John Wayne Gacy

10 maja 1994 zmarł John Wayne Gacy, amerykański seryjny morderca

Tego dnia 1994 roku w Crest Hill zmarł John Wayne Gacy, amerykański seryjny morderca

John Wayne Gacy to amerykański seryjny morderca i przestępca seksualny, który w latach 1972–1978 zgwałcił, torturował i zamordował co najmniej 33 chłopców i młodych mężczyzn w Norwood Park Township w stanie Illinois, na przedmieściach Chicago. Przydomek Killer Clown przylgnął do niego, bo przed ujawnieniem zbrodni występował jako klaun charytatywny. Większość ofiar zabił we własnym domu w zabudowie ranch. Zwabiał je pod pretekstem pracy, łatwego zarobku albo „sztuczki” z kajdankami. Ofiary gwałcił i torturował, a następnie dusił garotą lub poprzez zadzierzgnięcie.

26 ciał ukrył w przestrzeni podpodłogowej domu. 3 pogrzebał w innych miejscach na posesji. 4 wyrzucił do rzeki Des Plaines.

W 1968 roku skazano go w Waterloo (Iowa) za sodomię nieletniego. Otrzymał 10 lat więzienia, ale wyszedł po 18 miesiącach. Pierwszego zabójstwa dokonał w 1972 roku; po 1976 roku, już po rozwodzie z drugą żoną, liczba jego mordów gwałtownie wzrosła. Przełomem było zaginięcie nastolatka Roberta Piesta, co doprowadziło do aresztowania 21 grudnia 1978. Skazany za 33 morderstwa, wówczas rekordową liczbę w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, usłyszał wyrok śmierci 13 marca 1980 i został stracony 10 maja 1994 przez dożylny zastrzyk w Stateville Correctional Center.

Tło przemocy a podatność ofiary

Urodzony w Edgewater Hospital w Chicago, John Wayne Gacy był drugim z trojga dzieci i jedynym synem Johna Stanleya Gacy’ego oraz Marion Elaine Robison. Ojciec, mechanik-narzyniacz i weteran I wojny światowej, nadużywał alkoholu i stosował przemoc psychiczną i fizyczną. Matka była gospodynią domową. Rodzina wyznawała katolicyzm; Gacy miał polskie i duńskie korzenie.

Relacja z ojcem była toksyczna: chłopiec słyszał obelgi typu głupi, tępy, bywał porównywany niekorzystnie do sióstr. We wczesnym dzieciństwie pamiętał, jak ojciec bił go za przypadkowe rozłożenie części silnika. Matka, chroniąc syna, bywała oskarżana przez męża o „robienie z niego maminsynka”, który pewnie wyrośnie na pedała. W 1949 roku ojciec wychłostał go po incydencie z rówieśnikami; w tym samym roku rodzinny znajomy zaczął go okazjonalnie molestować. Gacy nie powiedział o tym ojcu, bo bał się, że zostanie obwiniony. Twierdził później, że kochał ojca, ale nigdy nie był wystarczająco dobry w jego oczach.

Jako dziecko był otyły i niezdarny. Z powodu wady serca zakazano mu sportu. Od czwartej klasy miewał omdlenia; wielokrotnie trafiał do szpitala, m.in. z powodu pękniętego wyrostka (1957). Według własnych wyliczeń, między 14. a 18. rokiem życia spędził łącznie niemal rok w szpitalach, co odbiło się na ocenach. Diagnoza nigdy nie była jednoznaczna; ojciec posądzał go o symulację, nawet gdy leżał w łóżku szpitalnym.

John Wayne Gacy: pierwsze prace, ucieczka do Las Vegas i „próg transgresji” w domu pogrzebowym

W 1960 roku osiemnastoletni Gacy zaczął działać politycznie jako pomocnik kapitana okręgu w lokalnych strukturach Partii Demokratycznej, co tylko nasiliło kpiny ojca, który nazywał go popychadłem. W tym samym roku ojciec kupił mu samochód, ale zachował tytuł własności do czasu spłaty; odbierał mu kluczyki za nieposłuszeństwo. Gdy w kwietniu 1962 Gacy dorobił zapasowy komplet, ojciec zdjął kopułkę rozdzielacza i zatrzymał ją na trzy dni. Kilka godzin po jej założeniu Gacy uciekł z domu. Z 136 dolarami wyjechał do Las Vegas, licząc na pomoc kuzyna.

Pracował najpierw w pogotowiu ratunkowym, potem został pracownikiem kostnicy w Palm Mortuary. Spał na polowym łóżku za salą balsamacji, obserwował pracę balsamistów i nosił trumny. Później wyznał, że pewnej nocy, gdy był sam, wszedł do trumny nastoletniego chłopca, przytulił i pieścił ciało, po czym przeżył wstrząs, który skłonił go do powrotu do domu. Epizod ten bywa interpretowany jako pierwszy, przełomowy krok w stronę obiektowego traktowania ciała i desensytyzacji.

Po powrocie zapisał się do Northwestern Business College mimo braku matury; ukończył szkołę w 1963 roku i został stażystą menedżerskim w Nunn-Bush Shoe Company. W 1964 przeniesiono go do Springfield; awansował na kierownika działu i zaręczył się z Marlynn Myers. Równolegle wstąpił do Jaycees (organizacja młodych liderów biznesu). W tym okresie odnotował swoje drugie doświadczenie homoseksualne: współczłonek Jaycees upił go i dokonał na nim seksu oralnego. W 1965 został wiceprezesem oddziału w Springfield i trzecim Outstanding Jaycee w Illinois.

John Wayne Gacy w Waterloo: KFC, Jaycees, „klub” w piwnicy i przestępstwo na Donaldzie Voorheesie

We wrześniu 1964 Gacy i Marlynn Myers pobrali się. Teść kupił trzy restauracje Kentucky Fried Chicken w Waterloo (Iowa); Gacy miał nimi zarządzać i zamieszkać w opuszczonym przez teściów domu. Pakiet był lukratywny: 15 000 dolarów rocznie plus udział w zyskach. W piwnicy urządził półprywatny „klub”, gdzie pracownicy grali w bilard i pili alkohol. Zatrudniał nastolatków obu płci, lecz towarzysko zadawał się niemal wyłącznie z chłopcami. Częstował ich alkoholem, po czym składał propozycje seksualne; odrzucony, twierdził, że to był żart lub „test moralności”.

W 1966 urodził się syn, w 1967 córka. Gacy mówił, że to był okres „idealny” – po raz pierwszy zyskał aprobatę ojca. Podczas wizyty latem 1966 ojciec przeprosił go na osobności, mówiąc: Synu, myliłem się co do ciebie.

W Waterloo Jaycees Gacy uchodził za ambitnego i skutecznego fundraiser’a; w 1967 wybrano go outstanding vice-president i członka zarządu. Jednocześnie w środowisku Jaycees kwitły nadużycia: pornografia, prostytucja, wymiana partnerek, narkotyki.

W sierpniu 1967 Gacy wykorzystał 15-letniego Donalda Voorheesa Jr. – syna polityka i kolegi z Jaycees. Zwabił go do domu filmami typu stag, upił i nakłonił do wzajemnego seksu oralnego, mówiąc: Zanim zaczniesz uprawiać seks z kobietami, musisz mieć seks z mężczyzną. W kolejnych miesiącach molestował inne chłopaki, m.in. podszywając się pod rzekomego badacza „eksperymentów homoseksualnych” i płacąc do 50 dolarów.

W marcu 1968 Voorhees powiedział o wszystkim ojcu, który zawiadomił policję. Gacy zaprzeczył, żądał badania poligrafem; wyniki były wskazujące na nieprawdę. Publicznie twierdził, że oskarżenia są motywowane politycznie. 10 maja 1968 usłyszał akt oskarżenia.

Najbardziej uderzający aspekt wyników to całkowite zaprzeczenie przez pacjenta odpowiedzialności za wszystko, co mu się przydarzyło. Ma „alibi” na wszystko. Przedstawia się jako ofiara okoliczności i obwinia innych, którzy rzekomo czyhają na jego zgubę… pacjent stara się wzbudzić współczucie, kreśląc obraz siebie zdawanego na łaskę wrogiego otoczenia – fragment opinii psychiatrycznej z 1968 roku.

30 sierpnia Gacy zlecił pracownikowi Russellowi Schroederowi za 300 dolarów pobicie Voorheesa, by zastraszyć go przed zeznaniami. Schroeder użył gazu łzawiącego i pobił ofiarę w parku, ale ta uciekła i go obciążyła. Gacy został ponownie aresztowany.

12 września nakazano mu badanie w Psychiatric Hospital of the University of Iowa. Dwóch lekarzy rozpoznało zaburzenie osobowości antyspołecznej, uznali go za poczytalnego i nie rokującego terapii.

3 grudnia 1968 Gacy przyznał się do jednego czynu sodomii na Voorheesie (zaprzeczając pozostałym), został skazany na 10 lat więzienia w Anamosa State Penitentiary. Tego samego dnia żona wniosła o rozwód; finał 18 września 1969. Gacy nigdy więcej nie zobaczył żony i dzieci.

W zakładzie karnym błyskawicznie zdobył opinię „wzorowego osadzonego”: został głównym kucharzem, dołączył do więziennego oddziału Jaycees i rozbudował go z 50 do 650 członków. Wywalczył wyższe stawki dzienne dla pracujących w kuchni i nadzorował „projekty dobrostanu”, w tym… mini-pole golfowe. W lutym 1970 otrzymał od więziennych Jaycees odznakę za zasługi. Po odmowie zwolnienia warunkowego latem 1969 ukończył 16 kursów licealnych i w listopadzie 1969 zdobył dyplom szkoły średniej. W Boże Narodzenie 1969 zmarł jego ojciec na marskość wątroby; prośbę Gacy’ego o warunkowe opuszczenie więzienia na pogrzeb odrzucono.

John Wayne Gacy po wyjściu: Chicago, nowy dom i eskalacja

18 czerwca 1970 Gacy wyszedł warunkowo po 18 miesiącach, z rokiem dozoru. Miał mieszkać z matką w Chicago i przestrzegać godziny policyjnej. Mimo deklaracji, że wróci do Waterloo, już 19 czerwca przyjechał autobusem do Chicago i wkrótce został kucharzem.

W lutym 1971 oskarżono go o napaść seksualną na nastolatka ze stacji Greyhound, ale sprawa upadła po nieobecności pokrzywdzonego. W czerwcu znów areszt za ciężkie pobicie na tle seksualnym i „lekkomyślne zachowanie”; zarzuty oddalono po ujawnieniu próby szantażu przez zgłaszającego. 18 października 1971 kuratela wygasła, a miesiąc później Iowa Board of Parole zapieczętowała jego dawne akta.

Z pomocą finansową matki kupił parterowy dom przy 8213 West Summerdale Avenue w niezabudowanej części Norwood Park Township. Mieszkał tam do aresztowania w grudniu 1978 i – jak sam przyznał – tam dokonał wszystkich zabójstw. Był sąsiedzko „użyteczny”: pożyczał narzędzia, odśnieżał chodniki. W latach 1974–1978 organizował letnie przyjęcia tematyczne nawet dla 400 osób, z udziałem lokalnych polityków i przedsiębiorców.

Drugie małżeństwo, rozpad i podwójne życie

W sierpniu 1971 zaręczył się z dawną znajomą ze szkoły, Carole Hoff. Wprowadziła się z dwiema córkami; pobrali się 1 lipca 1972. W 1975 Gacy powiedział żonie, że jest biseksualny. Po stosunku w Dzień Matki 1975 stwierdził, że to ostatni raz. Coraz częściej wracał nad ranem pod pretekstem „pracy do późna” lub „spotkań biznesowych”.

Carole widywała, jak wprowadza nastoletnich chłopaków do garażu, znalazła gejowską pornografię, portfele i dokumenty mężczyzn. Na pytania reagował agresją: To nie twoja sprawa. W październiku 1975 zażądała rozwodu; orzeczono go 2 marca 1976 (na formalnie fałszywej podstawie „zdrad z kobietami”).

PDM Contractors i maska przedsiębiorcy

W 1971 założył firmę PDM Contractors (Painting, Decorating and Maintenance). Początkowo drobne naprawy, potem wykończeniówka, remodeling, landscaping. W 1973 rzucił kuchnię i przeszedł w pełny etat w PDM.

Do 1978 przychody przekraczały 200 000 dolarów rocznie. Równolegle od marca 1977 był brygadzistą w PE Systems (remonty drogerii). Pracował po 16 godzin dziennie, na kilku projektach naraz, z wyjazdami międzystanowymi. To dawało mu: dostęp do młodej siły roboczej, wiarygodny pretekst do nagłych wyjazdów i pozór „nieobecności” w czasie niektórych zaginięć.

Klaun, który „może więcej”

Przez Moose Club trafił do klubu klaunów Jolly Joker. Pod koniec 1975 stworzył postacie „Pogo the Clown” (wesoły) i „Patches the Clown” (bardziej „poważny”). Występował na imprezach charytatywnych, paradach, w szpitalach dziecięcych i na eventach politycznych. Mówił, że kostium pozwalał mu cofnąć się do dzieciństwa. Publiczne dobroczynne występy trwały w tych samych latach, gdy seryjnie mordował – stąd ironiczne piętno „Killer Clown”.

Pracownicy, przemoc i pierwsze sygnały zagrożenia

Trzon ekipy PDM stanowili licealiści i młodzi mężczyźni. Gacy notorycznie składał propozycje seksualne, wiązał pożyczanie aut, zaliczki i awanse z „przysługami”. Chełpił się posiadaniem broni; do jednego z zatrudnionych powiedział: Wiesz, jak łatwo byłoby wziąć jeden z moich pistoletów i cię zabić — i jak łatwo pozbyć się ciała?

  • 1973: podczas wyjazdu do Florydy zgwałcił nastoletniego pracownika w hotelu; po powrocie chłopak pobił go przed domem.
  • maj 1975: zatrudnił Anthony’ego Antonucciego (15 lat). W lipcu skują go kajdankami, ale niedociśnięta bransoleta pozwoliła chłopakowi się uwolnić; zakuł Gacy’ego i wymusił jego wyjście.
  • lipiec–sierpień 1976: David Cram (18) — praca i zamieszkanie u Gacy’ego, „sztuczka” z kajdankami w urodziny, próba gwałtu w kostiumie Pogo; ofiara kopnęła Gacy’ego w twarz i uciekła. Później kolejne podejście; Cram wyprowadził się 5 października.
  • Michael Rossi (18) zamieszkał w domu Gacy’ego do kwietnia 1977; występował z nim w duecie klaunów (Gacy jako Pogo, Rossi jako Patches)

Polityka, kontakty i nimb „swój chłop”

Gacy włączył się w lokalne struktury Partii Demokratycznej jako „człowiek od robót”, sprzątając biura siłami pracowników. Został członkiem komitetu oświetlenia ulic w Norwood Park Township, potem kapitanem okręgu. W 1975 mianowano go dyrektorem Parady Konstytucji 3 Maja w Chicago; do 1978 nadzorował wydarzenie, które dało mu fotografie z Pierwszą Damą Rosalynn Carter. Na przypince miał literę „S” (specjalna autoryzacja), co później skompromitowało United States Secret Service.

John Wayne Gacy: modus operandi, „sztuczka z liną” i „dublety”

Ofiary rekrutował:

  • w terminalu Greyhound, w Bughouse Square, na ulicy;
  • obietnicą pracy w PDM, alkoholu, narkotyków albo gotówki za seks;
  • podszywając się pod policjanta (odznaka szeryfa, czerwone lampy w czarnym Oldsmobile).

W domu zdobywał zaufanie alkoholem i narkotykami, po czym wyciągał kajdanki w ramach „pokazu sztuczki” — czasem jako element „klaunady”. Zakładał je ofierze, a sobie demonstrował łatwe uwolnienie ukrytym kluczem. Dalej następowały gwałt i tortury: siedzenie na klatce piersiowej, wymuszone fellatio, przypalanie cygarem, „jeździec” z prowizorycznymi lejcamii na szyi, penetracja obcymi przedmiotami (np. butelki leków, dilda). Kajdanki na kostkach mocował do deski 2×4 z metalowymi zapięciami — inspirację brał z Houston Mass Murders. Część ofiar częściowo topił w wannie i reanimował, by kontynuować pastwienie się.

Metoda zabójstwa: pętla-staza z liny, zaciskana trzonkiem młotka — rope trick. Mówił ofiarom: To ostatnia sztuczka. Niektórzy konali nawet „godzinę lub dwie”; inni dusili się od głęboko wepchanych knebli z tkaniny. Zwłoki bywały trzymane pod łóżkiem do 24 godzin, potem chowane w crawl space z dosypaniem wapna palonego; część ciał balsamował w garażu.

Pierwsze morderstwa: Timothy McCoy, nieznany 1974 i John Butkovich

3 stycznia 1972 zabił pierwszą ofiarę — Timothy’ego Jacka McCoya (16). Zwabił go z terminalu Greyhound po nocnej jeździe po Chicago. Nad ranem — według relacji Gacy’ego — obudził się, widząc McCoya w drzwiach z nożem kuchennym; doszło do szamotaniny, w której Gacy wielokrotnie dźgnął chłopaka. Później w kuchni zobaczył przygotowane śniadanie i nakrycie dla dwóch osób — interpretował to jako próbę obudzenia go z nożem w ręku. McCoya zakopał w crawl space i zalał betonem. Po latach wyznał, że w trakcie dźgania doświadczył orgazmu: Wtedy zrozumiałem, że śmierć to ostateczny dreszcz.

Druga ofiara z ok. stycznia 1974 pozostaje niezidentyfikowana; Gacy mówił, że zwłoki trzymał w szafie, a wycieki płynów z nosa i ust zbrudziły wykładzinę. Od tej pory upychał w usta ofiar szmaty, bieliznę lub skarpety, by temu zapobiec.

31 lipca 1975 zaginął John Butkovich (18), pracownik PDM. Dzień wcześniej domagał się zaległej wypłaty. Auto znaleziono z kluczykami, portfelem i kurtką w środku. Gacy zeznał, że się dogadali i chłopak „uciekł z domu”. Później przyznał, że zaprosił go do samochodu, a potem do domu „by wyjaśnić kwestię należności”, skuł kajdankami, usiadł mu na klatce i zadusił. Zwłoki chwilowo ukrył w garażu, ostatecznie pogrzebał pod betonem w dobudówce narzędziowej, w miejscu planowanego drenażu.

Lata „cruisingu”: 1976–1977 – wzorzec seryjny i eskalacja

Po rozwodzie w 1976 skala i częstotliwość polowań wzrosły. Sąsiedzi zauważali nocne powroty, młodych mężczyzn wchodzących o świcie, migające światła. Jedna z mieszkanek zeznała o piskliwych krzykach i płaczu dobiegających z domu Gacy’ego przez kilka lat.

1976:

  • kwiecień: Darrell Samson (18) — pod jadalnią, knebel z tkaniny.
  • maj: Randall Reffett (15) i Samuel Stapleton (14) — bliscy znajomi, pochowani razem w crawl space.
  • czerwiec: Michael Bonnin (17) — pod pokojem gościnnym; William Carroll (16) — we wspólnej mogile.
  • sierpień: telefon Jamesa Haakensona (16, ostatni kontakt), śmierć przez uduszenie; nad nim Rick Johnston (17).
  • październik: przyjaciele Kenneth Parker (16) i Michael Marino (14) — znikają razem; William Bundy (19) — pod sypialnią gospodarza, pracował dla PDM.
  • listopad–grudzień: Francis Alexander (21) — pod gabinetem; Gregory Godzik (17) — pracował trzy tygodnie, wcześniej kopał rowy „pod drenaż” w crawl space; auto porzucone, rodzina dzwoniła do Gacy’ego, który twierdził, że chłopak chciał „uciec z domu”.

1977:

  • styczeń: John Szyc (19) — udusił w pokoju gościnnym; potem sprzedał jego auto Rossi’emu za 300 dolarów.
  • marzec: Jon Prestidge (20) — ostatni raz widziany w restauracji, wspominał o pracy u lokalnego wykonawcy.
  • lipiec: Matthew Bowman (19) — zniknął jadąc na rozprawę.
  • wrzesień–grudzień: fala ofiar, m.in. Robert Gilroy (18, syn policjanta, mieszkał cztery bloki dalej), John Mowery (19), Russell Nelson (21, szukał pracy w budowlance), Robert Winch (16), Tommy Boling (20), David Talsma (19).
  • grudzień 30: porwanie Roberta Donnelly’ego (student) z przystanku, gwałty, topienie „na niby”, sadystyczne gry: Czyż nie gramy dziś w fajne gierki? Po kilku godzinach Gacy odwozi go do pracy i grozi, że policja i tak nie uwierzy.

styczeń 1978: policja przesłuchuje Gacy’ego w sprawie Donnelly’ego; ten nazywa to relacją „slave-sex” i twierdzi, że wszystko było konsensualne. Nie postawiono mu zarzutów.

Robert Piest: przełom śledztwa i pierwszy nakaz przeszukania

11 grudnia 1978, w Nisson Pharmacy w Des Plaines, Gacy rozmawia z właścicielem Philem Torfem o remoncie. Przy Robercie Pieście (15) rzuca, że zatrudnia chłopaków za 5 dolarów za godzinę, niemal dwa razy tyle co w aptece. Gdy matka Piesta przyjeżdża na jego urodziny, chłopak prosi o chwilę: chce pogadać z „wykonawcą o pracy”. Wychodzi ok. 21:00. Zostaje zamordowany po 22:00 w domu Gacy’ego.

Rodzina zgłasza zaginięcie; Lt. Joseph Kozenczak bierze sprawę osobiście. Sprawdzenie kartoteki ujawnia dawne uwięzienie w Iowa i biegłe oskarżenie o pobicie na tle seksualnym. Gacy kluczy, składa pisemne wyjaśnienia, zgrywa się na „żałobnika” po rzekomym zmarłym wuju. 13 grudnia policja uzyskuje pierwszy nakaz przeszukania: zabezpiecza odznaki policyjne, pistolet startowy, strzykawkę, kajdanki, książki o homoseksualizmie i pederastii, filmy stag, amyl nitrite, dildo, deskę 2×4 z otworami, Valium, atropinę, wiele praw jazdy, niebieską parkę, bieliznę za małą na Gacy’ego, pierścień z inicjałami J.A.S., paragon fotograficzny z Nisson Pharmacy i linę nylonową.

Policja zabiera jego Oldsmobile i auta PDM. Rusza ciągła obserwacja. Zgłaszają się Michael Rossi (mówi o zniknięciu Gregory’ego Godzika i utonięciu Charlesa Hattuli) oraz Jeffrey Rignall (z marca 1978). Trop do pierścienia prowadzi do Johna Alana Szyca; z mieszkania zniknął m.in. telewizor Motorola. Psy tropiące wykazują „reakcję śmierci” na fotelu pasażera Oldsmobile. Gacy podczas śniadania z detektywami rzuca: Wiecie… klauni mogą uchodzić na sucho z morderstwem.

19–21 grudnia śledczy budują drugi nakaz. Funkcjonariusz czuje fetor rozkładu z kanałów grzewczych. 20 grudnia Gacy składa pijackie, wielogodzinne pół-wyznanie u prawników: Byłem sędzią, ławą przysięgłych i katem wielu, wielu ludzi. Mówi o „co najmniej trzydziestu” ofiarach, większość w crawl space, pięć w rzece Des Plaines. Zasypia, rano chce „załatwić sprawy”. Policja, obawiając się samobójstwa, zatrzymuje go pod posiadanie i dystrybucję marihuany, by zyskać czas. 21 grudnia 16:30 sędzia podpisuje drugi nakaz.

Technik Daniel Genty po odpompowaniu wody wpełza do narożnika crawl space. Po kilku minutach odkrywa zgniliznę i kość ręki. Pada zdanie: Możecie stawiać zarzut morderstwa. Myślę, że to miejsce jest pełne dzieci. W kolejnych dołach — kolana, czaszki, żebra. Skala staje się oczywista.

Areszt i formalne przyznanie: mapa piwnicy i liczby, które przerastają wyobraźnię

Po informacji o szczątkach Gacy prosi, by „oczyścić atmosferę”. W obecności prawników składa wyjaśnienie: około 30 ofiar, nastolatkowie-uciekinierzy lub męskie prostytutki; większość w crawl space. Przyznaje, że kazał pracownikom (w tym Godzikowi) kopać rowy-„drenaże”, aby „mieć groby w rezerwie”.

W sprawie Roberta Piesta mówi o zwabieniu, uduszeniu 11 grudnia i wyrzuceniu ciała z mostu na I-55 13 grudnia nad ranem. Następnie z policją jedzie na most i sprayem zaznacza miejsce „obronnego” pochówku Johna Butkovicha w garażu. Rysuje schemat piwnicy z lokalizacją jam grobowych. W ciągu tygodnia wydobyto 26 ciał z crawl space i 3 z posesji. Zdemontowane podłogi i ściany ujawniają dokumenty tożsamości i kolejne artefakty przemocy.

Proces Johna Wayne’a Gacy’ego

Kiedy John Wayne Gacy stanął przed sądem w lutym 1980 roku, Ameryka już wiedziała, że to nie będzie zwykły proces. Oskarżony o trzydzieści trzy morderstwa, dokonywane przez lata w jego domu w Norwood Park Township, stał się symbolem zła ukrytego za maską normalności. Jego sprawa miała ujawnić granice między obłędem a pełną świadomością zbrodni.

Na prośbę obrony Gacy spędził ponad trzysta godzin na badaniach psychiatrycznych w Menard Correctional Center. Lekarze analizowali jego zachowanie, osobowość i stan psychiczny, szukając odpowiedzi, czy był zdolny ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. Gacy próbował przekonać specjalistów, że cierpi na zaburzenie dysocjacyjne tożsamości – twierdził, że ma cztery różne osobowości: pracowitego przedsiębiorcę, klauna, działacza społecznego i policjanta o imieniu Jack Hanley, który rzekomo miał być jego „złym ja”.

Jedna z lekarek psychiatrii sądowej wspominała po latach, że Gacy podczas rozmów z nią przełączał ton głosu, styl wypowiedzi i mimikę, próbując udowodnić istnienie różnych „postaci”. Lekarze odnotowali jednak brak typowych objawów klinicznych choroby. W opinii biegłych Gacy był socjopatą o silnych cechach psychopatycznych, w pełni świadomym konsekwencji swoich działań.

Strategia obrony

Zespół obrońców, kierowany przez Roberta Mottę i Sama Amirante, zbudował linię obrony na niepoczytalności. W otwierającym przemówieniu Motta powiedział: Jeżeli John Wayne Gacy jest normalny, to nasze pojęcie normalności jest całkowicie wypaczone.

Obrona starała się wykazać, że Gacy był ofiarą własnych impulsów, człowiekiem rozdwojonym między społecznym wizerunkiem a mrocznymi popędami. Sprowadzono trzech biegłych psychiatrów, którzy zeznali, że Gacy mógł cierpieć na paranoidalną schizofrenię z elementami osobowości wielorakiej.

Prokuratura z kolei – kierowana przez Terry’ego Sullivana i Willama Kunkle’a – nie miała wątpliwości, że oskarżony działał metodycznie i z pełną świadomością. Świadczyły o tym:

  • staranne planowanie uprowadzeń,
  • ukrywanie ciał w przestrzeni podpodłogowej,
  • próby zacierania śladów,
  • oraz fakt, że Gacy prowadził biznes, uczestniczył w życiu społecznym i współpracował z lokalnymi władzami.

Sullivan nazwał go najgorszym z morderców, który zniszczył więcej ludzkich istnień niż niejedna katastrofa naturalna.

Świadkowie i dowody

Na sali rozpraw pojawili się świadkowie, którzy przeżyli spotkanie z Gacy’m – m.in. Jeffrey Rignall i Robert Donnelly, obaj brutalnie torturowani i gwałceni przez oskarżonego. Ich zeznania – pełne szczegółów o upokorzeniach, sadystycznych rytuałach i „sztuczkach z liną” – wywoływały u słuchających fizyczny wstrząs. Donnelly podczas zeznań płakał i niemal zemdlał, gdy opowiadał o godzinach spędzonych w wannie, gdzie Gacy wielokrotnie go topił, by zaraz potem reanimować.

Kiedy przyszedł czas na Roberta Steina, lekarza sądowego z Cook County Medical Examiner’s Office, jego zeznanie dopełniło grozy. Powiedział, że z 33 ofiar:

  • 13 zmarło przez uduszenie,
  • 6 przez zaciśnięcie pętli,
  • 1 przez liczne rany kłute,
  • a w 10 przypadkach nie udało się ustalić dokładnej przyczyny śmierci.

Prokuratorzy uznali, że tak precyzyjny sposób działania nie może być dziełem szaleńca. To był systematyczny, powtarzalny mord.

Wyrok

12 marca 1980 roku, po zaledwie 110 minutach narady, ława przysięgłych uznała Johna Wayne’a Gacy’ego za winnego wszystkich 33 morderstw, a także napaści seksualnej i demoralizacji nieletnich. Był to wówczas rekordowy wyrok w historii Stanów Zjednoczonych – nikt wcześniej nie został skazany za taką liczbę zabójstw dokonanych przez jedną osobę.

Podczas fazy wymiaru kary jury obradowało nieco ponad dwie godziny. Ostateczny werdykt brzmiał: kara śmierci przez zastrzyk trucizny za każde morderstwo popełnione po 1977 roku, gdy stan Illinois przywrócił karę śmierci.

Data egzekucji została wyznaczona na 2 czerwca 1980 roku.

Death row: John Wayne Gacy w celi śmierci

Po ogłoszeniu wyroku John Wayne Gacy został przewieziony do Menard Correctional Center – jednego z najpilniej strzeżonych więzień w stanie Illinois. Tam rozpoczęło się jego czternastoletnie życie na death row, w odizolowanej celi, w której każdy dzień był powolnym odliczaniem do egzekucji.

Z zewnątrz próbował zachować pozory spokoju. W listach do znajomych i dziennikarzy twierdził, że został wrobiony, że jego dom był „magazynem zła”, do którego ktoś podrzucał ciała. W wywiadach z uporem powtarzał, że o większości ofiar „nic nie wie”. W jego wersji wydarzeń winni mieli być „pracownicy, którzy mieli klucze do domu”.

Malarstwo, wywiady i obsesja kontroli

W odosobnieniu Gacy odkrył nową pasję – malarstwo. Jego prace szybko stały się przedmiotem medialnej fascynacji i kontrowersji. Malował:

  • postaci z bajek,
  • autoportrety jako Pogo i Patches the Clown,
  • wizerunki Jezusa, czaszek i Elvisa Presleya.

Z czasem jego obrazy zaczęto wystawiać i sprzedawać na aukcjach, często w cenach sięgających kilku tysięcy dolarów. Krytycy mówili o „makabrycznej ironii” – człowiek, który torturował dzieci, malował klaunów dla ich radości.

W latach 1979–1981 Gacy prowadził liczne rozmowy z dziennikarzem Russelem Ewingiem, który później, wspólnie z Timem Cahillem, opublikował książkę Buried Dreams. To właśnie z tych rozmów pochodzi cytat, w którym Gacy opisał swoje pierwsze morderstwo – chłopca Timothy’ego McCoya – i przyznał, że „śmierć była dla niego najwyższym podnieceniem”.

Z biegiem lat próbował też nauczyć się prawa. Studiował kodeksy, pisał apelacje, składał pozwy przeciwko stanowi Illinois. Większość z nich dotyczyła:

  • rzekomo nielegalnego przeszukania domu,
  • błędów jego obrońców,
  • oraz argumentu, że część morderstw mogła zostać popełniona przez inne osoby.

Żaden z jego wniosków nie został uwzględniony.

Próby apelacji

W 1984 roku Sąd Najwyższy stanu Illinois podtrzymał wyrok śmierci i wyznaczył egzekucję na listopad 1984. Gacy natychmiast złożył apelację do Sądu Najwyższego USA, jednak i ona została odrzucona. W 1986 roku jego nowy adwokat, Richard Kling, wniósł o wznowienie procesu, twierdząc, że obrona z 1980 roku była niekompetentna. Sąd uznał ten argument za bezzasadny.

W kolejnych latach Gacy pisał kolejne apelacje – aż do 1993 roku, kiedy amerykański Sąd Najwyższy ostatecznie odrzucił jego skargę. Wtedy stało się jasne, że wyrok zostanie wykonany.

Życie w celi śmierci

Więźniowie i strażnicy opisywali go jako człowieka chłodnego, pedantycznego i niezwykle pewnego siebie. Potrafił godzinami rozmawiać z funkcjonariuszami o polityce i zarządzaniu. Nigdy nie okazywał skruchy. Jeden z kapelanów więziennych powiedział o nim: On nie żałował tego, co zrobił. On żałował, że go złapano.

W 1983 roku został zaatakowany przez innego skazańca – Henry’ego Brisbona, znanego jako „I-57 Killer”. Brisbon przebił jego ramię zaostrzonym drutem. Gacy przeżył i wrócił do celi, traktując to jako „kolejne nieporozumienie w więziennej rutynie”.

W tym samym czasie jego prace malarskie zaczęły krążyć po USA. Niektóre galerie wystawiały je z ironicznymi komentarzami, inne z protestami pod drzwiami. W 1992 roku w jednym z miast na Florydzie zorganizowano nawet publiczne palenie obrazów Gacy’ego, co wywołało gorącą dyskusję o granicach sztuki i etyki.

Ostatnie dni

9 maja 1994 roku Gacy został przewieziony do Stateville Correctional Center, gdzie miał zostać poddany egzekucji. W ciągu dnia pozwolono mu na spotkanie z rodziną i ostatni posiłek. Zamówił kubełek KFC, frytki, 12 krewetek, truskawki i Diet Coke – ironiczny wybór, zważywszy, że przed laty prowadził restauracje tej sieci.

Wieczorem otrzymał sakrament od księdza katolickiego. Na kilka godzin przed północą tłum ponad tysiąca osób zebrał się przed więzieniem. Część miała transparenty z napisem „No tears for the clown” – „Bez łez dla klauna”.

O północy rozpoczęła się procedura zastrzyku śmiertelnego. Początkowo system zawiódł – chemikalia skrzepły w rurkach, co wydłużyło cały proces do 18 minut. Lekarze ocenili, że był to „najgorzej przeprowadzony zastrzyk w historii Illinois”. Paradoksalnie, to właśnie ta awaria spowodowała późniejszą zmianę protokołów egzekucyjnych w stanie.

Jeden z prokuratorów, William Kunkle, powiedział po egzekucji: On dostał śmierć o wiele łagodniejszą niż jakakolwiek z jego ofiar.

O 12:58 w nocy z 9 na 10 maja 1994 roku John Wayne Gacy został uznany za martwego. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Kiss my ass.”

Po sekcji zwłok jego mózg został przekazany psychiatryk Helen Morrison, która wcześniej badała seryjnych morderców. Do dziś przechowuje go jako obiekt badań nad osobowością psychopatyczną. Prochy Gacy’ego nigdy nie zostały publicznie ujawnione.

Comments are closed.