Cichociemni z organizacji dywersyjnej AK Wachlarz uderzali na linie komunikacyjne Niemiec z zapleczem frontu wschodniego. To było pierwsze duże zadanie skoczków. Wachlarz w 1942 r. rozwinął od Łotwy po Ukrainę V odcinków dywersyjnych. Dowództwo objęli oficerowie Cichociemni: Jan Piwnik „Ponury”, Alfred Paczkowski „Wania” (aresztowany i torturowany w Pińsku, odbity przez „Ponurego”), Bolesław Kontrym „Żmudzin”, Tadeusz Sokołowski „Trop” (dowodząc odcinkiem IV, zginął w mińskim Gestapo), Stanisław Gilowski „Gotur”. Wachlarz zadał liczne straty: 30 wysadzonych transportów i 60 zniszczeń linii kolejowych, sam także otrzymał dotkliwe ciosy. Dywersantów ścigała policja niemiecka oraz kolaboracyjna policja litewska, białoruska i ukraińska. Bolesław Kontrym „Żmudzin” kierował komórką likwidującą z wyroków sądów specjalnych zdrajców i szmalcowników. Został zastrzelony w mokotowskim więzieniu w 1953 r. Oficerowie Cichociemni dowodzili oddziałami partyzanckimi w całej Polsce. Oddział dyspozycyjny Kedywu Wileńskiego pod dowództwem Adama Boryczki „Brony” rozrósł się w 6 Brygadę dowodzoną przez mjr. Koprowskiego i bronił ludności cywilnej przed terrorem wroga. Skoczkami nasycono także oddziały walki bieżącej, ucząc tam młodych Polaków rzemiosła walki i czyniąc ich zapał choć trochę mniej straceńczym. Oddział dyspozycyjny Komendy Głównej Parasol poprowadził Adam Borys „Pług”. Parasol zlikwidował 13 groźnych gestapowców w Warszawie, w tym Franza Kutscherę. Wśród młodzieży był niesamowity zapał. Były to młode chłopaki, niewyszkolone, w wojsku nie byli, a garnęli się do walki, aby to robić. Oni byli gotowi do zrobienia wszystkiego” [Ludwik Witkowski cc „Kosa”].
„Ponury” w Górach Świętokrzyskich wraz z Cichociemnymi prowadził partyzanckie zgrupowania, które stały się postrachem policji i żandarmerii. Gdy poległ w 1944 r., jego oddziały weszły w skład Kieleckiego Korpusu AK.
Cichociemni współpracowali ze złodziejami tzw. doliniarzami kieszonkowymi, którzy honorowo dla potrzeb wywiadu okradali niemieckich oficerów – szkodząc im. Polski wywiad wraz ze Stefanem Ignaszkiem w 1943 r. rozpracował produkcję niemieckiej broni odwetowej – pocisków rakietowych V1 i V2 – na wyspie Uznam koło wioski Peenemünde, a także pod Mielcem, które z rozkazu Hitlera miały służyć do ostrzału miast Wielkiej Brytanii. Dzięki Polakom ośrodek badawczy został zbombardowany przez brytyjskie lotnictwo bombowe RAF-u.
24. Wołyńska Dywizja Piechoty AK walczyła na Wołyniu. Bataliony Cichociemnych wyzwalały polskie tereny. W 1943 r. na Wołyniu Cichociemni zorganizowali samoobronę Polaków przed Ukraińcami, którzy wycinali sobie państwo, wyrzynając polską ludność cywilną. Stu Cichociemnych stanęło w walce podczas Powstania Warszawskiego.
Bez tych 316 niezwykłych żołnierzy walka polskiego podziemia nie byłaby nigdy tak skuteczna. W Boże Narodzenie 1944 r. do Polski skoczyła ostatnia ekipa Cichociemnych, docierając do 1. Pułku Strzelców Podhalańskich. Cichociemnemu gen. Okulickiemu przyszło nakazać rozwiązanie AK i zwolnienie ich z przysięgi (został porwany do Moskwy i zginął w tamtejszym więzieniu w Wigilię 1944 r.). 112 z nich zginęło, innych podstępem wyłapywano, osądzano z wyrokiem śmierci lub wywożono na Syberię, na Kołymę do białego krematorium. Garstka tych, którzy ocaleli po II wojnie, nie zrezygnowała z walki z komunistycznym okupantem. Skąpani w ogniu trwających walk – ginęli z bronią w ręku jako „kontrrewolucjoniści” lub „gnili” gnębieni w lochach komunistycznych wykańczalni, mając status kryminalistów, więźniów politycznych. Lepiej traktowano wtedy zbrodniarzy wojennych niż żołnierzy AK. Dla przykładu kpt. Józef Różański, a faktycznie Józef Goldberg – stalinowski zbrodniarz pochodzenia żydowskiego, znęcał się z zimną krwią i bił perfidnie pałką (aż do wyczerpania swych sił fizycznych) polskich bohaterów AK, herosów walk z niemieckim okupantem. Wyzywano ich od niebezpiecznych szpiegów, zdrajców narodu, wrogów niepodległości i od zaplutych karłów imperializmu angloamerykańskiego i żądano dla nich najwyższego wymiaru kary – śmierci. Władza komunistyczna osądzała ich w procesach pokazowych i czasem wielkodusznie zamieniała karę śmierci na karę dożywotniego więzienia. Byli oskarżani i skazywani dla absurdu, które kosztowało morze krwi. Wielu stracono bezpowrotnie dla kraju w sposób podły i niczym nie motywowany. Naród wtedy mało się przejmował swoimi synami, którzy poświęcili swoją młodość, siły, życie na walkę, która powinna przynieść wolność wszystkim [wspominał z goryczą Stefan Bałuk cc „Starba”].
Dopiero teraz, po 75 latach, sejm RP, znając heroizm i bezgraniczne poświęcenie Cichociemnych Żołnierzy Niezłomnych służb specjalnych, którzy w pojedynkę byli gotowi oddać wszystko dla idei „Wywalcz Polsce wolność lub zgiń!” – poświęcił im rok 2016. Dokumenty sejmowe uznały konieczność rozpowszechniania wiedzy o heroizmie Cichociemnych oraz ich osiągnięciach, a także to, że powinni mieć oni swe stałe miejsce w Panteonie Polskich Bohaterów Narodowych za szczególne zasługi w walce o niepodległość naszej Ojczyzny. To BOHATEROWIE WIELKIEJ MIARY, którzy z góry założyli, że zginą, ale będą walczyć o honor polskiego żołnierza, o wolność i niepodległość. Oni są wzorem dla wszystkich pokoleń. To są prawdziwi Bohaterowie, którzy wytyczali drogę do niepodległości.
Jak natomiast w oczach współczesnego świata postrzegani są Cichociemni? Możliwe, że w brytyjskiej literaturze i kinematografii Cichociemny to słynny dla nich tajny agent 007 – James Bond, który jest żołnierzem wywiadu. Jest inteligentny, wykształcony i zna się na wszystkim. Posiada licencję na zabijanie. Czyż to nie cechy Cichociemnych? Bond stał się bohaterem książkowym i filmowym z osnutej fikcją literacką powieści brytyjskiego pisarza i dziennikarza Iana Lancastera Fleminga (1908-1964). W czasie II wojny działał on w wywiadzie wojskowym jako komandor Królewskiej Marynarki Wojennej. Swe inspiracje do Bonda mógł zaczerpnąć ze swego życia i działalności polskich agentów SOE zwanych Cichociemnymi. Jednocześnie Fleming był niezwykle oczarowany polską agentką wywiadu tajnej służby brytyjskiego Kierownictwa Operacji Specjalnych SOE, którą to organizację powołał Churchill. Kontrowersyjna postać Krystyny Skarbek (Christine Granville 1908-1952) – pierwszej kobiety w historii brytyjskiego wywiadu w tajnej służbie Jego Królewskiej Mości – Jerzego VI, była niewątpliwie natchnieniem do pisania powieści, które stały się hitem XX w. Jako Bond w spódnicy Granville była „ulubioną agentką” Churchilla. Wyjściowa powieść o Bondzie – Casino Royale, napisana w 1953 r., doczekała się ekranizacji w 2006 r. Pierwsza dziewczyna Bonda w rzeczywistości sama była Bondem, a jej książkową postać pisarz wykreował, wzorując się na Polce Krystynie Skarbek (była ona pierwowzorem podwójnej agentki Vesper Lynd w Casino Royale oraz Tatiany Romanowej z Pozdrowienia z Rosji). Jej ojciec Jerzy Skarbek nazywał swą córkę „Vesperale” – „wieczorną gwiazdeczką” (vesper z łac. to wieczór, zachód słońca). Skarbkówna promieniowała umiejętnościami i talentami kochanki i agenta. Wywiadowi zaproponowała swoje usługi w przemycie materiałów propagandowych, kodów radiowych i tajnych planów wywiadowczych z Węgier do Polski. Była kurierem tatrzańskim. Zdała testy strzeleckie i kurs zabijania tzw. „cichą bronią”, czyli nożem, liną i gołymi rękami. Skakała ze spadochronem, obsługiwała radiostację, umiała posługiwać się dynamitem. Jej niezwykła odwaga utorowała drogę do wyzwolenia Francji. Organizowała w Budapeszcie przerzuty alianckich i polskich jeńców z obozów internowania na terenie Węgier, z powrotem wysyłając ich do dalszej służby w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Wśród nich byli późniejsi piloci walczący w bitwie o Anglię. Zakładała siatkę wywiadowczą i zbierała informacje. Najcenniejszym materiałem był mikrofilm ukazujący przygotowanie niemieckich wojsk i data ataku na ZSRR. To dzięki niej Londyn dowiedział się o planie „Barbarossa”. Pisarz z pewnością był pod wrażeniem jej wojennych przygód i wielkich dokonań, stąd polski akcent w jego powieściach. Kiedy filmy są kinowymi przebojami i ekranizacją fikcji o Bondzie, to dla nas Polaków Cichociemni pozostają prawdziwymi Bohaterami. Krystyna Skarbek natomiast została legendą brytyjskiego wywiadu.
Tym Cichociemnym, którzy dziś jeszcze żyją – ostatnim świadkom tylu połamanych ludzkich losów, walk i zwycięstw, oddajmy należny honor. Zachowajmy znaczące wspomnienie o tych, którzy odeszli – ciągle przywołując ich imiona. Aby to, o co walczyli, nie poszło na marne, i aby została w nas taka siła, by być prawdziwymi Polakami, świadomymi bohaterstwa naszych rodaków, którzy nigdy nie cofnęli się pod przewagą wrogów.
Xenia Jacoby – Manchester czerwiec 2016 r.
Zdjęcia Xenia oraz dokumentalne
W tekście wykorzystano opowieści z filmu pt.: Cichociemni, gdzie wspominali Cichociemni:
Stefan Bałuk „Starba” – fotografik, generał brygady Wojska Polskiego, jeden z 89 Cichociemnych, którzy uczestniczyli w Powstaniu Warszawskim, fotoreporter wojenny.
Michał Goszczyński, Cichociemny – pilot RAF-u.
Bronisław Czepczak vel Górecki „Zwijak” – Cichociemny.
Stefan Ignaszak „Drozd” – Cichociemny.
Stanisław Jankowski „Agaton” – Cichociemny.
Wacław Kopisto „Kra” – major, oficer Wachlarza i 27. Wołyńskiej DP AK, uczestnik akcji pińskiej, Cichociemny.
Tomasz Kostuch „Bryła” – Cichociemny.
Józef Nowacki „Horyń” – Cichociemny.
Ludwik Witkowski „Kosa” – uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, Cichociemny.
Cichociemni przedstawieni na plakacie to: (od lewej) mjr Andrzej Rudolf Czaykowski „Garda”, mjr Jan Piwnik „Ponury” oraz mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”.