Po II wojnie światowej Polska „została przesunięta ze Wschodu na Zachód” tzn. straciła na rzecz Związku Sowieckiego tereny położone na wschód od rzeki Bug, w zamian uzyskując ziemie położone na wschód od rzek Odra i Nysa Łużycka, należące dotychczas do Niemiec. Nie były to ziemie dla nas obce, gdyż należały do naszego państwa od jego powstania do XIV wieku…
Marek Koprowski ukazuje nam wszystkie meandry przejęcia przez nasz kraj Dolnego Śląska, który przez prawie 600 lat (1348-1945) był poza granicami Polski i należał najpierw do Czech, potem do Prus, a po 1871 roku do zjednoczonych Niemiec. Był to region na którym polskość nigdy całkowicie nie zaginęła…
Badacz trudnych losów poszczególnych regionów Polski w czasie II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu.
Marek A. Koprowski jest pisarzem, dziennikarzem, reporterem. Będąc wysłannikiem kilku pism, odbył ponad sto dwadzieścia podróży, w trakcie których odwiedził wszystkie kraje na obszarze postsowieckim. Dzięki tym wyprawom, napisał kilkanaście książek i olbrzymią ilość artykułów. Za swoją serię książek pod tytułem „Wołyń” otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku.”
Otrzymał także nagrodę „Polcul- Jerzy Boniecki Foundation” za swoją działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie. W 2021 roku jego książka „Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA” wygrała plebiscyt zorganizowany przez redakcje Histmag.org i Granice.pl.
Wśród jego dotychczas wydanych pozycji warto wymienić: „Skrwawione Polesie” (2025), „Bandera. Terrorysta, morderca i fanatyk” (2024), „Armia Krajowa na Wołyniu, czyli zdrady nie było” (2024), „Kaci Wołynia. Najkrwawsi ludobójcy Polaków” (2024), „Prusy Wschodnie w ogniu. Od nazizmu do komuny” (2023), „Krwawy dar Stalina. Powrót Pomorza Zachodniego do Polski” (2024), „Twierdza zroszona krwią. Polski Głogów w rękach Niemców i Sowietów” (2025) oraz „Wierzę, że nie zginie. Mniejszość Polska na Zaolziu 1870-2015” oraz „Żołnierze Wyklęci. Przecież to dziecko bandyty” (2014).
Polacy zawsze byli na Dolnym Śląsku
Jego najnowsza publikacja „Krwawo zdobyty dom. Powrót Dolnego Śląska do Polski” poświęcona jest odzyskaniu przez Polskę Dolnego Śląska i zasiedleniu go przez Polaków przesiedlonych z Kresów Wschodnich w latach 1945-1947. Monografia oparta jest na licznych na relacjach, wspomnieniach i dokumentach, a także na literaturze przedmiotu, dotyczącej zagadnień z tym związanych. Dzieli się na 12 rozdziałów, liczy 493 strony.
Autor podaje we wstępie, że książka skupia się przede wszystkim na Wrocławiu, Oleśnicy, Trzebnicy, Legnicy, Bolesławcu, Zgorzelcu i Jeleniej Górze, ponieważ rozległość tematu nie pozwala omówienie całości zagadnienia. Dodaje jednak, że jeśli czytelnicy będą dalej zainteresowani tą tematyką, z pewnością powstaną kolejne opracowania jej dotyczące.
Wbrew pojawiającym się w niemieckiej historiografii tezom jakoby Śląsk od zarania dziejów był zamieszkany przez plemiona germańskie, Koprowski ukazuje te ziemie jako konsekwentnie polskie. W skład państwa polskiego weszły one najpóźniej w latach 989-992 i pozostały w jego składzie do 1348 roku, kiedy to zostały ostatecznie wcielone do Czech. Później, w XVIII wieku zostały wcielone do Królestwa Prus, a od 1871 roku znalazły się w składzie zjednoczonych Niemiec.
Pomimo to, ludność nie tylko na Górnym, ale także na Dolnym Śląsku mocno trzymała się polskości. Warto w tym miejscu zacytować fragment książki na ten temat: „Wincenty Pol tak oceniał w jednym ze swoich listów-reportaży w 1847 roku sytuację narodowościową i językową panującą na Śląsku: „Wyjąwszy wielkie miasta powiększe, gdzie język niemiecki przeważa, mówi tu lud powszechnie dwoma językami i język polski do niemieckiego ma się tutaj, jak się ma dom do ulicy: wszystkie domowe sprawy załatwia lud pomimowolnie językiem polskim, wszystkie zadomowe językiem niemieckim (…) Na coś podobnego nie trafia się co chwila we Wrocławiu: rzadki dorożkarz, który by nie mówił po polsku, gdy pozna, że wiezie Polaka (…) Niemcy właściciele majątków wiejskich, posiadający dobra w okolicy, gdzie ludność miejscowa mówi, uczą się tutaj z potrzeby języka ludu (…), dla ludu więc jest język polski tutaj językiem domu i kościoła”.
Po powrocie ze Śląska Wincenty Pol wygłosił w Krakowie odczyt, na którym stwierdził: „Śląsk jak należał do Polski, tak będzie polskim, gdy się tylko wielkie rzesze ludu o wymiar sprawiedliwości upomną” (s.32-33).
W tym samym XIX wieku na Śląsku zaczął tworzyć się polski ruch narodowy. Jednym z jego głównych ośrodków stał się Wrocław, gdzie powstały liczne polskie organizacje. Na początku XX wieku według niemieckich spisów ludnościowych na Górnym Śląsku mieszkało 600-800 tysięcy Polaków, na Dolnym około 60 tysięcy.
Trzeba pamiętać, że są to spisy niemieckie, zatem podane przez nie dane mogą być przynajmniej do pewnego stopnia zaniżone. W każdym razie, nawet z tych spisów wynika, że mimo intensywnej polityki germanizacji prowadzonej przez władze niemieckie, polskość na Śląsku nie wymarła, chociaż jak już wspomniano od połowy XIV wieku znajdował się on poza granicami państwa polskiego.
Organizacje polskie działały na Śląsku, mimo przeszkód stawianych im przez władze niemieckie do jesieni 1939 roku kiedy to zostały ostatecznie zlikwidowane przez władze III Rzeszy, a wielu ich działaczy zostało zamordowanych z rozkazu władz nazistowskich.
Jak wyglądało przejmowanie Wrocławia przez Polaków?
Ze wszystkich wątków książki najbardziej zaciekawił mnie dotyczący zasiedlania przez nas Wrocławia, czyli stolicy Dolnego Śląska, a nawet samej stolicy Śląska w ogóle. Jak się dowiadujemy z książki, nie było to wcale takie łatwe. Zamieszkujący miasto Niemcy długo liczyli na zmianę decyzji Stalina i pozostawienie Wrocławia Niemcom, w tym celu sabotowali polecenia władz polskich w celu szerzenia chaosu i przekonania aliantów, że Polacy nie potrafią skutecznie zarządzać miastem. Sprzyjało temu niejednoznaczne zachowanie władz sowieckich, które dopiero po konferencji w Poczdamie (sierpień 1945 roku) przyznały pełnię władzy w mieście Polakom.
Głównym przejawem panującego w mieście chaosu były morderstwa, gwałty, szaber i rabunki, które były na porządku dzienny: „Jeżeli Dolny Śląsk był określany jako „Dziki Zachód” to Wrocław bez wątpienia zasługiwał na miano stolicy. Jak podaje Joanna Hytrek-Hryciuk: „Stanem bezpieczeństwa, a raczej jego zupełnym brakiem zaskoczony był nawet mjr Władysław Mazur, który miał organizować w regionie komórki Milicji Obywatelskiej: >> Milicja (…) nie może opanować sytuacji. Panuje nieopisany chaos, wszystko jest rozgrabiane przez żołnierzy sowieckich wszystko jest rozgrabiane przez żołnierzy sowieckich i ludność cywilną różnych narodowości”. (s.180).
Dopiero we wrześniu 1946 roku sytuacja w mieście zaczęła się poprawiać. Stopniowo do miasta przybywało coraz więcej polskich osadników, zaś ludność niemiecka była wysiedlana. Udało się także uruchomić istniejący tam do dzisiaj Uniwersytet Wrocławski. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że uniwersytet ten jest „przeniesionym ze Lwowa Uniwersytetem Jana Kazimierza”, gdyż został stworzony przez dawnych profesorów tej zlikwidowanej w 1945 roku polskiej uczelni we Lwowie.
Uczelnia wrocławska przejęła także lwowskie metody dydaktyczne, tradycje naukowe i etos akademicki. Według obecnych szacunków aż 70% pracowników naukowych Uniwersytetu Wrocławskiego w pierwszych latach po II wojnie światowej stanowili dawni pracownicy Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Do Wrocławia został także przeniesiony ze Lwowa Zakład Narodowy im. Ossolińskich (Ossolienum) razem ze swoimi drogocennymi zbiorami oraz wiele innych lwowskich dóbr kultury.
Podsumowanie
Wiele innych wątków tej niezwykle interesującej i pożytecznej książki nie może już być omówiona w tej recenzji. Właśnie dlatego tym bardziej zachęcam do jej lektury. Ukazuje ona bowiem jak trudnym, skomplikowanym i bolesnym aspektem naszej historii było zasiedlanie Dolnego Śląska przez naszych rodaków po II wojnie światowej, którzy w dużej części, choć nie wyłącznie sami zostali wysiedleni przez Sowietów z naszych Kresów Wschodnich po 1945 roku. Namawiam usilnie autora do kontynuacji tego tematu i opisania w kolejnej publikacji tych wątków historii Dolnego Śląska w latach 1945-1947, których jak sam przyznał nie był w stanie opisać w recenzowanej przeze mnie książce.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 5/6
Konrad Ruzik