Wachmistrz. Dogrywka

Nie można ciągle żyć przeszłością, łatwo powiedzieć. Czasem jednak jej demony są silniejsze niż zdrowy rozsądek. Dopóki nie zamkną się za nami te szczególne drzwi, nie jesteśmy w stanie zrobić kroku naprzód. To czy się od niej uwolnimy, zależy tylko i wyłącznie od nas. Gustaw Kukulka nosi w sobie ogromny ciężar, po śmierci siostry. Wie, że zdjąć go z barków i serca może jedynie zemsta. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że tym razem to on stanie się ofiarą brutalnej rozgrywki pomiędzy nim a tym, co kiedyś robił.

Mroczna strona Wybrzeża

Mogłoby się wydawać, że poprzedni tom zakończył całą historię, a winnych dosięgnęła sprawiedliwość. Jak to zwykle bywa, niezupełnie, co dało asumpt Autorowi, do stworzenia kolejnej części. Utrzymano ją w identycznym klimacie, co poprzedniczkę. Dzięki temu Czytelnik nie czuje się zagubiony, a wręcz przeciwnie, świetnie odnajduje się w zaproponowanym świecie przedstawionym. Wachmistrz Kukulka i radca Abell wciąż pracują w Kripo, a pracy im nie brakuje. Jedną z przyczyn stał się wielki kryzys gospodarczy roku 1929 i kolejnych, a co za tym idzie pauperyzacji społeczeństwa z jednej strony, a z drugiej jego coraz silniejszego zradykalizowania. Biedni znienawidzili bogatych, a ci, którzy nadal posiadali fortuny, tych maluczkich, traktują z góry i z pogardą, a w ten sposób koło się zamyka. Dlatego na samym początku liczne włamania, do domu gdańskich patrycjuszy, przez grupę tzw. niewidzialnych, wszyscy łączą z chęcią wyrównania społecznych rachunków.

Wszystko zmienia się, kiedy ginie znakomity i arcybogaty miejski dentysta. Na pozór modus operandi sprawców nie uległo zmianie, a na miejscu zbrodni znaleziono wyrwaną z Biblii kartkę z cytatem, o tyle, sama śmierć była już zagadkowa. Do tej pory obrabowanych jedynie krępowano i zastraszano. Tym, co wzbudziło wątpliwości obu śledczych, włamań dokonywano w samym centrum miasta, a więc w dzielnicach dobrze pilnowanych. Takie bezbłędne działanie włamywaczy, nie mogło być dziełem przypadku, a przynajmniej nie tyle razy z rzędu. Dlatego policjanci postanowili przyjrzeć się sprawie głębiej, a przeczucie ich nie myliło. Seria kradzieży była tylko przykrywką, do procederu handlu żywym towarem, w który było zaangażowanych wielu ludzi z wysokich sfer – Senatu i Komisariatu Ligi Narodów.

Jak do tego doszło?

 Komisarz Kukulka to specyficzny człowiek, podoficer i śledczy, ale trudno odmówić mu skuteczności i sprawczości. Jeśli dołożymy do tego spryt, intelekt i  analityczny umysł jego przełożonego, otrzymamy idealną parę kryminalnych detektywów. Oboje jednak nie widzą, jak długie macki mają ci, którzy stoją za tym, co się w Wolnym Mieście dzieje. Okazuje się, że tu wcale nie chodzi o włamania i bogate fanty, ale o Gustawa. Policjant domyśla się, że ściga go przeszłość, ale dochodzi do tego wniosku o sekundę za późno, a za pomyłki trzeba płacić. Gustl trafia do więzienia, a w nim odbywają karę ci, których sam tam wsadził. Policjant musi więc walczyć o życie i nie pozwolić zrobić z siebie worka treningowego. Jedynym, który w niego wierzy, ufa mu mimo wszystko i wie, że to wszystko ukartowana rozgrywka, jest nikt inny jak Christian Abell. Wszyscy inni już go skreślili, bo tak im było wygodnie.

Druga runda

Czytając Dogrywkę, poza oczywistą fascynacją fabułą, próbowałem sobie wizualizować, jak obaj panowie mogliby wyglądać, i to zarówno wówczas, jak i współcześnie. Przyznam, że było to bardzo intrygujące zajęcie. Żeby było jeszcze ciekawiej, dokładnie tego dnia, kiedy Wachmistrz dotarł do mnie pocztą, wróciłem z krótkiego pobytu u przyjaciół, właśnie w Gdańsku. Cóż, w życiu podobno nie ma przypadków. Dzięki temu, ale nade wszystko, poprzez umiejętnie napisaną powieść, o licznych wątkach oraz zwrotach akcji, czas z nią spędzony upłynął jak błyskawica, aż zrobiło mi się nieco smutno, że to już. Czasem warto przeczytać powieść, o dużym ładunku emocjonalnym, aby myśleć o niej jeszcze długo i zastanowić się, jak ja podszedłbym do takiej sprawy i czy dostrzegłbym te same symptomy, a także zależności, pamiętając, że zmieniły się czasy i metody prowadzenia tego typu spraw.

Czytając drugą część przygód wachmistrza Kukulki, mam przekonanie, że jest ona dużo bardziej osobista niż poprzednia. Czytelnik lepiej poznaje osobowość śledczego, ale też powody, dla których jest taki, jaki jest. Wciąż szuka miłości, spokoju i cierpliwości. Wie, że ma wady i stara się z nimi walczyć. Pomaga mu w tym Marlena, którą naprawdę kocha. Ona również wiele ryzykuje, decydując się na związek z człowiekiem z przeszłością. Mimo że Gustaw w latach młodości nie zrobił nic złego, ci, którzy starają się uprzykrzyć mu życie, są innego zdania. Wydaje im się, że wiele mogą, ale są w błędzie. Może, gdyby nie wzajemne zaufanie szefa i podwładnego, ich plan mógłby się powieść, ale na szczęście, kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.

Równi i równiejsi

Autor, Krzysztof Bochus, doskonale oddał atmosferę tamtego ponurego okresu, kiedy wszystko stanęło na głowie, a koło losu kręciło się w zawrotnym tempie. Świetnie oddaje to krótki wątek bezdomnego nauczyciela łaciny. Podobną rolę odgrywa pastor gdańskiej parafii ewangelickiej, który w przestępcach nie widzi tych, którzy czynią zło, ale kogoś w rodzaju ówczesnych Janosików. Trudno odmówić mu racji, ale nie tędy droga. Nie można też nie zauważyć dwóch innych spraw, które w książce są bardzo wyraźnie widoczne. Mam tu na myśli wzmagający się antysemityzm oraz na razie pełzającą niechęć do Polski i Polaków, zwłaszcza wśród wyższych sfer i miejskich elit. Wszystko to jest zgodne z prawdą historyczną i pokazuje, jak dzięki małym krokom oraz propagandzie osiągnąć to, co się zamierza. Chociaż ani razu nie pada imię czy nazwisko Hitlera, konotacje wyraźnie zmierzają w jednym kierunku. Przy całej poważnej tematyce, w fabule nie brakuje elementów humorystycznych, jak choćby zakup przez Gustawa płaszcza w damskim kroju i szybka analiza, co można z nim zrobić, jego zamiłowanie do salcesonu, a nawet chlipanie zupy.

Teoria i praktyka

Oba przeczytane przeze mnie tomy przygód wachmistrza Kukulki i radcy Abella, stoją na naprawdę wysokim poziomie. Nie mogę mieć do nich żadnego zarzutu natury konstrukcyjnej, językowej, czy stylistycznej. Nawet długie i złożone z poszczególnych numerów rozdziały nie wpływają na  negatywny odbiór powieści. Wbrew trudnym tematom, jakie porusza Dogrywka, jest ona  lekturą przyjemną, zrozumiałą i przystępną. Stosowany w niej język, nawet z naturalnie wplatanymi germanizmami, powoduje, że już po chwili pochłaniamy książkę, z prędkością karabinu maszynowego. Sam musiałem robić sobie przerwy w takich miejscach, gdzie kończy się pewien wątek, aby nieco zwolnić. Trzeba podkreślić, że zarówno Gustaw, jak i Christian, wiedzą, że w ich pracy liczy się przede wszystkim skuteczność i zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa. Nie czynią nic dla osobistych zaszczytów, czy pochwał. Dziś takiego idealizmu prawie się już nie spotyka.

Odnosząc się jednak do całości, mam wrażenie, że książka w gruncie rzeczy jest niezwykle poważna, a nawet smutna. Opowiada o samotności, zabijanej całkowitym poświęceniu pracy, bez której przeszłość przejęłaby nad wszystkim kontrolę, a sam Kukulka, jak i Abell siłą rzeczy, musieliby być jej posłuszni. Oboje wiedzą, jak wiele już stracili, dlatego nie mogą, a przede wszystkim nie chcą popełnić kolejnych błędów. Na tyle, na ile potrafią, chcą zmienić swoje życie, a w tym sensie konsekwencje sprawy gangu włamywaczy jest dla nich wybawieniem. Na jej podstawie świetnie widać, komu zależy na sprawiedliwości, a kto ma do niej ambiwalentne podejście. Tyle tylko, że Abell i Kukulka nie potrafią udawać.


DOMINIK MAJCZAK

Wydawnictwo Skarpa Warszawska

Comments are closed.