13 lipca 1793 roku zamordowano „przyjaciela ludu”. Życie stracił Jean-Paul Marat

Jean-Paul Marat. Młodość i wykształcenie

Jean-Paul Marat urodził się 24 maja 1743r. Pochodził z wiejskiej rodziny, mieszkającej w Boudry, wówczas w Prusach. W wieku 16 lat zaczął swą wędrówkę po Europie, w trakcie której zaczął studiować w Paryżu medyczne, jednak ostatecznie ukończył je na Uniwersytecie St. Andrews w Zjednoczonym Królestwie. Prawdziwą karierę Marat zaczął robić po roku 1772, kiedy wydał swój „Esej filozoficzny o człowieku”. Wywołał on wiele dyskusji m. in. z Wolterem, co jedynie przysporzyło mu sławy. Podobnie jak wydane 2 lata później „Kajdany niewolnictwa”.

Cieszył się on także renomą dobrego lekarza, co skłoniło go do opublikowania kilku prac związanych z chorobami oczu. W 1777r. dostał nawet posadę medyka hrabiego Artois (późniejszego Karola X). Dzięki zebranym pieniądzom mógł prowadzić doświadczenia fizyczne i korespondować z Benjaminem Franklinem. Z pewnością Jean-Paul Marat wpisywał się w kanon ówczesnego mieszczanina – oświeconego i żądnego wiedzy, ale również coraz wyższych stanowisk.

„Przyjaciel ludu”

Gdy w 1789r., w wyniku wrzenia wśród ludu król zgodził się zwołać Stany Generalne, Jean-Paul Marat rozpoczął pracę dziennikarską. Zaczął wydawać ultraradykalną gazetę „Przyjaciel ludu”. Nawoływał on w niej do krwawej rozprawy ze zwolennikami monarchii jak i umiarkowanymi reformatorami. W konsekwencji musiał się ukrywać, znajdując schronienie m. in. w Anglii. W 1792r. ożenił się z Simone Évrard. Nie brał udziału w szturmie na Tuilerie, kiedy to lud wymordował Gwardię Szwajcarską i umieścił króla w więzieniu Temple.

Następnie związał się z kordelierami, nawiązując bliskie kontakty z Dantonem i Desmoulins’em. Za swoje radykalne poglądy został znienawidzony przez żyrondystów, którzy postawili go przed Trybunałem Rewolucyjnym, gdzie został jednak uniewinniony. Był to właściwie apogeum popularności Marata – lud obnosił go na rękach po ulicach Paryża, utożsamiając się z ideami równości głoszonymi przez młodego publicystę.

Jean-Paul Marat – „Pomóżcie mi…”

Dzień przed swoją śmiercią, 12 lipca, Marat przyjmował jeszcze grupę jakobinów. Wśród nich był Jacques-Louis David i obmawiał z nimi aktualną sytuację polityczną. Swój ostatni wchód Słońca ujrzał 13 lipca. Około południa, tak jak zawsze, redagował kolejny numer „Dziennika Republiki Francuskiej” siedząc w wannie. Kurację tę zalecono mu w związku z chorobą skóry, którą nabawił się podczas Rewolucji.

Do jego pokoju weszła Charlotte Corday, która poinformowała już go, że przynosi ważne wieści z Normandii. Gdy znalazła się obok Marata zadała mu cios w klatkę piersiową wyciągniętym nożem. Ostanie słowa członka Konwentu brzmiały: „Pomóżcie mi…”. Jakobinka nie próbowała uciekać i jak sama potem przyznała, był to odwet za działania „Górali”. A zbrodnię chętnie popełniłaby drugi raz. Morderczyni została przez Trybunał skazana na śmierć. Wyrok został wykonany 17 lipca. harlotte Corday została zgilotynowana.

Jean-Paul Marat na kartach historii

Jean-Paul Marat zapisał się w historii świata na kartach rozruchów francuskich w XVIII w., a szczególne miejsce zajmuje w kanonie bohaterów Wielkiej Rewolucji Burżuazyjnej. Do dziś jest on, obok ludzi takiego pokroju jak Barras czy Robespierre, symbolem wytrwałej i zwycięskiej walki o prawa człowieka.

Niedługo po jego śmierci oddawano mu wręcz boski kult. Niektórzy doszukiwali się podobieństwa do Chrystusa z Nazaretu. Wszystkie to oznaki honoru skończyły się w latach 1795 – 1796, kiedy to ludzie zaczęli postrzegać go jako radykała szafującego ludzką krwią. Warto nadmienić, że jako osoba o lewicowych poglądach, Marat stał się równie ważny w Rosji w latach 20. ubiegłego wieku, gdzie „Marat” funkcjonowało jako imię męskie.

O rewolucji francuskiej więcej przeczytasz TUTAJ.
Fot.: Obraz Jacques-Louis David, „La Mort de Marat”, źródło – wikipedia.pl)

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*