturze współczesnego świata. Crawshaw przypomina, że historia nie jest skończona – wciąż toczy się bój o to, czy prawo będzie służyło wszystkim, czy tylko silnym.
Książka jest też przestrogą: bezkarność jest zaraźliwa, a każde odpuszczenie zbrodni otwiera drogę do następnej. Autor nie ukrywa, że droga do sprawiedliwości jest długa i nierówna, ale pokazuje, że to jedyna droga, która prowadzi do cywilizacji.
To także osobista refleksja nad wiarą w sens działania. Crawshaw – jak Lemkin – wierzy, że nawet jedno słowo, jeden akt odwagi, może zmienić bieg historii.
Steve Crawshaw stworzył dzieło, które można postawić obok Zła bez granic Philipa Sandsa czy Drogi do Hagi Marka Drumbl’a – książek, które nie tylko dokumentują, ale redefiniują nasze myślenie o sprawiedliwości. Ukarać bezkarnych to nie tylko historia sądów, wyroków i paragrafów. To historia ludzi, którzy – wbrew wszystkiemu – postanowili, że nikt nie jest zbyt potężny, by stanąć przed sądem.
To książka ważna, dojrzała i potrzebna – zwłaszcza dziś, gdy wojna znów wróciła do Europy, a słowo „sprawiedliwość” stało się aktem odwagi.
Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.