Wojciech Browarny, Stulecie Tadeusza Różewicza. O pisaniu i wspominaniu

Stulecie Tadeusza Różewicza |Recenzja

Wojciech Browarny, Stulecie Tadeusza Różewicza. O pisaniu i wspominaniu

Wojciech Browarny ewidentnie musi fascynować się bogata twórczością Tadeusza Różewicza. Widać to zwłaszcza w jego interpretacjach rysunków pozostawionych przez pisarza, czy próbach zrozumienia jego twórczości na podstawie częściowo zachowanych, nieukończonych literackich prac bohatera tej publikacji. Autor starał się ukazać Różewicza przez pryzmat jego twórczości, jego życiowych perypetii, społecznych fobii i nieumiejętności chodzenia na kompromisy.

Chciałbym móc powiedzieć, że książka jest wciągająca, ale musiałbym Was okłamać. Dla mnie była to trudna pozycja, pełna tajemniczych symboli, słów-kluczy, których nie rozumiałem, których nie dane było mi poznać. Zwyczajnie nie umiałem się skupić na tym, co czytam. Wynikło to z kilku czynników, niekoniecznie związanych z samą książką. Mam tu na myśli moją niewiedzę o samym pisarzu, jego dorobku i życiowych perypetiach.

Nieco o Różewiczu

Dla nieobznajmionych z życiem Tadeusza Różewicza warto przytoczyć kilka ważniejszych faktów z jego biografii. Przyszedł na świat w 1921 roku w Radomsku, a opuścił ten padół łez w 2014 roku we Wrocławiu, z którym był od dłuższego czasu związany. W czasie niemieckiej okupacji, przyszły pisarz pracował fizycznie i brał czynny udział w walkach partyzanckich, jednocześnie współpracując z podziemną prasą (wydawnictwo Armii Krajowej). W 1944 roku wydał zbiór „W łyżce wody”, a w 1947 roku – zbiór wierszy „Niepokój”

W swym literackim życiu Różewicz wydał dwadzieścia dwa kolejne tomiki poezji. Stworzył również kilka poematów, przy czym część z nich zawarta została w innych zbiorach jego pism. Najbardziej znane z jego dzieł to: „Świadkowie, albo nasza mała stabilizacja” (1964),„Kartoteka” (1969) czy Białe małżeństwo (1975).

Różewicz w swych utworach, zarówno tych pisanych prozą, jak i utworów lirycznych, podejmował tematykę uniwersalną, poruszającą ważne problemy związane z naszą biologią, historią, moralnością, życiowymi perspektywami, czy stosunkiem człowieka do Boga. Nie bał się pisać o rzeczach trudnych związanych z bieżącymi problemami ludzkości – upadek moralny, umieranie wyższej kultury… Różewicz mówił o problemie śmierci, o wojnach czy masowych mordach, które stały się asumptem do refleksji nad pojęciem śmierci, przemijania, a nawet reinkarnacji.

Trudności w recepcji

Przyznam, że pozycja była dla mnie trudna i bardzo się nudziłem. Zdecydowanie nie trafiłem z wyborem książki, co wynika z kilku względów. Po pierwsze – moja znajomość twórczości literackiej Tadeusza Różewicza jest właściwie niewielka. Nie znam również żadnych konkretniejszych faktów z jego życia, toteż wszystko, co tutaj znalazłem było nowością. Ale nowością tego typu, której nie potrafiłem przyporządkować do czegoś konkretniejszego.

Ponadto język, którym posługiwał się Autor pełen był emfazy, której nie potrafiłem podzielić. Mnóstwo tu analiz, interpretacji, poszukiwań, którymi nie potrafiłem się zachwycić. Dla mnie ta pozycja była za trudna, i zwyczajnie – nudziłem się. Czytałem na siłę, tracąc całą zabawę ze zdobywanej wiedzy.

Nie udało mi się również zgłębić faktu, dlaczego Różewicz bywał człowiekiem bardzo skrytym. Dlaczego pedantycznie podchodził do swojej twórczości, którą kształtował i korygował przez całe swoje życie. Autor tego nie wyjaśnił, a mnie brakło wiedzy, by wiedzieć, by zrozumieć i w końcu – by odczuć wagę tych wszystkich informacji. Nie mówię, że to wina Autora. Broń Boże. To moja ignorancja i niewiedza nie pozwoliły zdeponować całego tego kunsztu ukazywanych faktów.

Podsumowanie

Książka zawiera się na 200 stronach tekstu, a całość podzielona została na siedem rozdziałów. W środku znajdziecie kilkanaście fotografii związanych z twórczością tego pisarza. Temat ciekawy, ale to zdecydowanie pozycja dla osób, które siedzą w tym temacie. Język jest w miarę skomplikowany, pełen wprawdzie podziwu i fascynacji bohaterem książki, ale czuć ten warsztat uniwersytecki, który nie przypadnie do gustu zwykłemu, czy jakby rzec – pospolitemu, czytelnikowi do gustu.


Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego

Ryszard Hałas

Comments are closed.