Rozczarowania polskiego Żyda, czyli jak żydowscy wydawcy współtworzyli polski kanon i trafili pod ostrzał antysemickich polemik

Rozczarowania polskiego Żyda, czyli jak żydowscy wydawcy współtworzyli polski kanon i trafili pod ostrzał antysemickich polemik

Polska kultura książki ma w swojej historii niewygodny rozdział: żydowscy wydawcy współtworzyli jej kanon, a zarazem coraz dotkliwiej odczuwali granice akceptacji. Rozczarowania polskiego Żyda prowadzą przez los Salomona Lewentala, rodzinę Glücksbergów, Orgelbrandów i środowisko ludzi, którzy wydawali polskie książki, słowniki, encyklopedie oraz czasopisma, budując wspólną pamięć i język.

Z jednej strony mamy człowieka silnie obecnego w polskim życiu kulturalnym, związanego z „Kłosami” i „Kurierem Warszawskim”. Z drugiej strony pojawiają się antyżydowskie polemiki, publiczne ataki i narastające poczucie, że udział w tworzeniu polskiej kultury nie gwarantował pełnego przyjęcia do wspólnoty.

W okresie dorastania Alicji pozycja jej ojca w polskich kręgach kulturowych stawała się coraz bardziej niepewna – nawet pomimo zaangażowania jej rodziny w życie tego środowiska. Miała osiem lat, kiedy w 1887 roku Salomon Lewental został współwłaścicielem „Kuriera Warszawskiego” – jednej z najstarszych i największych warszawskich gazet.

Tekst jest fragmentem książki Nocny motyl, która czeka na Ciebie tutaj:

Nocny motyl

W późniejszych latach fakt ten wywołał burzę wpisującą się w anty żydowskie polemiki. Kiedy Alicja miała jedenaście lat, Salomon sprzedał ilustrowany magazyn „Kłosy”, klejnot w koronie swojego wydawnictwa. Był przekonany, że malejący nakład czasopisma był wynikiem oczerniania jego osoby.

Podczas gdy ojciec Alicji był atakowany z powodu swojej pozycji, w jego córce wzbierało pragnienie akceptacji ze strony polskiego, katolickiego społeczeństwa. Rzadko wspominała, że zdaje sobie sprawę, jaki wpływ na ojca miały te ataki. Jednak w 1898 roku – kiedy przeżywała kryzys wiary i czuła się odrzucona w miłości ze względu na żydowskie pochodzenie – poruszyła ten temat w pamiętniku. Pisała o tym, że Wojciech Kossak, którego ilustracje Salomon opublikował w „Kłosach”, publicznie wyraził wdzięczność przy okazji wizyty związanej z wystawą jego prac w Warszawie:

Jednakże co to za przyjemność mieć takiego ojca, jakim jest Tatusio! I cóż dziwnego, że ja dumna jestem z niego nazwiska, że mi tak żadne nie dogadza, jeżeli noszę nazwisko Tatusia? Prawda, Tatusio dużo cierpiał, dużo pracował, z ubogiego [dowiódł] do tak kolosalnego majątku i wszystkich ludzi u stóp swych zostawił. Ot i teraz, na tej uczcie dla Kossaka z powodu otwarcia… który co dzień cesarza widuje, który w pałacu cesarskim ma swoje atelier, on sam, Kossak wniósł zdrowie Tatusia i publicznie przypominał, że Tatusio pierwszy, przed laty kilku nastu poparł jego młody talent, swojemi wpływami ukształcił i pokierował nim, dając mu zajęcia w Kłosach. I nie powstydził się publicznie podać rękę żydowi, wnieść toast na cześć Żyda… A Tatusio tak nic dumny z tego nie jest!… Ja strasznie, szalenie dumna jestem z mojego ojca, z mojego nazwiska.

Było to jedno z niewielu bezpośrednich odniesień Alicji do działalności wydawniczej jej ojca i jedyna aluzja do polemik, z którymi się mierzył. Poczucie dumy, jakie deklarowała w reakcji na pochwały ze strony Kossaka, oraz jej późniejsze zapewnienia o poczuciu godności stanowiły rzadkie, choć niejednoznaczne odstępstwo od wielokrotnie wyrażanego wstydu związanego z żydowskim pochodzeniem.

Na razie jednak Alicja była dum na z nazwiska ojca, nawet jeśli jednocześnie była tym zaskoczona. Było to przecież nazwisko, które zarazem uosabiało żydowskie po chodzenie rodziny i powód udręki Alicji. Zmagania dziewczyny z jej poczuciem przynależności w życiu prywatnym związane były z działaniami jej ojca w przestrzeni publicznej, a na obie te kwestie wpływały publiczne debaty na temat miejsca Żydów w polskiej wspólnocie narodowej.

Jednym z głównych czynników kształtujących drogę Lewentalów na przełomie wieków była utrata nadziei na to, że akceptacja przez polskie społeczeństwo jest możliwa bez konieczności porzucenia przez nich żydowskiej tożsamości.

Żydowscy wydawcy, polskie książki

Po przejęciu na początku lat sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku wydawnictwa i księgarni Jana Glücksberga Salomon Lewental odziedziczył zarówno prekursorski interes, jak i dziedzictwo żydowskiego zaangażowania w polską działalność wydawniczą, zapoczątkowane dekady przed jego narodzinami.

Drogą, którą wybrał Lewental – od modernizujących się środowisk żydowskich do samego serca polskiego życia kulturalnego poprzez działalność wydawniczą – podążali już przed nim inni. Był spadkobiercą żydowskich wydawców, którzy tworzyli polski rynek książki i polskiej kultury w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku. Rodzina Glücksbergów, w którą wżenił się, poślubiając Ernestynę, była pierwszą, która obrała ten kurs.

Jan Glücksberg i jego brat Natan pochodzili z rodziny, która zapoczątkowała rozwój nowoczesnego polskiego handlu książkami. Byli synami niemieckiego Żyda, który przybył na ziemie polskie pod koniec osiemnastego lub na początku dziewiętnastego wieku.

Początki ich rodzinnego interesu były skromne. Naj pierw naj starszy brat Jana Lewin otworzył francuską czytelnię w Warszawie. Później Natan i Jan przekształcili ten niewielki interes w jedno z najlepiej prosperujących polskich wydawnictw. W 1820 roku firma Glücksbergów wydawała więcej książek niż pozostałe pięt naście warszawskich drukarni razem wzięte.

Kilkanaście lat później, w 1836 roku, Samuel Orgelbrand, syn warszawskiego Żyda, otworzył niewielką księgarnię połączoną z antykwariatem, a następnie konkurencyjne wydawnictwo. Jego brat Maurycy poszedł w jego ś lady. Kiedy Salomon Lewental ożenił się z Ernestyną Glücksberg, żydowscy wydawcy byli już znaczącą siłą na polskim rynku książki.

Spośród dwunastu naj większych i najlepiej znanych dziewiętnastowiecznych wydawców i księgarzy, z których większość rozpoczęła działalność wydawniczą w pierwszej połowie wieku, siedmiu było Żydami, podczas gdy co naj mniej dwóch innych było pochodzenia niemieckiego, w tym największa firma – Gebethner i Wolff.

Oprócz rodziny braci Glücksbergów i Orgelbrandów istniała jeszcze inna żydowska dynastia wydawnicza, rodzina Merzbachów. Czterech jej członków – z dwóch pokoleń – otwierało księgarnie i wydawnictwa, najpierw w zaborze pruskim, a później w Warszawie. Wielu żydowskich właścicieli pro wadziło też mniejsze wydawnictwa i księgarnie. Stanowili od jednej trzeciej do połowy właścicieli wydawnictw i księgarni sprzedających nowe polskie książki między latami trzydziestymi a siedemdziesiątymi dziewiętnastego wieku.

W dziewiętnastym wieku żydowscy wydawcy na ziemiach polskich i w całej Europie Wschodniej stali się częścią kręgów intelektualnych danego społeczeństwa. Przyczyniali się do rozwoju kultur, dzięki którym stopniowo umacniały się wspólnoty narodowe ponad lokalnymi więziami. Podejmowane przez nich decyzje wydawnicze kształtowały rozumienie narodowości i kultury w okresie, gdy koncepcja narodu polskiego dopiero się wyłaniała.

To od wydawców zależało, które dzieła literackie były rozpowszechniane i przekazywane z pokolenia na pokolenie, które współtworzyły wspólną kulturę oraz pamięć historyczną – i które z czasem weszły do kanonu literackiego.

Zlecali i publiko wali polskie przekłady dzieł z Europy Zachodniej i Środkowej oraz ze Stanów Zjednoczonych, co sprzyjało upowszechnianiu się w społeczeństwie polskim nowych idei politycznych dotyczących narodu, państwa i obywatelstwa.

W połowie dziewiętnastego wieku Glücksbergowie i Orgelbrandowie wydawali polskie słowniki, przyczyniając się do standaryzacji języka; analogiczne procesy zachodziły w innych krajach Europy Wschodniej. Żydowscy wydawcy i księgarze publikowali pierwsze słowniki i encyklopedie narodowe nie tylko w Polsce, ale także na Węgrzech, rozpowszechniali partytury kompozytorów w Rosji i na Węgrzech oraz pro wadzili księgarnie będące ośrodkami życia intelektualnego w Bukareszcie i Belgradzie.

Samuel Orgelbrand rozpoczął wydawanie pierwszej polskiej encyklopedii w latach sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku. Kształtowała ona wspólną narrację o przeszłości i tożsamość na rodową, jednocześnie była przełomem w polskim edytorstwie.

Jej dwadzieścia osiem tomów ukazywało się równolegle z tomami pierwszego pełnego wydania Talmudu Babilońskiego w Królestwie Polskim. W 1854 roku Orgelbrand zwrócił się do Józefa Ignacego Kraszewskiego, którego dzieła wydawał. Przed stawił mu plan stworzenia polskiej encyklopedii – projektu, który rozważał od kilku lat.

W dużej mierze to właśnie dzięki Kraszewskiemu ukształtował się wizerunek polskiego pisarza jako symbolu tożsamości narodowej w okresie zaborów, dlatego Orgelbrand szczególnie zabiegał o jego wsparcie. Przez lata wydawca uważnie śledził monumentalne przedsięwzięcia encyklopedyczne swoich francuskich, brytyjskich i niemieckich kolegów po fachu.

Należały do nich publikowane w osiemnastym i dziewiętnastym wieku: francuska Encyclopédie, będąca kamieniem milowym oświecenia, Encyclopaedia Britannica, zapoczątkowana w drugiej połowie osiemnastego wieku, oraz liczne niemieckie encyklopedie, w tym dwustuczterdziestodwutomowe wydanie, którego ostatnie części były jeszcze w przygotowaniu, gdy w 1854 roku Orgelbrand pisał do Kraszewskiego.


Tekst jest fragmentem książki Nocny motyl. Katolicka kobieta i jej żydowska rodzina w Warszawie na przełomie XIX i XX wieku, i powstał we współpracy z Wydawnictwem OsnoVa.

Fot. Kłosy, czasopismo ilustrowane, tygodniowe, poświęcone literaturze, nauce i sztuce 1880-11-27(12.09) T.31 Nr806

Comments are closed.