Wielkie zarazy ludzkości ꘡ Recenzja

M. Rosolak, Wielkie zarazy ludzkości, jak choroby i epidemie wpływały na dzieje cywilizacji

Fakt, iż zdrowie publiczne wpływa na rozwój cywilizacji nie pozostawia najmniejszej wątpliwości. Zazwyczaj pogorszenie stanu zdrowia w sporej grupie ludzi, wywołuje zahamowanie tego procesu, a epidemia może czasowo nawet go zatrzymać. Dziś często bywa odwrotnie i epidemie stają się swoistym motorem postępu. O tym wszystkim opowiada Maciej Rosolak w swej najnowszej pozycji.

Temat trzeba przyznać bardzo chwytliwy, szczególnie w dobie covidowej pandemii i pełzającego lockdownu. I chyba tylko na tym chwilowym trendzie autor, a niestety może i wydawnictwo bardzo chcieli zarobić, ponieważ pomiędzy okładkami „Wielkich zaraz ludzkości”, światło dzienne ujrzała tragicznie wręcz niedopracowana, do bólu schematyczna i po prostu kiepska narracja. Bo poza ciekawą tematyką i skądinąd słusznymi wnioskami końcowymi, jakie nasuwają wszystkie epidemie  (największą zarazą na tej planecie jest człowiek) publikacja nie ma czytelnikowi prawie nic do zaproponowania.

Zacznijmy od tego co rzuca się w oczy na sam początek. Pierwsze wrażenie z kontaktu wzrokowego z pozycją jest dla niej nad wyraz korzystne. Jednak wystarczy zajrzeć już na tylną okładkę, by po umieszczonej tam treści stracić zainteresowanie dalszą lekturą. Przepraszam Pana Rosolaka, przepraszam wyd. Fronda, ale niestety mnie to po prostu odepchnęło.

Jedna, jako w miarę doświadczony już recenzent, który od lat walczy z książkowymi stereotypami postanowiłem podejść do niej jeszcze raz i zagłębić się w lekturę. Bez znieczulenia! Brnąć przez kolejne strony, choćby nie wiem, jak źle było po drodze. I niestety tak było. A lektura w moim przypadku przypominała raczej próby brnięcia w coraz większy chaos i – no nie będę się bał tego powiedzieć – bagno słowne. Bo niestety takie skojarzenie podczas czytania nasunęło mi się nie raz.

Książka z pewnością była pisana w sporym pośpiechu, co niestety widać po błędach merytorycznych, których dopuścił się autor, a których o zgrozo nie wyłapała redakcja. Przykład? Proszę bardzo: wspomniany już Covid – 19. Covid z tego zwrotu to nie nazwa wirusa, a nazwa choroby zakażnej, z którą dziś boryka się świat, wywoływanej przez wirus SarS CoV-2. Wbrew wyznawcom teorii spiskowych to nie jest jakaś wiedza tajemna. Można to znaleźć nawet w Wikipedi. Stąd ten błąd tak bardzo razi. Niestety nie jest jedyny. Błędy historyczne też się zdarzają.
Ale błędy można wybaczyć, bo każdemu się zdarzają. Ale w moich oczach pozycję zdyskredytowało coś innego. Rosolak pisząc o obecnej pandemii wciąga do narracji politykę. Wchodzi tym samym w buty tych, którzy pandemią bawią się dla celów gry politycznej. Dla mnie zabieg niedopuszczalny. Co gorsza prezentuję jedynie narrację jednej z opcji, co nie działa na korzyść książki, która miałaby szansę dotrzeć do każdego.

Źle jest nawet z czysto pisarskiego punktu widzenia. Narracja jest nieuporządkowana, chaotyczna, do bólu przekrojowa i usiana błędami. I nawet duża ilość cytatów, często z dobrych publikacji nie mogła już ”Wielkich zaraz…” uratować. Choć i tak nie wiem po co są, skoro w pozycji nie uświadczy ani jednego przypisu.

Reasumując: „Wielkie zarazy ludzkości” powinny być oceniane, jako książka popularnonaukowa. Niestety ani popularyzatorskiej, ani naukowej wartości tu nie dostrzegłem. Publikacja jest po prostu zła i dlatego serdecznie odradzam jej lekturę, a zakup jeszcze bardziej. Są wartościowsze pozycje w tej cenie

Wydawnictwo: Fronda

Ocena recenzenta: 1/6

Dawid Siuta  

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*