Mateusz Mazzini, Włochy prawdziwe. Podróż śladami mafii, migracji i kryzysów
Czasem miłość do miejsca trzeba skonfrontować z jego prawdą – surową, niewygodną, ale potrzebną. W takim tonie książka Włochy prawdziwe wchodzi w intymny dialog z włoską rzeczywistością, w której za pizzą i freskami kryją się mafijne powiązania, społeczne nierówności i migracyjne dramaty. To podróż, która nie oszczędza złudzeń, ale nie odbiera piękna – tylko pokazuje je w pełniejszym świetle.
Włochy prawdziwe Mateusza Mazziniego to bezkompromisowy reportaż, który zdziera turystyczną maskę z Il Bel Paese. Mafia, migracja, kryzysy – Italia, jakiej nie pokazuje Instagram.
O autorze i Wydawnictwie
Mateusz Mazzini to latynoamerykanista, socjolog i reporter. Jest stałym współpracownikiem takich tytułów jak Gazeta Wyborcza, Polityka oraz Przegląd. Ukończył studia na University of Oxford i pełnił rolę badacza wizytującego w University College London. W 2020 roku został nominowany do prestiżowej nagrody Grand Press za reportaż prasowy. Jego prace koncentrują się na krajach Ameryki Łacińskiej, Globalnego Południa oraz Europy Zachodniej. Publikował m.in. w Washington Post, Foreign Affairs, Foreign Policy i El Pais. Ponadto jest wykładowcą w Collegium Civitas.
W 2022 roku Wydawnictwo Otwarte stworzył markę wydawniczą Szczeliny, której misją jest publikacja książek pomagających zrozumieć złożoność współczesnego świata, analizujące lokalne, jak i globalne zjawiska społeczne, kulturowe i polityczne. W 2023 roku nakładem w ramach imprintu Szczeliny ukazał się jego reportaż o Chile pt. Koniec tęczy. Chile po Pinochecie. 9 kwietnia br. premierę miała jego najnowsza książka Włochy prawdziwe. Podróż śladami mafii, migracji i kryzysów.
O książce Włochy prawdziwe
Podróż rozpoczynamy na Sycylii. Pierwszy rozdział prowadzi nas przez meandry problemu migracyjnego… Depopulacji wyspy, bezrobocia i pożarów. No i mafii. Kontynent zwiedzamy, zaczynając od Kampanii, czyli Neapol, Castel Volturno i Czarny Topór. Toskania i Florencja to przede wszystkim historia walki z wyniszczającym miasto najmem krótkoterminowym. Jedno zdanie z tego rozdziału wyryło mi się w świadomości, zdanie, przez które wręcz nie mogę przejść do porządku dziennego: (…) Florencja (…) prostytuuje się za tani pieniądz od zglobalizowanego turysty. Byłam gotowa na wiele, ale nie na taki brutalizm. W tym wypadku określenie terapia szokowa to trochę za mało.
Przedostatni rozdział traktuje o Apulii, pokazując smutny obraz miejsca, który prawdopodobnie prześpi możliwość własnego rozwoju. Jak ją opisała jedna z bohaterek, jest to miejsce, gdzie szanse same się tracą. Potem trafiamy do Lombardii w ręce chińskiej mafii. Mamy też krótką biografię Berlusconiego, a właściwie krótką historię włoskiego maczyzmu (drogie Panie, bardzo ważny fragment). Podróż kończymy w Sorrento.
Mafia, kryzys i migracja nie jedno mają oblicze, a autor prowadzi nas pewnie przez zawiłości wszystkich trzech wątków. Książkę, czyta się płynnie, szybko i przyjemnie (no, chyba że po przeczytaniu, któregoś z rozdziałów zaczną targać tobą emocje, obrazisz się na nią i odstawisz na kilka dni).
Odczucia, jakie pojawiły się w trakcie czytania tej książki to, jakby ktoś wylał wiadro ekskrementów na moją osobistą mozaikę Włoch — tę, którą z pietyzmem budowałam przez dziesięć lat wakacyjnych wyjazdów i pandemiczny rok 2020 spędzony tam w akademiku. Moja wizja Włoch nigdy nie była wyłącznie pastelowa — wiedziałam, że to kraj pełen kontrastów. Jako osoba, która doświadczyła absurdów funkcjonowania państwowej instytucji, jaką jest Uniwersytet w Mediolanie, mam świadomość tej mniej urokliwej, „brzydkiej” strony Il Bel Paese.
Mimo zapewnień ze strony bohaterów książki, że indywidualny turysta nie jest niczemu winien, tylko władze, lektura wywołała bolesne poczucie winy — jakby samo wielbienie Włoch za ich historię, architekturę, sztukę, jedzenie było czymś niemoralnym. Jakbym, wybierając ten kraj na wakacyjny cel, wyrządzała mu krzywdę (dlatego musiałam ją na kilka dni odłożyć).
Jakkolwiek świadoma jestem ich systemowych problemów, a wręcz absurdów — których sama doświadczyłam — to jednak nie potrafię wyrzec się tej miłości do miejsca, które ukształtowało moje wspomnienia i część tożsamości. Tym samym chyba, częściowo wpisuję się w wyrażoną przez Mazziniego nadzieję, że udało mu się przełamać włoskie poczucie wyjątkowości, jednocześnie nie umniejszając pięknu ani nie odbierając Italii przymiotów, które jej się należą.
Nie żałuję przeczytania tej książki, zimy prysznic jest dobry dla zdrowia. Moja ocena mówi sama za siebie. Pocieszenie dla mnie stanowi ten oto cytat:
To nie grzech zachwycać się pięknem. Byleby pamiętać, że nie ma piękna bez brzydoty.
Włochy prawdziwe to dla każdego italofila pozycja obowiązkowa, bo pamiętać należy, że każdy medal ma dwie strony. Tej brzydkiej nikt nie lubi ani pokazywać, ani oglądać, ale trzeba mieć świadomość jej istnienia i przyjrzeć jej się, żeby zyskać pełny ogląd sytuacji, a w tym wypadku — kraju.
Szczeliny | Wydawnictwo Otwarte
Ocena recenzenta: 6/6
Gabriela Żok
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Otwarte. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.