Ziemia Obiecana zawsze najwięcej skrywa kości. Indiańska kraina szczęścia kontra El Dorado

Te proroctwa brzmiałyby nawet zabawnie, gdyby ich podłożem nie były wieki wyzysku i beznadziejnej egzystencji na obrzeżach cywilizacji. Czasami też miały one tragiczny finał. W 1846 roku prorok Awakaipu działający na południu Gujany Brytyjskiej rozkazał swym wyznawcom, by zebrali się u stóp świętej góry Roraima. Mieli tam zostać zmienieni w białych ludzi. Jednak warunkiem tej cudownej metamorfozy miało być uprzednie zbiorowe samounicestwienie wiernych po to, aby ich martwe ciała mogły odrodzić się w nowej postaci. W rezultacie wymordowało się między sobą około czterystu Indian, przekonanych, że dzięki temu zdobędą wymarzony status białych kolonizatorów. Co ciekawe, ta hekatomba przypomina masowe samobójstwo z 18 listopada 1978 roku północnoamerykańskiej sekty „Świątynia Ludu” przewodzonej przez „wielebnego” Jamesa Jonesa. Nomen omen doszło do niej w także w Gujanie – w ośrodku sekty w Jonewston.

Wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej w pierwszej połowie XX wieku popularny stał się też pogląd, że twórcami wszystkich dóbr przemysłowych są indiańscy bogowie, a biali jedynie uzurpują sobie do nich prawo. To jedna z odmian tak zwanego kultu cargo, czyli kultu ładunków przewożonych w lukach samolotów. Mit ten najjaskrawiej objawił się na obszarach Melanezji i Nowej Gwinei pod koniec drugiej wojny światowej. Tamtejsi tubylcy, obserwując coraz liczniejsze eskadry amerykańskich samolotów bombowych przelatujących na akcje przeciwko Japonii i zrzuty zaopatrzenia dla partyzantów z samolotów transportowych doszli do wniosku, że to bogowie przylatują do nich z darami. Na kontynencie południowoamerykańskim kult cargo wywołał wielki ferment między innymi wśród Indian Tukuna i Indian Campa w Peru. Tukuna w latach czterdziestych ubiegłego wieku łączyli przepowiednie o katastrofie mającej zniszczyć białych z przybyciem mitycznego statku wypełnionego po brzegi skarbami dla Indian. Natomiast wśród ludu Campa powstał wielki ferment, gdy pod wpływem propagandy adwentystycznych misjonarzy zrodziła się przepowiednia o rychłym przybyciu z Iquitos wielkiego okrętu pełnego maczet, siekier i broni palnej przeznaczonych tylko i wyłącznie dla Indian. Skończyło się to wysłaniem przez władze wojsk do regionu zagrożonego rebelią.

Mesjanistyczne utopie i mity, naznaczone piętnem wyzysku indiańskich niewolników i chłopów, a także obecną powolną zagładą Indian w dżungli są typowym wytworem ludzi żyjących w rzeczywistości nie do zniesienia. Można w nich odnaleźć wspólne elementy dla wierzeń i legend „wszystkich uciśnionych” – afrykańskich niewolników, Indian północnoamerykańskich, Romów z Bałkanów, czy pańszczyźnianych chłopów w Polsce. Tu można byłoby przytoczyć wszystkie legendy o cudownej odmianie chłopskiego losu, na przykład o odnalezieniu kwiatu paproci zmieniającego biedaka w wielkiego pana, lub podpisaniu diabelskiego cyrografu oddającego duszę w zamian za dostatnie życie… A propos diabła – hiszpańska inkwizycja ramię w ramię z konkwistadorami zwalczała indiańskie wierzenia i mity, widząc w nich nie tylko przejawy pogaństwa, ale i zagrożenie dla swej ziemskiej władzy. Najczęściej efekty były odwrotne od zamierzonych, jak w tej anegdocie o pewnym kacyku z Kuby skazanym na spalenie żywcem za bunt przeciwko Hiszpanom zaraz po zdobyciu przez nich tej wyspy, namawiany jeszcze w ostatniej chwili, kiedy ogarniały go już płomienie, przez franciszkanina, aby wyrzekł się pogaństwa, zapytał zakonnika: a czy Hiszpanie idą do nieba? Tak – odpowiedział franciszkanin. W takim razie wolę iść do piekła! – zawołał umierający.

Wreszcie pojawili się w Nowym Świecie i tacy ludzie, jak „apostoł Indian” Bartolomé de Las Casas, były plantator i właściciel niewolników, który w Indianach zobaczył współbraci, założył habit zakonny i zaczął ich bronić przed wyzyskiem i eksterminacją. Ale to inna historia

Piotr Korczyński

Bibliografia:

Barszczewski S., Na szlaku sławy, krwi i złota, Kraków 2015.

Dzieje Ameryki Łacińskiej, tom III: 1930–1975/1980, pod red. Ryszarda Stemplowskiego, Warszawa 1983.

W kręgu religii krajów pozaeuropejskich, praca zbiorowa pod red. Anny Mrozek-Dumanowskiej, Warszawa 1985.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*