Symboliczna liczba 316. Cichociemnych przypominała mi 300. Spartan – przykład niezwykłego męstwa, odwagi, zahartowania i samodyscypliny. Poddawano ich spartańskim próbom – dlatego nigdy się nie złamali, nie poddali. Dzięki temu stanowili elitę elit Polski Walczącej. Ledwo dało się to wytrzymać… Rany boskie… przetrzymać, tylko przetrzymać za wszelką cenę, żeby się nie zbłaźnić przed dżemojadami – angielskimi instruktorami” [w filmie Cichociemni wspominał Tomasz Kostuch cc „Bryła”].
Kurs odprawowy kończył się uroczystą przysięgą na rotę przysięgi AK. W Londynie powstał VI oddział sztabu Naczelnego Wodza, patronujący polskiej konspiracji, który wszedł do struktur brytyjskiej organizacji dywersyjnej SOE (Special Operations Executive, czyli Kierownictwo Operacji Specjalnych). Była to organizacja ds. dywersji w krajach okupowanych przez Niemcy.
Cichociemnych desantowano do Polski w celu nieregularnej walki z Niemcami w akcjach sabotażowo-dywersyjnych oraz prowadzenia szkoleń polskiego ruchu oporu w okupowanym kraju. Pierwszy zrzut miał miejsce w nocy z 15 na 16 lutego 1941 r. Powodzenie akcji zdecydowało o rozszerzeniu skali operacji. Spośród żołnierzy polskich jednostek na Wyspie oddział VI wytypował młodych oficerów o wysokim poziomie cnót moralnych i bojowych, by swą osobowością zdobywać przewagę psychofizyczną nad wrogiem. Wybierano oficerów wywiadu bardzo inteligentnych, których bronią zawsze musiały być szare komórki mózgowe [tamże, Stefan Bałuk cc „Starba”].
Polscy spadochroniarze-komandosi Armii Krajowej wysyłani byli (na rzeź, jak żartowali Cichociemni) jako siły specjalne także do walk w innych krajach okupowanej Europy – o czym dziś Europa często woli nie pamiętać. Kiedy padła Francja, oni jako jedyni stanęli u boku armii brytyjskiej. W życzliwej, lecz obcej dla nas Anglii, niektórzy angielscy cywile chcieli wyrazić nam, miłym Polakom, swoją sympatię i współczucie. Opiekowali się nami. Oni wiedzieli, że jesteśmy bez Ojczyzny… [wspominał Ludwik Witkowski cc „Kosa”].
Cichociemni gotowi byli poświęcić wszystko dla Ojczyzny, którą zabrał nam wróg, podeptał nam najświętsze sprawy, któreśmy kochali, a to było najtragiczniejszym przeżyciem lat młodzieńczych dla wielu Polaków [Stefan Bałuk cc „Starba”]. Dlatego powrócili do Polski szalenie uparci, by za honor zabijać i mścić się. Trzeba zabijać, aby nie być zabitym. Okupanci rozstrzeliwali każdego schwytanego skoczka. Wojna jest zupełnie inną moralnością i kieruje się inną niż moralność pokojowa. Wolno zabić człowieka (wroga), bo on jest innej nacji i to jest chwała [Ludwik Witkowski cc „Kosa” oraz Józef Nowacki cc „Horyń”].
Skoczkowie zabrali dla AK 35 mln dolarów. Wypełniali wszystkie obowiązki wobec swojej Ojczyzny, heroicznie walczyli o Jej niepodległość. Najbardziej chronieni, jeśli chodzi o tajemnicę, byli skoczkowie Cichociemni. Byli bardzo szczególnymi ludźmi. Podczas lotów zrzutowych mieli zawoalowane twarze. Ceremonia przywiezienia skoczków to był ostatni akt przed samym lotem. Jedno z największych przeżyć to było to przywitanie się z tą polską ziemią, później robiło się zadanie – wyrzucało skoczków i znowu te 5h z powrotem do Anglii, znowu daleko od tego własnego kraju… [tamże, wspominał Michał Goszczyński cc. pilot].





